Czy w 2020 r. dojdzie do wizyty Putina w Polsce i czy ktoś chce się pozbyć Prezydenta Dudy?

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Idee

Nie wyobrażam sobie, aby Rosja zablokowała przyjazd prezydenta do Smoleńska na 10. rocznicę katastrofy - powiedział minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", który ukaże się w poniedziałek.

Czaputowicz był pytany, czy prezydent Rosji Władimir Putin będzie w Auschwitz w 75. rocznicę wyzwolenia obozu oraz czy prezydent Andrzej Duda i prezes PiS Jarosław Kaczyński "będą mogli pojechać do Smoleńska" w 10. rocznicę katastrofy.

- Nie wyobrażam sobie, aby Rosja zablokowała przyjazd głowy państwa do Smoleńska. Nie wiemy, kto przyjedzie z Rosji do Auschwitz, gospodarzem jest Muzeum. Z pewnością nie chciałbym, aby Polska była postrzegana, jako główny wróg Rosji, w szczególności biorąc pod uwagę politykę, jaką prowadzi Francja i inne kraje. Ale jednocześnie Rosja nie zmieniła swojej polityki wobec Ukrainy, wobec demokratycznej opozycji, czy w sprawie umowy INF. Niestety nie ma więc w naszych relacjach przełomu - powiedział szef MSZ.

Czaputowicz podkreślił, że tłumaczenie strony rosyjskiej, dotyczące nieprzekazania wraku Tupolewa, dopóki "Polska nie zakończy śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy", nie satysfakcjonuje polskiego rządu.

Źródło: Dziennik.pl

 

Nie wyobrażam sobie wizyty A. Dudy w Smoleńsku, a wcześniej Putina w Auschwitz w 2020 roku

Zaczynam doceniać irytującą dla polskiej publiczności działalność Ministra Spraw Zagranicznych Jacka Czaputowicza. To, co denerwuje Polaków w ministrze, to jego kultura osobista i staranne dobieranie-ważenie słów. To nie jest minister wywołujący spory, a raczej gaszący antypolskie zamieszki w Europie.

O zaproszeniu Putina na obchody wyzwolenia obozu w Auschwitz mówi się już od pewnego czasu. Obawiam się jednak, że Putin w Polsce byłby, i słusznie, niemile widzianym gościem. Wizyta prezydenta Dudy w Smoleńsku w 10. Rocznicę katastrofy mogłaby się zakończyć tragicznie. Pod żadnym pozorem nie można do niej dopuścić. Nie wiem, czy ktoś doradza polskiej dyplomacji takie podejście do Putina i jego turańskiej ekipy, ale nie oszukujmy się. Tam rządzą ludzie, którzy sponiewierali ciała Polaków w 2010 r. i tego im nie można zapomnieć. Nie wyobrażam sobie, że polscy politycy wysokiego szczebla mieli by podać rękę człowiekowi, który, jak powiedziała przecież kilkanaście lat temu Monika Olejnik w jakiejś audycji: „Ma krew na rękach”.

Były szef ABW Bogdan Świeczkowski powiedział, że po katastrofie smoleńskiej Donald Tusk wysłał do USA depeszę, w której poinformował, że Polsce grozi wojna ze strony Rosji. Jeśli Putinowi w Polsce, albo Dudzie w USA coś się stanie, do wojny dojdzie na pewno.

Jeśli będziemy odzyskiwać samodzielność energetyczną, to przede wszystkim Rosji powinno zależeć na dobrych stosunkach. Dosyć już chowania głowy w piasek. Dosyć już polegania na sojusznikach.

Tymczasem w nielicznych polskich schronach przeciwatomowych i miejscach ukrycia, są porobione składy mebli i warsztaty ślusarskie. Nie jesteśmy przygotowani do wojny obronnej w najmniejszym zakresie.

To oczywiste, że obojętnie kto rządzi, Polska chce zgody z Rosją.

Jednak w każdym udanym związku muszą starać się obie strony. Wladimir Putin chce rehabilitacji paktu Ribbentrop – Mołotow. A przecież nawet sowiecka duma 30 lat temu potępiła pakt Ribbentrop-Mołotow.

Rosji marzy się wielkie imperium, a poprzez swoją politykę chcę, by inne kraje służyły jej swoją pracą (np. poprzez niekorzystne umowy handlowe), na co nikt cywilizowany nie chce się zgodzić. Komentatorzy twierdzą, że Niemcy są zadowolone z wojsk amerykańskich w Polsce, bo w razie czego, zmilitaryzowana Polska będzie obiektem najsilniejszych ataków rosyjskiej armii. Jednak chcąc pokoju, Polska musi się szykować do wojny. Totalnej, bo tylko takie podejście zagwarantuje nam bezpieczeństwo ze strony Rosji.

Tymczasem internauci pytają: czy ktoś chce się pozbyć prezydenta Dudy?

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

ale mam wątpliwości co do niektórych tez. Chodzi mi o "Były szef ABW Bogdan Świeczkowski powiedział, że po katastrofie smoleńskiej Donald Tusk wysłał do USA depeszę, w której poinformował, że Polsce grozi wojna ze strony Rosji." oraz "Wladimir Putin chce rehabilitacji paktu Ribbentrop – Mołotow". Sam uważam, że w okolicach 1989 roku miały miejsce ustalenia nie tylko dotyczące NRD i RFN, ale także Polski która miała istnieć niezależnie, ale tylko w ograniczonym stopniu. Niestety, choć nic o nich nie wiem, moja intuicja sugeruje że były i że są przestrzegane przez obie zainteresowane strony (nasz obecny rząd nie jest jedną z nich). Więc po co Putinowi jakaś rehabilitacja jakiegoś paktu? Byłoby też dobrze dowiedzieć się więcej o groźbie wojny wyartykułowanej przez Tuska. Czy to prawda? Jeśli tak, jak rozumieć działanie Tuska w tamtych czasach?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1600228