Zegarek nakręcany ręcznie i pralka z maglem w tle

Obrazek użytkownika Wiktor Smol
Kraj

Ginekolog patrzy w oczy, a powinien patrzeć...

W swoim życiu popełniłem kilka różnych tekstów na tematy około-polityczne i podzieliłem się nimi z Czytelnikami. W większości moich tekstów było sporo (mniej lub bardziej) ukrytej ironii.

Nie wszyscy się na niej od razu poznali, co – jak myślę – nie najgorzej świadczy o moim warsztacie.

Popełniłem też kilka mocniejszych tekstów, gdzie obok ironicznego podejścia do sprawy poddałem się klimatom filozoficznych rozważań – stawiałem za i przeciw w tematach ważnych dla naszego być albo nie być.Nie jeden raz musiałem odbyć poważną dysputę z własnym alter ego, aby jedną rzecz uznać za właściwą, a inną oddalić z racji słabej mocy dowodu lub pochodzenia z mało miarodajnego źródła.

Zwykle nie miałem najmniejszego problemu – nie spinałem się wewnętrznym nakazem lub przymusem – w opisywaniu spraw, które potocznie uważane są za tabu jakiegoś środowiska, czy którejś grupy. Śmiało wkraczałem na teren grząski i czułem się tam tak samo dobrze jak u siebie w domu. Była polityka, była, kultura, sport i ekonomia, nie unikałem religii. Pisałem to, co myślałem na dany temat i na temat osoby lub grupy osób.

 

Uważam, że największą „zbrodnią” przeciw sobie wyrządza piszący, kiedy zaczyna certować się z własnymi myślami, zważać na to, co ludzie powiedzą i mieć baczenie, aby nie przekroczyć tzw. poprawności politycznej.

 

Nie wiem jak liczna jest (i czy w ogóle istnieje) grupa tych, którzy nie nadstawiają drugiego policzka? Wiem, że ja nie nadstawiam drugiego policzka – uważam, że taka postawa jest równa z dawaniem dupy. Mnie policzek i dupa są wciąż bliskie i miłe. Więc szanuję obie części ciała uznając je za swoiste enklawy wolności.

 

A teraz już zupełnie poważnie, bez najmniejszej kapki ironii, czy szydery, napiszę co myślę na temat obecnej sytuacji politycznej, jaka ma miejsce w Polsce. Nie będę się wysilał na żadne karkołomne ewolucje, budowanie pojęć nowomowy. Nie opiszę dzień po dniu, chwila po chwili okresu od porozumień sierpniowych aż po dziś dzień – to uczyniło już wielu zacnych publicystów, a jeszcze więcej durniów zajęło w tym temacie głos. Więc daruję sobie. Zajmę się tylko tym, co mnie w tej chwili zajmuje, tym co widzę na obecny moment, tym, co moim zdaniem stanowi konkretne zagrożenie.

 

Polityka jest dyscypliną dość skomplikowaną, mimo tego, że dopuszcza się w niej używanie populizmu na cele kampanii wyborczej, to jednak głównie zajmuje się na poważnie istotnymi zagadaniami: gospodarka, nauka, medycyna, kultura, transport, dyplomacja, bezpieczeństwo wewnętrzne i obronność państwa.

 

Od sprawności polityków, i tego jak uprawia się politykę, zależy czy wymienione dziedziny spełniają właściwą rolę i zajmują odpowiednią pozycję. Jeśli któryś z resortów niedomaga i występuje w nim chwilowy „zastój”, to sprawny menedżer (premier lub właściwy minister) interweniuje w porę i wymienia, to lub tego, co lub kogo, trzeba na inny – sprawny trybik i machina działa dalej sprawnie.

 

Oszczędzę sobie i czytelnikom wyliczania tego, co obecnie w polskiej polityce kuleje, a nawet jest położone po całości – leży na łopatkach. Nie napiszę nic o autostradach, o służbie zdrowia, resorcie ministra pracy, nic o kolei, o służbach mundurowych, standardach w resorcie sprawiedliwości i słowem nie wspomnę o urzędach, w których można załatwić wszystko przy jednym okienku.

 

Dlaczego nie napiszę? Dlatego, że tym wszystkim zajmują się inni i w zasadzie wszystko zostało już napisane. Strona rządowa podaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, że państwo jest w budowie i teraz trzeba odrabiać w polu to, co „kaczory” przez dwa lata swoich rządów totalnie rozpiździli.

Druga strona podaje z kolei zupełnie co innego. A to nie miejsce i czas, gdzie można sobie siedzieć okrakiem, tutaj trzeba sprawnego młynarza, który zanim zabierze się za żarna wpierw oddzieli plewy od ziarna. Tutaj trzeba sprawnego rzemieślnika, który ma wiedzę i umiejętność wymiany podzespołów, aby maszynerię uruchomić na nowo, w czasie nie dłuższym, niż zaplanowany postój w ruchu.

 

Skreślę zaledwie kilka słów o tym co zauważam. Mianowicie o tym, że scena polityczna jest rozlokowana na wzór cyferblatu. Na godzinie12 (z zasady) znajdują się rządzący na 6 opozycja, na 9 i 3 grupy i frakcje powstałe na wskutek fermentacji u tych z 6 i 12. Wszystkim towarzyszą miej lub bardziej liczni akolici.

Patrzę na ten zegarek od dawna i nawet wiem po co jest ta śrubka z jego prawej strony, i nawet już wiem kto majstruje przy niej kręcąc to raz w górę to w dół. I tak myślę, że to wszystko bagno i metr mułu, i nic więcej. I tak sobie marzę, aby pojawił się wreszcie ojciec i matka chrzestni i kupli nam nowy zegarek – może być bez śrubki, żeby nie korciło, aby poprzestawiać wskazówki po innemu.

 

Powiem wprost. Aby cokolwiek zmienić w temacie polskiej sceny politycznej, i w końcu wyjść z mentalnych kolein, trzeba kogoś, kto jest w stanie ponazywać rzeczy tak jakimi są, podjąć się faktycznej naprawy, nie jakiejś tam kolejnej odnowy. Państwo, to nie salon piękności, państwo to nie studio wizażu i odnowy biologicznej. Z tego co wiem reanimacja trupa może spowodować ożywieniem kolejnego zombie.

 

Państwo, a co za tym idzie – polityka, czyli dyscyplina jak najbardziej ścisła, nie ma nic wspólnego z tworzeniem wierszy i wierszyków. Premier tego państwa i jego ministrowie nie po to zostali powołani do sprawowania władzy, aby bawić się w poezję – zadziwiać nas wiedzą, odwoływać się do konwencji języka, stosować kalambury, tworzyć neologizmy, rozbijać formy językowe i zaskakiwać konstrukcją, brzmieniem, dowcipem i grą słów.

Zostawmy to poetom, ludziom, którzy doskonale opanowali swoje rzemiosło i znają fundamenty poezji.

 

Nie twierdzę, że ten, czy tamten minister, premier, a nawet prezydent nie powinien zajmować się w wolnym czasie tą muzą. Przeciwnie uważam, że warto podglądać poezję – warto co nieco o niej wiedzieć, ale nie powinno się z polityki czynić poezji ani odwrotnie, bo to się zwyczajnie nie uda, co najwyżej wyjdzie z tego zakalec.

 

Nie powinno też czynić się z polityki areny osobistych rozrachunków, a państwo traktować instrumentalnie dla celów pozostających poza granicami funkcjonowania prawa tego państwa poprzez tworzenie monopoli gospodarczo-politycznych. [Monopole były negatywnie oceniane już w starożytności (np. przez Arystotelesa)]. Monopol można uznać za przymus, za ograniczanie wolności nie tylko ekonomicznej.

 

Dbałość o elementarne normy moralne jest fundamentem sprawnego funkcjonowania państwa opartego na społeczeństwie pluralistycznym. Jeśli można narzuć ograniczenia, to li tylko w zakresie ogólnie przyjętych prawem obowiązujących norm: dotyczą życia i zdrowia ludzkiego oraz bezpieczeństwa, ale nie pozbawiają różnorodności uzasadnień, a w konkretnych sytuacjach (np. zabójstwo) prawa występowania refleksji etycznych (…).

 

W ramach tzw. własnych refleksji, doszedłem do wniosku, nabrałem przekonania, że w obecnej chwili na polskiej scenie politycznej absolutnie nie ma nikogo, kto mógł sprawnie zarządzać państwem. Nie pokuszę się o wycenę politycznych wykroczeń którejkolwiek partii – wszystkie mają coś na swoim sumieniu. Najkrótsza z definicji, jaka mi pasuje w ocenie działań wszystkich ugrupowań, frakcji i partii zasiadających w sejmie i senacie po '89, to: zaniechanie, zaniedbanie i sprzeniewierzenie.

 

Wracając do zegarka nakręcanego ręcznie i pralki z maglem w tle – chciałbym zaznaczyć, że na tym naszym cyferblacie od dwudziestu lat z kawałkiem wciąż „operator” dba o to, by czas stał w miejscu. I mimo faktycznej zmiany daty, czas gospodarującym na tarczy zegarka zatrzymał się jak zaczarowany. Obserwuję to swoiste status quo i jestem przekonany, że i tym razem po „zmianie godziny” wszystko inne zostanie podobnie, jeśli nie tak samo.

 

Podrywanie społeczeństwa, zmęczonego brakiem skuteczności w rządzeniu przez „partię miłości”, do działania, którego podstawą jest społeczne niezadowolenie wyrażane w formie protestów, próbuje zagospodarować drugi z bliźniaków: chętnych do skorzystania ze sprzyjającej fali, która może wynieść na sam szczyt, jest więcej.

 

Ten rok może przynieść wiele zmian, ale jestem pesymistą, czyli dobrze poinformowanym optymistą, i nie wiedzę nikogo z obecnych na głównej sali, kto właściwie, z pożytkiem dla większego dobra, potrafiłby wykorzystać ten kapitał.

 

Smutne jest to, że wciąż w tej samej wodzie pierze się już trzecią dekadę i magluje wytarte slogany, które usilnie próbuje się sprzedać jako najlepszą poezję. A proza życia jest tak smutna, że wręcz beznadziejna.

 

...w oczy powinien patrzeć okulista.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Racja. Od dawna obserwuję ZASTÓJ. Najpierw liczyłem że zaraz po pogrzebach smoleńskich coś się zacznie dziać. Był to moment gdy możliwe było zrobienie czegoś nowego. Ale w miarę upływu czasu widać jak wszystko szybko wraca w swoje koleiny i zaczyna przypominać stan chroniczny. Niemożności? Klincz w jakim jest polityka zdaje się być wystarczająco dobry by niewielkim nakładem sił i środków wszyscy uczestnicy byli jakoś zadowoleni. Nawet radykałów właściwie nie ma. Bo niby po co mieliby strzepić sobie języki skoro wszystko jest "dobrze". W końcu ludzie jeszcze nie rozbijają szyb w sklepach i nie podpalają masowo samochodów na ulicach. Polityka jest odzwierciedleniem w jakimś stopniu nastrojów i pragnień ludzi. Brak zgody na powszechne kłamstwo dotyczące właściwie każdej dziedziny życia powinien według znanych mi kryterów wywołać już dawno rewoltę jakiej dawno Europa nie widziała. Tymaczasem NIC. Ginie Prezydent, rząd "nierządzi" a my NIC. Patrzą na nas (wiem to) ludzie z innych, mniejszych krajów dawnej sfery wpływów ZSRR i czekają. Tak samo czekali w latach osiemdziesiątych. Nasze dzieci mogą (ale czy będą?) się za nas wstydzić w przyszłości. Ale mnie się wydaje że polityka w naszym kraju jest poprostu zbyt słaba, anemiczna i opanowana przez tych którym niezależna myśl polska ani świta w głowie. Potrzebny Piłsudski? Wydawało mi się że tą potrzebę w jakiś sposób wyartykułował w pewnym momencie tłum ludzi podczas mów na koniec marszu w obronie TVTrwam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249059

a co konkretnie zrobił stronnik poza klikaniem i obserwowaniem? Oraz utyskiwaniem?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#263276