Doktor Kucharczyk decyduje

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj
Nie tak dawno think-tank PO opublikował raport chwalący Wrocław za nawiązanie do niemieckiej tradycji. Dziś do najlepszych niemieckich tradycji nawiązał jego szef, dr Jacek Kucharczyk.
Kucharczyk zabłysnął dziś bowiem stwierdzeniem "Romaszewski kiedyś bronił praw człowieka, a dziś broni praw Starucha". Doktor postanowił, silny mandatem swojej partii, wykluczyć Starucha ze zbioru ludzi, a nawet go temu zbiorowi przeciwstawić.

Staruch mi ani brat. ani chwat. Daleko mi do idealizowania środowiska kibicowskiego, daleko mi również do przyjmowania bezkrytycznie wizerunku, jaki dorabiają mu media. Daleko mi też do kibicowskiej jazdy Piotra Lisiewicza. W ubiegłe lato część obrońców krzyża liczyła na to, ze pojawią się i wspomogą ich zorganizowani kibice. Stopniowo stało się to wyłącznie legendą podobną do oczekiwanej w 39 odsieczy aliantów. Pamiętam, że nie tak dawno to Platforma podlizywała się temu środowisku, ono zaś skwapliwie - w dużej swej części - podskakiwało na stadionach w rytm hasła "Kto nie skacze, ten za PiSem". Wtedy każdy z ekipy rządowej był kibicem, premier nawet z piękną kartą. Skończyło się, gdy kibicom przeszła miłość do władzy.

Staruch mi ani brat, ani chwat. Jednak Romaszewski pojawił się u niego, gdy znane były już liczne informacje o tym, że przywódca kibiców Legii został pobity przez policję. Dla większości odbiorców polskiej polityki bicie przez policję jest czymś złym, gdy obrywają "nasi", w innym razie - niekoniecznie. Jest to dość krótkowzroczne, co próbowałem wykazać, gdy niektórzy cieszyli się z informacji o pobiciu Biedronia, a równocześnie solidaryzowali się z pobitym Mizikowskim i atakowali krytykującego taką postawę Igora Czajkę. Jeśli policjant ma świadomość, że może bezkarnie pobić X, pobije również Y. Bo będzie mu wolno. Na to nigdy nie będzie mojej zgody, choćbym nie wiem jak nie lubił X. Albo i Y. Pojawienie się Romaszewskiego - przeciwko któremu orkiestruje się dziś kampanię nienawiści, co ciekawe wzmocnioną jeszcze po przegranych wyborach - u Starucha było kontynuacją, a nie zaprzeczeniem. Tego prędzej szukałbym w żenującej obronie Piesiewicza, cóż, ta jakoś żadnemu z dziś oburzonych nie przeszkadzała.

Gdyby pan Kucharczyk urodził się kilkadziesiąt lat wcześniej, być może zakosztowałby uroków tej tradycji, do której dziś się odwołał. Dziś ma komfort decydowania, kto jest człowiekiem, a kto nim nie jest. Ciekawe, jakie następne myśli kiełkują już w głowie fana niemieckiej tradycji?

http://wpolityce.pl/artykuly/16227-piotr-legutko-bronmy-romaszewskiego-faktycznie-ideal-siegnal-bruku-echa-niegodnej-wypowiedzi-pewnego-naukowca

http://wpolityce.pl/artykuly/9792-think-tank-platformy-szczecin-niedostatecznie-skupia-sie-na-odkrywaniu-wspanialych-wielkomiejskich-tradycji-stettin

http://wpolityce.pl/artykuly/3469-biedron-i-mizikowski-czyli-dlaczego-nie-powinnismy-kpic-z-dzialacza-kph-ktory-oskarza-policje-o-pobicie

Ocena wpisu: 
Brak głosów