Odwrócona hipoteka. Samotność.

Obrazek użytkownika bożena
Blog

The world is change…I feel it in the water…I feel it in the air…I smell it…
Uwielbiam głos Kate Blanchet rozpoczynający trylologię i zarazem super widowisko pt.”Władca Pierścieni”…i myślę sobie, że świat się zmienia, co czuć, i niekoniecznie jest to przyjemny zapach.
Zanim przejdę do sedna, chciałabym zadać pytanie: czym jest rodzina?
Na reklamie Winiary i Knorr mówio, że najważniejsza. Każdy mówi: rodzina jest najważniejsza. Zabawne, że zazwyczaj jest to odpowiedź na banalnie proste pytanie: czym jest dla ciebie rodzina? A że najtrudniej odpowiada się na pytania proste, zatem odpowiedzi często są nie na temat. Bo co to znaczy: najważniejsza?
Gdy próbuję drążyć temat, uzyskuję odpowiedzi w stylu: eeee….no no najważniejsza, mówie nie?
Czasem trudno ubrać w słowa to, co oczywiste.
Najpierw od rodziny otrzymujesz życie i bezpieczeństwo. Rodzina nadawaje ci imię. W swej rodzinie poznajesz język, historię, kulturę, religię i wartości społeczne. Cały system wiary otrzymujesz w rodzinie. W miarę dorastania otaczają cię ciocie, wujkowie, matki, ojcowie, dziadkowie i inni krewni, którzy uczą cię wszystkiego, co powinieneś wiedzieć i w co wierzyć. Uczysz się kim są twoi krewni, jaką rolę spełniają w twoim życiu i jaką rolę ty masz do spełnienia. Struktura rodziny gwarantuje pewnego rodzaju ubezpieczenie społeczne na wypadek, gdyby dziecko straciło rodziców czy innego krewnego, który mógłby mu pomóc – wynika to z pewnych powinności strukturalnych w rodzinie.
Sielana, nieprawdaż?
Czy jest ktoś, komu nie podoba się taka odpowiedź na pytanie czym jest rodzina? Czy jest ktoś, kto powiedziałby odpowiedzialnie, że nie chce wpisywać swojego życia w taki model?
Znalazłam kodeks rodzinny plemienia Assiniboinów (to takie plemię indiańskie zamieszkujące rezerwat Fort Peck w Montanie):
1. Poznaj swoich krewnych.
2. Dziel się tym co masz.
3. Zawsze pomagaj krewnym.
4. Nie sprawiaj krewnym kłopotu.
5. Bądź uprzejmy i szanuj starszych.
6. Szanuj wszystkie kobiety. Gdyby nie kobiety, nie byłoby nas tutaj.
7. Okazuj cześć Stwórcy.
8. Nie kłam. Zawsze mów prawdę.
9. Nie kradnij.
10. Nie żyj ze zwierzętami.
11. Nie wolno poślubiać krewnych.
12. Rób to co mówisz.
13. Nie powtarzaj plotek.
14. Nie patrz ani nie rozmawiaj z teściami.
15. Dołóż wszelkich starań, by innym nieść pomoc.
16. Opiekuj się i szanuj tych, którzy nie mogą sobie sami poradzić.
17. Opiekuj się dziećmi, ochraniaj je, kochaj i szanuj.
Kenneth Ryan (Tashunga Saba) -- były przewodniczący rady plemiennej Assiniboinów i Siuksów mówi, że: „Jeśli ktoś nie podejmował zobowiązań wobec krewnych, dopuszczał się grzechu. W języku Assiniboinów nazywa się to Awainch'ixdaga, co w wolnym tłumaczeniu znaczy: "Zgrzeszyć przeciwko sobie!" Słowo "grzech" nie odnosi się do religii w cywilizacji zachodniej. Jest to coś o wiele bardziej poważnego. Żyjąc w plemieniu, nie możesz popełnić dwóch czy trzech błędów tego typu. Jeśli nie opamiętasz się, ludzie się ciebie wyrzekną. W dawnych czasach mogłeś usłyszeć, że już nie jesteś częścią obozowego kręgu, i że musisz zabrać z niego swe tipi.
Było to równoznaczne ze śmiercią. Nikt nie upomni się o ciebie i nigdzie nie będziesz należał. Będziesz sam jeden w wielkim, szerokim świecie. Nikt nie przyjdzie ci na pomoc, nikt nie zaopiekuje się tobą, gdy naprawdę będziesz w potrzebie.”
Dziś już nie istnieje typowa rodzina assiniboińska. Tasunga Saba wyjaśnia czemu: „Pod koniec lat 70. XIX wieku porucznik Richard Henry Pratt obmyślił program szkolenia młodych Indian ze wszystkich plemion. Na podstawie odnalezionej korespondencji pomiędzy Richardem Prattem a senatorem Henrym Dawesem wiemy, że opracowano i wprowadzono w życie filozofię edukacyjną, która miała na celu zniszczenie indiańskiej rodziny. "Musimy zniszczyć indiańską rodzinę -- pisał Pratt -- język, kulturę, religię i wszystko to, co czyni Indianina Indianinem... Im szybciej rozerwiemy wszystkie plemienne więzi, tym prędzej Indianin utraci cały swój tryb życia, a nawet język, z pożytkiem dla niego, jak i dla rządu". W rezultacie powiedział, że musimy zniszczyć Indianina, aby uratować człowieka”
***
Od kilku miesięcy wiem w praktyce, jak wygląda opieka nad osobą starą, już niesamodzielną. To ciężka harówka fizyczna, całodobowa. Do tego przykre wrażenia psychiczne. Starsze osoby bywają nieznośne. Na dodatek praca „beznadziejna”, bo wiadomo, że lepiej nie będzie.
Na zachodzie popularnością cieszy się oferta banków, tak zwana odwrócona hipoteka. Polega na tym, że osoba osiągajaca wiek emerytalny oddaje swoją nieruchomość nie dzieciom, nie rodzinie tylko bankowi. W zamian za to bank wypłaca jej dodatek kilkuset złotowy do emerytury. A po śmierci tej osoby nieruchomość rzecz jasna staje się własnoscią banku.
Korzyści? Ano, masz na to, żeby zapłacić opiekunce pensję za podcieranie tyłka i robienie zastrzyków z insuliny. No a przede wszystkim nie musisz prosić dzieci lub innych krewnych o pomoc.
I masz luz.
Po co wiec żyjesz? Już nie po to, żeby wychować swoje dzieci. Nie po to, żeby kiedyś powiedzieć: wiem, czym jest miłość.
Żyjesz po to, żeby zarabiać pieniądze, które zapewnią ci kilkugodzinną obecność mniej lub bardziej zaangażowanej zawodowej opiekunki, która też znajdzie cie kiedyś wcześniej niż psy sąsiada.
***
Rozsądne, prawda? Po co obciążać dzieci swoją obecnością, uciążliwą bez wątpienia?
Pytanie tylko, co z duszą człowieka? Co z uczuciami? Co z tą „najważniejszą” rodziną?
Gdy zaplanuję sobie tak komfortową starość za pieniądze z hipoteki, to po co mam teraz trudzić się w wychowywaniu dzieci? Obowiązek spełniłam, dzieci się urodziły. Najlepiej oddać je do internatu na wychowanie, przecież zarabiam i stać mnie na to. Tam nauczą się, ze pieniądze należy odkładać od najmłodszych lat, żeby samotna starość była bardziej znośna.
Czy starość musi być samotna? Musi, jeśli skorzystamy z ofert hipoteki odwróconej.
A samotność to słowo, którego boi się każdy człowiek, tylko nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę.
Patrzę na tą starą kobietę, która jest w pobliżu i widzę, że gdyby się oddała pod opiekę pieniądzom z banku, to zapewne już by jej na tym świecie nie było. Widzę bowiem ile dla niej znaczą ciepłe słowa, obecność znajomych twarzy…..

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Błąd. Nie żyjesz po to, aby coś zarobić. Żyjesz po to, aby bank zarobił.
ukłony

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17800

Wiem, co to rodzina, bo już jestem na, mam nadzieję długim, finiszu.
Wiele razy życie stawiało mnie przed wyborem; liczy się moje czy moich bliskich.
Dziś mogę powiedzieć, że chyba wybierałam właściwie, bo wciąż mam dla kogo żyć, nie jestem sama i najważniejsze; czuję się potrzebna i kochana.
Co wcale nie oznacza, że zawsze było i jest sielsko i anielsko ;)
W trudnych chwilach mogę liczyć na moją rodzinę a oni na mnie.

Dzięki za ten mądry tekst. Szkoda, że nie wszyscy młodzi mają czas myśleć o tym, a przecież starość zaczyna się już w kołysce ;)

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#17807

jak pisałam, już wiem czym jest opieka nad starszą osobą. I chyba podejście do tematu nie zależy od wieku, gdyż dzięki temu, ze mieszka z nami babcia dowiaduję się od różnych ludzi o takich właśnie eksperymentaliach na rodzinie, jak oferty bankowe. Przyznam szczerze, iż włos zjeżył mi się na głowie, że osoby aktualnie rozpoczynające wiek emerytalny entuzjastycznie wypowiadają się na temat takich właśnie hipotek odwróconych. A mnie przebiega dreszcz po krzyżu, bo nie wiem, czy oni aż tak dali się ogłupić, czy po prostu żyje w nich lęk, że dzieci jednak nie wychowali,tak aby mieć pewność iż na starość nie zostaną porzuceni. Jedna i druga wersja jest przybijająca.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17815

to fakt.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17813

Bożenko , istnieje jeszcze możliwość trzecia . Kochamy swoje dzieci i nie chcemy być dla nich ciężarem , w sumie to nawet podziwiam taki swiadomy wybór samotności z opiekunką na godziny .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Aleksandra

#17843

ależ właśnie na tym polega upadek rodziny. Że świadomie - i jak piszesz - odważnie decydujemy się na takie rozwiązania. Dla mnie to nie jest bohaterstwo. To smutna rezygnacja i przyznanie się (przed sobą) do porażki wychowawczej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17847

Ależ nie , stwarzamy mozliwość wyboru dla naszych potomków , bo przecież opiekować się dalej nami mogą .
Dzieciaki bez szans na dziedziczenie ,więc tym bardziej jesteśmy w stanie " sprawdzić " swoje wychowanie czyli czy kochaliśmy i wychowaliśmy mądrze , nie sądzisz ? :)
Oczywiście, lepiej mieć pewność , że dzieci , wnukowie , z oddaniem zajmą się nami .
Ale nie ma co ukrywać , że nie jest to , szczególnie w stanach dużej niepełnosprawności , łatwe i proste .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Aleksandra

#17851