Polowanie na IPN

Obrazek użytkownika gw1990
Blog

Wiele razy skandalicznie obrzucano błotem IPN. Nazwisk ludzi, którzy się tego dopuścili było bardzo wiele, więc pierwsi z brzegu to: Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Adam Michnik, Aleksander Kwaśniewski, Stefan Niesiołowski, Janusz Palikot, Donald Tusk, Tomasz Lis, Jacek Żakowski, Janina Paradowska. To tylko cząstkowe grono wpływowych polityków i dziennikarzy. Wrzawa, jaką czynią środowiska michnikowszczyzny i obozu rządzącego wokół książki Zyzaka przeszła himalaje głupoty i zacietrzewienia.

Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk pół roku temu byli w bardzo podobnej sytuacji oczerniani i mieszani z błotem. Te same argumenty - faszyści, gnoje, fekalia, małostkowi ludzie, pożal się Boże historycy (powiedział elektryk, że się ironicznie wyrażę), idioci, szkodnicy. Historycy IPN wyszli z tego obronną ręką, pomimo tego, że rząd Tuska groził odcięciem instytutu od pieniędzy. Cenckiewicz napisał drugą książkę "Sprawa Lecha Wałęsy", a sam Wałęsa nie odważył się na skierowanie sprawy do sądu, chociaż wielokrotnie to zapowiadał. W żadnej wypowiedzi historyka IPN nie znalazła się choćby połowa inwektyw, jakie kierują do nich oponenci. Bo ich siła drzemie w faktach i wiedzy, a nie połajance. Znasz sprawę lepiej i gnoisz? Proszę, napisz lepszą publikacje. Dojdź do materiałów źródłowych, sporządź kwerendy. Albo chociaż przeczytaj książkę, nim ją zrównasz z błotem.

Podobnie sprawa się ma z Pawłem Zyzakiem. Tylko, że michnikowszczyzna i spóła pominęła jeden fakt, który daje pewność przy swoich teoriach zwolennikom lustracji i działalności IPN. Praca młodego historyka nie była sponsorowana ani "pilnowana" przez instytut. Za publikacją stoi prof. Nowak, który opiniował książkę. I tak tzw. establishment III RP wpadł w sprytną pułapkę, pokazującą brak logiki i wrzask. Gnoi się wszystko, co kojarzy się z lustracją i rozliczeniem. A co ciekawsze, praktycznie nikt z wyrażających skandaliczne opinie książki nie przeczytał. A skoro nie, to jakim prawem można kogoś opluwać, bo to, co się robi z Zyzakiem i - co kuriozalne - IPN, krytyką się nazwać nie da. Argument oponentów jest tak banalny i śmieszny, że aż przytoczę - "Bo przecież jedni z drugimi się znają!". Wałęsa nie zna się z Kwaśniewskim i Mazowieckim. IPN zna się z Arcaną. Wspaniale! A Krzysztof Leski zna się z Drupalem, który mnie wkurza ilekroć pojawi się komunikat - przepraszamy za...

IPN jest i będzie niezależną instytucją, działającą wedle statutu prawnego. Jeżeli ktoś go krytykuje, powinien przynajmniej zapoznać się z materiałem źródłowym, którego "nie ceni". Wniosek prosty - nie chodzi o Zyzaka, IPN, Cenckiewicza i "faszystów". Chodzi o to, aby nigdy temat przykry - rozliczenia za czas komunistyczny - nie wrócił. Bo ma się liczyć mit dla ubogich, a po cichu - deal. Dla nas mit, dla nich - establishmentu III RP - czysta umowa.

PS.

To, co się wyprawia z historykami IPN i Zyzakiem przypomina mi historię red. Wilczyckiego z powieści Bronisława Wildsteina - "Dolina Nicości". On systemowi niewiedzy III RP się przeciwstawił. Wbrew wszystkiemu opublikował materiały na Mariana Lwa - symbol układu pokomunistycznego w Polsce. Warto się z lekturą zapoznać, by lepiej zrozumieć zaciekły atak na IPN i - w ostatnich dniach - Pawła Zyzaka.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

też miałem takie skojarzenie. Warto też zapoznać się z historią doktora Ratajczyka, pozbawionego pracy, środków do życia, porzuconego nawet przez przyjaciół

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#16982