Jak "homozwiązki" niszczą prawo i państwo

Obrazek użytkownika Muni
Kraj

Nie wiem jak to funkcjonuje w krajach, które to zainstalowały. Pewnie w USA, które opiera się na "common law" jest to w trakcie jakiegoś nieustannego tworzenia, bo co parka gejów, to nowy precedens, więc mają sądy mnóstwo twórczej pracy.
Ale u nas? Jak to może wyglądać?
Otóż niezbyt może to wyglądać, bo rozpieprzy nam to państwo i prawo. Nie, żebym zachwycał się naszą jurysprydencją, ale jak to mówią: "chaos na kolei to nie podstawa do rezygnacji z rozkładów jazdy"!

Ktoś powie: "A co takiego groźnego dla systemu prawnego RP w tym, że dwóch homoseksualistów zechce podjąć się tej rejestracji?
To ja już odpowiadam: A czym ma być ta rejestracja? Jakie skutki prawne ma powodować? Bo jakieś musi, skoro tak jej pragną. Tu usłyszymy stałą listę życzeń dla potrzeb odbiorcy TVNu, czyli ułatwienia w dziedziczeniu, otrzymywanie informacji medycznej i coś tam jeszcze, właściwie nie wiem co, ale coś żeby było trzy, bo trzy życzenia zawsze brzmią lepiej niż dwa.

No, ale tutaj mamy kichę od razu. Samo "rejestrowanie" - czym to ma być? Czy można się zarejestrować ale... być jednocześnie żonatym według tradycyjnego prawa??? Znając bohaterskie wyczyny Anki G. na froncie tworzenia płci wiemy, że może się tak zdarzyć!

Czy aby się rejestrować należy być w stanie wolnym? Skoro to nie to samo co małżeństwo, to nie trzeba! Bigamia nie polega na łamaniu "rejestracji gejów", więc co, wolno? No i czy można być bigamistą w rejestrowaniu homozwiązku? Jak będę się chciał zarejestrować z nowopoznanym kolegą, to czy muszę się wyrejestrować z poprzedniego związku?
A co... jeżeli nie chcę? Może lubię dawać na 3 i cztery fronty? Im więcej tym lepiej! Będą "związki multiplex"???
Nie wiem, co miałoby ograniczać rejstrację tylko dla par? Czyż nie śpiewał Chór Czejanda, jeszcze za przaśnej komuny, o "trzech przyjacielach z boiska"? Coś się komuś nie podoba?!?! Dyskryminacja??!

Hej... ale co z prawem spadkowym???
Skoro "homopapier" ma ułatwić dziedziczenie, to popatrzmy znów na bezsens tego rozwiązania na przykładzie "Anki G".
Dziedziczą po takim/takiej zstępni, czyli przede wszystkim dzieci, ale i "żony". I co z nimi? Czy faktyczna ma dostać więcej niż ta "zarejestrowana"? A może jedna drugą ma wykosić ze spadku? To jeszcze nie koniec... może obydwa wesołe fiutasy w nowym związku mają dzieci i byłe żony... jak to zamierzają podzielić???
Jak będą orzekały o majątkach sądy?
Tego nie da się rozstrzygnąć sensownie, ani bez strat dla państwa, ani prawa i rozwoju społeczeństwa. A czemu się nie da? Bo to jest sytuacja nienaturalna i niepoddająca regulacji prawnej białego człowieka z kręgu cywilizacji łacińskiej. I nie tylko łacińskiej.

Oczywiście, łatwo jest poszpanować postępactwem, pohuczeć pedo-sloganami i podlizać się "osobom vagino-pozytywnym", ale co się przy tym spierdoli, to jednak ktoś będzie musiał naprawić.
Ale czasem, głupoty nie da się naprawić.
Chyba, że przyjdą chłopcy w turbanach i odetną trochę łebków... Już ich są w Europie miliony i ostrzą koziki!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

popełniłem komentarz, który pozwalam sobie przytoczyć, gdyż dotyczył tego o czym piszesz:

Rodzic A kocha rodzica B i mają dwoje dzieci - C i D i jest europejsko i postępowo. Fajnie i radośnie. Do rodzica A coraz częściej zagląda jednak rodzic E, który jest w związku z rodzicem K, z którym ma dzieci P, R i S, ale też jest fajnie i też się kochają. Rodzic B jest trochę smutny bo nie wie jak tu powiedzieć dzieciom C i D, że rodzic A jest no właśnie ....Rodzic B zaczyna zażywać miękkie narkotyki, które nabywa w legalnej ilości na własny użytek i już jest mu lepiej zwłaszcza, że poznał rodzica F, który właśnie się rozstał z rodzicem G, który był wcześniej z rodzicem N. Notariusze trochę się pogubili w umowach partnerskich, ale ponieważ zajmujący się sprawami notariusz U, notariusz M i notariusz L żyją w związku wielopartnerskim i widzą się na okrągło, więc sprawy szybko powinni poprostować. W tym czasie dzieciom C i D z jakiegoś powodu urodziło się dziecko H. Aby jakoś podkreślić otwartość i europejskość sytuacji dziecko H zostało adoptowane przez posła I, który ma Jaguara (samochód) i psa X (zwierze), z którym (na razie jeszcze nie do końca legalnie bo prace legislacyjne jeszcze trwają) tworzy szczęśliwy międzygatunkowy związek partnerski, chociaż psa J wcześniej często odwiedzał kot Y. W końcu to całe Abecadło z pieca na łby spadło, bo nie zauważone przez nikogo Bractwo Muzułmańskie niespecjalnie podstępnie opanowało Europę i w pień wycięło całe to towarzystwo wraz z przyległościami. I to już jest koniec historii.

Pozdrawiam

HdeS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

HdeS

#335854

Dobrze, że to zamieściłeś, bo nie czytałem. W pewnym sensie zdumiała mnie zgodność naszych przemyśleń zwłaszcza w końcowych akapitach... Zastanawiające, czy może... wieszczymy?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#335914

oparte na mocnych przesłankach. Niestety.

Pozdrawiam

HdeS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

HdeS

#335941