Dyktatura parobków dyplomowanych

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Kraj

Wraz z tak zwaną armią Berlinga przywiało do Polski propagandowe hasło: nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Miało wabić w szeregi maszerującego od wschodu ludowego wojska ludzi wprawdzie bez wykształcenia, ale za to klasowo odpowiednich. Cywilna wersja agitacyjnego hasła przyszła po 1948 roku razem ze stalinizmem i koncepcją “awansu społecznego”.

Program tego awansu miał wyciągać ludzi ze wsi do miasta, dać im szansę szybkiego zdobycia jakiegoś wykształcenia a po wstąpieniu do komunistycznej partii zapewnić kierownicze stanowisko w administracji lub świeżo upaństwowionych strukturach. Wstępem do masowego awansu niedouczków było usunięcie z programów szkół i uczelni przedmiotów, które wyrabiały umiejętność samodzielnego, krytycznego myślenia tak potrzebnego do uodpornienia się na indoktrynację, propagandę i manipulację. Na pierwszy ogień poszły filozofia, historia i ekonomia. Usunięto nawet łacinę, która uczyła logiki i precyzji formułowania myśli. W zamian dano marksistowsko-leninowską indoktrynację ideologiczną i wpychaną nachalnie w mózgi masową propagandę. Wytyczne zawarto w niepublikowanej uchwale Biura Politycznego KC PZPR z czerwca 1949 roku, gdzie ogłoszono “ofensywę ideologiczną”, której celem było oczyszczenie środowisk naukowych i oświatowych z “elementów zdecydowanie reakcyjnych”. Równolegle drogą “rewolucyjnych metod szkolenia” zamierzano przygotować młode kadry dla realizacji Planu Sześcioletniego. Rewolucyjne metody polegały w praktyce na odizolowaniu od młodzieży starych pedagogów, którzy nie odpowiadali płynącym z Moskwy ideologicznym kryteriom oraz na ekspresowym tempie przepuszczania przez Instytut Kształcenia Kadr Naukowych klasowo odpowiednich kandydatów rekomendowanych przez partię. Zakładano, że “politycznie pewni” będą mieli wykształcenie średnie, ale brak matury nie był przeszkodą. Można go było nadrobić na “kursach zerowych” w trakcie trzyletnich studiów na kierunkach teorii państwa i prawa, historii oraz ekonomii politycznej.

Na “ideologiczny front” w IKKN komunistyczny aparat rzucił dobraną kadrę naukową o “twardym kręgosłupie”.  Wykłady prowadzili m.in. guru filozofii epoki stalinizmu Adam Schaff, przed wojną działacz Kominternu oraz Bronisław Baczko były politruk Ludowego Wojska Polskiego. Teorię państwa nauczał kapitan Henryk Holland, politruk 2 dywizji piechoty LWP, redaktor polskich wydań dzieł Lenina i Stalina. Z aparatu komunistycznej młodzieżówki  ZMP oddelegowano Leszka Kołakowskiego. Wiedzę prawną szerzył Igor Andrejew, który jako sędzia Sądu Najwyższego w 1952 roku zatwierdził wyrok śmierci na generale Auguście Fieldorfie “Nilu”. Na zajęciach w IKKN upowszechniano twierdzenie, że “prawo, to podniesiona do godności ustawy państwowej wola klasy panującej w danym społeczeństwie”. Twierdzenie to doczekało się przeniesienia z doby stalinizmu w nasze czasy w słowach: “prawo, tak jak my je rozumiemy”.

Większość młodszych wykładowców Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych wysłano na kilkutygodniowe kursy do Związku Sowieckiego. Poziom tych szkoleń obrazuje zalecany na nich “Krótki słownik filozoficzny” Marka Rozentala i Pawła Judina. Zdaniem autorów teoria względności Einsteina to nonsens i świadectwo “gnicia kultury burżuazyjnej” zaś cybernetyka to “reakcyjna pseudonauka” wykorzystywana do “brudnych celów” przez “podżegaczy do nowej wojny światowej.” Wyedukowani na takich kursach i podręcznikach przekazywali zdobytą “wiedzę” dalej zgodnie z wytycznymi I Kongresu Nauki Polskiej z 1951 roku, który zalecił by przyjąć marksizm-leninizm za fundament metodologii wszelkich badań naukowych. I przyjęto, zwłaszcza w wykładach z ekonomii, które oparto na twórczych formułach Stalina. Natomiast w nauczaniu dziejów najnowszych fundamentem była “Historia Polski” Gryzeldy Missalowej i Janiny Schoenbrenner, z której można było się dowiedzieć, że przywódcy Powstania Warszawskiego “związani byli z okupacyjnymi władzami i Gestapo”, że “dowództwo AK poddało się władzom hitlerowskim” zaś “hrabia” Bór-Komorowski to człowiek “zbrodniczy”. W opinii dziennika “Życie Warszawy” ze stycznia 1953 roku zadaniem historii winno być ”bezlitosne rozbijanie skorupy kłamstw, pod którymi słudzy Watykanu, obszarnictwa i faszyzmu usiłowali ukryć i wypaczyć prawdę historyczną”. Prawdę tę ukazał Tadeusz Mazowiecki gromiąc we wrześniu tegoż, 1953 roku “imperializm amerykański”, który oszukuje polskich katolików, że “nowa wojna, wojna dokonywana przez neo-hitlerowski Wehrmacht ma pozostawać w zgodzie z dobrem Kościoła”.

W takim klimacie, z takimi wykładowcami absolwenci IKKN oraz podobnych kursów partyjno-naukowych wyrastali na nową robotniczo-chłopską elitę państwa, a ci co pozostali w kręgach akademii nieśli kaganiec marksistowsko-leninowskiej oświaty kolejnym pokoleniom zgodnie z zapewnieniem Adama Schaffa: “Odszedł od nas Józef Stalin - gigant myśli i czynu. Umarł, ale jednocześnie pozostał z nami, gdyż żyją i działają Jego nieśmiertelne idee, żyje i rozwija się jego dzieło…” Idee te odżywają w kolejnych pokoleniach i funkcjonują do dzisiaj w polskim życiu naukowym i politycznym. Kiedyś ambicją ludzi z awansu społecznego nie było zdobycie wiedzy i najwyższych umiejętności w wybranej dziedzinie. Ich ambicją było zostać przy pomocy partii brygadzistą w PGR a może powiatowym urzędnikiem, a może wspiąć się na szczebel wojewódzki albo jeszcze wyżej dostać się do krajowej “nomenklatury”, czyli wyselekcjonowanej elity oferowanej przez partię. Najbardziej zasłużeni i zauważeni przez Moskwę mogli nawet trafić do nomenklatury bloku sowieckiego albo crème de la crème do organizacji międzynarodowych sponsorowanych przez Związek Sowiecki i zostać w nich nawet, kiedy ZSRR zabrakło a sowieckie aktywa przejęły postępowe instytucje Unii Europejskiej. Dzisiaj jest podobnie chociaż nie trzeba już się wstydzić tak potępianych i wyszydzanych przed laty burżuazyjnych nawyków: cygar, szampana, ośmiorniczek, itp. Tylko strach pozostał ten sam, strach przed powrotem tam skąd się wyszło. Lęk przed widmem syczącym ciętą odpowiedź dawaną świeżo upieczonym oficerom LWP: “nie pomogą szczere chęci z g… bicza nie ukręcisz”.

Premiera: tysol.pl

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (11 głosów)

Komentarze

sowieckie chochoły...

 

sowieckie chochoły

w rytm tańczą z gnoju bicza

śledzą każdy ich krok

Stalina i Lenina oblicza

 

 

 

 

 

Vote up!
3
Vote down!
0

jan patmo

#1658065

Normalnie poeta.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1658073

Jeżeli sądy nie spełniają społecznych oczekiwań to pojawią się wkrótce samosądy.Jeżeli nietykalność, specjalne przywileje nie obejmują wszystkich posłów jednakowo, to w praktyce powinni stracić  je wszyscy posłowie jednakowo. To czym kto wojuje, od tego samego będzie ginął..

Vote up!
1
Vote down!
0

RAK

#1658071

No i jak zwykle bardzo dobry tekst. Gratuluję. 

Pozdrawiam

Vote up!
1
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1658077

Agnieszka Holland pisałą z oburzeniem, że NZS walczyli z komunistami - którzy chcieli ich zabić.

Vote up!
1
Vote down!
0

Romuald Kałwa

#1658083