Wakacje z polskimi górami (1) - Bieszczady, Karkonosze

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

Nie zapominajmy, że jeszcze trwa lato i są wakacje...

Moją drugą - po żeglowaniu - pasją są polskie góry i letnie wyprawy górskimi szlakami turystycznymi. Nie lubię odpoczywać biernie np. leżąc na plaży cały dzień.

W swoim życiu przeszedłem pieszo wszystkie polskie pasma górskie i każde ma swój osobliwy urok. Zdobyłem indywidualnie Koronę Gór Polskich [1], bywałem też w górach po czeskiej stronie i zdobyłem tam szczyt Červená hora o wysokości 1333 m n.p.m. oraz okresowo wspinałem się z uprzężą na tatrzański masyw Mnicha (nad Morskim Okiem) o wysokości 2068 m n.p.m, ale teraz raczej bałbym się a wtedy młodzieńcza brawura jednak poprowadziła mnie do takiej wspinaczki. Oczywiście byłem też kilkukrotnie na Rysach, ale wcale nie uważam go za najpiękniejszy, choć jak wszystkie szczyty posiada swój niepodważalny i osobliwy urok, tylko same wejście trwające około 3 godziny jest monotonne.

Mnich w Tatrach źródło: w sieci

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy jak piękne mamy nasze, polskie góry. Odwiedzamy raczej miejsca znane, gdzie nawet w klapakach można wejść na szczyt. O reszcie nie mamy pojęcia.

Jednak z tym nie można porównać wycieczek pieszych po różnych szlakach, gdzie trzeba mieć odpowiednie obuwie z grubą i twardą podeszwą antypoślizgową (muszą być wygodne z miejscem na grube wełniane skarpety, np. o pół czy numer większe) i wodoszczelny plecak z najważniejszymi rzeczami: mapy (trzeba nauczyć się je czytać!), podręczna apteczka z kremem chroniącym nas od słońca, pasta do obuwia, wiatro i wodoszczelny długi płaszcz z kapturem, wełniane skarpety na zmianę (na które nakładamy cienkie skarpetki chłonące wilgoć a wtedy wełniane skarpety są niemal suche), nakrycie na głowę, zapas energetyzujących posiłków wraz z czekoladą, coś do picia i w dzisiejszych czasach nawet lekki namiot. Trzeba też mieć ze sobą choć cienkie rękawiczki, które mogą się przydać w czasie pokonywania trudniejszych części szlaków zabezpieczonych linami czy łańcuchami. Można też wziąć ze sobą kompas, choć niektórzy uważają go za przeżytek. Obowiązujące też jest posiadanie telefonu komórkowego z GPS-em i z Powerbankiem, który może nam zasilić telefon w razie rozładowania oraz bardzo mocnej latarki z oświetleniem rozproszonym, która przyda się, gdy zastanie nas zmrok a to jest dość częste, choć szlaki są dobrze oznaczone. Gdy zaś wędrujemy za każdym razem gdzie indziej (bez powrotu na "start"), to wodoodporny plecak musi być wygodny a rzeczy w nim - mimo wszystko - pakujemy w worki foliowe.

Długie piesze wycieczki pozbawiają nas potasu i magnezu, z czego biorą się skurcze. Najlepiej kilka dni przed wędrowaniem brać dwa razy dziennie aspargin lub asparginian, które zawierają obydwa składniki a w czasie wycieczek dalej je stosować. Można też mieć przy sobie tabletki wapnia.

Warto też odpowiednio przygotować się do górskiej wędrówki i robić sobie wcześniej długie marsze wynoszące około 5 kilometrów. Dzięki temu nie straszne będą nam zakwasy. Ważne jest też obcięcie u nóg paznokci na tydzień przed wyjazdem, tak abyśmy w czasie wycieczek mieli spokój z "wcinaniem się paznokci", co jest bolesne i uniemożliwia nam wędrowanie.

Ja preferuję wycieczki w góry na długich szlakach, których przejście wynosi dziennie około 25-30 kilometrów, czyli około 10 godzin. Dla początkujących wystarczą nawet 2 czy 3 godziny dziennie. Po zakończeniu wycieczki bardzo ważną rzeczą jest ponowne zapastowanie skórzanego obuwia (ja jeszcze przeszło 20 lat używam butów górskich produkowanych onegdaj w Nowym Targu. Kupiłem je wtedy trzy pary - dla mnie są najlepsze i bez udziwnień, ale i dziś można kupić świetne obuwie nadające się na piesze górskie wycieczki - technologia poszła w górę:)). Buty winny być za kostki, aby uniknąć zwichnięcia. Trzeba też zadbać o stopy mocząc je w zimnej górskiej wodzie i nacierać odpowiednimi kojącymi kremami lub maściami, można też przed wymarszem użyć talku. Zalecałbym też opaskę uciskową na kolana.

Nieraz jednak robią się "bąble", które niestety trzeba przebić wyjałowioną igłą i wycisnąć gazikami oraz odkazić wodą utlenioną lub spirytusem, choć jest to trochę nieprzyjemne, można wtedy też na noc zawinąć takie stopy w bandaż wpierw zabezpieczając wszystko specjalnym plastrem do nabycia w aptekach. Jeżeli ktoś ma tendencje do alergii to warto mieć ze sobą adrenalinę w razie wstrząsu anafilaktycznego np. po użądleniu osy (akurat osa to dla mnie wróg nr 1).

I jedna bardzo ważna uwaga. Jeżeli wybieramy się pieszo w góry w miesiącach wiosennych lub jesiennych ( a nawet nieraz i letnich) zawsze trzeba mieć na uwadze, że w wyższych partiach gór może zalegać śnieg a wtedy należy dokładnie śledzić komunikaty pogodowe i wybierać szlaki na niższych poziomach.

Nie zapomnę jak jeszcze w technikum wybraliśmy się z naszą klasą w Tatry jesienią. Nasz nauczyciel wybrał trudną trasę o dość wysokim pułapie wzniesień. Starałem się go przekonać, że większość moich kolegów nigdy nie chodziło po górach i może to skończyć się nieszczęściem. Nie słuchał a później był lament i nerwy po nagle pojawił się śnieg do pasa a trzeba było iść dość daleko do schroniska... Udało się, ale strach był wielki, powiem tylko, że moi koledzy schodzili pojedynczo przez niemal 4 godziny a później nawet po zmroku. Później to już ja wybierałem trasy.

Wycieczki piesze w góry są bardzo męczące fizycznie i trzeba je po prostu lubić i oddychać nimi i podziwiać je oraz widoki z nich nas otaczające. Dla tych, którzy "złapali bakcyla" górskiego, samo chodzenie jest przyjemnością, nie czuje się zmęczenia kojąc go widokiem roztańczonej przyrody. Zdobycie każdego szczytu jest jak zdobycie Mount Everest. Rozpiera nas wtedy życie, czujemy, że jednak jest coś warte i trzeba z niego korzystać. Mimo zmęczenia fizycznego piesze górskie wycieczki dają niesamowity kojący odpoczynek psychiczny a np. mycie pod strumieniem zimnej górskiej wody jest nadzwyczaj relaksujące.

I jeszcze jedno. Osoby początkujące muszą unikać brawury i liczyć siły na zamiary oraz zdać się na kogoś, kto ma doświadczenie i doradzi, jaki szlak wybrać. Nie polecam jednak wycieczek górskich osobom mającym lęk wysokości.

Oczywiście w górach jest też innych wiele atrakcji niż samo chodzenie po nich, choć ja to lubię szczególnie. Niewątpliwą dużą frajdę można mieć korzystając z kolejek linowych, z których też można podziwiać piękną panoramę gór. Najbardziej znaną jest kolejka linowa na Kasprowy Wierch w Tatrach, ale gdzie indziej też są, jak np.: na Gubałówkę, na Jaworzynę Krynicką, na Śnieżkę i wiele innych. Jest też wiele górskich wyciągów krzesełkowych: w Karkonoszach - kolej krzesełkowa na Szrenicę, kolej krzesełkowa na Kopę; w Beskidzie Śląskim: kolej krzesełkowa na Czantorię, kolej krzesełkowa na Skrzyczne; w Tatrach kolej krzesełkowa na Nosal czy kolej krzesełkowa "Wielka Krokiew" a to nie wszystkie.

Kolej linowa i wyciąg krzesełkowy: Źródło - znalezione w sieci

Można też udawać się do miejsc szczególnych i zabytków górskich, do miejsc widokowych a nawet stacjonarnie odpoczywać w górskich miejscowościach, korzystając z licznych ich atrakcji. Na samych zaś szlakach też możemy natknąć się na cuda przyrody i cuda ludzkiej ręki.

Maczuga Herkulesa w podkrakowskiej Dolinie Prądnika - Źródło: https://magazyn.travelist.pl/10-polskich-cudow-natury/

Szczeliniec Wielki - Góry Stołowe: Źródło jak wyżej

Wielość górskich atrakcji przewyższa wszystkie inne kierunki naszych wakacji a poza tym górski sezon w górach trwa cały czas i zimą można szusować na nartach, bo jest to piękny sport i rekreacja fizyczna i psychiczna, ale trzeba najpierw nauczyć się jeżdżenia na nartach czy desce i przestrzegać zasad w czasie zjazdów. To samo dotyczy skuterów śnieżnych, które są coraz bardziej popularne, ale nie zawsze je prowadzący wiedzą jak się w górach zachować.

Po takim szusowaniu jakże wspaniale jest spędzić wieczór przy kominku i w ciepłym miejscu. Poopowiadać o swoich wrażeniach, zaplanować kolejny dzień. Na moment zapominamy o tym naszym codziennym świecie...

Wspaniałą atmosferę gór tworzą schroniska, których na szlakach jest dość dużo. Tam można spotkać też pasjonatów, znaleźć bratnie dusze i nawet trochę się zabawić. To też wpisuje się w ducha przepięknych gór...

Ale wrócę do letniego piękna naszych gór i pokrótce przedstawię niektóre z nich.

Bieszczady.

To masyw dość niski, ale urokliwy i ma stosunkowo wysoki jeden szczyt, Tarnicę (1346 m n.p.m). Z niej przy pięknej pogodzie można podziwiać piękno Bieszczad, które onegdaj były raczej słabo zaludnione a dziś np. Ustrzyki Górne tętnią życiem. Ja pamiętam czasy, gdy były tylko pojedyncze chaty i to też miało swój urok, bo odpoczywając nie lubię gwaru a śpiew przyrody. Na zboczach gór bieszczadzkich nożna skosztować dzikich jagód, których jest pod dostatkiem. W górnych partiach Bieszczady zachowały swoją naturalną dziewiczość, ale trzeba tam dotrzeć pieszo i dobrze.

Klasyczny bieszczadzki krajobraz - widok na Halicz i Rozsypaniec z wiaty turystycznej na Przełęczy Goprowskiej. Źródło: znalezione w sieci

Bieszczady o zachodzie słońca: znalezione w sieci

Bieszczady słyną z pięknych połonin i najlepiej je odwiedzać przed sezonem lub o świcie, gdy nie ma jeszcze zbyt wielu ludzi. Mamy do dyspozycji szlaki oznaczone tradycyjnie: czerwony, zielony, niebieski i czarny.

Połoniny w Bieszczadach - Źródło j.w.

Bieszczady to wyjątkowe, niezwykle rozległe góry. Oferują one całą paletę górskich wędrówek, w trakcie których każdy znajdzie coś dla siebie. Są tu zatem długie, lesiste trakty niekończącymi się graniami, są ostre podejścia czy ścieżki biegnące bezdrzewnymi połoninami, gdzie szczególnie latem niemiłosiernie pali słońce. Naprawdę trudno jest powiedzieć, które bieszczadzkie szlaki zasługują na miano najpiękniejszych, najciekawszych czy najbardziej godnych polecenia. Wybór zależy od wielu osobistych preferencji danego turysty. Ja tradycyjnie lubię szlaki zielone i czerwone. Kiedyś znakowano te najpiękniejsze (zielone) i najtrudniejsze (czerwone), ale dziś to już nie ma znaczenia, bowiem każdy szlak ma swoje uroki i warto jest je przejść wszystkie [2].

Gwiezdna noc pod „Chatką Puchatka” - znalezione w sieci

Zachód słońca na Wetlinie j.w.

Masyw Szeroki Wierch. W oddali Tarnica, j.w.

Na zielonym szlaku, j.w.

Panorama ze szczytu Tarnicy. Na niebie zbliżająca się burza, j.w.

Nad brzegiem Sanu - foto z sieci: https://www.ruszajwdroge.pl/2014/10/25-miejsc-ktore-warto-zobaczyc-w-Bieszczadach.html#galeriarwd/44

Grób Stroińskich w Siankach

Więcej: https://www.ruszajwdroge.pl/2014/10/25-miejsc-ktore-warto-zobaczyc-w-Bieszczadach.html#galeriarwd/44

Od Bieszczad jest bardzo blisko nad jezioro Solina. Geograficznie zarówno Solina jak i całe jezioro (zalew) nie leżą w Bieszczadach tylko w Górach Sanocko-Turczańskich. Zapora solińska jest jedną z największych atrakcji turystycznych tej miejscowości a także całych Bieszczadów w ich granicach turystycznych (a już na pewno dla tych, którzy nie przepadają za wyprawami w góry). Jeżeli zamierzamy zwiedzić zaporę, zakładając, że poruszamy się samochodem, zostawiamy nasz pojazd na płatnym parkingu (szczególnie w weekendy trudno tu o miejsce), na który należy zjechać skręcając w prawo na pierwszym ostrym zakręcie przy wjeździe do Soliny od strony południowej i dalej udać się pieszo w kierunku zapory. Parkingów zresztą obecnie jest tu sporo. Po drodze do zapory niezliczone punkty gastronomiczne, kioski i stragany sprzedawców pamiątek, fotografów itp.

Zalew soliński: foto z sieci

Karkonosze.

Subiektywnie dla mnie najpiękniejsze pasmo górskie w Polsce z polsko-czeskim szczytem Śnieżka położonym 1603 m.n.p.m. Oczywiście wszystkie polskie góry mają swoją specyfikę i warto je odwiedzać sukcesywnie, bo każdy może wyrobić swoje własne zdanie na temat określonych masywów i pasm górskich.

Karkonosze są to urokliwe góry a najpiękniejszy dla mnie szlak to zielony łączący Karpacz ze szczytem Szrenica (1361) i Szklarską Porębę. Są tam i drzewa, i pagórki i wodospady oraz strumyki górskie, ale całe Karkonosze i wszystkie szlaki są urokliwe, napawające radością. Sama Szrenica to doskonały punkt widokowy na Kotlinę Jeleniogórską oraz Góry Izerskie, a także Karkonosze czeskie. Sam szczyt Szrenicy wyniesiony jest ponad główny grzbiet Karkonoszy (Śląski Grzbiet) na wysokość 60 m. Wierzchołek leży całkowicie po polskiej stronie granicy.

Ale też Karkonosze to nie tylko góry, ale też urokliwe miejsca warte obejrzenia.

Wodospad Łaby 35 metrowej wysokości i platformą widokową. Źródło - j.w.

Zamek Chojnik: Źródło jak wyżej

Przełęcz Żarska: Źródło jak wyżej

Drewniane pomosty pośród karkonoskiej tundry. To jeden z najbardziej kojących widoków w Karkonoszach: Źródło jak wyżej

Śnieżka zimą - znalezione w sieci

Po Karkonoszach można też wędrować po ich czeskiej stronie, równie urokliwej jak polska.

Źródło: znalezione w sieci

Pančavský vodopád – najwyższy wodospad w całych Sudetach, jest jednocześnie bajecznym punktem widokowym na cały obszar Sedmidoli. Źródło j.w.

Piękno Karkonoszy jest wprost niesamowite. Zawsze przemarsz po górach rozpoczynam od nich a później naładowany pozytywnie odwiedzam inne pasma górskie w Polsce. Zawsze idąc nawet po tych samych szlakach odkrywam je na nowo tak jak czytając po raz wtóry książkę też odkrywam w niej nowe przesłania. Zachłystuję się ich pięknem i zawsze jestem zadziwiony, że natura stworzyła coś tak urokliwego. Obserwując te widoki mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem szczęśliwy.

Źródło: znalezione w sieci

Oczywiście nie tylko chodzenie po górach jest największą atrakcją Karkonoszy. Można (szczególnie z małymi dziećmi) wybrać się na bardzo krótką trasę pieszą, ale te też zobaczyć miejsca, które pozostaną nam na zawsze w pamięci.

Źródło: https://www.ruszajwdroge.pl/2015/03/co-warto-zobaczyc-w-Kakonoszach.html#.XVeLBugza70

I wiele innych miejsc. Zobacz: https://www.ruszajwdroge.pl/2015/03/co-warto-zobaczyc-w-Kakonoszach.html#.XVeLBugza70

W Europie to w Polsce jest najwięcej pieszych górskich szlaków turystycznych, które są chętnie odwiedzane przez miłośników gór. To chyba wynika z naszego romantyzmu. W innych państwach stawia się przede wszystkim na zimę i stoki narciarskie.

Po przejściu szlaku jakże wspaniale jest rozpalić ognisko i piec sobie kiełbaski czy ziemniaki, i wpatrywać się w języki ognia, które są hipnotyzujące. Wtedy też czujemy tą bliskość z naturą, której jesteśmy częścią.

Może to jakoś małostkowe, ale z wypraw w góry kolekcjonuję specyficzne kamienie, jakże różne w różnych partiach gór: kamienie karkonoskie, tatrzańskie, pienińskie, bieszczadzkie i inne. Pod tym względem jestem trochę "zakręcony".

Zakochajmy się w polskich górach...

 

Polskie góry, pagórki, wodospady

I te przepiękne szlaki górskie

Jakżeż o nich nie myśleć rok cały

Przecież to nasze wzgórza himalajskie


Śpiew ptaków, szum drzew, rozmowy z naturą

Połoniny bieszczadzkie i tatrzańskie szczyty

To piękno niczym spotkanie z poetycką literaturą

Daje nam szczęście jakbyśmy odkrywali nowe lądy


Tylko szkoda, że przebywamy z nimi tak krótko

Ale przecież za rok znów odwiedzimy je na pewno...

Żeglowanie po polskich jeziorach i chodzenie po polskich górach... to mi wystarczy, aby przez resztę roku być człowiekiem aktywnym, pozytywnie nastawionym do życia i ludzi, cały czas myśląc, że znów przyjdzie lato i znów czekają mnie niesamowite wrażenia.

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Korona_G%C3%B3r_Polski

[2] http://www.twojebieszczady.net/

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

 

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Wspaniały materiał promocyjny

Osobiście tak dużego doświadczenia w łazikowaniu po wierchach nie mam. Ze zdobyczy mogę pochwalić się trasą z doliny Kościeliskiej, czerwonymi wierchami, aż po Kasprowy Wierch i Świnicę. Zejście Zawratem do schroniska na Murowańcu. To była bodaj najbardziej wyczerpująca wędrówka. W Murowańcu byliśmy już po zmroku.

Inna ekscytująca trasa to z Kuźnic do Murowańca, przez Zawrat na Kozie Wierchy i zejście źlebem Kulczyńskiego. Na dalsze pokonywanie trasy już nie było czasu. Dzień jest zbyt krótki.

Kolejnym, miłym wspomnieniem to trasa Doliną Roztoki, przez Siklawę, Dolinę Pięciu Stawów Polskich i dalej przez Świstówkę do Morskiego Oka. Z podejścia na Świstówkę rozpościerają się takie widoki, że dech zapiera.

Mogę pozazdrościć wspinaczki na Mnich. Tam nie ma szlaku i tylko wycieczki alpinistyczne. Z ciekawostek - nigdy jeszcze nie byłem na szczycie Giewontu, czy na Rysach. Wynika to z awersji do zatłoczonych szlaków.

Generalnie polskie góry są jak magnes. Co roku wzywają, przyciągają i trudno się im oprzeć.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Miłosierdzie okazane wilkowi, okrucieństwem dla owiec.

#1600037

Dziękuję za dobre słowo. Faktycznie góry są magnetyczne. Ja lubię te, które są dość wysokie bo mało ludzi. A Zawrat, Świnica, Orla Perć, Kozie Wierchy to jedne z najtrudniejszych miejsc w polskich tatrach. Trudny jest też Kościelec i Wysoka w Czechach. Na Rysach byłem tylko dwa razy i zawsze dziwił mnie widok z drugiej strony: parking czeski niemal dochodzący do szczytu. Fajne było natomiast to, że raz byłem ponad chmurami, też fajne uczucie. Tatry ogólnie są piękne i o nich napiszę w następnej notce. Na Giewoncie byłem i trochę też zaskoczony, bo to dość trudne podejście. 

Na Mnicha wszedłem z uprzężą tylko raz w życiu. Było naprawdę ciężko, tym bardziej, że była to moja pierwsza wspinaczka. I choć byłem asekurowany to jednak gdzieś tam strach się przebijał i sądzę, że gdyby nie brawurowa młodość nie wspiąłbym się w ogóle, ale nie żałuję. To pozostało mi w pamięci. 

Ostatni raz w Tatrach byłem trzy lata temu. Lubię je i choć mam 51 lat to jeszcze mi się chce chodzić. Pozostało z młodości. 

I na szczycie Rysów przydarzyła się onegdaj przy mnie tragedia. Spadła w przepaść dziewczyna i niestety nie było co zbierać, tak, że z górami trzeba uważać i być odpowiedzialnym oraz mierzyć swoje siły na zamiary. Początkującym odradzam wchodzenie na wyższe partie Tatr: zacząć od Bieszczad, Pienin, Karkonoszy a dopiero będąc doświadczonym można bawić się Tatrami. 

Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)

#1600053

Byłem na nim dwukrotnie. Pierwszym razem, lat temu dziesiąt, a może i więcej. Samotny góral biegał po szczytach i zbierał śmieci po turystach. Nauczył mnie szacunku do gór. Od tamtego czasu zbieram każdy pet, butelkę Pet, czy inne zanieczyszczenia.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Miłosierdzie okazane wilkowi, okrucieństwem dla owiec.

#1600061

Polecam:

- Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie

https://www.opactwo.eu/index.php

oraz

Pałac Spiż i obowiązkowo kufelek piwa pszenicznego w restauracji Pani Aleksandry Spiż.

https://palac.spiz.pl/

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

casium

#1600056

Я спросил тебя: - Зачем идете в горы вы?-
А ты к вершине шла, а ты рвалася в бой.
- Ведь Эльбрус и с самолета видно здорово! -
Рассмеялась ты и взяла с собой.

И с тех пор ты стала близкая и ласковая,
Альпинистка моя, скалолазка моя!
Первый раз меня из трещины вытаскивая,
Улыбалась ты, скалолазка моя.

А потом, за эти проклятые трещины,
Когда ужин твой я нахваливал,
Получил я две короткие затрещины -
Но не обиделся, а приговаривал:

- Ох, какая же ты близкая и ласковая,
Альпинистка моя, скалолазка моя!
Каждый раз меня по трещинам выискивая,
Ты бранила меня, альпинистка моя.

А потом на каждом нашем восхождении -
Ну почему ты ко мне недоверчивая?! -
Страховала ты меня с наслаждением,
Альпинистка моя гуттаперчевая.

Ох, какая ты неблизкая, неласковая,
Альпинистка моя,…

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

panMarek

#1600117

Zapytałem cię, ki diabeł w góry ciągnie was,
po co się pchać na szczyt, i na co toto wam,
kto normalny by na te parszywe skały lazł?
Roześmiałaś się, mówiąc: - Spróbuj sam...

I od razu byłaś śliczna jak z obrazka,
alpinistko ty, skałołazko ty,
gdy z urwiska poleciałem w przepaść z wrzaskiem,
uśmiechałaś się, dłoń podając mi...

A wieczorem, kiedy wróciliśmy do bazy,
za ten upadek mój i doświadczenia brak,
ni c nie mówiąc, po gębie dałaś mi dwa razy -
nie obraziłem się, lecz wyszeptałem tak:

- O, chcę za tobą iść na linie jak na pasku,
alpinistko ty, skałołazko ty!..
Ile razy zlatywałem w przepaść z wrzaskiem,
klęłaś, ale klnąc - pomagałaś mi.

I już na każ dej z naszych dalszych wspólnych wypraw,
gdy z tych cholernych gór spadałem wciąż na łeb,
ty mą niezdarność podkreślałaś w sposób przykry,
za każdy nowy błąd czekanem tłukąc mnie.

I byłaś przy tym śliczna jak z obrazka,
alpinistko ty, skałołazko ty,
k iedy z kolejnych urwisk zlatywałem z wrzaskiem,
ty dawałaś w twarz z satysfakcją mi.

Dzieli mnie od ciebie jeszcze tylko jeden metr,
gdy dogonię cię, powiem: - Miła, dość...
Tu z urwiska poleciałem znów na zbity łeb,
lecz to nic - i tak mój usłyszysz głos:

- Ach, moja ty śliczna, himalajska i kaukaska,
alpinistko ty, skałołazko ty!
Nie ma rady, musisz być ze skałyzłazką -
jedną liną wszak powiązaniśmy...

Tłum. Michał B. Jagiełło

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

panMarek

#1600119

Tak tęsknię już za naszymi górami i nie mogę się już ich doczekać. Jeziora, Morze, ma swoje uroki oczywiście ale tęsknię za naszymi górami, kiedy znów wrócę i wejdę na szlak :)

Ps. teraz niestety już coraz częściej turyści mówią, że byli w górach, a tak na prawdę to przez cały okres swojego wyjazdu, tylko raz na szczycie i to w dodatku wjeżdżali kolejką a nie pieszo - a reszta czasu na aquaparkach itp. - i potem mówią, że byli w górach, a nie wiedzą co stracili po powrocie do domów - a byli tak blisko wspaniałego przeżycia swojego wyjazdu.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Dziękuję za uwagę,
Twój komentarz wezmę pod rozwagę ;)

#1600383

W górach i nie tylko spotykamy stare i nowe Kapliczki. Jedna z nich jest szczególna. Jest nią  Kibakowa Kapliczka Szczęśliwych Powrotów.   Kapliczka stoi w miejscu niezwykłym, u szczytu (około 502 m) wysokiego brzegu Solinki, gdzie ściany tworzą urwisko, opadające blisko 30 m w dół, niemal pionowo. W Kapliczce zawsze palą się świeczki. Możliwe, że w intencji szczęśliwych powrotów.  W każdym razie tradycja to piękna i godna kontynuowania.

https://www.google.pl/search?q=kibakowa+kapliczka&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=J4vl3R_l118L7M%253A%252CL5ZaX2ZRQh9QhM%252C_&vet=1&usg=K_6dWtMP0NtHRYd9_nJvnwChoIJI0%3D&sa=X&ved=2ahUKEwi_gcKZ-ZTkAhUttIsKHTWVBtkQuqIBMBN6BAgOEAY&biw=1280&bih=699#imgrc=J4vl3R_l118L7M:&vet=1

Według opowieści najstarszych mieszkańców Terki, kapliczka została postawiona pod koniec XVIII wieku, przez ówczesnego dziedzica wsi Michała Krajewskiego, jako podziękowanie za ocalenie życia. Wracał on, bowiem z Cisnej bryczką, którą powoził pijany fornal Jakub, konie się wówczas spłoszyły nad urwiskiem i bryczka runęła w urwisko do rzeki. Pan nie poniósł żadnego uszczerbku na zdrowiu.

Natomiast inne podanie głosi, że po wybudowaniu kościoła w Wołkowyi, postanowiono przewieźć tam słynącą łaskami, cudowną ikonę Matki Bożej Łopieńskiej. Na przełęczy, gdzie obecnie stoi kapliczka, woły ciągnące wóz z cudownym obrazem madonny zatrzymały się i nie chciały ruszyć dalej. Uznano to za znak dany przez Boga, a procesja wróciła do Łopienki.

Miejsce postawienia kapliczki jest przepiękne, ale też zadziwiające. Zauważono, bowiem, że zatoczony z tego miejsca promień o długości 7 km, wyznacza okrąg, w którym znajduje się aż 14 wsi, w tym 8 niezamieszkanych-wysiedlonych: Jaworzec, Łopieńka, Łuh, Radziejowa, Studenne, Tworylne, Tyskowa i Zawój.

Kapliczka jest inspiracją dla artystów.

Wiesława Kwinto-Koczan, napisała wiersz, który znajduje się w kapliczce, ale również każdy może ze sobą wziąć na dalszą drogę karteczkę z wierszem, znajdującym się w kapliczce:

Na wysokim piętrze

Jakby szykując się do lot

Stromym daszkiem nakryta

Kapliczka Szczęśliwego Powrotu

 

Pod nią rzeczne wiry

Po kamieniach brzęczą

Wędrowcy świece palą

Z wiadomą intencją:

 

„Pozwól wrócić do domu

Z bieszczadzkich wykrotów 

Matko Boża z Kapliczki

Szczęśliwych Powrotów”.

~ by Lidia CHMIELEWSKA.

Jako ciekawostkę dodam:

- Matkę Boską Szczęśliwych Powrotów upodobały sobie rodziny polskich Żołnierzy służących w Afganistanie. Onegdaj na Blogu Marcina Ogdowskiego przybliżyłam informację o cudownej ikonie Matki Bożej Łopieńskiej.

Wiele znajomych kobiet i dziewczyn modląc się do MB od Szczęśliwych Powrotów :

„Pozwól wrócić do domu

Z tej piekielnej ziemi 

Matko Boża z Kapliczki

Szczęśliwych Powrotów”.

- doznało wyciszenia i spokoju serca. A co najbardziej istotne doczekało powrotu mężów, synów lub braci z piekielnej Ziemi!

PS

Kolejny raz w życiu modlę się do Matki Boskiej o szczęśliwy powrót polskich Żołnierzy z X Zmiany NSE misji RESOLUTE SUPPORT.

http://zafganistanu.pl/?page_id=661&forumaction=showposts&forum=2&thread=753&start=0

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1600498