OŁTARZE TEMU KTÓRY BŁOGOSŁAWIŁ BESTIĘ

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

Przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu Janina Kalinowska z Zamościa, już pół roku temu, skierowała List do papieża Franciszka w imieniu swoim oraz innych ofiar rzezi wołyńskiej, jakże często wprost cudownie ocalałych od ukraińskiej siekiery, noża i nie tylko. Po dziś dzień, ani ona, ani inni Kresowianie nie otrzymali oficjalnej odpowiedzi ze strony papieża Franciszka, co to mieni się na cały świat b. miłosierny i b. ubogi, a przy tym b. bliski każdego człowieka! Więcej nie ma po dziś dzień oficjalnej odpowiedzi ze strony Kościoła katolickiego, którego misją jest miłość, życie i prawda, a nie krwawa zemsta, śmierć i kłamstwo (dzieła OUN – UPA), choć był przesłany na ręce Abp Celestino Migliore do Warszawy.

 Treść Listu na prośbę samej Pani Janiny Kalinowskiej, rozsyłamy już od kilku miesięcy wszystkim Kresowianom w Polsce i na całym świecie, a we własnym gronie rodzinnym, przyjaciołom i znajomym oraz wszystkim innym ludziom dobrej woli, którzy żyją i chcą żyć w prawdzie i miłości braterskiej, zwyczajnej, ludzkiej. Zatem dziś niezwykle bogatą, a przy tym nieobszerną treść, tego b. ważnego i b. pożytecznego listu, prezentuję z przyjemnością niepoprawnym blogerom i wszystkim naszym cichym sympatykom z nadzieją na wylewny odzew. A oto poniżej b. cenny List ofiar rzezi wołyńskiej do papieża Franciszka:

Dotyczy beatyfikacji abp. Andrzeja Szeptyckiego                            

Zamość 07.08.2015

Nuncjusz Apostolski w Polsce

ul. Szucha 12

00-582 Warszawa

Z prośbą o doręczenie Papieżowi Franciszkowi

 

Zarząd i członkowie Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu z siedzibą w Zamościu zwracamy się z gorącą prośbą o cofnięcie dekresu heroiczności cnót metropolicie lwowskiemu Andrzejowi Szeptyckiemu, który wkrótce może zostać zaliczony w poczet błogosławionych.

Członkowie Stowarzyszenia to ludzie cudem ocaleni spod pił, siekier, wideł ukraińskich nacjonalistów UPA i SS Galizien, którzy bestialsko mordowali od dziecka w kołysce do starca nad grobem. Mimo upływu czasu ponad 72 lat pamiętamy tamte krwawe dni i czerwone noce rozświetlane pożogą palonych chat, domów, kaplic i kościołów. Zapach palonych ciał ludzkich żywych czy martwych towarzyszą nam przez całe nasze życie. Polacy na ziemiach małopolski wschodniej II Rzeczypospolitej stali się celem zorganizowanej planowej akcji ludobójstwa. W każdy dzień i każdą noc wkraczała do naszych domostw śmierć. A była ona okrutna. Na przykład małe dzieci nabijano na sztachety, rzucano żywe do studni, obcinano im rączki i nóżki, przybijano za języczki do stołu, wydłubywano oczka itp. Ile zginęło niewinnych dzieci w sposób bezsprzecznie nieludzki nie jesteśmy w stanie ustalić. Dysponujemy częściową dokumentacją. I tak w Ostrówach i Woli Ostrowieckiej zamordowano 470 osób w tym 250 dzieci, we wsi Leśniaki i Kędy zamordowano 141 osób w tym 64 dzieci, we wsi Jankowice zamordowano 80 osób w tym 18 dzieci. Na Wołyniu było ponad 2000 większych, bądź mniejszych osad zamieszkałych przez Polaków, z których mało kto się uratował. Czyż abp. Andrzej Szeptycki nie znał ewangelickiej wypowiedzi Chrystusowej,że „lepiej by było kamień młyński uwiązać do szyi niż miałby zgorszyć dziecko niewinne”? A tu nie tylko zgorszyć ale i zabić.

Nie ma gorszej zbrodni jak dzieciobójstwo. Kobiety ciężarne miały rozcinane brzuchy, płód był wyciągany i rozbijany o futryny domów, mężczyznom obcinano głowy siekierą lub kosą. Wyjątkowo ciężkie tortury stosowano wobec księży katolickich. Byli zabijani przy ołtarzach podczas odprawiania mszy świętej. Ginęli w męczarniach razem z wierzącymi.

My żyjący świadkowie rzezi wołyńskiej doskonale pamiętamy 11 lipca 1943r. Niedziela, w kościołach odprawiane były nabożeństwa, wierni przybyli licznie by uczestniczyć w nabożeństwie. Nikt się nie spodziewał, że dzicz banderowska targnie się na miejsce święte. Niestety dla nich nie było świętości. Wpadali do kościołów, zaczynali rzucać granaty, strzelać z karabinów a siekiernicy brocząc we krwi dobijali siekierami rannych. Nacjonaliści ukraińscy zamordowali 160 księży nie licząc osób zakonnych. Mordy były dokonywane zgodnie z zestawieniem 362 metod stosowanych przez UPA na Polakach.

Sporo niedobitych dzieci uratowało się cudem. Były one świadkami mordów własnych rodziców i rodzeństwa. Nie dane im było szczęśliwe dzieciństwo, nie wymawiały słow „mama”, „tata”. Nie zaznały miłości rodzicielskiej. Zaznały tylko głód , chłód, żal , ból i smak gorzkich łez.

Naziści ukraińscy od 1939-1947roku wymordowali około 200 tyś Polaków, w tym na Wołyniu około 70 tysięcy. Morzem krwi zapłacono bycie Polakiem. Nie mieli katolickich pogrzebów, nie mają grobów. Dlatego nie zapalimy im tam zniczy, nie położymy wiązanek kwiatów na grobach, gdzie rodzinne były domy. Cisza krzyczy a historia wciąż milczy o nich. Nie oddano Im należytego szacunku i sprawiedliwości.

Ojcze Święty za rzeż wołyńską obwiniamy nie tylko Banderę, Suchewycza i innych przewódców UPA, Dywizję SS Galizien ale równierz duchownych grekokatolickich, którzy sprzeniewierzyli się 5 przekazaniu Bożemu „nie zabijaj”. W świątyniach podczas nabożeństw wzywali wiernych do mordowania Polaków, święcili narzędzia zbrodni ( siekiery, piły, widły, itp.). Po nabożeństwach brali udział w okrutnych mordach. Zwierzchnik kościoła grekokatolickiego metropolita lwowski Andrzej Szeptycki nie reagował w ogóle na ludobójstwo dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów wyznania grekokatolickiego na ludności polskiej. Był to akt zdrady wobec nauki kościoła, był to pakt poparcia czynów szatańskich. Zbrodni ludobójstwa nie przeciwstawił się, nie potępił nie informował o niej Stolicy Apostolskiej. Jako duchowny wysoko postawiony, nie posiadał wrażliwości na cierpienie ludzkie, zachowywał zupełną obojętność na okrucieństwa jakie człowiek mogł zgotować drugiemu człowiekowi. 

Po wkroczeniu wojsk niemieckich na tereny II Rzeczypospolitej abp Andrzej Szeptycki napisał entuzjastyczny list witając wojska niemieckie we Lwowie, był to pierwszy publiczny akt kolaboracji z Hitlerem. Po klęsce wojsk niemieckich witał następnego okupanta - sowieckiego.

W świetle faktów zawartych w naszym piśmie uważamy, że abp Andrzej Szeptycki jest nie godny wyniesienia na ołtarze. Uważamy, że ten człowiek mimo wszystkiego ponosi współodpowiedzialność za śmierć naszych najbliższych.

Proces metropolity Szeptyckiego został dwukrotnie zablokowany przez wybitnego Prymasa 1000-lecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Dowody zablokowania znajdują się w Watykanie.

Ojcze Święty nie wyobrażamy sobie jak można się modlić do „takiego świętego”.

 

Z wołyńskim Szczęść Boże

                                                                       

Przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu Janina Kalinowska

 

Załącznik: Książka Leszka Wójtowicza „Wózkiem do nieba”. Rzecz o siostrze zakonnej i sierotach zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich pod Sachryniem.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

męczennik nowej wiary?

 

to wkrótce może on się stać

męczennikiem nowej wiary

w której wielbi się zbrodniarzy

a potępia niewinne ofiary?!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1504480

...... milczenie owiec jest niebezpieczne dużo bardziej. W Kościele należy absolutnie rozdzielić dwie ważne rzeczy, jak rozdziala się grzech od cnoty. Świętość Kościoła jest bezdyskusyjna, gdyż wyrasta, możemy powiedzieć wznosi się na skale Chrystusowej, lecz już czynnik ludzki, w którym Kościół zwyczajnie realizuje się na codzień, jest po prostu ludzki, omylny, a nawet podły i niekiedy b. grzeszny. Po temu jakakolwiek krytyka u człowieka wierzącego nie może zmierzać w kierunku kryrtykowania zasad naszej wiary, gdyż to zwyczajnie przeradza się w herezję, lecz raczej zawsze winna koncentrować się na uwarunkowanich, tych ludzkich, gdyż to one są zródłem wszelkich problemów. Przykład abp Szeptyckiego jest tutaj klasyczny.

W czym rzecz? Otóż jego długoletnia posługa jako pasterza Kościoła grecko - katolickiego, zderza się zwyczajnie z jego fatalnymi wyborami politycznymi, obliczonymi na polityczne zawirowania, w których w tym czasie pogrążyła się cała Europa. Chodzi naturalnie o demoniczny faszyzm i ateistyczny, czerowny komunizm. Niestety jeszcze gorszy jest jego stosunek jako człowieka do odrażających czynów narodu ukraińskiego w jego poważnej, nacjonalistycznej części, która spłodziła potwora OUN- UPA. Owocem tej krwawej formacji, było bestialskie ludobójstwo na Wołyniu i Kresach w latach 1939 - 1947. Opieszałe działanie metropolity Lwowa abp Szeptyckiego, a właściwie wobec skali wydarzeń, praktycznie jego milczenie jest jego absolutną klęską jako człowieka, ale także jest wielką hańbą dla co tu dużo mówić, przecie zwierzchnika Kościoła gecko - katolickiego, która to hańba obecnie rzutuje niestety nawet na Kościół powszechny. Po temu jeśli nawet ryby głosu nie mają, to milcznie owiec, zarzynanych okrutnie, tuż obok śpiącego pasterza jest już b. niebezpieczne, grozi bowiem unicestwieniem nawet całego stada, jeśli wilków będzie dużo. Tymczasem jakikolwiek sygnał ze strony mordowanych (przez przemilczanie po raz drugi Kresowian) może zbudzić pasterza, który tej nocy niestety nie czuwał, by coś raczył zrobić, by nie stracił czasem więcej.

Wiadomo powszechnie że owce się same przed wilkami nie obronią, są bowiem bezbronne. Narzędzia ich obrony są w rękach ich pasterza, któremu one zaufały, co zrobić jednak kiedy pasterz śpi, otóż trzeba głośno beczeć. Kiedy jednak zarzynane owce głośno rozpaczliwie beczą, prosząc pasterza o pomoc, a on się ociąga, wtedy zwyczajnie przestaje być pasterzem, a nawet staje się współwinny rzezi własnego stada, któremu na imię Kościół. Albowiem Kościołem jesteśmy my wszyscy!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1504800

pod złotym ołtarzem...

 

pod złotym ołtarzem nieba

męczennicy Sądu czekają

wilków  ani złych pasterzy

oczy ich tam nie ogladają

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1504802