Dał nam przykład Vaclav Klaus, jak zwyciężać mamy

Obrazek użytkownika Rybitzky
Świat

W nocy z 14 na 15 marca 1939 roku Adolf Hitler spotkał się z czeskim prezydentem Emilem Hachą. Niemiecki przywódca od początku rozmowy wpadł w typowy dla siebie szał. Przerażony Hacha znalazł się na krawędzi zawału serca i przystał na żądania Hitlera, oddając mu swój kraj „pod opiekę".

Najwyraźniej o tego czasu Niemcy nie mają najlepszej opinii o czeskich politykach. 5 grudnia 2008 roku kilku deputowanych Parlamentu Europejskiego, głównie właśnie z Niemiec (Hans-Gert Pötering, Martin Schulz, Daniel Cohn-Bendit) , postanowiło powtórzyć strategię Hitlera i krzykiem zastraszyć czeskiego prezydenta. Lecz Vaclav Klaus twardo przeciwstawił się werbalnej agresji „Europejczyków".

Klaus dał w ten sposób przykład, jak należy walczyć z butnymi eurokratami. Nie można robić kroku wstecz, ignorować ich aroganckie odzywki i spokojnie niszczyć ich wątłą argumentację. A potem pokazywać całej Europie spienione gęby „autorytetów".

Zadziwia zachowanie Daniela Cohn-Bendita (Francuza wybranego do PE w Niemczech), który już chyba całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością. Przyszedł, zaczął bredzić coś o unijne fladze, a potem zatknął granatowy proporczyk przed Klausem. W sumie szkoda, że takich Cohn-Benditów nie jest więcej. Bardzo ułatwiłoby to stawianie oporu eurokracji.

Za to zachowanie Hans-Gerta Pöteringa po prostu szokuje. Szef jednej z najważniejszych europejskich instytucji otwarcie poparł chamskie zachowanie Cohn-Bendidta, a następnie sam błysnął bezczelnością i arogancją. Gdy Klaus powiedział, iż nigdy jeszcze nie przeżył podobnej dyskusji, przewodniczący PE stwierdził:

Ponieważ pan mnie tu jeszcze nie gościł.

Trudno zrozumieć, co unijni parlamentarzyści chcieli osiągnąć takim tonem. Jedynym wyjaśnieniem bezmiaru pogardy wylewającej się z ich słów jest chyba przeświadczenie o dziejowej misji oraz wyższości. Klaus miał uznać ich krzyki za argumenty - bo tak! Bo oni maja rację!

Takie dzikie wrzaski są pocieszające. Eurokratom dzięki klęsce referendum w Irlandii zaczynają puszczać nerwy. Każdy sceptyczny wobec utopii traktatu lizbońskiego polityk stanowi dla nich śmiertelne zagrożenie. Dlatego właśnie ujawniona przez prezydenta Klausa rozmowa powinna stanowić sygnał dla wszystkich, którzy naprawdę dbają o Europę oraz jej mieszkańców - to jest czas, by stanąć do bitwy.

Szczególnie odnosi się to do polityków PiS, którzy w większości popełnili gigantyczny błąd i poparli ratyfikację Lizbony, a teraz haniebnie milczą w sprawie pakietu klimatycznego. Czas się zrehabilitować, Panie i Panowie! Przekonajcie Lecha Kaczyńskiego, by wyrzucił ratyfikację do śmieci.

Na koniec warto zacytować Briana Crowleya, deputowanego PE z Irlandii. Gdy Vaclav Klaus zwrócił mu uwagę, że przecież w demokratycznym glosowaniu Irlandczycy odrzucili traktat, ten rzekł:

Pan nie będzie mi mówił, jakie poglądy mają Irlandczycy. Jako Irlandczyk wiem to najlepiej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... że to te same Czechy przeprowadziły lustracje tuż po rozpadzie Czechosłowacji i zrobiły AUTENTYCZNĄ grubą kreskę, jak o tym ostatnio pisałem?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#9030

Niemcy też zrobili lustrację u siebie, ale nie pozwolili żeby Polacy zrobili lustrację u siebie (z wiadomych względów). Zbyt cenne są teczki, za pomocą których można kierować bezładną "republiką bananową".
Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#9031

Dokładnie, nie wiadomo co jeszcze kryją archiwa Stasi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#9055

Te 16 milionów marek na odzyskanie informacji z przemielonych archiwów Stasi już się dawno zwróciły. Wystarczy posłuchać butnej Steinbech i kanclerzycy, nie wspomnę o argancji posłów kanclerzycy u Klausa.
Pozdro.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#9060