Skorumpowany bunt i czysta rewolucja

Obrazek użytkownika Rybitzky
Kraj

Jedno z haseł wywieszonych na murach Sorbony w maju 1968 roku brzmiało: Ci, co wywołują częściową rewolucję kopią sobie własny grób. Ciekawe, czy pamiętają o tym redaktorzy „Gazety Wyborczej", którzy postanowili nauczyć Polaków buntu.

Od kilku dni największa gazeta w Polsce zachęca obywateli do walki z... no właśnie, czym? „Wyborcza" przedstawia wzory różnych „zbuntowanych" osób - pisał już o tym na S24 sorel. Wzorce te, prawdę mówiąc, nie posiadają żadnego wspólnego mianownika. Wydaje się, iż celem ma być bunt sam w sobie - przeciw dyrekcji firmy, telewizji, władzom samorządowym i państwowym. Zupełnie jak w 1968.

Drobna różnica jest jednak taka, iż podczas rewolucji 1968 to buntu nie namawiał przecież ludzi establishment oraz wielkie koncerny. A to przecież tzw. „Gazeta Wyborcza" oraz jej wydawca - Agora, reprezentują nic innego niż tzw. elity oraz wielki biznes. Czterdzieści lat temu to „GW" byłaby głównym celem wszelkich buntowników. Zresztą - teraz też powinna być.

Oczywiście, moje powyższe słowa nie są żadnym, nawet najdrobniejszym, intelektualnym odkryciem. Lecz w Polsce, niestety, doszliśmy do takiego etapu stłamszenia społeczeństwa, iż nawet bunt może być narzędziem cynicznego marketingu. Bo przecież obecna akcja „Wyborczej" nie służy niczemu innemu, co zawsze - po prostu zwiększeniu sprzedaży.

Owszem, możliwe, iż ludzie z „GW" naprawdę wierzą, że są poza establishmentem. Że mogą stać z boku, namawiając ludzi do buntu przeciw politykom i pracodawcom. Lecz bardzo ciekawe, co powiedzieliby na bunt własnych pracowników.

Na przykład, darmowa gazeta Metro. Należy do Agory, a jej darmowe egzemplarze są roznoszone przez ludzi, którym płaci się dosłownie grosze. I oczywiście nie zawiera się z nimi stałych umów o pracę. We Wrocławiu, zwykle ok. godz. 13-14 zajmują się oni głównie błaganiem przechodniów, by wzięli od nich ostatnie gazety (dostają bowiem pieniądze za dzień, nie za godziny). Kiedyś to tacy ludzie pierwsi stawiali opór systemowi.

Zaznaczam, że nie analizuję teraz kwestii zaplecza ideologicznego buntu. Rzecz jasna, z lewakami mi nie po drodze. Ale rewolucja, wbrew pozorom, nie musi być wyłącznie domeną lewicy. Rewolucja służy gwałtownej zmianie istniejącego stanu rzeczy - a ten przecież (przynajmniej w Polsce) poddany jest dyktaturze liberalnej gerontokracji. Teraz to Michnik, Blumsztajn i inne relikty historii mówią nam żebyśmy siedzieli cicho. Tak jak gaulliści mówili zbuntowanej francuskiej młodzieży.

Zasady rewolucji pozostają zawsze takie same - pod warunkiem, że nie daje się ona skorumpować. Swoją drogą, nic dziwnego, iż ludzie „Wyborczej" chcą handlować rewolucją. Robią to przecież od dawna.

Jeśli w naszym kraju wybuchnie prawdziwy bunt, prawdziwa rewolucja - to jej oznaką będą płomienie ogarniające redakcję na Czerskiej. Bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Antyestablishmentowy establishmet" - Diana West

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4385

Czy dotarlo do ciebie moje serdecznie podziekowanie za material z Weiglem?

Alez to byla przyjemnosc!

Kaska

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4388

Przypomnij mi, o co chodzi... Wyjechałem na weekend i byłem troche nie na czasie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4396

Podrzuciles material z You Tube, rozmowe z G. Weiglem na temat islamu oraz dialogu islamsko-katolickiego. Sluchajac, mialam odczucie gwaltownego naplywu swiezego powietrza, choc, oczywiscie, siedzialam przed komputerem, w oblokach papierosowego dymu.

Kaska

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4424