AK-owcy z Hamasu

Obrazek użytkownika Rybitzky
Świat
1. Profesor Sadurski oczywiście nie zawiódł. Jako intelektualista o poglądach tzw. liberalnych musiał opowiedzieć się przeciw Izraelowi – taka akurat moda w jego środowisku. Przy okazji profesor wyjaśnił, iż Żydów można krytykować bez obawy o zarzut antysemityzmu. Nie ma powodu do auto-cenzury – za te słowa jestem Panu Profesorowi niezmiernie wdzięczny. Na pewno będzie kiedyś okazja do nich wrócić.
2. Półtora roku temu zakończyły się starcia między Hamasem a Fatah – dwiema palestyńskimi organizacjami. W efekcie długotrwałych, bardzo krwawych bratobójczych walk Autonomia Palestyńska rozpadła się na dwie części. Zachodni Brzeg pozostał pod kontrolą dotychczasowych władz, a Strefa Gazy znalazła się w rękach radykałów z Hamasu. Napisałem wówczas, iż Izrael nie zaakceptuje istnienia hamasowskiego państewka. No i nie zaakceptował.
 
3. Wiele osób komentujących wydarzenia w Gazie (np. Wojciech Sadurski lub Artur M. Nicpoń) zdaje się kompletnie zapominać o tym, że Strefa to tylko mały fragment Palestyny. Nikt z nas nie jest w tej chwili na Zachodnim Brzegu i nie odczuwa emocji tamtejszych Palestyńczyków. Sądzę jednak, ze przy całej swej nienawiści do Izraela są oni raczej zadowoleni z faktu, że to nie Hamas nimi rządzi.
 
4. Niezależnie od tego co sądzą „zwykli” Palestyńczycy, politycy z Zachodniego Brzegu są zadowoleni z pewnością. Pół roku wojny domowej z Hamasem nie nastroiło działaczy Fatahu do szczególnej solidarności ze Strefą Gazy. Za to teraz, gdy Izrael zlikwiduje im konkurencję, będą mogli ponownie objąć władzę nad Gazą. I próbować kontynuować politykę sprzed 2007 roku.
 
5. Brutalność akcji Izraela budzi moją zdecydowaną niechęć. Jednakże nie widzę podstaw do porównywania Hamasu np. z Armią Krajową. Gdyby AK prowadziła swe działania w sposób podobny do Hamasu, to niewielu Polaków przeżyłoby wojnę. AK nie przeprowadzało zamachów samobójczych – a Hamas tak (o czym wielu komentatorów chyba już zapomniało).
 
6. Hamas nie jest nawet jak libański Hezbollach, który w doskonały sposób zaplanował obronę swych pozycji w 2006 roku. Wówczas zginęło wielu izraelskich żołnierzy, a IDF poniosły de facto klęskę. Tym razem Żydów czeka wygrana. Za przeciwnika nie mają bowiem wroga, który chce zwyciężyć. Mają wroga, który chce zginąć.
Ocena wpisu: 
Brak głosów