Zamiast ody do młodości

Obrazek użytkownika Mohair Charamassa
Kraj

Mieć swoje lata to jednocześnie przypadłość i walor. Czasem pamięć zawodzi, ale i okazji więcej do doznań typu „deja vu”. Kilku sekretarzy przeżyłem, tyluż premierów, całe ustroje zmieniały się na moich oczach. Żaden to powód by uważać, żem mądrzejszy od juniorów właśnie wchodzących w życie, ale bardziej doświadczony na pewno. Choć doświadczenia nie da się przekazać – nie wstyd przecież próbować się nim podzielić, albo przynajmniej zwrócić uwagę na to, co już było.

Świat nie stoi w miejscu, wchodzić do tej samej rzeki też raczej się nie radzi, a ja ciągle widzę, że historia lubi się powtarzać i kołem się toczy się na przekór tym, którzy próbują piasek jej w tryby sypać.

Jeszcze się nie zdarzyło by zaklinanie rzeczywistości mogło się udać. Naród z Partią, Partia z Narodem brzmiało nawet dobrze, ale brzmieć i znaczyć to dwie różne rzeczy. Naród był cierpliwy, naród długo czekał, w końcu się naród wkurzył i walnął pięścią w stół. Niestety, partyjne sieroty co pod stołem ze strachu siedziały, narobiły takiego hałasu, że do dziś próbują nam wmówić, że to one walnęły.

Dziś znów: marsze jedności, pikniki miłości, wspólne lizanie orła z czekolady nam się proponuje tylko po to by się z partią władzy naród utożsamiał. Fajnie jest! - znów się odzywa tym głośniej, im mniej fajnie jest w rzeczywistości.

Jestem po rozmowie z młodym bezrobotnym. Nie musiałem wcale mu tłumaczyć, że fajnie nie jest. Jak jest - sam widzi i doświadcza na co dzień. Zgadzamy się, że pomysł z orłem z czekolady to obciach, ale się młody upiera, że on też chciałby święto flagi obchodzić wesoło. Już chciałem drwiącą uwagą jego chęci wyśmiać, już mu zaczynałem naiwność wytykać, gdy mi się przypomniały moje pierwszomajowe pochody, a także – o zgrozo! - festyny Trybuny Ludu.

Nie, aż tak naiwny nie byłem by wierzyć w slogany, do partii też nikomu nie udało się mnie namówić czy nagonić, ale czy ja wtedy tak bardzo się od niego różniłem? Jakoś nie pamiętam bym wtedy rzucał gromy na ten pokraczny ustrój, w którym przyszło mi żyć ... 

Młody zadał mi dzisiaj znamienne pytanie: wiem, że jest do kitu, więc co, mam wyjechać? Pod jaką flagą się cieszyć, że może być lepiej, pod czyją? Chyba zrozumiałem prawdę prostą jak drut: młodzi mają prawo cieszyć się własną młodością we własnym kraju. To brzmi jak banał, lecz banałem nie jest.

To przecież także przestroga dla tych, którzy im prawo do radosnej młodości odbierają, a radość próbują zadekretować, karmiąc okruchami białej czekolady. Czekoladę da się zastąpić czekoladopodobnym produktem. Młodości – nie.

Orzeł może? A jakże! Wkrótce się przekonamy.

Nikt nie wie kiedy młodość się kończy i zaczyna gniew ...

Ocena wpisu: 
Brak głosów