O kończeniu się "Rzepy"

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj

Niestety nie mogę przyłączyć się akurat teraz do bojkotu „Rzepy”, ponieważ kiedyś dałem się nabrać, że to już i bojkotuję papierową „Rzepę” od tak dawna, że nawet nie zdążyłem polubić jej na Fejsbuku.

Więc co poradzić, nie zalajkuję jej teraz, żeby demonstracyjnie odlajkować wraz z wydaniem stosownego oświadczenia.

Nie to, żeby mi nie było szkoda Gmyza i żebym całej tej akcji nie uważał za czystej wody kurewstwo. Uważam, solidaryzuję się, protest też podpisałem, tylko jeden, ale zawsze. Kłopot w tym, że gdyby przejrzeć nasze strony, portale i fora, pewnie wyszłoby, że tych ogłoszonych „końców +Rzepy+” było już prawie tyle, co na przykład końców PiS. I ja za którymś razem, a było to jeszcze za Lisickiego, co więcej, chyba nawet sporo przed Smoleńskiem, ale za to nie ręczę, bo dokładnie nie pamiętam, faktycznie sobie kupowanie „Rzepy” odpuściłem.

Później zaś spotkała mnie cała seria zdziwień, gdy osoby, które deklarowały, ze „Rzepy” nigdy więcej do rąk nie wezmą, ponownie ogłaszają koniec pisma, bo leci Lisicki. Lisicki, który chwilę wcześniej miał tę „Rzepę” zarżnąć a na debacie w sprawie katastrofy smoleńskiej, organizowanej kiedyś przez Rebelya.pl mało nie został… No ok, nie został zlinczowany, ale miło też mu na pewno nie było. Niemniej z pewnym zdziwieniem obserwowałem, jak to symbol trwania na barykadzie może nie całkiem okrakiem, ale jednak jakoś tak dziwacznie nagle staje się symbolem wolności słowa.

Potem przyszedł Hajdarowicz, więc „Rzepa” się kolejny raz skończyła, tym bardziej, że i Wróblewski, i Talaga – wszyscy wiedzą, o co chodzi. Nam zostaje „Uważam Rze” i to pewnie na chwilę. Chwila się wydłużała, po drodze doszło jeszcze „URze Historia”, które według mnie jest kawałem bardzo potrzebnej pracy u podstaw, czymś, co – choćby miało zaraz zniknąć z rynku – zostanie i będzie procentować. Tak więc znowu się nie kończyło, choć w Plusie-Minusie zamiast bodajże Semki (kolejny wielki symbol wolnego słowa, który, gdy było trzeba, wpadł na promocję wywiadu-rzeki z Lechem Kaczyńskim by stanowczo zaznaczyć dystans wobec jego brata i wrócić do domu, zapewne, aby zjeść coś chociaż raz w życiu) pojawił się nudnawy i przewidywalny Talaga.

Teraz widać sprawy na tyle przyspieszyły, że Hajdarowicz postanowił „Rzepę” już definitywnie zarżnąć, zamienić ją w przystań dla wyrzuconych z „Wyborczej”. Przy okazji wyrzucając z pracy faceta, którego sam prawdopodobnie podpuścił do spółki z wicenaczelnym, który w nagrodę zastąpi bezpłciowego z lekka naczelnego... W pakiecie wywala też innego faceta, którego nawet w pracy wtedy nie było, ale za to ma piątkę dzieci. Można więc mniemać, że i eksperyment pod hasłem „Uważam Rze” zmierza ku końcowi, no chyba, że koledzy jakoś dojdą do ładu z tą dwuznacznością, że odchodzą od złego Hajdarowicza w Rzepie pod skrzydła dobrego w „Urze” – na tyle wierzę w naszych dziennikarzy, że sądzę, że jakoś dadzą sobie z tym radę.

*

Tymczasem chciałbym na koniec zacytować, kompletnie bez związku z powyższym tekstem, fragment książki „Wieża komunistów” Witolda Gadowskiego:

Opowiem ci o Kacprze Pieniężnym (…). Młody chłopak, w latach osiemdziesiątych był działaczem opozycji. Wpadł z ulotkami i zgodził się na współpracę z Wojskową Służbą Wewnętrzną. Wykonywał dla nich różne mało ważne zadania. W tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym roku, na nartach w Zakopanem, spotkał generała Ogorzelskiego. Generał polubił go i polecił przekazać mu pieniądze na założenie hurtowni kosmetycznej. Po dwóch latach hurtowania rozrosła się do rozmiarów ogólnopolskiej firmy. Wtedy Ogorzelski jeszcze raz wezwał do siebie Pieniężnego i nakazał mu udział w sprywatyzowaniu kilku dużych firm. (…) Jedna firma produkowała kable, a druga silniki lotnicze. Obie posiadały spore grunty. Pieniężny obłowił się w łatwy sposób, sprzedając ziemię z kilkusetprocentowym przebiciem. W dwutysięcznym roku Ogorzelski zabrał go ze sobą do Brazylii. (..) Kiedy Ogorzelski w dwutysięcznym roku zjawił się tam z Lwowskim i młodym Pieniężnym, ten ostatni dostał zadanie zakupienia w Brazylii wielkich połaci ziemi. Dostał na to dolary, które do tej pory tkwiły, jako niewyprane, na tajnych kontach dawnego Funduszu Budowy Gospodarki. Tak rozwinął się brazylijski biznes słynnego dziś Pieniężnego.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ale n.p. ja "Rzepę" kupuję, z czystego nałogu. Przynajmniej mam okazję przestać. Nie wiem, na czym to polega, jednak coś jednak się zmieniło, czuć "nową miotłę". Więc nawet nie będzie mi żal.
Gadowski fajny, jak zwykle.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#304059

kupować następnę g..no Hajdarowicza.To facet wazelina.Dla forsy robi wszystko w białych przybrudzonych rękawiczkach.Koniec kupowania Rzepy. Tylko gazety Sakiewicza ojca Rydzyka i internet.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#304065

jw.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#304082