Burdel Arlukowicza - drogo i bez przyjemności

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Blog

Jeden z punktów porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Rady Ministrów został przełożony na jutro, bo potrzeba uzupełnienia obliczeń. Nie informuje się, o jaki punkt chodzi, ale dziennikarze kojarzą go z kwestią wprowadzenia składki zdrowotnej dla rolników. Zaiskrzyło pewnie między PO i PSL, ale Pawlak powinien przygotować się do tego, że dodatkowe wymagania staną się niechybnie częścią toczących się targów. Chętnie bym zwalił na ministra Sawickiego, że nie potrafi liczyć i nie dba o interes rolników, ale tym razem wyjątkowo się to nie da: projekt tej ustawy przygotowało... Ministerstwo Zdrowia! Dodać można tylko, że wszelkie propozycje Sawickiego Platforma już wcześniej wyrzuciła o kosza.

Tymczasem czas już nagli, bo nowelizację tej ustawy w ciągu 15 miesięcy, tj do 4 lutego 2012 r., nakazał Trybunał Konstytucyjny. Uznał on bowiem za niekonstytucyjne to, że budżet państwa opłaca składki zdrowotne rolników niezależnie od wysokości ich dochodów. Niestety, rząd nie poradził sobie ze spełnieniem tego warunku i zamiast uzależnienia wysokości składki od rzeczywistej wysokości dochodów, uzyskiwanych przez rolników, projektuje tymczasem, przejściowo na rok 2012, uzależnienie jej od powierzchni gospodarstwa. Nawet mieszczuch-idiota wie, że to nie to samo! Poza tym rząd nie może sobie poradzić z wyznaczeniem progu, do którego składkę jeszcze pokrywałby "małorolnemu" budżet, czy to ma być gospodarstwo do 6 hektarów, czy - jak chciałby Pawlak - do 15 hektarów? Pawlak szacuje, że te propozycje koalicjantów maja nas kosztować, Bracie Podatniku, od 30 do 60 mln i twierdzi, że to niewiele wobec ... 6 miliardów euro, którymi Tusk chce dofinansować Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Tylko że nie słyszałem nic, żeby to była jakaś taka alternatywa?

Słowem, ministrowie, urzędnicy się wożą, nie potrafią wypracować żadnego rozwiązania, a chaos się pogłębia. Chaos, za który wyrzucony zostanie pewnie minister Arłukowicz (wniosek PIS ma poparcie innych partii opozycyjnych), a solidne klapsy powinna dostać była minister Kopacz! Chaos, który powoduje, że wylatuje nagle i nie wiadomo za co wiceminister Rapacki... Nota bene, ta sytuacja, ta arogancja władzy - wypisz wymaluj - przypomina mi rządy Millera i sposób, w jaki on zwalniał ministrów nie racząc nawet jednym słowem poinformować obywateli wyborców o swoich powodach, o uzasadnieniu. Bardzo więc ładnie pasuje to do teorii o putynizacji rządów Tuska. Ale niechby on i wyrzucił wszystkich tych orłów, to i tak na koniec ludzie płacą za to (zaklnę sobie cicho), i My Bracie Podatniku zafundujemy im sążniste odprawy za friko!

Widziałem gdzieś, że ktoś nazwał tę obecną sytuację z ustawą refundacyjną i receptami ... "burdelem Arłukowicza", jakże trafnie, ale patrząc jak cały ten rząd Tuska działa... Powstrzymam się! Powiem Wam tylko, że drogo za to wszystko zapłacimy i bez przyjemności.

Ocena wpisu: 
Brak głosów