Obrona przez atak

Obrazek użytkownika gw1990
Kraj

Stefan Niesiołowski broni się przed zarzutami "sypania", co nikogo nie może dziwić. Jego charakter również nie pozwala na zdumienie na wypadek ewentualnej formy obrony.

 Chciałbym jednak spojrzeć na to wszystko, co się odbywa wokół jego sprawy, pomijając wybuchowy i ciężki charakter posła PO.

"Świadectwo Andrzeja Czumy pogrąża prezesa PiS, bo w swych strukturach promował członka "Ruchu", oskarżanego o jawną współpracę z SB"

Wczoraj, jak wiemy, Andrzej Czuma w mediach zaprzeczył, że Niesiołowski na kogokolwiek donosił. Problem w tym, że dokumenty IPN mówią zupełnie coś innego. Poza tym istnieje coś takiego jak więź przyjacielska (to tylko hipoteza): Andrzej Czuma wcale nie musi mówić prawdy. Nie wierzę, że Niesiołowski nigdy mu nie wspominał o zdarzeniach z 1970r., jeśli wspominał nawet o tym w swojej książce z 1989r., której malutki, ale znaczący fragmencik przytoczę. Mogło być tak, że Stefan powiedział Andrzejowi o tym wszystkim, jako dobremu kumplowi i w tajemnicy. Wszak winy Niesiołowski w czasie PRL-u później odkupił. Problem w tym, że o sprawie znowu mogła wiedzieć garstka ludzi aż do dzisiaj.

Na usprawiedliwienie posła PO zrzucę winę na III RP, która jest systemem kłamliwym, tolerującym kłamstwo, nie dającym szansę na odkupienie, na prawdę. III RP jest niejako "jądrem ciemności", ową "doliną nicości", o której piszę (zresztą świetnie) Bronisław Wildstein w swojej książce. Nie daje możliwości publicznej pokuty i zadośćuczynienia, przyznania się do win, ponieważ musieliby tak zrobić wszyscy. Wszyscy, którzy pozbawieni są jakiegokolwiek sumienia w imię wpływów i zysków, udziałów i wzbogacenia kosztem szarych obywateli.

"Wyrok 7 lat, z których 4 Stefan  Niesiołowski odsiedział wskazują jednoznacznie, że Go nie złamano. Ataku J. Kaczyńskiego nie można niczym usprawiedliwiać, a zwłaszcza nie powinien tego robić ktoś, kto nie doświadczył sytuacji podobnej, choć jest z tego samego pokolenia. Wplątywanie w taki sposób historii "Ruchu" do zwalczania Niesiołowskiego kompromituje prezesa PiS" 

Po pierwsze - całkiem realna jest teza, że Niesiołowski zeznając SB, dostał wyrok niższy. O tym strachu przed władzą pisał zresztą w swoich wspomnieniach z tamtego czasu. Z akt SB ( nie zgadzam się z głosami, że większość, albo wszystkie fałszowano, bo wówczas Służba Bezpieczeństwa nie miałaby prawa bytu i można również zarzucić, że w ogóle jej nie było ) wynika jasno, że Niesiołowski złamał się już na pierwszym przesłuchaniu. I w czym jeszcze myli się Czuma - to nie Jarosław Kaczyński atakował posła PO, a przed nim chamskim i ostrym językiem posługiwali się Bronisław Komorowski i właśnie bohater notki. Prezes PiS odniósł się do ataków Niesiołowskiego, mówiąc, że po publikacji tego, co jest w książce Piotra Byszewskiego "Działania SB wobec organizacji Ruch", zrobi się on czerwony. Nie skłamał - nie zarzucił agentury, lecz zwrócił (atakując) uwagę na problem - szczęście w nieszczęściu.

I od razu nie zgadzam się z kolejnymi głosami, głupią obroną, która nie ma żadnego związku z ciemnymi występkami kogokolwiek. No bo skoro ja nie byłem internowany, czy ktokolwiek inny, to znaczy, że mam nie poznawać, nie doszukiwać się prawdy? Czy do "jedynej" prawdy zobligowani są Ci, którzy byli internowani? Dlatego zarzut, że prezes PiS nie był trzymany w ośrodku dla więźniów politycznych i dlatego nie powinien niczego wypominać Niesiołowskiemu uważam za chybiony. 

Władysław Sidorowicz konkluduje, strzelając PO tak naprawdę w stopę:

"Atak J. Kaczyńskiego to jednak sprawa znacznie poważniejsza, zwalczanie politycznego przeciwnika nie zezwala na używanie tak niegodziwych środków"

Zastanówmy się, jak często w ciągu dnia poseł PO wyraża się w sposób godzący w urząd polityka (nie przesadzam, bynajmniej). W walce na zarzuty z Jarosławem Kaczyńskim (od razu dodam, że ze słowami o trzynastolatkach na przesłuchaniach przez gestapo przesadził) przegrywa - przypomnę, że największy zarzut wobec prezesa PiSu to "recydywa Gomułkowszczyzny nad Polską", sformułowany przez Niesiołowskiego. Miał on tyle wspólnego z prawdą, co wykorzystanie biednej Sawickiej przez CBA. Natomiast zarzut Kaczyńskiego jest na czymś oparty.

Nie najlepszą drogę obrony wybrał Niesiołowski. Zresztą, można było się tego spodziewać. Dziwi mnie postawa mediów, które sprowadzają dyskusję bardziej do ukazania dzikiego popędu PiS na teczki, ale też i IPN, który nie chce się ustosunkować do fragmentów przesłuchania z 1970r. Czekam na to z niecierpliwością, bo sprawa powinna być rozwiązana do końca. Przemyślenia kieruje wobec fragmentu wspomnień Stefana Niesiołowskiego "Wysoki brzeg" z 1989r. Być może odpowiada na wiele dręczących pytań w tej sprawie:

„Musiałem się zdecydować – albo zaprzeczać wszystkiemu i odmówić zeznań, albo zeznawać wykrętnie. Nie miałem odwagi ani siły odmówić zeznań i to był mój największy błąd. Potem nie rozumiałem dlaczego. Nic mnie właściwie nie usprawiedliwiało, poza strachem”

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Najpierw podpuszczali, że jak się przyzna to potraktują łagodniej a potem z całą surowością sądzili i karali jako wroga ludu! /Vide procesy powojenne/.
Podobny był tez przypadek Szaniawskiego, którego przekonano, że zostanie potraktowany łagodniej jak się przyzna. a potem wyrok z całą surowością za zdradę!
Myślę, że Niesiołowski znał re reguły i jego obfite zeznania n/t współczłonków tego ruchu sa dla mnie wręcz niepojęte.
Czuma go broni bo musi. ten chłop jest żałosny. Za mandat posła tak obrzydliwie wysługuje się PO tak w sejmie jak i komisji d/s nacisków a w mediach żenada!
Wszak, że Niesiołowski wszystko od początku zeznał i to w wersji obrzydliwie obfitej to fakt bezsporny. Chłop zawsze lubił pogadać. Więc pewnie esbek nawet się nie namęczył!
pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#8719

Napisał Józef Mackiewicz. Po wojnie gówno nadal produkowało gówno (patrz Niesiołowski).
odobno specjalisci twierdzą, że każdy się przyzna, to sprawa czasu i środków. Byli jednak tacy, co ginęli, a nie sypali, i byli tacy, co spiewali jak kanarki od pierwszego dnia (patrz Niesiołowski).
Jedyne, co mogłoby tłumaczyć tego obrzydliwca i bezczelnego chama nie cofasjącego się przed żadną inwektywą wobec przeciwników, to choroba umysłowa. Może Palikot wyśle go na badania? Lepiej być wariatem, niż tchóżliwą i zakłamaną świnią.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#8730

Mogę przypuszczać, że przyznając sie liczył na łagodny wyrok. Mogło tak być, skoro od razu sypał równo wszystkich łącznie z narzeczoną! Ale to tylko mój domysł.
Podpuścili go, że mu się upiecze więc się rozgadał.
Bo jak inaczej rozumieć tę jego wylewność przed esbekiem.
Może mu dali łomot i się przestraszył. Ale wsypać narzeczoną to już mi się w głowie nie mieści.
pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#8735