Fatalne reformy minister Hall

Obrazek użytkownika gw1990
Kraj

Minister edukacji podpisała rozporządzenie wprowadzające reformę programową w życie 23 grudnia. Dotyczyć ma zmian w kanonach lektur oraz "uproszczenia" nauki historii. W ogóle mało kto o pomyśle w mediach mówi, co mnie szczególnie dziwi. Kolejne pomysły najgorszego ministra w rządzie Tuska wydają się być ogromną porażką.

Mnie najbardziej interesuje zmiana dotycząca nauczania historii. Autorki reform: pani prof. Jolanta Choińska-Mika oraz dr Anna Radziwiłł, chcą uszczuplić naukę tego przedmiotu do I klasy liceum. Ich najważniejszym argumentem jest fakt powtarzania tego samego materiału, przez co oświata traci czas. Panie zapominają, że nauczanie w podstawówce, potem w gimnazjum i liceum, to co innego. Zupełnie inaczej postrzega wydarzenia 15-latek, a inaczej osoba dorosła, przygotowująca się do życia obywatelskiego. Tak samo sprawa ma się z WOSem. Jak pisze historyk Andrzej Nowak na stronie internetowej "rp.pl":

"Postawiłem pytanie, czy projekt zmian był przynajmniej przekazany do opinii najważniejszym instytucjom skupiającym historyków zawodowych: do Polskiego Towarzystwa Historycznego, wydziałów historycznych uniwersytetów: UJ, UW, UAM, Instytutu Historii PAN lub bodaj grupy najbardziej znanych i uznanych badaczy historyków, których przykłady w swoim artykule wymieniłem. Na to pytanie właśnie panie nie odpowiedziały, a pozwoliłem je sobie zadać, ponieważ pracuję na Wydziale Historycznym UJ oraz w Instytucie Historii PAN, i w żadnej z tych instytucji nie dotarły do mnie wiadomości, by takie konsultacje były przez MEN organizowane."

Według mojej opinii, brak dialogu z tymi instytucjami, które odpowiadają za rozwój oświaty, to po prostu skandal, egoizm i samowola. Właściwie nie wiem, czym się kierują twórcy zmian. Kiedy oglądałem wczoraj program red. Pospieszalskiego, jedyne, co zauważyłem, to chamska postawa jednego ze zwolenników reform, rektora katolickiej uczelni z Lublina (jak dobrze pamiętam). Podzielił ludzi na mądrych, którzy przeczytali cały projekt reform, oraz idiotów. Próbował w ten sposób skompromitować dziennikarza prowadzącego, ale chyba mu się nie udało. W argumentach został wręcz zmiażdżony.

Autorzy reformy boją się o zbyt małą wiedzę uczniów. Czy dlatego należy ją jeszcze bardziej uszczuplić (tak na prawdę), na wzór europejski? Jak to mówi pani Mika, wierzy ona w doskonałość nauczycieli i w związku z tym ofiaruje im 9 pozycji tematycznych, z których w podstawie programowej należy zrobić 4. A są to m.in. „Kobieta i mężczyzna, rodzina”, „Język, komunikacja i media”, „Wojna i wojskowość” oraz „Ojczysty panteon”. Czyli na ojczysty panteon zostanie poświęcone tylko 25 % lekcji w ciągu roku szkolnego w liceum i to jeszcze, gdy ów temat zostanie przez nauczyciela wybrany. A co, jeśli mu się nie będzie chciało? Śmieszy mnie argument zwolenników reform, że mamy fantastycznych nauczycieli i sobie z tą zmianą poradzą. Otóż historia jest specyficznym przedmiotem, gdzie nauczyciel musi mieć ogromną cierpliwość do ucznia, który nie zna nawet daty rozbicia dzielnicowego. Nie każdy potrafi nauczyć, przekazać wiedzę, działać z uczniami począwszy od źródeł, dobrych podręczników, po atlasy. Mówię o tym z pełną świadomością, bo sam jestem jeszcze uczniem i spotykałem wielu nauczycieli na swojej drodze. Historii swojego kraju, obojętnie od profilu, nie można uczyć po łebkach.

Zadziwiający jest zapis, że od 2010r. WOS, geografia, czy historia znikną z przedmiotów obowiązkowych, jakie wybierzemy sobie do zdania na maturze. Wychodzi na to, że ministerstwo z pełną premedytacją chce udebilnić społeczeństwo. A w kanonie lektur, nauczyciele będą mieli do wyboru (najczęstsze hasło autorów reform) fragmenty Henryka Sienkiewicza. Gorzej, gdy na maturze przyjdzie wypracowanie na podstawie części utworu, której uczeń nie przerobił.

Jedyne, co śmieszy w tej sytuacji, to gadanie o "wolności" i "wyborze". Bo, przepraszam bardzo - jaki wybór dała minister Hall nam, uczniom, Polakom? Podpisując ustawę z przy czajki 23 XII, w czasie świąt, aby nie narazić się na grom krytyki? Czy może nie konsultując reform z najważniejszymi instytucjami naukowymi? Jedno jest pewne - od pierwszych swoich poczynań, pani Hall nadaje się tylko do dymisji. Roman Giertych przy niej to aniołek.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pani minister powinna zając się halkami, nie reformami. Od początku krzywo fastryguje i robi dziury, aż strach.:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#10486

Powiem więcej nawet owieczka Dolly byłaby bardziej roztropną w reformowaniu programów nauczania i w niszczeniu sumień młodych Polaków!
pozdr
p.s.
typowa prowincjonalna guła kompensująca sobie wieloletnie kompleksy.
Mam władzę to ja dopiero teraz wam pokażę!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#10487