Komorowski niczym Kubica

Obrazek użytkownika gw1990
Kraj

Wielki ubaw miałem wczoraj wieczór, gdy oglądałem program "Teraz My", w którym brał udział Bronisław Komorowski. Reporterzy chcieli sprawdzić, czy marszałek Sejmu wraz z kierowcą przestrzegają przepisów ruchu drogowego.

 Przecież nie tak dawno PO chciała wręcz zlinczować Kurskiego za szybką jazdę i kompromitowanie urzędu posła. Wszystko pięknie, gdy się to wytyka tylko innym.

Nie tak dawno partia Komorowskiego krytykowała Prawo i Sprawiedliwość za chęć stawiania większej ilości radarów na polskich drogach - chyba już wiemy, dlaczego. Pan marszałek zabawił się w Kubicę i zaszarżował 140 km/h na ulicach Warszawy. Ciekawa była jego wypowiedź przed pokazaniem materiału filmowego:

"Wiem, że moi kierowcy i innych samochodów rządowych i sejmowych wiedzą gdzie są radary i bardzo pilnują tego, żeby w tych miejscach prędkości nie przekraczać w sposób szczególny." 

Ciekawie również sprawę opisuje tvn:

Warszawa, ulica Armii Ludowej. Przy ograniczeniu do 60 km/h auto marszałka mknie nawet 140 km/h. Jedzie z taką prędkością, że dziennikarze nie są go w stanie dogonić. Zatrzymują go dopiero światła. Marszałek wjeżdża na Trasę Łazienkowską. Pędzące auto często zmienia pasy ruchu. Nawet na skrzyżowaniu.

Aleje Jerozolimskie to kolejny punkt "warszawskiego rajdu" marszałka Sejmu. Przy ograniczeniu do 70 km/h, BMW Komorowskiego mknie z prędkością 120 km/h. Reporterom udaje się go dogonić, ale tylko dzięki korkowi. I to nie na długo. Dalej auto jedzie tak szybko, że reporterzy tracą je z oczu.


Gdzie tak pędził Komorowski pędziwiatr? Spieszył się na opłatek do Parzniewa pod Warszawą. Ponadto, zmienił najwidoczniej swój pogląd nt. szybkiej jazdy i skwitował: "Kto nie ma grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem".

Nie tak dawno Platforma Obywatelska strasznie krytykowała PiS za stawianie fotoradarów. Reporterzy programu sprawdzili, że do 2015 roku ma być ich już tysiąc. Mam za co pochwalić rząd Tuska - szczęście, przy nieszczęściu (lub może frywolności Komorowskiego).

Najzabawniejsza była argumentacja marszałka, dlaczego jego koledzy tak bardzo krytykowali za fotoradary PiS:

"Krytykowaliśmy za to, że robią coś, zamiast czegoś. Budują radary, zamiast dróg. "

Ciekawe, ile km dróg wybudował rząd miłości? I dla przypomnienia - słowa Komorowskiego nt. rajdu Kurskiego w listopadzie:

"Ta sprawa przywróci dyskusję na temat immunitetu poselskiego, jego ograniczenia, tak, aby nie chronił w sytuacjach nie mających nic wspólnego z polityką."

Platforma Obywatelska gani posłów PiS i wyolbrzymia pewne sprawy, aby później je powtórzyć i udawać wielkich mentorów. Słusznie zauważył Komorowski - kto bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień. Tyle, że to marszałek sejmu. Tyle, że to członek "lepszej"  i "inteligenckiej" partii. Klubu, o dużo wyższych "standardach", niż jakiś tam PiS. O polityce "miłości" już nie wspominając. W mediach huczeli jeden wieczór, a o Kurskim przypomina się do tej pory. Kubica ma swojego następcę. 

Ocena wpisu: 
Brak głosów