J.F. Libicki i J. Palikot, a zamach na J. F. Kenedy'ego

Obrazek użytkownika Peacemaker
Kraj

Są takie gnidy, w których wykonaniu największa podłość nie powinna już dziwić, a mimo to ciągle potrafią zaskoczyć czymś niebywałym.

Gdy kilka lat temu w programie Tomasza Lisa ówczesny poseł PO i szef komisji "Przyjazne państwo" Janusz Palikot podał jako najbardziej drastyczny przykład "nepotyzmu" w polityce wręczenie Jarosławowi Kaczyńskiemu nominacji na premiera przez jego brata Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego (oczywiście nie przypuszczam, aby z ust takiej kanalii jak Palikot padły słowa "Prezydent RP" pod adresem ówczesnej głowy państwa... ale warto przypomnieć kto wtedy jaką funkcję z woli narodu sprawował) to nóż by mi się sam w kieszeni otworzył... gdybym tylko takowy przedmiot w kieszeni nosił. Jednak biorąc pod uwagę wcześniejszy i późniejszy dorobek tej legendy PO (skoro Krzywonos została "legendą" Solidarności...) takie słowa nie powinny nikogo dziwić. Nieważne, że kariery braci Kaczyńskich od lat rozwijały się równolegle częstokroć się ze sobą przeplatając. Nieważne, że ugrupowanie jednego z nich wygrało wybory parlamentarne, więc mu się ta nominacja należała złoty medal biegaczowi przekraczającemu jako pierwszy metę maratonu na olimpiadzie i nikt tu nikomu łaski nie robił ani po znajomości nie załatwiał. Nieważne, że drugi z nich wygrał - wbrew sondażom nie dającym mu żadnych szans - wybory prezydenckie. Nieważne, że o wszystkim zadecydowali wyborcy. Bo taka była potrzeba chwili, aby w programie Lisa przedstawić PiS jako wcielone zło, więc czemu nie sięgnąć po nawet tak absurdalny "argument".

Przeciętnemu Amerykaninowi pewnie nie tylko nóż by się otworzył, ale i strzelba sama odbezpieczyła po tych słowach. Był przecież w ich historii klan rodu Kennedy i nic nie przeszkadzało w jednoczesnym robieniu kariery przez dwóch braci: Johna Fitzgeralda i Roberta Francisa. Pierwszy z nich został Prezydentem USA (mianowany 13 lipca 1960), po czym padł ofiarą zamachu (22 listopada 1963), drugi był prokuratorem generalnym Stanów Zjednoczonych w latach 1961-1964, czyli objął stanowisko za prezydentury swojego starszego brata, po jego śmierci kontynuował karierę jako senator stanu Nowy Jork (1965-1968), podjął walkę o fotel prezydencki, którą miał szansę zakończyć sukcesem, gdyby nie padł ofiarą zamachu 5 czerwca 1968.

Niezależnie od tego jak Amerykanie postrzegają postać J.F. Kennedy'ego (na mój gust przesadnie go gloryfikują - dla mnie była to postać sztucznie kreowana przez PR na idola, a w rzeczywistości popełniająca błąd za błędem) to chyba nawet najbardziej choremu umysłowi (włącznie z tymi, co pociągali za spust i tymi, co drobiazgowo przygotowali ten zamach) nie przyszłoby do chorej głowy, aby publicznie przedstawiać go jako najbardziej jaskrawy przykład nepotyzmu. Tym bardziej nie przeszłoby robienie tego już po jego śmierci.

Ale my, to nie Amerykanie - mamy swojego Janusza Palikota i Jana Filipa Libickiego.
Ten drugi właśnie odgrzał temat "nepotyzmu" Kaczyńskich. Dlaczego? Bo Tusk w ramach kopania się po kostkach z Pawlakiem na konferencji prasowej dał do zrozumienia, że oczekuje aby syn oczekującego na zaprzysiężenie (jako nowy minister rolnictwa) posła Kalemby odszedł z pracy (jest dyrektorem w poznańskim biurze Agencji Rynku Rolnego). Natomiast ludowcy w odwecie przypomnieli nagłaśniany od kilku dni w mediach przypadek syna Tuska:
[quote]Nie dajmy się zwariować. Port lotniczy w Gdańsku to też nie jest prywatne przedsięwzięcie. To syn premiera też musiałby z pracy odejść - mówił Jarosław Kalinowski z PSL.[/quote] http://www.tvn24.pl/zgrzyta-w-koalicji-rewanz-za-syna-kalemby,267881,s.html

Oczywiście nie tak przedstawia tę sprawę senator PO. Zdaniem Libickiego wszystkiemu jest winna młodzieżówka PiS. Premier ani ludowcy nic nie mówili, absolutnie nic do siebie nie mają, kochają się miłością bezwarunkową i o żadnych słowach typu [quote]"poseł Kalemba nie jest z jego bajki i jeśli się okaże, że nie pasuje do zespołu, to się przed wigilią (z nim) pożegna"[/quote] nie może być mowy. Libicki może im nie zaprzecza, ale przede wszystkim o nich nie wspomina. Amnezja czy celowa manipulacja? [quote]O ile wiem, Kalemba junior nie piastuje tam żadnego ważniejszego, kierowniczego stanowiska. Jest tam po prostu jednym z wielu szeregowych pracowników. Trzeba więc wprost zapytać, jaki sens ma dziś zmuszanie go do rezygnacji z pracy? Czy taka sytuacja nie jest po prostu chęcią zwykłego zaspokojenia rządzy krwi, jaką pała - w mniejszym stopniu posługująca się rozumem - część opinii publicznej? Moim zdaniem tak właśnie jest.[/quote] http://jflibicki.salon24.pl/437280,tuska-z-lotniska-kalembe-z-agencji-a-kaczynskiego-z-premiera
No to się narobiło! Libicki nieświadomie zdradził prawdziwe motywacje Donalda Tuska i stan umysłowy popierającej go części opinii publicznej. Bo jeśli tak nie jest, to Libicki musi podać do sądu portal TVN 24 z którego pochodzą moje wcześniejsze cytaty. Jeśli tego nie zrobi - przyzna adwersarzowi rację. Sam tak z entuzjazmem pisał na swoim blogu o ataku Marka Migalskiego na Michała Karnowskiego [quote]W tej sytuacji Karnowski jest raczej bez wyjścia - musi po prostu wytoczyć adwersarzowi proces. Inaczej bowiem, siedząc cicho, potwierdzi jego poważne zarzuty.[/quote] http://jflibicki.salon24.pl/391638,zachwycilem-sie-migalskim
Skoro więc (zdaniem Libickiego) brak reakcji prawnej oznacza potwierdzenie danej wersji - panie senatorze, słowo się rzekło! Albo wytoczy pan proces TVN 24 albo napisane przez pana słowa o chęci zaspokojenia "rządzy" krwi są skierowane do Tuska!

Tak na marginesie, na mój gust, zgodnie z zasadami ortografii powinno być "żądzy", ale może się Libickiemu żądza z rządzeniem, a nawet z rządem kojarzy. Jak to napisałem niedawno, o "obiedzie smoleńskim" Migalskiego - "Piłeś - nie bloguj!" http://niepoprawni.pl/blog/961/piles-nie-bloguj

Ale kwintesencją całego wpisu jest jego końcówka.
[quote]Warto jej jednak w tym momencie przypomnieć, że w roku 2006 Jarosław Kaczyński zostawał premierem, a jego nominację na ten urząd wręczał mu jego rodzony brat bliźniak, Prezydent Rzeczpospolitej Lech Kaczyński. I nikt wtedy nie mówił, że jest to przykład nepotyzmu. To znaczy inaczej - może ktoś mówił, ale nikt tego nie traktował poważanie. Nie traktował tego poważnie, bo każdy wiedział, że sprawowanie funkcji publicznej przez brata nie może uniemożliwiać drugiemu z braci korzystanie przez niego z pełni praw obywatelskich. Była to dla trzeźwo myślących obserwatorów sceny politycznej tak zwana oczywista oczywistość.[/quote] Czyli albo Janusz Palikot to jego zdaniem "nikt" albo też jego ukochany premier z premedytacją wysyłał go do różnych Lisów i innych medialnych guru, aby on mówił rzeczy, których "nikt nie traktował poważnie". Ups!!! No to Libicki drugi raz solidnie dowalił swojemu szefowi! Sklerozą w tym przypadku facet się nie wykręci, bo w chwili, gdy był emitowany ów program Tomasza Lisa, wówczas Libicki był jeszcze w szeregach... Prawa i Sprawiedliwości... więc musiało to mu utkwić w pamięci bardziej niż mnie - sceptycznemu i krytycznemu wyborcy tej partii. Oj utkwiło, utkwiło! Gdyby nie utkwiło, to by tej sprawy nie odgrzewał! Swoją drogą - ten facet rzeczywiście musi uważać swój elektorat za "w mniejszym stopniu posługującą się rozumem - część opinii publicznej", skoro pisze takie bzdury i androny, a jednocześnie liczy na to, że oni to kupią. A skoro kupują, to może w ich przypadku ma rację?

To oczywiście nie koniec radosnej twórczości Libickiego. Próbuje sprowadzać do absurdu temat Smoleńska: [quote]Kwestia podnoszenia miejsca pracy Michała Tuska przez opozycję akurat nie dziwi. Równie dobrze jednak jak z nepotyzmem można byłoby połączyć przypadek Tuska juniora z katastrofą smoleńską. W końcu pracuje na lotnisku, więc ma coś wspólnego z samolotami. A jak by dobrze poszukać, to pewnie i z katastrofami lotniczymi.[/quote] Cóż, gdy chce się przedstawić drugą stronę jako bandę fanatyków i idiotów... Nieważne, że tej teorii spiskowej nawet najgłupszy "moher" by nie wymyślił! To przecież nie pierwsza teoria spiskowa wymyślona w szeregach PO celem ośmieszenia przeciwnika- przypomnę tylko "podpiłowane skrzydło". Ale skoro nadal potrzebą chwili jest przedstawianie PiS jako wcielonego zła... i ta "chwila" trwa już 5 lat, albo i dłużej... to wszystkie chwyty dozwolone! Zgodnie z obietnicą "jeszcze tylko dorżniemy pisowskie watahy...".

Natomiast Smoleńsk ma jedno silne powiązanie z przypomnianym przeze mnie zamachem na J.F. Kennedy'ego. W oficjalną wersję (trzymającą się równie "mocno" jak "raport" Anodiny) o kuli wykonującej efektowne zwroty w trakcie lotu większość ludzi nie wierzy - ani w USA, ani na świecie. Ale nikt z nich z tego powodu nie robi ani wariatów, ani fanatyków ani pałających żądzą krwi półgłówków (lub jak woli Libicki "rządzą" - lepiej się nie czepiać, bo później wyjdzie na to, że to też wina Kaczyńskiego - jak słynne "bulu i nadzieji"). Poważni reżyserowie kręcą na ten temat filmy - zarówno całkiem poważne jak i zupełnie science-fiction (no tak, zawsze można zwalić winę na kosmitów). Poważni publicyści tworzą programy o wątpliwościach wobec raportu Komisji Warrena, poważni autorzy piszą o tym książki.

Ja osobiście nie wiem kto zabił prezydenta USA J.F. Kennedy'ego. Nie wiem też kto zabił Prezydenta RP L.A. Kaczyńskiego. Nie potrafię podać wszystkich przyczyn ani wszystkich ludzi stojących zarówno za tym, co stało się w Dallas, jak i za tym, co stało się w Smoleńsku. Mam nadzieję, że w sprawie Smoleńska kiedyś będę wiedział więcej, choć po przykładzie z Dallas obawiam się, że niektóre okoliczności mogą zostać na zawsze skutecznie zatuszowane. Jednak jednej rzeczy mogę być pewnym. Charakteru tych, co za tym wszystkim stali. To dokładnie takie same bestie bez skrupułów, jak Janusz Palikot, Jan Filip Libicki i ich mocodawcy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wygląd niczym MO vel botoxowa panienka, ale niejaki Libicki budzi moje obrzydzenie. W tym akurat przypadku określenie "gnida" wpisuje się w mój obraz tego typa.
Wylewa z siebie jakieś pierdy, strzela jadem i się publicznie gnoi sam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#278625

Niech on sobie wygląda jak chce.
Jego czyny i tak będą gorsze od najgorszego wyglądu.

A swoją drogą na zdjęciach Libickiego widziałem coś podobnego jak w uśmiechu mojego dawnego sąsiada, który odsiaduje kolejny wyrok i o ile generalnie życzę ludziom dobrze i nic osobiście do niego nie mam, to wolałbym, aby nie wyszedł z więzienia za życia... przynajmniej za życia mojego i moich bliskich. Bo facet mnie przeraża, a najbardziej przeraża mnie jego ostatnia zbrodnia. To, że zabił człowieka, bo mu za to zapłacono - cóż, morderca. Ale że mu przy tym wyłupał oczy. Przerażenie budzi pytanie dlaczego i kiedy to zrobił - po zabiciu, czy gdy ofiara jeszcze żyła?

Co takiego strasznego było w jego uśmiechu? Zawsze (znałem go od dziecka) pociągała go siła, przewaga, lęk drugiej strony. Zawsze przejawiał pogardę dla zasad. Czy zawsze był psychopatą? Po przedostatniej odsiadce przez pewien czas żył jak człowiek. Nawet próbowałem mu pomóc (wtedy jeszcze nikogo nie zabił) doprowadzając do stanu używalności jego starą gitarę. Kiedyś w szkole podstawowej, choć były z nim wieczne kłopoty, wykazywał jakieś ludzkie uczucia. Co dziwne, tak jakby trochę szanował moja rodzinę (choć był starszy i silniejszy nie pamiętam, aby kiedykolwiek mnie pobił - może to dlatego, że moja bojowa starsza siostra wsławiła się tym, że w afekcie znokautowała najbardziej upierdliwego rozrabiakę w szkole... a była drobną dziewczynką, która moim paskiem owijała się w pasie dwa razy - ech ten charakter!!!). Ponoć napadnięty przez niego taksówkarz (przedostatnia odsiadka) przeżył dlatego, że on pokłócił się z kolegą czy go zabijać go, czy nie (on ponoć był na "nie"). Niestety. To coś złowieszczego w jego uśmiechu zwyciężyło. Jeśli miał w sobie jakieś ludzkie odruchy, to skutecznie je zabił.

Jednym z moich ulubionych cytatów z filmu jest "Każdy z nas w pewnych okolicznościach jest zdolny do tego, aby zabić. Ale od psychopatycznego mordercy odróżnia nas to, że nam nie sprawiłoby to radości ani satysfakcji. Przed tym czynem mielibyśmy jakieś wątpliwości, a po nim - wyrzuty sumienia. Czyli nas od niego odróżniają te słabości którymi on tak gardzi - nasze człowieczeństwo."

Spotkałem się w życiu osobiście z trzema osobami, które uważam za jednostki psychopatyczne, zupełnie pozbawione skrupułów. Paradoksalnie oprócz sąsiada - mordercy, jest to ksiądz - gwałciciel i skorumpowana dyrektorka szkoły podstawowej. Oczywiście nie znaczy to, że księża to gwałciciele, a szkoły to siedliska korupcji. Znam wspaniałych księży, jednemu z nich poświęciłem swój artykuł, bo był Człowiekiem, który miał ogromny pozytywny wpływ na moje życie. Podobnie z nauczycielami. Jednak powyższe przykłady pokazują, że osoby, które powinny być przykładem potrafią w swoim podwójnym życiu zabić swoje sumienie równie skutecznie jak zwyrodnialec - morderca.

Jak to jest z sumieniami polityków?

Studiowałem wpisy z blogu Migalskiego. Facet wie, że raz na jakiś czas robi z siebie dziwkę pisząc bzdury ubliżające jego inteligencji, aby tylko media go zacytowały. Ale oprócz tego odczuwa jakieś pragnienie czynienia dobra. Chciałbym, bo facet się zbuntował i przestał pisać bzdury, choć po jego popisie z "obiadem smoleńskim" straciłem na to nadzieję.

Takiego pragnienia dobra trudno wyczuć u Libickiego. Czy ma jeszcze sumienie? Tego nie wiem. Jeśli ma, to skutecznie je zagłusza - przynajmniej na swoich wpisach w blogu. W jego przypadku nadziei na poprawę nie mam już od lat.

Natomiast nie sposób znaleźć nawet śladowych ilości sumienia w tym, co robi Palikot. Szczęście, że nie stoi całkowicie ponad prawem. Może wmawiać wszystkim potencjalnym zabójcom, że Kaczyński marzy o tym, aby być zabitym, może roztaczać wizje ze skórą Kaczyńskiego wystawioną na sprzedaż, ale fizycznie jeszcze nie może zabić. I całe szczęście! Bo mógłby być duuuużo groźniejszy od mojego byłego sąsiada.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#278649

(żeby nie powiedzieć: niektórych typów) jeszcze Ci się chce analizować, porównywać, rozpatrywać.
A ja odrzucam. Nie poświęcam nim grama swojej uwagi.
Nie tak dawno na niepoprawnych ujawnił się obrońca Stalina (w notkach o Powstaniu Warszawskim). Lamentował o merytoryczną dyskusję, apelował o niezaśmiecanie jego bloga arogancją i niezrozumieniem.
Krytykowałam jak leci, odrzucałam jego tok myślenia, po pierwszym akapicie.
Tak samo mam z Libickim: raz wysłuchałam jego pełnej wypowiedzi (w programie FORUM, wtedy wypowiadał się jeszcze jako członek PJN, koń by się uśmiał :-)))) i od tamtej chwili - odrzucam.
Nie mogę sobie pozwolić na zaśmiecanie głowy i zatruwanie umysłu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#278653

Zawsze podważam swój tok myślenia by sprawdzić, czy to akurat druga strona nie ma racji. I w większości przypadków im bardziej podważam, tym bardziej wierzę w to, w co wierzyłem, kocham to, co kochałem i jestem przekonany do tego, do czego byłem.

Założyciele PJN w kręgach PO: Joanna Kluzik - Rostkowska i Jan Filip Libicki to wyjątkowo nieciekawe przypadki. Dlatego ich nie analizuję. Kłamią i manipulują jak najęci, zdradzają jednych bez mrugnięcia okiem, by po chwili zdradzić tych, z którymi przed chwilą knuli. Działają w sposób wyjątkowo perfidny i wyrachowany, a łączy ich jeden wspólny mianownik - miłość do koryta. Szkoda na nich czasu! No, chyba żeby zj...ć takiego dla własnej przyjemności, wykazać całą jego Hi-PO-kryzję (co niniejszym uczyniłem w powyższym artykule).

Ciekawsze są "dusze czyśćcowe" takie jak Paweł Kowal, Marek Migalski, Zbigniew Ziobro, Beata Kępa. Większość z nich chętnie znów bym widział w PiS-ie. Niestety - z jednej strony oni (zwłaszcza PJN-owcy) poszli za daleko, a z drugiej ich dawna macierzysta partia daje im marne szanse na wycofanie się z tych podziałów z zachowaniem resztek godności.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#278668

Jak się przeczyta jego cały wpis, to trudno się nie zgodzić z jego "zdroworozsądkowymi" i "umiarkowanymi" opiniami na temat walki z nepotyzmem (według mnie wyraźnie przesadzonej - są dużo poważniejsze tematy od prawdziwego czy naciąganego nepotyzmu jak: korupcja, szara strefa, seria prawdziwych i wyreżyserowanych bankructw w budowlance i turystyce, obsadzanie stanowisk w firmach państwowych po kluczu partyjnym itp...)
Tylko dlaczego kieruje on swoje pretensje do PiS-u, a nie Tuska i Pawlaka? Czyż to nie oni odstawiają ten żałosny teatr? Gdyby ktoś czytał jego blog nie orientując się w wypowiedziach innych polityków mógłby pomyśleć, że oni są zupełnie niewinnymi ofiarami, a za wszystko w tym kraju odpowiada PiS. Więc skoro PiS za wszystko odpowiada, to kto tu, do jasnej ch...ry rządzi?!?!?

Pamiętasz słowa z Księgi Rodzaju? "Czy to prawda, że nie wolno wam jeść owoców ze wszystkich drzew w tym ogrodzie?" Ta sama perfidia. Niby udaje, że nie wie... ale za to doskonale wie, co chce wmówić - to ten drugi jest "zły", nie ja, nie Tusk, nie szatan...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#278682

do "gnida" dodalbym "oślizla".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#278661