Nepotyczna władza

Obrazek użytkownika WTQ
Kraj

Wokół nieprawidłowości związanych z zatrudnianiem swoich krewnych i znajomych przez działaczy PSL było już głośno. Do akcji wkroczyli nawet dziennikarze wywołując prowokację (za czasów CBA prowokacje były czymś złym), w wyniku której pracę traci bydgoski działacz PSL, który na telefon załatwił pracę osobie powołującej się na znajomość ministra.

Waldemar Pawlak nawet kilkakrotnie protestował przeciwko nagłaśnianiu sprawy, a także zażądał, aby pani Julia Pitera swojego jakże pięknego noska w te sprawy nie wkładała.

PSL w koalicji z PO mieli zmienić Polskę, mieli pokazać nową jakość rządzenia, szuflady pełne ustaw, szybkie i skuteczne reformy a także mieli sprawić, że wszystkim będzie żyło się lepiej. Pozostaje sprecyzowanie słowa "wszystkim", które można rozumieć na kilka sposobów. Z jednej strony można rozumieć tutaj wszystkich Polaków, ale patrząc po sytuacji w kraju mało kto da temu wiarę. Z drugiej strony można odebrać to jako wszystkich ludzi zebranych dookoła władzy, czyli PO i PSL w tym wypadku. To pojmowanie zaczyna przyjmować już jakiś kształt, albowiem nie tylko PSL organizuje sobie i swoim krewnym przysłowiowe stołki, ale także Platforma Obywatelska mimo swojego oburzenia względem koalicjanta nie zachowuje się ani trochę lepiej. Dla przykładu ludzie związani z PiS czy SLD nie tylko nie otrzymują stołków, ale za przynależność partyjną mogą stołek wręcz stracić, oczywiście na poczet "specjalistów" z PO czy PSL.

Ale wracając do sprawy Platformy i nepotyzmu, który pod adresem PSLu krytykowali, a sami go szczęśliwie uprawiają, warto przyjrzeć się sprawie KGHM:

Żona wicemarszałka województwa dolnoślkąskiego, Piotra Borysa z PO, choć nie ma należytych uprawnień, została w lipcu członkiem rady nadzorczej zależnej od KGHM spółki Mercus-Serwis. Z możliwości zarobkowania w spółkach zależnych od kombinatu korzystają członkowie rodzin i innych polityków Platformy Obywatelskiej.

Marzena Krauz-Borys od 1 lipca jest członkiem rady nadzorczej Mercus-Serwis. Dostaje 2000 zł miesięcznie. Spółka zajmuje się wdrażaniem systemów informatycznych i sprzedażą specjalistycznego sprzętu komputerowego. W 100 procentach należy do PHP Mercus, którego jedynym udziałowcem jest KGHM.

Piotr Borys nie chce komentować sprawy. Zapewnia tylko, że z propozycją dla żony nie miał nic wspólnego: - Nie mam żadnego wpływu na jej życie zawodowe.

W oficjalnym życiorysie Krauz-Borys, który dostaliśmy z KGHM, przeczytać można, że jest ona absolwentką wydziału prawa i podyplomowych, francuskojęzycznych studiów z zakresu integracji europejskiej w Strasburgu. Nie ma jednak słowa o ukończeniu kursu dla członków rad nadzorczych.

- Kurs nie był w tym przypadku wymagany, bo KGHM nie jest spółką Skarbu Państwa, a jedynie z jego udziałem - tłumaczy Przemysław Ziółek z departamentu public relations KGHM.

Ukończony kurs dla członków rad nadzorczych ma natomiast Marek Wojnarowski, ojczym posła PO Norberta Wojnarowskiego. Sam też działa w Platformie - jest radnym tej partii w powiecie lubińskim. 8 sierpnia wszedł do rady nadzorczej zależnej od KGHM Walcowni Metali “Łabędy”. Zaprzecza, by miało to związek z działalnością polityczną jego i syna. Tydzień temu, bez podania przyczyn, z rady jednak zrezygnował. (…)

Wojnarowski senior w rozmowie z “Gazetą” tłumaczy: - Zrezygnowałem, żeby uniknąć agresji mediów. Od kiedy Norbert został posłem muszę wszystkim na około udowadniać, że moja kariera w biznesie nie ma związku z działalnością polityczną. Mam tego dość. To nie ja zawdzięczam coś polityce, ale polityka mi.

W Polskiej Miedzi pracuje też żona posła Wojnarowskiego. W maju awansowała na stanowisko dyrektora departamentu administracji KGHM Ecoren.

Barbara Schmidt jest wiceprzewodniczącą rady powiatu lubińskiego z nadania PO. Pracuje też w należącej do Marka Wojnarowskiego Agencji Obrotu Wierzytelnościami Progres, która zajmuje się m.in. skupywaniem długów służby zdrowia. 6 sierpnia jej mąż Edward Schmidt został prezesem Miedziowego Centrum Zdrowia. Z żadnym z małżonków nie udało nam się wczoraj skontaktować.[źródło]
 
Dodam tylko, że jest to tylko opis dotyczący jednej państwowej spółki, a podobnych spraw w całej Polsce jest znacznie więcej i można je znaleźć niemal na każdym szczeblu władzy od samorządów, aż po szczebel rządowy.
By żyło się lepiej... wszystkim naszym ludziom.
 
I to cała tajemnica. Platforma Obywatelska nie okłamała nas swoim hasłem wyborczym. Po prostu nie powiedziała całej prawdy. 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów