Być może jest tak, że drążę tę sprawę ze zwykłej, ludzkiej ciekawości. A nawet i ciekawskości. Ale jakoś trudno mi zaakceptować sytuację, w której za kilka garniturów, flaszek wina i paczkę cygar, na które mogli się przecież jednak zrzucić Grupiński, Gowin, Godson i Halicki z Pomaską, odejmując sobie i swym dziatkom od ust, a wartych kilka setek tysięcy z konta partii, dość intensywnie ciągano...