Banderowcy przelali czarę zła, nienawiści i krwi w kolonii Aleksandrówka

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

Nazywam się Teresa Radziszewska z d. Adamowicz. Urodziłam się w roku 1934 i mieszkałam na kolonii Aleksandrówka, gm. Kupiczów, powiat Kowel na Wołyniu. Mój tatuś miał na imię Teofil Adamowicz, jego rodzice to Michał Adamowicz i Tekla z d. Bondyra. Moja mamusia miała na imię Bronisława i była z d. Kupiec. Moi oboje rodzice wywodzili się z Ziemi Zamojskiej ze wsi Białowola, tylko ok 6 km od Zamościa. Tam mieszkał mój dziadek Michał Adamowicz i tam też przyszedł na świat Teofil. Po I wojnie światowej dziadek Michał sprzedał gospodarstwo rolne i wyjechał na Wołyń, kupując tam tańszą ziemię, by polepszyć byt swoim czworga dzieciom. Na tamten czas było to dość opłacalne, gdyż kupił jej cztery razy więcej za sprzedaną tutaj w Białowoli. Ziemia była żyzna, czarnoziem, piękne okolice, lecz zamiast gospodarstw pięknie widniejących na planie, zastali tam okopy, bunkry i leje po bombach. Zatem początki były i takie, że przyszło im mieszkać w szałasach, a przy tym równali teren, budowali domy, urządzając wszystko od podstaw.

Kolonia Aleksandrówka składała się z 24 rodzin osadników polskich oraz z trzech rodzin ukraińskich. A byli to Kyc Paweł z żoną i dwojgiem dzieci: Michał i Olga, Korzeń Mikołaj z żoną, dwoma córkami i synem oraz Lewczuk z żoną i córką, oni wszyscy również byli osadnikami, przywędrowali zaś tutaj, gdzieś z Biłgorajskiego. Kolonia nasza położona była jakieś 500 m od rzeki Stochód, płynącej wąskim korytem wśród olchowych lasów, zielonych łąk i żyznych pól. Na początku naszej kolonii, była figura Matki Bożej, przy której w maju odprawiały się nabożeństwa majowe, a którą z moimi koleżankami Leokadią (Lodzią) Nowakowicz oraz Ireną Dygodą, ubierałyśmy kwiatami i wieńcami. Figurę tę w pierwszym dniu napadu banda UPA rozbiła w kawałki. Do dzisiaj pozostały tylko fundamenty, a w nich wmurowany akt fundatora.

Zabudowania obsadzone były drzewami owocowymi różnych gatunków, które bogato owocowały. Przed naszym domem na środku trawnika stał duży jasion, na który lubiłam wchodzić, gdyż z niego daleko dookoła widoczna była okolica cała z pięknym krajobrazem. Dodatkowo przy naszym ogródku stała duża i rozłożysta akacja, a pod tą akacją ławeczka. Siadywali tam wieczorami, po ciężkiej pracy w polu moi rodzice, dziadkowie, nasi sąsiedzi i gaworzyli, tak sobie przyjaźnie o różnych sprawach. Po drugiej stronie ulicy, dosłownie na przeciw, był murowany budynek, a w nim 1 – klasowa szkoła oraz mleczarnia. Zatem moje dzieciństwo nie mogło być nudne, miałam liczne rodzeństwo: Jan (ur. 1928), Stanisława (ur. 1940) i malutki Henryk (ur. 1942) oraz wiele serdecznych koleżanek.

Niedaleko naszej kolonii były jeszcze inne polskie polskie osady, takie jak: Adamówka, Michałówka i Dunaj. Naturalnie dzisiaj nie istnieją, zostały zrównane z ziemią i teraz są tam tylko szerokie pola kołchozowe. Zaraz po sąsiedzku były wsie ukraińskie: Sieniawka i Ośmigowicze. Zamieszkiwały tam jednak nieliczne rodziny polskie, czeskie, niemieckie i żydowskie. Ośmigowicze to duża wieś ukraińska, późniejsza siedziba bandy UPA. Była tam szkoła 7 – klasowa, do której uczęszczały dzieci różnych narodowości. Była też nieduża cerkiew, do której jako 9 – letnia wówczas dziewczynka, biegałam czasami z koleżankami Ukrainkami: Olgą i Żenią. Pamiętam jak pięknie śpiewali w cerkwi, a nabożeństwo odprawiało się inaczej, niż w naszym kościele. Na obrazach pozawieszane były haftowane, lniane ręczniki, a batiuszka z długą brodą, odwracając się do wiernych, podnosił ręce w górę, mówiąc tubalnym głosem: „Hospodi pomiłuj”, a chór wtórował: „Hospodi, Hospodi, Hospodi pomiłuj”.

W niedzielę jeździliśmy obowiązkowo do kościoła, a nie było daleko, gdyż za Stochodem we wsi Worączyn, była kaplica na wyspie, otoczona wodą i tam byłam u I Komunii Świętej w roku 1942. Natomiast nasz kościół parafialny pw. Matki Bożej Szkaplerznej, był już w małym lecz uroczym maisteczku Kisielinie, oddalony od nas około 9 km. Pamiętam że często po niedzielnym nabożeństwie jeździliśmy na Trystak (dzisiaj nie istnieje także) do cioci Sidorowicz, a mieli oni tam 100 ha gospodarstwo. Dość powiedzieć, że w tamtym czasie wszystkim powodziło się dobrze, bo gdy ziemia urodzajna, to i chleba ludziom nie brakowało. Polacy i Ukraińcy żyli w zgodzie, a w wielu przypadkach w przyjaźni, żenili się wspólnie i zakładali razem mieszane rodziny. Tak było do chwili, kiedy nadeszły dni mroczne i złe, dni prawdziwej gehenny Kresowian.

 

Ustawił wg wzrostu swoje siedmioro dzieci i wszystkie pozabijał

 

Pamiętam wrzesień 1939 r. i wszechobecne, ogromne przerażenie, ludzie opętani strachem, uciekali z zachodu w popłochu. Okaleczeni, obdarci i głodni, a nogi pozawijane w szmaty, widok niezwykle przykry. W domu ciągle słuchali radia (było takie na słuchawki). Przez pewien czas kwaterowało u nas Wojsko Polskie (WP), byli u nas również i cywile, nawet z Warszawy. Po odejściu naszego wojska przyszli Sowieci, początkowo wojsko, a potem napłyneli i cywile, wprowadzając z miejsca nowy, komunistyczny ład społeczny. Naturalnie zabrali nam ziemię, powbijali słupki koło samej stodoły i tak potworzyli u nas kołchozy. Potem wywozili na Sybir. Pamiętam jak rodzice posyłali paczki dla Karpików (to byli nasi kuzyni), ale i nas czekał ten sam los, gdyż już byliśmy podobno zapisani w kolejce, ale nie zdążyli.

Nadszedł rok 1943, gdy coraz częściej przychodziły straszne wieści o napadach na polskie wioski, kolonie i osady. Mówiło się że spędzają ludzi do stodół, czy domów, oblewają budynki benzyną i podpalają. Piłują piłami, przekłuwają widłami, rąbią siekierami, wyłupują oczy, niemowlęta nadziewają na sztachety płotów, przybijają do drzwi domów (jako że te niwinne ofiary to niby polskie orły), wrzucają do studni, obcinają języki, uszy, wyprówają wnętrzności itp, itp. Ukraińcy, którzy byli żonaci z Polkami zabijali swoje żony i własne dzieci, tak uczynił Kmin mieszkający niedaleko od nas. A w Kisielinie Ukrainiec ustawił wg wzrostu swoje siedmioro dzieci i wszystkie pozabijał, bo były urodzone z matki Polki, Laszki, a ich hasłem było: „ryzat lachiw” i rizali.

Dla mieszkańców naszej polskiej kolonii Aleksandrówka nastały dni grozy. Wydarzenia z dnia na dzień przybierały, coraz to b. dramatyczny, dynamiczny obraz. Przez pewien czas przebywał u nas, pomagając w gospodarce jeniec sowiecki. Uciekł z obozu niemieckiego Karolówka pod Zamościem, nie miał dokumentów, był Gruzinem, a ponieważ nie chciał wstąpić do bandy UPA, to dlatego został zamordowany. Któregoś dnia przybiegła do nas sąsiadka Sałachowa z wielkim płaczem. Okazało się że poszła odwiedzić swoją matkę na pobliską wioskę Dunaj i zastała całą rodzinę pomordowaną, już byli porąbani w kawałki.

W krótkim też czasie lotem błyskawicy, obiegła nas wieść, że w naszym parafialnym kościele w Kisielinie, wymordowali ludzi, a działo się to w Krwawą Niedzielę 11 lipca 1943 r.. Z naszej kolonii w tym dniu w kościele, były tylko dwie osoby: Bąk Franciszka oraz Kukiełka Maria. Obie przeżyły atak banderowców i rzeź wiernych w kościele bowiem zdołały ukryć się na ambonie. Do domów wróciły dopiero po dwóch dniach. Opowiadały potem wszystkim, jak oprawcy zgromadzili część dzieci, które w tym dniu przystępowały do I Komunii Świętej, tuż przy Ołtarzu i zmuszali dzieci, by te modliły się do Boga o darowanie życia, o wyratowanie Ich z tej opresji. I dzieci modliły się, ale to nie wystarczyło bandytom, którzy je tam przy tym świętym Ołtarzu zarąbali siekierami.

Pewna część ludzi zdołała się wyratować od rzeźnickiego noża, broniąc się zażarcie na przylegającej do kościoła, murowanej plebani. Opisał to dokładnie i ze wszystkimi szczegółami Prof. Włodzimierz Sławosz Dębski w książce pt: „Czerwone noce”. Jego opis wiernie odpowiada tamtym szatańskim zapustom banderowców. Pan Dębski jest naocznym świadkiem tamtych wydarzeń. Był jednym z tych, którzy mieli szczęście na czas schronić się przed ryzunami właśnie na plebani i tam przez długie godziny, bronili się dzielnie, odpierając wściekłe ataki ryzunów. Rzucali cegły w napastników, narażali życie odrzucając granaty. Podpalony kościół, ugasił dopiero ulewny deszcz. Podczas tego bandyckiego napadu, zginęło śmiercią męczeńską wielu naszych parafian, także nasz wujek Sidorowicz z Trystak.

 

Lipcowa rzeź kolonii Aleksandrówka

 

W tydzień po napadzie na nasz kościół w Kisielinie, zrobił się ruch na naszej kolonii, w lesie bowiem pojawili się jacyś uzbrojeni ludzie. W krótkim czasie do naszego domu przyszedł Ukrainiec Kyc i dobrze radził, by nie nocować czasem w domu, bo nigdy nie wiadomo, co może się jeszcze wydarzyć. Mówił nam tak: „Najlepiej by było, gdybyś Bronia z dziećmi udała się dziś do nas na noc.”. Zbliżał się bowiem wieczór. Udaliśmy się więc z mamą do Ukraińca Kyca, tylko nasz tato został w domu. Ledwie zdołaliśmy dotrzeć do ich zabudowań, jak w drugim końcu Aleksandrówki, rozległy się strzały. Kyc zaraz zaprowadził nas do Korzenia obok, tam nas ukryli w komorze, zamykając drzwi na klucz. Drugie drzwi komory wychodziły na ogródek przy drodze i były w nich dość duże szpary przez które widziałam biegających bulbowców, krzyczeli, strzelali. Ściskałam w dłoniach różaniec, który dała mi mama przed wyjściem z domu, modliłam się i drżałam, jak liść.

Zamarliśmy z przerażenia kiedy bandycu wpadli do domu, pytając o Polaków, lecz gdy padła odpowiedź nie ma tu takich, wyszli. W tej komorze było nas czworo małych dzieci, ja miałam 9 lat, brat Januszek 5, Stasia 3 latka, a najmniejszy braciszek Heniuś 1,5 roczku. Wszyscy siedzieliśmy w bezruchu, starając się nawet nie oddychać. Kiedy strzały ucichły, a banda odeszła Korzeń zaprowadził nas do stodoły, gdzie była zrobiona kryjówka. W zapolu było złożone siano, a przez środek było zrobione przejście do ściany, a tam dość duża luka, gdzie swobodnie można było siedzieć. Przez szpary w deskach wpadało światło, była noc, lecz teraz blask bijący od płonących, polskich zabudowań, rozjaśniał całą okolicę.

Jak się w krótkim czasie dowiedzieliśmy bandyci, zgromadzili niedaleko Figury, koło domu rodziny Dzięsławów wszystkich tych, którzy nie zdołali się ukryć. Ludzie ci wierzyli, że idą na zebranie. Byli to:

Nowakowicz Maciej lat 42, Nowakowicz Michalina lat 40, Henryk lat 13, Irena lat 9.

Rytwiński Piotr lat 45, Zofia lat 40.

Kmin Bronisława lat 45.

Kukiełka Maria lat 50, Kukiełka Władysława lat 21, Kukiełka Jan lat 18, Floria lat 16, Stanisława lat 15, Maria lat 25, Józefa lat 9, Józef lat 55.

Kudyk Katarzyna lat 68, Antoni lat 65, Waleria lat 27.

Nagajko Waldemar lat 12, Henryk lat 10, Katarzyna lat 32, Wojciech lat 34.

Kijkowska Helena lat 28.

Zalewska Aniela lat 32, Witold lat 13.

Kańska Józefa lat 60, Kański Marceli lat 65.

Adamowicz Marcelina lat 38 – to moja stryjenka.

Bąk Franciszka lat 39.

Dzięsław Józefa lat 17, Jan lat 35, Maria lat 31.

Sachajko Roman lat 16, Anastazja lat 70.

Poliwka Michał lat 42, Wiktoria lat 40, Janusz lat 2, Poliwka Maria lat 0,4.

Sada Jan lat 70, Stanisław lat 50, Maria lat 32, Janina lat 17, Józef lat 20, Władysław lat 40, Weronika lat 50, Władysława lat 40.

Szczeniawski Kazimierz lat 42.

Dygod - cała rodzina 8 osób.

Suduł – cała rodzina 9 osób.

Nawrol – rodzina 4 osoby.

Sachajko – dwie osoby.

Konewko – dwie osoby.

Razem w tym dniu na naszej kolonii Aleksandrówka zginęło 72 osoby. Miejsce mordu znajdowało się vis-a-vis domu mojego stryja Franciszka Adamowicza, który ukryty za płotem w gęstym żywopłocie, był naocznym świadkiem, tej nieludzkiej rzezi. Gdy opowiadał nam później o tej tragedii, mówił przerażające rzeczy, mówił nam tak: „Zebranych tam ludzi zabijali w różny sposób. Jeden z bandytów wyrwał matce z rąk niemowlę i chwytając za nóżki, walił z całej siły w płot, aż mózg się rozbryzgiwał po płocie. A gdy zrozpaczona matka zaczęła krzyczeć: ‘Nie bij go’. To drugi bandzior natychmiast przebił ją widłami. Małe dzieci powrzucali do studni, te większe zapędzili do lochu po kartoflach i tam ziemią zawalili. Starszych bili kołkami, rąbali siekierami, widłami kłuli. Matka Suduł do swojego 17-letniego syna powiedziała: ‘To ja stara, ale czego ty synu taki młody masz tu umierać!’. Na te słowa on rzucił się do gwałtownej ucieczki od pewnej już śmierci z rąk żądnych krwi rezunów. Zaczęli za nim strzelać, ale tam było zboże i zaraz las i tak zdołał się uratować. To była najprawdziwsza rzeź!”.

Po kilku dniach na miejsce dokonanej rzezi zaczęli schodzić się pochowani w różnych miejscach i ocaleni z rzezi Polacy, poszłam tam i ja sama. To było przerażające, pamiętam że na drodze wciąż leżały resztki ciała, na płocie ślady krwi, a dookoła zgliszcza. Widziałam tę szeroką na 4 do 5 m mogiłę. Posadziliśmy na tej mogile kwiaty i modliliśmy się, a wielu ludzi rozpaczało nad ciężkim losem, który nas wszystkich dotknął tak mocno. Tymczasem Ukraińcy zaczęli rozpowiadać, że to była pomyłka, że ta rzeź tak naprawdę nie była potrzebna, gdyż tu w Aleksandrówce, to naprawdę dobrzy ludzie pomieszkiwali.

Dalej w myśl tej banderowskiej propagandy Ukraińcy wprost zachęcali, gorąco namawiali, by wszyscy jeszcze żywi Polacy, bez obawy o swoje życie, powracali do swoich domów i spokojnie zbierali zboże ze swoich obsianych pól i zagonów. Wszystkich solennie zapewniano, że nic nam ponownie nie zagraża, że ludzie i ich dobytek pod ich banderowską ochroną są teraz bezpieczne. Od tej pory na naszą kolonię przychodziły młode kobiety, których zadaniem było nas pilnować, jakby taka warta. Koło naszego domu stały dwie takie banderówki, jedna była w ciąży. CDN (fragment wspomnień Teresy Radziszewskiej z d. Adamowicz z kolonii Aleksandrówka, pow. Kowel na Wołyniu, wysłuchał, spisał i opracował Sławomir Tomasz Roch)

 

Sieroty Wołynia - Córki Zamościa

 

Gorąco polecam także to piękne, wstrząsające, b. cenne świadectwo o tamtych kainowych dniach, film „Sieroty Wołynia - Córki Zamościa”. Przedstawia właśnie pochodzące z Wołynia owe bohaterki: Janinę Kalinowską, Teresę Radziszewską i Zofię Szwal osierocone w wyniku ludobójczych działań OUN-UPA. Całe ich dojrzałe życie koncentruje się wokół zachowania w pamięci ofiar tych tragicznych wydarzeń. Dokument TVP opublikowany 20 Maja 2019 r. przez Grzegorz Rubinowski:

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:17)

Komentarze

Rząd co roku upamiętnia mordy niemieckie i sowieckie, tak jak na Westerplatte czy Katyń, a nie mogę pojąć czemu nie chce postawić pomnika rzezi Wołyńskiej i mordów w Galicji, dla zamordowanych Polaków, przez OUN i UPA i to też to upamiętnić.

Przecież na Wołyniu i w Galicji, zamordowano 200 tysięcy Polskich Obywateli. Dla mnie jako Polaka patrioty, jest to niepojęte.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1657671

Serwus Lwie salonowy. Wielkie dzięki za Twoje zapytanie, które czyni wprost ważną i b. aktualną naszą pracę na rzecz upamiętnienia Tych wszystkich, którzy tam za graniczną rzeką Bug, pozostali już na wieczną wartę!

Zbrodnia Wołyńska to symbol ludobójstwa dokonanego na Polakach przez Ukraińców. Mordy te rozpoczęły się już w latach trzydziestych i trwały aż do 1948 roku. Ich kulminacja przypadła na lipiec 1943 roku. Była to zaplanowana i skoordynowana akcja eliminacji Polaków z terenów województw: wołyńskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego, lwowskiego oraz lubelskiego. W filmie zaprezentowane są wypowiedzi historyków i badaczy tej zbrodni w kontekście ludobójstwa dokonanego już blisko 78 lata temu i jego przełożenia na czasy współczesne.

Polecam gorąco Tobie oraz niepoprawnym blogerom i naszym sympatykom ten dokument historyczny, opublikowany 26 lipca 2016 r. przez Radio Maryja, a zatem:

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657684

Gdy pisałem o pomniku Rzezi Wołyńskim, który stoi w fabryce w Gliwicach, to dostałem ostrzeżenie w postaci pał, bym się tym tematem nie zajmował, jak również mordami Polaków przez UPA i OUN.

Bo dla mnie jako patrioty Polskiego, Martyrologia Polskich Obywateli jest jedna, a nie podzielona, jak chcą tutaj na portalu Niepoprawni co nie którzy, by te zbrodnie UPA i OUN wyciszać.

A płochliwy nie jestem.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1657686

....nie zważaj na liczbę otwarć, komentarzy, czy polizań pod Twoimi wpisami, po prostu rób swoje. Owszem, nie zachęcam byś gardził opinią innych, nie. Raczej staraj sią zawsze pracować dla szczytniejszych celów, choćby dla prawdy, a to przecież Imię samego Boga, no i cóż chcieć więcej.

Co do dokonań Prof. Andrzeja Pityńskiego i Jego wiekopomnego działe "Rzeź Wołyńska", to gorąco polecam mój wpis pt. "Zastawił swój powrót do ojczyzny a postawił się w walce o godne miejsce dla pomnika Rzeź Wołyńska". Chętnie zabaczę tam Twój komentarz. Dobrze że jesteś Lwie, będziemy w tym temacie współpracować! Pozdrawiam b. serdecznie. Sław. Oto fragment tego wpisu:

Wielki duchem i sercem Polak, niezłomny patriota, który nie wchodził w układy, wiekopmny artysta rzeźbiarz, którego prace na zawsze weszły do Panteonu Narodu Polskiego. Mistrz Andrzej Pityński umiłował naszą ojczyznę i jej poświęcił swoje życie, swój ponadprzeciętny talent i cenny czas. Tworzył całe życie z myślą o Tej Ziemi, która go zrodziła i wykarmiła, a potem posłała w świat szeroki, by walczył dłutem o to co prawdziwe, dobre, piękne, rozumne, uniwersalne i wieczne.

Tej idei pozostał wierny do końca, aż po ostatnie tchcnienie, by w swoim testamencie zapisać złotymi zgłoskami, o czym poinformował starszy syn Aleksander: "Tata życzył sobie, żeby był pochowany we wspólnym grobie z młodszym bratem Januszkiem w rodzinnej miejscowości w Ulanowie w Polsce, ale dopiero wtedy, gdy ostatnie monumentalne dzieło zostanie oficjalnie odsłonięte na ziemi polskiej, wtedy ojciec będzie usatysfakcjonowany, a hasło BÓG - HONOR - OJCZYZNA zatriumfuje w pełnej krasie w wolnej niepodległej Polsce”.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657691

Panie Roch, ja mogę pisać z każdym, byle była kultura w dyskusji. Tam gdzie będą wulgaryzmy, wojenki, pyskówki, tam mnie nie będzie. 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1657693

Jest to niezwykle cenny film dokumentalny o Zbrodni Wołyńskiej (English subtitles). Zapis rozmów Katarzyny Underwood (IPN Gdańsk) z osobami ocalałymi z ludobójstwa na Wołyniu. Pokazuje historie ludzi, którzy do dziś zmagają się z wielką traumą. To wyznania osób, które wciąż żyją z myślą, że zbezczeszczone szczątki ich bliskich pomimo upływu 77 lat, ciągle leżą w dołach śmierci, w studniach, na śmietniskach. I jak słusznie podkreśla autorka: „Dziś w roku 2020 Polska wciąż niczym Antygona spogląda w stronę Ukrainy pragnąc jedynie pogrzebać swoich zmarłych.”

Film zawiera archiwalne fotografie osób zamordowanych na Wołyniu w latach 1942-1943. Opowiada o tym, czym jest ludzkie cierpienie, jak głęboko sięga żal po stracie bliskich oraz najważniejsze, czy można wybaczyć sprawcom. Czy można przestać przywoływać w głowie straszliwe obrazy z ludobójstwa? Całość obrazu dopełnia muzyka Krzesimira Dębskiego. Film opublikowany 11 lutego 2020 r. przez IPNtvPL, a zatem:

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657731

Po temu dr Lucyna Kulińska z Krakowa ma tę odwagę pytać jeszcze publicznie: „Czy Polska upomni się o pamięć pomordowanych?” Wywiad opublikowany 11 lipca 2020 r. przez wRealu24, a zatem:

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657732

Dziękuję historykom i rodzinom zaangażowanym w szerzeniu prawdy.

 

Bardzo dosadnie wypowiedzi p.dr Kulińskiej  ...  200 000 zamordowanych w bestialski sposób ludzi

Warto słuchać jej wypowiedzi, bo dużo poblokowano na Youtube.

 

np. jestem w trakcie słuchania

https://www.youtube.com/watch?time_continue=371&v=-SV4cd2m_rs&feature=emb_logo

Jakoś ostatnio nie lubiłem wRealu24, ale za ten materiał chyba znowu zacznę słuchać.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1657840

Dziękuję Ci BARDZO

Sławomirze Tomaszu Rochu za WSPANIAŁE Dawanie Świadectwa Swoimi Wpisami. Pamięci nigdy za wiele. Szczególnie ONA Ważna jest, gdy oficjele usiłują zepchnąć JĄ do niebytu. Pan obecny prezydent ma w tych działaniach niechlubny udział. Może decyduje o tym pochodzenie ? Rodowód dziadka rezuna Mychajło, ktory pewnie wnukowi dał jakieś przykazania, który tenże wciela je z "powodzeniem" w życie i jest jak jest.

Pozwolę sobie tutaj wkleić moje pisanie z przeszłości o tym strasznym ludobójstwie bandytów ukraińskich

:

MATKA POLKA BOLESNA - suplement

poeta - 13 lipca, 2013 - 19:44 

Ogłoszenie

 

Prośba
Odebrane
x
naruszenia m a ł p_a niepoprawni.pl

11 lip (2 dni temu)

do mnie
Prosimy o usunięcie ilustracji w ostatnim wpisie. Ilustracji, która jest  czytaj dalej »

3.25

Średnio: 3.3 (4 głosy)

» 

2 odpowiedzi

GENOCIDIUM ATROX......WOŁYŃ 1943

poeta - 10 lipca, 2013 - 23:38 

Historia

http://wolyn1943.eu.interii.pl/artykuly.html

" Matka Polka Bolesna "

TU LEŻĄ !!!  czytaj dalej »

10

Średnio: 10 (2 głosy)

» 

3 odpowiedzi

 

http://old.niepoprawni.pl/blog/1601/genocidium-atroxwolyn-1943

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1657744

O zbrodni w uroczym miasteczku Kisielin na Wołyniu 11 lipca 1943 r. „Krwawa Niedziela”, opowiada Krzesimir Dębski. Film opublikowany 1 kwietnia 2019 r. przez Świadkowie Epoki:

Krzesimir Dębski (ur. 1953 w Wałbrzychu), wybitny polski kompozytor, muzyk i dyrygent. Ukraińscy nacjonaliści zamordowali jego dziadków, a rodzice cudem przeżyli napad UPA na kościół. Ojciec wówczas odrzucał granaty wrzucane przez Ukraińców oknami. W jednym przypadku nie zdążył i wskutek wybuchu stracił nogę. Krzesimir Dębski wspomina: "Ojciec nigdy nie zatańczył z mamą". Po wojnie Dębscy zamieszkali na "ziemiach odzyskanych".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657758

Dla „Świadkowie Epoki” opowiada naoczny świadek tego ludobójstwa OUN-UPA Pani Alfreda Magdziak w filmie: „Cudownie ocalona z Rzezi Wołyńskiej”. Opublikowany 3 stycznia 2019 r. przez Świadkowie Epoki:

Alfreda Magdziak (ur. 1926 w Dubience nad Bugiem), poetka z Zamojszczyzny. W 1940 r. jej rodzina została przez Niemców wysiedlona z Dubienki (teren nadgraniczny) na dalszy Wołyń, tak zamieszkali w Jasieńcu k. Kisielina. Jej młodsza siostra Irena przeżyła 11 lipca 1943 masakrę w kościele w Kisielinie. Została jednak zamordowana wkrótce potem przez ukraińskich nacjonalistów, było to 29 sierpnia 1943, zginęła wtedy wówczas i druga siostra p. Alfredy 11-letnia Paulina i ich ojciec. Alfreda Magdziak ukryła się w ogródku warzywnym i przetrwała rzeź. Po wojnie wróciła do Dubienki, gdzie spotkała się z równie cudownie ocalałą mamą oraz najstarszą siostrą.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657759

Nie tylko oficjalna polityka historyczna Ukrainy usiłuje wymazywać zbrodnie ludobójczej OUN-UPA, jawnie gloryfikuje najbardziej zdziczałych i krwiożerczych zbrodniarzy, lecz również  kpi sobie w żywe oczy z niewinnych Ofiar. 

Tuż za masowymi zbrodniami sowieckiej Rosji i hitlerowskich Niemiec zajmują swe haniebne miejsce zbrodnie OUN-UPA.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1657764

Bardzo dobrze to pan opisał.

Zbrodnie hitlerowskie, sowieckie i OUN - UPA, jedne mają wspólne imię, ludobójcy Polaków.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1657766

Dzięki Janie. To te same upiory spod najciemniejszej gwiazdy, które dziś są wynoszone na cokoły i postumenty, jako bahaterowie współczesnej Ukrainy, a wszystko to z błogosławieństwem zakłamanej Cerkwi grecko-katolckiej, za pontyfikatu papieża Franciszka i jego nuncjusza papieskiego abp Claudio Gugerotti w Kijowie. Zgroza! Hańba! Kto nie wierzy niech sam zobaczy tylko ten filmik, niech potem sam też ocenia w swoim sercu: „Wołyń 1943 Ludobójstwo”. Film Arkadiusza Olszewskiego. Animacja opublikowana 11 lipca 2016 r. przez Tylko Polska CWP:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657783

Romuald Drohomirecki: „Witam. Szanowny Panie Sławomirrze publikuje Pan bardzo tragiczne, historyczne wydarzenia i za to należy się pochwała. Trzeba o takich spawach mówić, aby młode pokolenia znały tragiczne losy Polaków. Ja w 2013 r. wydałem książkę pt. ‘LOSY Małego Wołyniaka’, w której częściowo opisałem własne, zapamiętane przeżycia tego okresu. Wspominam w niej wiele miejscowości, w których wymordowano Polaków. Gdyby Pan wyraził zgodę i podał adres to wysłał bym Panu tę książkę. Ja ukończyłem już 88 lat i nie potrafię opublikować w internecie fragmentów swoich wspomnień. Pozdrawiam Drohomirecki.” (6 stycznia 2021)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657805

.....sąd nad człowiekiem ukrywającym się z wartością swojej oceny, tego wpisu. Masz do tego prawo, takie są tu zasady i ja te zasady anonimowści ocen pracy innych szanuję. Nie masz natomiast prawa żadnego, bo nikt nie ma takiego prawa nigdzie, by niszczyć pracę (deprecjonować, obniżać, zaniżać wartość) pracy bezpodstawnie kogokolwiek (konieczna argumentacja nad którą można się na forum wspólnie pochylić), dlatego właśnie sąd nad tym uczynkiem, ktokolwiek to był, pozostawiam samemu Bogu. Pan mówi nam wyraźnie: miejscie w sobie bojaźń Bożą. Nie mówimy tu naturalnie o przypadkowym, nieszczęśliwym błędzie (pomyłce).

Zarazem chcę przypomnieć wszystkim blogerom niepoprawnym, iż mamy cztery grzechy śmiertelne, wołające o pomstę do Nieba, poświadczone przez KKK: zabójstwo, uciskanie wdów i sierot, grzechy przciwko naturze (homoseksualizm) i właśnie niepłacenie za pracę! Tu na tej b. pożytecznej stronie nikt nam za pracę nie płaci, tym b. trzeba szanować pracę innych, znaczy nie niszczyć tej pracy, bez żadnej argumentacji. Jeśli jednak ktoś to robi celowo (o nieszczęśliwym błędzie pisałem powyżej), to przez swoje czyny jest po prostu człowiekiem podłym, którego potocznie zwie się kanalią lub inaczej. I po temu oświadczam na forum, iż ponieważ celowe niszczenie pracy innych jest wielkim złem, mam to przeciwko tej osobie, która to czyni, zarazem skrywając się za swoim przywilejem anonimowości! I będę to miał przeciwko, dopóki ta osoba otwarcie na forum nie przeprosi! Pozdrawiam gorąco wszystkich blogerów niepoprawnych.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1657806

A gdzie jest Ambasador RP Bartosz Cichocki i czemu tak wymownie milczy, czemu to ma służyć i w jaki sposób pomoże to samym Polakom?! Czy coś zmieniło, skoro rok temu wspólnie w Joelem Lionem potępiał celebrowanie podobnych postaci. Otóż Ambasador Izraela w Kijowie Joel Lion potępił gloryfikację nazistowskich kolaborantów na Ukrainie, nawiązując do marszu około tysiąca neobanderowców, ku czci Stepana Bandery, który tradycyjnie 1 stycznia 2021 r. przeszedł ulicami ukraińskiej stolicy. We wpisie zamieszczonym 2 stycznia na Twitterze Joel Lion potępił gloryfikację kolaborantów, gdy pisał: „Zdecydowanie potępiamy jakąkolwiek gloryfikację kolaborujących z reżimem nazistowskim. Czas, aby Ukraina pogodziła się ze swoją przeszłością”.

Uczestnicy mieli ze sobą liczne, czerwono-czarne flagi, a także flagi państwowe oraz takich neobanderowskich organizacji jak Korpus Narodowy, Swoboda czy Kongres Ukraińskich Nacjonalistów. Byli wśród nich przedstawiciele Prawego Sektora, partii Swoboda i jej młodzieżówki z Sokoła oraz Korpusu Narodowego. Wznoszono różnego rodzaju zawołania banderowskie, jak np. „Sława Ukrajini-Herojam Sława / Smert woroham!” oraz takie okrzyki, jak: „Stepan Bandera – sława, sława, sława!”, „Nasza ziemia, nasi bohaterowie”, „Czyja Ukraina? Bandery!”. Kresy.pl

Cały wpis jest dostępny na stronie:

https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/ambasador-izraela-potepil-gloryfikacje-bandery-na-ukrainie-ambasador-rp-milczy/

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658114

.....z banderowskim hasłem i hajlującą dziewczynką! Jak powszechnie wiadomo ukraińscy ludobójcy pozdrawiali się okrzykiem: „Sława Ukrainii. Herojam sława”, tzn. „Chwała Ukrainie. Chwała bohaterom”. Otóż Życzenia bożonarodzeniowe okraszone takim hasłem, na Facebook’u opublikował Dariusz Pawliszczy, wójt gminy Gromadka na Dolnym Śląsku. Co więcej wpis opatrzył zdjęciem hajlującej dziewczynki w ukraińskim stroju. Na szczcęście sprawa została nagłośniona przez radnego miasta Jelenia Góra Mariusza Gierusa. Tymczasem Organizacje rzekomo walczące z propagowaniem ideologii totalitarnych w Polsce i w Europie, nabrały o dziwo wody w usta, kto jeszcze chce milczeć....... Nie dziwmy się jednak bowiem owi ludzie nie szukają prawdy, oni chcą jedynie rewolucji demonicznej ideologii gender, która z prawdą nie ma jednak nic wspólnego.

Cały wpis jest doszępny na stronie: http://kresykedzierzynkozle.pl/category/bez-kategorii/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658122

Polka Wanda Grabowska ur. w 1924 r. opowiada o rzezi polskiej, starej, dużej wsi Wólka Kotowska na Ziemi Łuckiej. Eksterminacja polskich rodzin przez banderowców zaczęła się 4 lipca 1943 r. pod osłoną nocy. W b. brutalnym napadzie wymordowano mnóstwo niewinnych ludzi. Wywiad pt. „The Volhynian Massacre” został nagrany dla kanału Witnesses to the Age. To niezwykle przejmujące opowiadanie i żywe świadectwo, opublikowane zostało 11 lipca 2019 r. przez Świadkowie Epoki:

Wanda Grabowska (born in 1924) witnessed the Volhynian Massacre. In March 1943, a Ukrainian from a neighboring village warned the Poles that their village would be massacred. The residents of Wólka Kotowska and its surroundings started keeping watch. In May, they learned about murders committed in other villages. They started to hide their belongings in grain fields and stopped sleeping in their houses. The massacre of Wólka Kotowska began on 4 July. That very night, Wanda Grabowska happened to be sleeping at the house. A neighbor woke her up in the morning. The village was robbed and set on fire, there was a lot of noise. Wanda Grabowska and her fmaily escaped into the forest barefoot. Her father managed to grab only a chest with grain for the horse. Many residents were murdered. Some of them hid in a house near the Ołyka train station, hoping to escape in case of an attack. The Ukrainians, however, attacked from the direction of the station and killed them all. The Ukrainians grabbed one villager, Jan Wilk, a physician assistant who used to always help them, and gouged his eyes out. Wanda Grabowska escaped into the forest, where the Soviet partisans were active. They escorted the survivors of the massacre to the forest near Przebraże, where the Poles organized a defence unit. But the Ukrainians weren't the only threat: the Germans bombarded the camp in the forest and killed an entire Polish family who was in contact with the Soviet partisans. The survivors collected dishes and food in a nearby village abandoned by the Germans. They also received food from the Ukrainians from a nearby village that remained neutral. When the war ended, the Poles were told to register, as they had to be displaced. Wanda Grabowska's father was certain they would return home. The shock caused by the news that they would be sent elsewhere gave him a heart attack.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658187

Mocny wykład ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. I wszystko w temacie! Gorąco polecam. Opublikowany 18 lutego 2020 r. przez NCzasTV:

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658193

Elżbieta Łozińska z Kielc: „Dziękuję za życzenia i przesyłane historie o Wołyniu. Niestety za póżno zaczęłam interesować się stronami zamieszkania mojej rodziny. Moi dziadkowie Aleksander i Anna Łozińscy oraz ojciec Feliks Łoziński mieszkali w miasteczku Ożdziutycze, parafia Kisielin na Wołyniu, Niestety ojciec nie żyje od 30 lat, wtedy nie mówiło się o rzezi Polaków, a i ja nie znałam historii Wołynia.

W 1941 dziadków z jedną córką Rosjanie wywieżli na Syberię. Wrócili w 1945 r. skrajnie wycieńczeni. Od ok.10 lat będąc na emeryturze zaczęłam interesować się historią tamtych ziem. Ok. 10 lat temu trochę dowiedziałam się o mordach od drugiej siostry ojca, która była świadkiem tych zbrodni. Chociaż było już tyle lat po wojnie, nie chciała wracać do tych wspomnień, bo były zbyt straszne. Z przykrością stwierdzam, że nawet 60 latki nie wiedziały nic o Wołyniu, a obecna młodzież niestety nie interesuje się tym tematem. Niestety żadne rządy nie doprowadziły do uchwały w sejmie, że to było ludobójstwo. Podziwiam ks. Isakowicza-Zalewskiego, że gdzie się tylko da to przypomina te straszne czasy i morderców ukraińców./nie mogę o nich pisać z dużej litery/. Pozdrawiam Elżbieta Łozińska Kielce.” (7 styczeń 2021)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658196

Elżbieta Łozińska z Kielc: “Serdecznie witam. Proszę dołączyć dane o moich dziadkach i ojcu komu Pan chce. Ponieważ chciałam się dowiedzieć o moich przodkach Łozińskich, podam dane które mam. Mój dziadek Aleksander Łoziński ur. 15.04.1882 r. w Ożdziutyczach na Wołyniu, pow.Horochów, parafia Kisielin. Jego żona z d. Kulawiak ur. 10.04.1888 r. w Kocior lub podobna nazwa, nie mogłam odczytać z metryki. Mieli dzieci: Zofię ur.13.01.1922 r. w Ożdziutyczach, z którą wywiezieni zostali na Syberię (m.in. do Kazachstanu w 1941 r.). Feliks ur.1.03.1919 r w Ożdziutyczach uciekł do Polski ok. r. 1940 r. Janka najstarsza wraz ze swoją już córką Krysią uciekała z Ożdziutycz do Włodzimierza Wołyńkiego furmanką (nie mam informacji kiedy) na pewno w ok. 13 pamiętnego lipca. Opowiadała, że widziała straszne sceny morderstw, młode dziewczyny z obciętymi piersiami, porżnięte i inne straszne mordy. Nie chciała o tym opowiadać.

Nie mogę znależć w internecie metryk urodzenia, ślubów przodków Aleksandra Łozińskiego i mam prośbę. Może ktoś coś wie skąd pochodzili moi Łozińscy, czy ze wsi Łozina, czy przyjechali z Polski, od jak dawna zamieszkiwali Ożdziutycze?! Wiem ,że w parafii Swojczów mieszkał Łoziński ale nie wiem, czy to brat Aleksandra.

Dziadek Aleksander razem z babcią i ciotką Zofią wrócili do Polski w 1945 r. i zamieszkali w Radomiu, a Feliks mój ojciec ożenił się z Ireną Jarosławską z Opola Lubelskiego i zostali moimi rodzicami i mojego brata Janusza.

Jest bardzo dużo osób o nazwisku Łoziński i do 1941-42 r na Ukrainie i póżniej i obecnie w Polsce. Chciałam trochę ułożyć genealogię mojej rodziny ale nie mogę zdobyć żadnych danych o przodkach Aleksandra, wiem, że miał ze sześcioro lub siedmioro rodzeństwa.

Przepraszam, że tyle napisałam, ale dużo książek i relacji o Wołyniu czytałam i uważam, że Ukraińcy nie zmienili do nas stosunku. Spotkałam się z ogromną agresją u nas na bazarach, na których jest dużo Ukraińców, niektórzy są po 15 lat i dobrze im się powodzi. Na moją wzmiankę ilu Polaków zamordowali Ukraińcy, mało mnie nie pobili twierdząc, że to myśmy ich mordowali. W ogóle nie liczą się z tym, że mieszkają i zarabiają w Polsce i nie są u siebie. Pozdrawiam Elżbieta Łozińska z Kielc” (10 styczeń 2021)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658198

Wstrząsająca relacja Polki Rozali Wielosz z kolonii Teresin na Ziemi Swojczowskiej, która obecnie mieszka na Ziemi Zamojskiej. Rozalia Wielosz z d. Bojko ur. się w 1935 roku w Teresinie na Wołyniu. 29 sierpnia 1943 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęli jej rodzice i rodzeństwo. Została uratowana przez Ukraińca. Trafiła do rodziny ukraińskiej, gdzie była wykorzystywana do najcięższych prac. Po roku została odnaleziona przez stryja. Po wojnie ukończyła szkołę powszechną w Strzyżowie oraz Liceum Pedagogiczne w Szczebrzeszynie. W 1954 roku w wyniku nakazu pracy została nauczycielką w Nabróżu koło Zamościa, była nią przez kolejne 36 lat. W latach 70. jako bezpartyjna przez dwie kadencje pełniła obowiązki radnej. Mieszka w Nabróżu. Dokument opublikowany 9 stycznia 2019 r. przez Świadkowie Epoki:

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658289

Anna Dobosz z d. Dobrowolska: „Witam serdecznie, zapoznałam się z tekstem, jak zwykle z sercem w gardle. Wspomnę, iż mój dziadek -Witold Dobrowolski wraz ze swą żoną Agatą Dobrowolską z d. Spodniewską zamieszkiwali we wsi Kowalówka, gm. Turzysk pow. Kowel. Dziadkowie mieli czworo dzieci: Hipolit, Zygfryd (mój ojciec), Regina i Danuta. Tak zginął mój dziadek Witold Dobrowolski: ‘Zgodnie z rozkazem na rozmowy udali się 9 lipca Zygmunt Rumel, Krzysztof Markiewicz i woźnica Witold Dobrowolski do sztabu UPA w Kustyczach koło Turzyska. Zygmunt Rumel zrezygnował ze zbrojnej asysty. Chciał zaznaczyć gest dobrej woli. Delegacja spotkała się w dniu 10 lipca w Kustyczach z miejscowym dowódcą Szabaturą, który ich aresztował. Członków delegacji pokojowej poddał torturom, a później jeszcze przytomnych zamordował okrutnie przez rozerwanie końmi. Zostali pochowani w tajemnicy i do tej pory ciał zamordowanych nie odnaleziono.’

Poszukuję świadków, którzy potwierdziliby, że Witold Dobrowolski posiadał gospodarstwo i ziemię we wsi Kowalówka gmina Turzysk powiat Kowel lub innych informacji potwierdzających tę kwestię. Czy mogę liczyć na pomoc? Pozdrawiam, Anna Dobosz z d. Dobrowolska.” (11 styczeń 2021)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1658420