Znów farsa debaty?! - krótki epilog i "czwarty wymiar".

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Blog

Witam

Niniejszy post jest obiecanym epilogiem do napisanego przeze mnie przed debatą.

Odbyła się więc owa "debata" (niby debata)... Tak naprawdę mam mieszane odczucia i coraz więcej wątpliwości, co do sensowności jej przeprowadzenia przez TVP.

Po pierwsze: pytanie były wcześniej znane sztabom wyborczym. Przypomina mi to minione czasy, kiedy to za czasów PRL rozmówcy zapraszani do rozmowy niejako z "dziennikarskiego obowiązku" zawczasu otrzymywali treść pytań do autoryzacji i "wykucia" poprawnej odpowiedzi.

Po drugie: Wśród żelaznego elektoratu kandydatów nie nastąpią zapewne żadne przemieszczenia głosów. Zwolennicy J. Kaczyńskiego nimi pozostaną i twierdzić będą, że merytorycznie i ogólnie debatę wygrał ich kandydat. Podobnie zapewne twierdzić będą zwolennicy B. Komorowskiego.

Po trzecie: Taka forma debaty (o czym pisałem) jest jej parodią i nie ma nic wspólnego z merytoryczną oraz żywą dyskusją umożliwiającą poznanie inteligencji i faktycznych poglądów pretendentów do polskiego "tronu". Ta "debata" była właśnie tylko odrębnym wywiadem kilku dziennikarzy z poszczególnymi kandydatami. Dla Polaków, którzy kompletnie nie interesują się polityką taka debata musiała być nudna i monotonna... i z przekazem, którego i tak nie rozumieli.

A teraz kilka słów komentarza:

Oczywiście dla mnie zwycięzcą został J. Kaczyński. Mogę być nieobiektywny, ale z punktu widzenia interesów Polski oraz jej przyszłości, to co mówił B. Komorowski mnie przeraziło. Niejako - atakując J. Kaczyńskiego za Afganistan (zresztą była to "kula w płot" bowiem decyzję o wysłaniu wojsk do Afganistanu podjął w listopadzie 2001 roku, na wniosek Premiera Millera, Prezydent Kwaśniewski) –potwierdził, że Polska pod jego wodzą zmieni kierunek swojego strategicznego partnerstwa na wschodni, czyli "drobnymi kroczkami" (jak to określił) będziemy się jednać z Rosją... (czyt.: powoli... drobnymi kroczkami będziemy tracili na jej rzecz polską niepodległość i suwerenność). I piękne oraz poprawne politycznie i wyuczone na pamięć formułki o współpracy z NATO nic tu nie zmienią. Wybór Komorowskiego to ponowne oddanie się w całej okazałości Moskwie i Putinowi...

Wszystko inne, co mówił B. Komorowski to pustosłowie, którego chyba musiał się dość długo uczyć na pamięć. Poza tym wylazła z niego bufonada... ludzie mali z ambicjami bycia wielkimi zawsze mitologizują i wyolbrzymiają swoje dokonania (którą z ustaw napisał B. Komorowski? Sądzę, że za jego czasów w MON ustawy pisali doradcy WSI...)

Od początku zresztą uważałem, że "ucieczka" B. Komorowskiego od bezpośredniej dyskusji obnażyła niejako jego wąskie i tylko ograniczone do spisanych dla niego formuł, zdolności wielowątkowej oceny rzeczywistości...

Oczywiście walka toczyła się tak naprawdę o głosy niezdecydowanych (na co dzień nie interesujących się polityką) oraz głosy G. Napieralskiego. Jeżeli chodzi o głosy lewicy (lub skrajnej lewicy) sądzę, że raczej większość z nich nie pójdzie do wyborów (chociażby ze względu na stosunek obu kandydatów do małżeństw homoseksulanych i możliwości adopcji przez nich dzieci).

Jak postąpią niezdecydowani? Tego nie wiem. Natomiast wszystko teraz zależy od frekwencji wyborczej... im będzie większa tym szanse J. Kaczyńskiego na zwycięstwo będą rosły. PO ma stały od lat i aktywny elektorat, PiS miał do tej pory niestety wielu sympatyków politycznie nieaktywnych. Teraz to Oni mogą zdecydować o losie Polski!

Walczmy o Polskę dla nas, naszych dzieci i wnuków. POLSKA jest najważniejsza!

Pozdrawiam

P.S. A ten "as z rękawa" w postaci jakiejś kartki wyciągniętej przez B.K... niczym Stan Tymiński z "Czwartego Wymiaru" miał zawsze przy sobie teczkę z "papierami" na Wałęsę... Pamiętacie tę jego paranoiczną książkę pisaną w peruwiańskim buszu....?

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kaczyński miał merytoryczne i słuszne odpowiedzi. Ale był chyba w nienajlepszej formie fizycznej. I odnosze wrażenie, że jakby brak mu woli walki. Nie mam o to prestensji, jest przytłoczony tragedią, może wypchnięty do kandydowania przez PiS, albo poczucie obowiązku względem brata. Może zbiera siły na ostateczna rozgrywke.

Miejmy nadzieje.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#68514

Jeśli maiłbym z tej perspktywy oceniać to JK był matowy, niewyrazisty, jakby z magla wyciągnięty, ... dla mnie zbyt ugodowy, ale chyba taki był też i zamiar - nie dać się wepchnąć w kąt IV RP - źle w tym środkowisku rozumainej, jako państwa terroru nadzoru i kontroli, gdzie zbyt autorytarne państwoa nie ufa nikomu i dlatego kontroluje swoich obywateli, z "nienawiści" do "Bogu ducha winnych biednych komuchów" i w strachu przed wszystkim co obce, a już szczególnie kontrolujące jego działalność gospodarczą i prześladując nadmiernie rozrośniętym aparatem administracyjnej i agenturalnej kontroli, czego Komor nie omieszkał pośrednio zainsynuować ..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#68519

Ogólnie rzecz ujmując z konfrontacji rzeczowych argumentów
i czytelnych uzasadnień własnych pogladów (JK)z propagandowym bełkotem,(nie chcę nawet obmyślać dla tych wypocin innej nazwy), który zaserwował BK, bedąc równiocześnie uprzejmym bez skrepowania nadać swej wypowiedzi miano faktów, niczego budującego nie będzie.

I jak tu "porywać tłumy"? Pytania znane, polemika oganiczona do jakiegoś bronkowego pleple.
Smutnym jest tylko to, że nad wiekszością elektoratu niesie jak echem: "Panem et circenses".

Wpomnina w tekście kartaka to zapewne mundialowa reminiscencja, z zaznaczeniem, iż tam bywają żółte i czerwone, wiec naturalnym jest, uwzgledniając specyfikę Bronisława K., że pieprznął białą.

:/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#68520

Krzysztof J. Wojtas
Jak już pisałem - jedynie JK może wstrzymać degrengoladę. Ale bez zmian w świadomości Polaków - tylko nieco wstrzymać.
W "debacie" bardziej wyrazisty był BK. Byc może wpływ miało niedawne przeziębienie JK.
Także przyjeta strategia niezrażania nikogo.
Gdybym nie czuł fałszu w wypowiedziach BK podobnych ustalaniom przez premiera (Tusk) ceny marchewki, to kierunek wskazywany przez BK, zwłaszcza w polityce zagranicznej, był bardziej przekonujący.
Może czas najwyższy zmienić priorytety. Dążyć do wycofania wojsk i mimo wszystko unormowania stosunków z Rosją. (Rosją, a nie sowietami).

Natomiast część gospodarcza i społeczna - tu kierunki JK, mimo "zamydleń" BK, wyraźnie wskazują na JK.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#68545

W kilku sekwencjach Komorowski gadał nie na temat wyuczone teksty, zwracała mu na to uwagę nawet Olejnik. Gadał jak katarynka i bez większego sensu. Np. Jako wyrównywanie szans w skali kraju podał, ze Politechnika Rzeszowska otrzymała 500 mln złotych (!). Kaczyński mówił o systemowym rozwiązywaniu problemu nierówności, Polski A i B, o zrównoważonym rozwoju kraju. A Komorowski o tym, że nauczyciele otrzymają dalsze podwyżki płac w całym kraju i to ma być wyrównywanie szans. Groch z kapusta. Ale pospólstwo tego nie dostrzeże! Jarek był zdecydowanie na mało agresywny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jerzy Zerbe

#68551

giczy_kop

Zgadzam się z Pańskimi uwagami Panie Krzysztofie ale czy ,tak poza wszystkim , fakt ,że tzw "komentatorzy" tak bardzo nie zostawiają suchej nitki na Kaczyńskim , nie oznacza w istocie ,że dla zwykłago odbiorcy debaty , szarego , politycznie nie zorientowanego (czyli tego o którego głosy walka trwa) , Jarek wypadł zdecydowanie lepiej czyli bardziej przekonująco ? Mam wrażenie ,że media , platformersi , lewica i peeselowcy solidarnie manipuląją odboircami debady w stronę "syndromu kwaśnych winogron" , to takie podwórkowe...

Jeżeli bardzo czegoś pragniesz -np pięknej kobiety- ale nie możesz tego mieć -bo dziewczyna , z różnych przyczyn , nie jest tobą zainteresowana- to wmawiasz sobie , że wcale nie miałeś na nią "ochoty" , bo to puszczalska szmata . Obrzydzasz ją sobie i -tu mamy sedno- i wszystkim swoim kolegom też opowiadasz ,że to praktycznie prostytutka - i to właśnie efekt kwaśnych winogron -nie mam na nie ochoty , bo są kwaśne- To taki podwórkowy zwyczaj ratowania nędznej namiastki męskośći : zrobić dziewczynie "reputację"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

giczy_kop

#68574