Nike dla "Bluurrrp!", czyli o nową polską kulturę

Obrazek użytkownika Rybitzky
Kultura

Wiele książek kandyduje do tegorocznej nagrody literackiej Nike, jednakże żadna nie dorównuje „Bluurrrp!”. Dzieło Adamy de Welt to książka, która bez wątpienia otrzyma Nike. Byłoby wręcz niemoralne, gdyby jurorzy podjęli inną decyzję.

Dawno w Polsce nie pojawiła się debiutantka o klasie Adamy de Welt. Ta transetka myśli o sobie jak o kobiecie, chociaż fizycznie pozostaje mężczyzną. To rozdarcie bynajmniej nie wpływa bardzo mocno na twórczość Adamy. Jednakże nadaje jej specyficznego rysu.

Możemy uważnie prześledzić styl autorki, gdyż „Bluurrrp!” jest bardzo obszerną, epicką książką. Na dziewięciuset stronach Adama przedstawiła fascynującą historię nastoletniej (niektórzy powiedzieliby, że jeszcze dziecięcej) Agnieszki. To godna polska odpowiedź na „Lolitę” Nabokova. W końcu doczekaliśmy się na książkę odważnie podejmującą temat dziecięcej seksualności.

Adama przyznaje, że imię jej bohaterki nie jest przypadkowe. Przecież pochodzi od greckiego „hagn”, czyli czysta, nieskalana. Tymczasem autorka topi swoją bohaterkę w brudzie – a raczej tym, co większość polskiego katolickiego społeczeństwa uważa za brud.

Gdy czytelnicy poznają Agnieszkę, ma ona 12 lat i uwodzi mężczyzn – często bardzo wysoko postawionych, by jej starszy brat mógł ich szantażować. Adama bardzo plastycznie opisuje sceny seksu z nastolatką – i co ciekawe, często to Agnieszka jest nauczycielką dużo starszych od siebie mężczyzn.

Nie będę zdradzał treści całej książki. Ważne jest jednak podkreślenie, iż w pewnym momencie Adama kieruje fabułę w kierunku jeszcze bardziej skandalizującym. Oto Agnieszka zachodzi w ciążę, chce dokonać aborcji i nagle staje się powodem starcia między postępowymi środowiskami, a religijnymi fanatykami. Mogliśmy już obserwować takie wydarzenia w medialnej rzeczywistości. Tym razem jednak ciężarna nastolatka nie jest zahukaną córeczka mamusi, a dojrzałą, świadomą kobietą. Nikt nie jest w stanie sprzeciwić się jej woli usunięcia ciąży – nawet młody ksiądz Piotr.

Agnieszka nie zostaje „nawrócona” – to Agnieszka „nawraca”. Po dokonaniu aborcji spotyka się jeszcze raz z księdzem Piotrem i uwodzi go. Scena, gdy dziewczyna powoli zsuwa sukienkę przed nie potrafiącym zapanować nad swymi emocjami duchownym stanowi wspaniały finał opowieści.

Książka Adamy de Welt jest jak ożywczy powiew wiatru, odpychający na bok zatęchłe powietrze polskich kompleksów i paranoi. Jestem pewien, że „Bluurrrp!” nie tylko otrzyma wiele nagród, ale szybko wejdzie do nowego kanonu pisanej po polsku literatury.

„Bluurrrp!”
Adama de Welt
Wydawnictwo CrossDress
Warszawa 2009
s. 921

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bez ironi tego tematu naprawdę nie da się potraktować...

Jak łatwo być literatem salonowym! Grunt aby było o aborcji, tranwestytach i dobrej pedofilii!

Ciekawe, czy ktoś nie wpadnie, aby napisać program komputerowy do pisaniach takich dzieł, według algorytmu poczytności Salonu.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#32514

Znajoma żony jest wf-stką w gimnazjum. Właśnie dzisiaj
w poniedziałek 28.09.09)opowiedziała o zdarzeniu,
jakie się przytrafiło jej na lekcji z dziewczętami
z drugiej klasy.
Jedna z dziewcząt ostentacyjnie "czochrała się" w okolicy łona. Na jest pytanie, mające w zamyśle zawstydzić ją:
- Co się tak dziwnie zachowujesz ?
- Cipa mnie swędzi - odpowiada uczennica.
Co znajduje pozytywny odzew wśród części koleżanek.

Czyżby recenzowana książka byłem opisem, a nie projekcją
rzeczywistości rozgrywającą się pod naszymi nosami ?

pzdr
Milton

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#32561