Przegrali bitwę, ale wygrali wojnę - Grunwald 1410

Obrazek użytkownika reign_77
Historia

Trochę mnie nie było, ponieważ pojechałem właśnie tam - na Grunwald. Może bez opowieści co tam robiłem, chcę skupić się na czymś innym.

Wracamy do roku 1410. Nasi skopali krzyżaków. Następnie podpisali pokój (wymuszony ogólną sytuacją), zachowujący istnienie zakonu krzyżackiego. A co, gdyby udało się jednak pobić i zlikwidować zakon?

Późniejsza sekularyzacja i utworzenie państwa Pruskiego, późniejsze zjednoczenie przez nie państw Rzeszy Niemieckiej i poczucie wspólnej narodowości Niemców może nigdy by nie zaistniały! Tak jest, obecna sytuacja polityczna jest mocno uwarunkowana przez niegdysiejsze państwo krzyżackie.

Opcje co by było gdyby i wszystkie spekulacje pozostawiam czytelnikom i mądrzejszym od siebie. Warto jednak o tym wiedzieć (nie dla wszystkich jest to oczywiste) i wyciągnąć lekcję - jak coś już robić, to do końca

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Żeby to było wszystko takie jasne i proste...
Niestety w historii niegdy nie było tak, że decyzja A prowadzi do zdarzenia alfa, a decyzja B, do zdarzenia beta.
Za dużo zmiennych, różnych czynników, poczawszy od faktu, że jeden władca miał czyraki, które okrutnie go w dniu (jak się potem okazało brzemiennym w skutki) bolały, a skończywszy na multum innych zalezności.

Na pewno Jagiełło się pod Malbork nie śpieszył (po zwycięskiej bitwie). Z takich czy innych przyczyn droga zajęła mu nieproporcjonalnie długo (jakieś 10 dni, ciekawi mogą sprawdzić, mnie się nie chce, zresztą zdania są na ten temat podzielone). Tak czy inaczej von Plauen był w Malborku już 18-go lipca. A jak się skończyło - wiemy.

Trwa niekończąca się dyskusja na temat Grunwaldu, późniejszego pokoju, sekularyzacji, hołdu, słynnych decyzji Zygmunta Augusta, polityki Batorego...

Z tymi "momentami zwrotnymi" ogólnie jest dziwnie.
Istnieje stosunkowo dużo szeroko znanych sytuacji, gdzie ówcześni "decydenci" stawali na rozdrożach. Można by przytaczać kolejne przykłady...

Zamiast tego napiszę o czymś innym.
Król Ludwik XVI zwykł prowadzić dziennik.
Pod datą 14 lipca 1789 widnieje "rien" - nic.
Nic, albo wiem tego dnia król nie upolował zwierzyny wartej odnotowania. Nudny dzień.

Te przełomowe momenty, wielkie chwile, różnie mogą się, jak widać, prezentować. Kwestia perspektywy i punktu widzenia :)

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#275014

jak najbardziej się zgadzam :)

niemniej jednak, Cesarstwo Pruskie i obecne Niemcy są wynikiem działań państwa Pruskiego, będącego zsekularyzowanym następcą państwa krzyżackiego. W tym wypadku sądzę, że świat wyglądałby zdecydowanie inaczej niż obecnie gdyby zakon zniknął z map

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Dominik Cwikła

#275031

Przepraszam, a co to było Cesarstwo Pruskie? ;-)))

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#275034

Wiadomo, o co chodzi :)).

Wracając - i gdybym ja z kolei miał pobawić się w gdybanie - być może, przez długi czas sprawy pruskie Traktowane były przez władców Polski jako mało istotne.

Początek XV wieku, to czas kiedy Zakon Krzyżacki rozkłada się. To już nie jest ta sama efektywna machina co 100 czy 200 lat wcześniej. Polska - przeciwnie, rośnie w siłę i znaczenie. Dobra koniunktura polityczna w II połowie XIV wieku, Kazimierz, nie bez przyczyny nazywany Wielkim :), wreszcie, będąca genialnym pomysłem, unia w Krewie.

Czy mogę napisać coś obrazoburczego i okropnego? :)
Otóż wydaje mi się, że Grunwald jest... przeceniany.
O, oczywiście była to jedna z największych bitew średniowiecza. A biedni Teutoni z przydatkami, przez 500 lat przezywali traumę - jak tylko w 1914 spotkali w okolicach Olsztyna dwóch przygłupów w mundurach carskich (nazywanych także generałami), panów Rennenkampfa i Samsonowa, i sprawili im krwawą łaźnię - szybciutko nazwali bitwę - bitwą pod Tannenbergiem. 100 km w jedna stronę czy drugą... ważne, że honor oręża niemieckiego uratowany... ;))

Ale - przegrany Grunwald by nam na dłuższą metę nie zaszkodził. Doraźnie, owszem. Zakon znajdował się już na równi pochyłej i powolutku dogorywał. A Polska wręcz przeciwnie. Być może i dla Jagiełły, i dla późniejszych królów, Prusy były tylko jedną z wielu prowincji, a wojny tam toczone traktowali jako graniczne przepychanki. To by także tłumaczyło wątpliwe pomysły Zygmunta z literką A., co do przekazania sukcesji. Gdyby nie było Grunwaldu w 1410, byłby 10, 20 lat później.

Gdzieś w okolicach początku, może połowy XV wieku zaczęliśmy osiągać status, być może lokalnego, ale imperium. W znaczeniu państwa na tyle rozległego i potężnego, że byle wojenka, gdzieś "na borderze", nie zachwieje jego równowagą.
I tak było aż do 1648 roku - w 1620, mimo powszechnej paniki, realnego nie bezpieczeństwa nie było. Gdyby poszło źle (ale był genialny epileptyk Chodkiewicz na posterunku, na szczęście) - pewnie oddalibyśmy kawałek Podola - i tyle.

Potem było już gorzej, a rozejm andruszowski ostatecznie zamyka "tłuste lata" I Rzeczpospolitej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#275070

pod Grunwaldem nie spowodowała upadku Zakonu Krzyżackiego ale przyczyniła się jego znacznego osłabienia. Wojska krzyżackie biorące udział w bitwie składały się głównie z żołnierzy zaciężnych i tzw. gości zakonu, rycerzy cudzoziemskich wraz z drużynami. Liczba rycerzy krzyżackich biorących udział w starciu nie przekroczyła czterystu osób. Po przegranej bitwie Krzyżacy musieli wykupić pojmanych przez wojska koalicji polsko-litewskiej jeńców. Konieczność wykupu jeńców i to że działania wojenne były prowadzone na terenach państwa krzyżackiego spowodowały załamanie się finansów Zakonu. To skutki przegranej bitwy pod Grunwaldem zmusiły Krzyżaków do drastycznego zwiększenia podatków w państwie krzyżackim co doprowadziło do buntu mieszczan w miastach pruskich, Nie mogąc własnymi siłami zdobyć Malborka mieszczanie zwrócili się o pomoc do króla polskiego. Niestety trzynastoletnie zmagania wojenne nie przyniosły spodziewanego zwycięstwa. Malbork stolica państwa krzyżackiego nadal pozostawał we władaniu Zakonu. Przełom nastąpił gdy Polacy dowiedzieli się że Zakon ma problemy finansowe i jako wadium za niewypłacony żołd przekazał czeskim żołnierzom zaciężnym kilka zamków, w tym Malbork. Król polski wykorzystał tą sytuację i wykupił za cenę ok. 600 kg złota zamki. Mistrz krzyżacki musiał przenieść swą siedzibę do Królewca.

Robienie zarzutów władającym w tamtych czasach Polską królom że nie przewidzieli odległych skutków swoich decyzji  to jakaś niedorzeczność.

Kto jak kto ale ludzie obecnie żyjący w Polsce powinni się od tego powstrzymać choćby z tego powodu aby nie narazić się na śmieszność.

 

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#275102