Ruch społeczny bez przywódców

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Idee

W spotykanych definicjach określany jest jako „ruch oporu bez przywódców”, czyli  „spontaniczne, autonomiczne, nie powiązane ze sobą komórki, których celem jest dokonanie aktów gwałtu, sabotażu lub terroryzmu  w stosunku do agend rządowych lub wojsk okupacyjnych”. W tak zwanych kręgach postępowych wymienia się przy tym niemal jednym tchem, że wyboru tej formy organizacyjnej dokonują najczęściej grupy terrorystyczne, rasistowskie, kryminalne i „etnonacjonaliści”. Pod tym ostatnim terminem rozumie się nacjonalistów opowiadających się za czystkami etnicznymi. W sumie więc ruch taki jawi się towarzystwem tak wstrętnym, że w jego badanie lepiej się nie wgłębiać.

Twórcą koncepcji ruchu bez przywódców był pułkownik Ulius Louis Amoss, który sformułował jego założenia w 1953 roku. W czasie II wojny światowej Amoss był oficerem amerykańskiej służby specjalnej OSS (Office of Strategic Services – Biuro Służb Strategicznych), a po wojnie Centralnej Agencji Wywiadowczej. Sfrustrowany penetracyjnymi i prowokacyjnymi sukcesami NKWD i lokalnych prosowieckich służb w państwach bałtyckich, w Polsce (V Komenda WiN), na Ukrainie oraz w innych państwach Europy środkowej, zarzucił kierownictwu CIA, że stosuje przestarzałe metody organizacji antykomunistycznego ruchu oporu wzorując go na hierarchicznych strukturach wojskowych podatnych na penetrację i likwidację.  

Według jego koncepcji dla zdestabilizowania komunistycznych rządów w krajach okupowanych przez Sowiety potrzebna była nowa forma ruchu oporu. Swoista samoorganizacja obywatelska oparta na zupełnienie nowym sposobie myślenia. „Nie potrzeba nam przywódców” – pisał – „potrzeba nam myśli przewodnich. Myśli te same dadzą przywódców. Będą inspiracją dla mas ludzkich, które same wyłonią przywódców.” Amoss apelował o sformułowanie katalogu myśli i ideałów, które należało – jego zdaniem – zaszczepić pełnym obaw i zdezorientowanym ludziom znajdującym się pod sowiecką dominacją.

Do sformułowanych przed ponad pół wiekiem koncepcji Amossa wracały w różnych okresach różne ruchy opozycyjne. W 1983 roku podjął je działający w Stanach Zjednoczonych rzecznik supremacji białej rasy Louis Beam, którego zdaniem strategia ruchu oporu bez przywódców jest jedynym sposobem zrównoważenia przygniatającej przewagi sił i środków znajdujących się w dyspozycji administracji państwa. Beam uważał, że tradycyjny model hierarchii organizacji zbudowanej w piramidę jest niebywałym zagrożeniem dla wszelkiej konspiracji, bowiem raz spenetrowany odsłania kanały informacyjne, łańcuch dowodzenia i system podejmowania decyzji.    

Publikacje Beama na łamach biuletynu Seditionist, opatrzone hasłem: „obowiązkiem każdego patrioty jest utrudniać życie tyranom”, wyrządziły wiele złego idei ruchu bez przywódców. Dały bowiem podstawę do przypięcia całej koncepcji etykietek „rasizmu” i „utopii”, z czego szybko skorzystały lewicujące media i zaniepokojone służby prawa i porządku.  

Z punktu widzenia teorii organizacji, ruch społeczny bez przywódców jest emanacją organizacji sieciowej – przeciwieństwa organizacji hierarchicznej w różnych jej formach. Jest to kolejna historycznie forma organizowania się społeczeństwa.

Początkową formą była organizacja rodzinna, potem plemienna, później hierarchiczna, następnie rynkowa, natomiast obecna rewolucja technologiczno-informacyjna wykreowała nową formę - organizację sieciową.

Analitycy RAND Corporation – amerykańskiej instytucji, która jak twierdzi „ drogą badań i analiz pomaga ulepszyć procesy rządzenia i podejmowania decyzji”, w jednym ze swych raportów uznali, że rewolucja technologiczno-informacyjna sprzyja sieciowym formom organizacyjnym i daje im przewagę nad formami hierarchicznymi, co zmienia oblicze wszelkich konfliktów. Tak wewnętrznych jak zewnętrznych.

Ich zdaniem, w dobie rozwoju mediów, szybkości komunikowania się i dostępu do informacji, we współczesnym konflikcie:

  • ten uzyska przewagę, kto opanuje umiejętność tworzenia form sieciowych,
  • przebieg i wynik konfliktu zależy od stopnia posiadanej wiedzy,
  • ten z przeciwników osiąga przewagę, kto w wyższym stopniu opanuje sztukę „operacji informacyjnych” oraz „zarządzania postrzeganiem”, czyli sterowania mediami w sposób obliczony bardziej na przyciąganie do swojego obozu lub dezorientowanie, niż na brutalne przymuszanie.
  • elementem potrzebnym do osiągnięcia przewagi jest posianie w przeciwniku wątpliwości wobec posiadanej przez siebie wiedzy o samym sobie oraz o adwesarzu,
  • psychologiczne rozchwianie przeciwnika jest równie istotne, co jego fizyczne zniszczenie.

Takie konflikty analitycy RANDu określili mianem „wojen sieciowych”, w których „liczne, rozproszone, małe grupy wykorzystując nowe technologie komunikowania się mogą działać wspólnie nawet na dużą odległość”.

W konfliktach sieciowych wyróżnia się trzy podstawowe typy strukturalne komórek/grup tworzących sieć.

- struktury linearne, w których ludzie, dobra lub informacje przepływają kolejno od jednej odseparowanej grupy do drugiej. Taką organizację mają przykładowo grupy przemytnicze.

- struktury gwiaździste – gdzie istnieje punkt centralny (ale pozbawiony hierarchii) poprzez który przepływają informacje lub dobra w komunikacji między komórkami.

- struktury wielokanałowe – gdzie każda komórka może się komunikować niezależnie ze wszystkimi pozostałymi komórkami.

Poszczególne komórki w tych modelach mogą być jedno lub wieloosobowe, ściśle lub luźno związane, elitarne lub otwarte dla nowych członków, wyspecjalizowane lub nie. Takie struktury sieciowe mogą tworzyć nawet państwa.

Teoretycy społecznego ruchu bez przywódców zalecają tworzenie struktur zgodnych z powyższymi trzema modelami zwłaszcza budowanie niezależnych komórek luźno powiązanych ze sobą, ale działających w tym samym duchu i kierunku.

Kwestia ducha ma fundamentalne znaczenie, gdyż jedność myśli i wyznawanego katalogu wartości jest spoiwem łączącym w działaniu poszczególne komórki. Ruch bez przywódców może mieć swoje symboliczne postacie. Mogą to być ludzie powszechnie znani, ale nie są oni przywódcami, gdyż niczym nie zarządzają, niczym nie dowodzą i niczego nie planują. Formułują jedynie i głoszą myśl. Nie mają jednak większego wpływu na to, czy myśl ich zostanie podchwycona i zrealizowana. Brak jest sformalizowanej łączności (a co dopiero zależności) między autorem myśli, a jej realizatorem. Obaj działają niezależnie.

Wpisana w model niezależność nakłada na poszczególne osoby oraz minispołeczności w postaci komórek, obowiązek zdobywania informacji, umiejętności i wiedzy. Nikt bowiem nie będzie nimi dyrygował, nikt nie da precyzyjnej instrukcji co i jak trzeba zrobić. Podstawą modelu ruchu bez przywódców jest bowiem założenie, że ludzie o podobnych przekonaniach zachowują się podobnie, a jeśli są rzeczywiście zdecydowani bronić wyznawanego katalogu wartości to sami, bez rozkazu, wyczują, kiedy nadchodzi pora działania.  

Nowe technologie medialne i telekomunikacyjne, a przede wszystki internet ułatwiają tworzenie organizacji sieciowych wszystkich trzech modeli, ale nowoczesne technologie komunikowania się nie są nie do zastąpienia. Równie sprawnie mogą funkcjonować struktury oparte o łączników, skrzynki kontaktowe oraz inne techniki przekazywania informacji bez udziału elektroniki i związanego z nią niebezpieczeństwa podsłuchu.   

Mnogość kanałów łączących poszczególne komórki struktury wielokanałowej oraz brak powiązań między twórcami, a realizatorami koncepcji sprawiają, że ruch powstały w oparciu o takie struktury jest odporny na zdradę i niesłychanie trudny do penetracji. Nie istnieje centrum dowodzenia, które można inwigilować skorumpować, zwerbować, czy zlikwidować. Jednocześnie liczba kanałów przepływu informacji znacznie utrudnia, jeśli nie uniemożliwia, infiltrację. Możliwy jest tylko totalny podsłuch, a potem żmudne selekcjonowanie wymiany korespondencji. Postaciom symbolicznym trudno jest udowodnić powiązania z realizatorami koncepcji i sterowanie ruchem. W państwie demokratycznym lub pretendującym do demokratycznego można ich najwyżej opluć, ośmieszyć, zakneblować, zmarginalizować lub ekspatriować. Zdarza się, że i to jest niewykonalne, bowiem symbol i twórca myśli już nie żyje.   

Swoistym współczesnym przykładem ruchu bez przywódców z symboliczną postacią jest włoski Ruch Pięciu Gwiazd, którego myśl wiodącą kształtowały wypowiedzi popularnego satyryka Beppe Grillo. Tak zwani „Grillini”, bez struktur, hierarchii i partyjnej machiny, za to powiązani nowoczesnymi metodami wzajemnego komunikowania się i wolą rzeczywistej zmiany polityki, a nie zabiegami politycznej kosmetyki,  wprowadzili w ostatnich wyborach do włoskiego parlamentu 163 deputowanych i senatorów. Młodzi – dwudziesto i trzydziestoparoletni ludzie po raz pierwszy spotkali się już po wyborach, na „konklawe” i dopiero na nim rozpoczęto wypracowywanie programu ruchu. Mało, kto z nich spotkał się wcześniej z Beppe Grillo, który indagowany przez dziennikarzy o wywiad z przywódcą ruchu, nieodmiennie odpowiadał, że zaraz przekaże słuchawkę nastoleniemu synowi   

Analitycy organizacji sieciowych uważają, że poszczególne komórki nie powinny liczyć więcej niż 10 członków. Optymalnie od 3 do 8 osób, bowiem wówczas komórce nie zagraża jak to ładnie określono „dynamika wewnętrzna”, czyli tworzenie się koterii i walka o wpływy. Wraz ze spadkiem liczby członków maleje też niebezpieczeństwo penetracji, a co za tym idzie prowokacji od wewnątrz.

Od poparcia lub afiliacji dużych ugrupowań korzystniejsze jest dla ruchu utożsamianie się z jego celami i katalogiem wartości możliwie jak największej liczby drobnych niezależnych komórek, nawet jedno, czy dwuosobowych. Wówczas bowiem eliminacja jednej, lub nawet większej liczby komórek, nie powoduje poważnego uszczerbku dla całości. 

Poszczególne komórki powinny pracować kierując się wspólną myślą, która jest spoiwem odrębnych komórek tworzących jedną amorficzną organizację sieciową, a właściwie organizację bez organizacji. Nadmierna wymiana informacji, zwłaszcza zbyt dokładnych, pomiędzy poszczególnymi komórkami nie jest potrzebna i konieczna, a potencjalnie jest szkodliwa, gdyż może ułatwić rozpracowanie całej organizacji.

„Gadatliwość” między komórkami dekonspiruje powiązania i kanały łączności. W opinii analityków ruchów wywrotowych badanie wzajemnych powiązań między ludźmi wewnątrz danej społeczności oraz powiązań między społecznościami jest praktycznie jedynym sposobem rozpracowania organizacji sieciowej bez przywódców. Taką analizę powiązań i kontaktów skutecznie prowadził pułkownik Yves Godard w trakcie wojny domowej w Algerii, szef Suretê tej francuskiej prowincji kolonialnej. W latach 1955-1957 udało mu się zdusić kampanię bombową podziemnego algierskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego (Front de Liberation Nationale), ale za cenę informacji wydobytych torturami z setek aresztowanych. Barwny opis rozpracowywania sieci powiązań można znaleźć w książce Wiktora Suworowa – „Kontrola”.   

Ograniczone możliwości tradycyjnych metod inwigilacji, penetracji i prowokacji wewnętrznej sprawiły, że administracje różnych krajów forsowały i forsują akty prawne zmuszające operatorów telekomunikacyjnych do przechowywania danych o połączeniach, wymianie poczty elektronicznej i odwiedzanych stronach internetowych oraz ograniczają korzystanie z telefonów na kartę. Co potężniejsi odwołują się przy tym do totalnego podsłuchu telekomunikacyjnego w rodzaju systemów Echelon czy Carnivore.  Rewelacje Edwarda Snowdena i reakcja na nie, potwierdzają tę totalną tendencję i świadczą o rosnącym zaniepojeniu elit rządzących.    

Brak przywódców do schwytania i przykładnego ukarania sprawia, że coraz więcej administracji odwołuje się do działań odstraszających na ślepo w nadziei, że nawet jeśli ktoś nie jest przywódcą, a zostanie ukarany, to i tak jego bliscy i znajomi z jego środowiska zostaną zastraszeni, co powinno zniechęcić ich do jakiegokolwiek oporu. Takie ślepe działanie administracji prowadzi często do karykatur. Podczas szczytu G20 w Toronto w 2010 roku siły bezpieczeństwa zatrzymywały wszystkich ludzi ubranych na czarno, w nadziei, że wyłapią anarchistów.

Rozdrobnienie strukturalne i brak rozkazodawstwa ruchu bez przywódców, przy zachowaniu wspólnej myśli i wspólnego katalogu wartości, jest „koszmarem sennym” tradycyjnie myślących funkcjonariuszy tak zwanych sił prawa i porządku. Nie tylko dlatego, że ewentualne zadanie inwigilacji i rozpracowania ruchu przerasta siły i środki przeciętnej, a nawet potężnej służby, ale także z uwagi na nieprzewidywalność dalszych działań rozproszonej opozycji.  Sposób myślenia hierarchii wojskowo-policyjno-bezpieczniackich jest reaktywny. Działanie początkuje zawiadomienie o dokonaniu przestępstwa lub rozkaz przełożonych. Po nich następuje dochodzenie, które prowadzi, lub nie, do znalezienia i likwidacji źródła zakłócenia prawa i porządku. Tymczasem model ruchu bez przywódców, kierującego się tylko wspólną ideą, wymusza kreatywny sposób myślenia. Przy czym każda komórka angażująca się w działanie aktywne może mieć zupełnie odmienny scenariusz osiągnięcia celu.     

Istnieje jednak istotne ograniczenie dla ruchu bez przywódców. Elementem niezbędnym do funkcjonowania takiej organizacji jest społeczne poparcie, a przynajmniej społeczna afirmacja jej działań. Każda komórka włączona w ruch jest minispołecznością, która odzwierciedla zapatrywania, przekonania i opinie swojego środowiska. Jeśli sprzeniewierzy się tym przekonaniom, to utraci poparcie środowiska, a bez społecznego poparcia ruch szybko więdnie. Stąd też tendencja tradycyjnych establishmentów do prezentowania tej formy społecznego organizowania się, jako niebezpiecznej działalności wywrotowej jednostek skłonnych do dokonywania „aktów gwałtu, sabotażu lub terroryzmu”.   

Rafał Brzeski 

Premiera w "Niepodległa Polska"

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Zmobilizują się ,wzajem pobudzą

Będzie to zdecydowany ruch nowy

Kończący  czerwony ruch odbudowy

PRL-u w  wydaniu stalinowskim

Wzorowanym na ruchu putinowskim

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-4

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#417390

Od pewnego czasu pracuję nad stworzeniem zarysu czegoś, co nazwałem "ruchem rozproszonym". Gdybym to wcześniej przeczytał, miałbym większą motywację wiedząc, że "koło" zostało już wymyślone. Wszystko w tym artykule jawi mi się jako niebywale trafne i jednocześnie pouczające.

Dodam tylko, że cele takiego ruchu muszą odzwierciedlać wartości, z którymi może się utożsamić każdy uczciwy obywatel. W takim przypadku, szerokie poparcie społeczne jest tylko kwestią czasu.

Bynajmniej, nie jest niemożliwym dobranie celów, które chętnie zaakceptuje każdy (uczciwy). Problem pojawi się dopiero wtedy, kiedy ruch zacznie się "sprzedawać" za poparcie takich lub innych środowisk.

Bardzo dziękuję i pozdrawiam :)

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-3
#417437

tak to waśnie działa

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4

piciubata

#417543

Program jest najważniejszy/

Patrząc na polską Wieże Babel - ni hu hu.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-5
#417547

U nas te ''symboliczne postacie'' zawsze staną się przywódcami.

Bo przywódca jest u nas najważniejszy.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-5

markiza

#417554