[recenzja]"Bronisław Wildstein - Niepokorny."

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj
Ponieważ „Ukryty” wzbudził we mnie mieszane uczucia, trochę trwało, zanim w końcu zdecydowałem się sięgnąć po „Niepokornego”, a i to raczej z poczucia obowiązku, niż dobrowolnie. Tymczasem moje obawy okazały się płonne.

„Niepokorny” podzielony jest na kilka części. Pierwsze, opisujące dzieciństwo, młodość, a później początki działań opozycyjnych i emigrację Wildsteina, są chyba najciekawsze. Oczywiście wspomnienia z lat 70-tych pełne są odniesień do Pyjasa i Maleszki, tak więc dla kogoś, kto zna całą tę straszną historię, choćby z filmu „Trzech kumpli” Ewy Stankiewicz, nie będą może zaskakujące. Na pewno jednak ciekawe. Poza najbardziej znanym, przykrym głównym, chcąc nie chcąc, wątkiem, pojawiają się też całkiem zabawne anegdoty z udziałem osób, które dziś historia (ekhm...) rozrzuciła po zupełnie przeciwstawnych obozach politycznych. I to właśnie jest fascynujące, czasem Wildstein opisuje zresztą, jak rozchodziły się drogi jego i jego znajomych, w tym takich postaci, jak Michnik czy Kuroń. Dla kogoś, kto życie polityczne śledzi krócej czasem jest to wręcz uderzające, gdy o bardzo dziś nieciekawych postaciach Wildstein potrafi, w kontekście wspomnień, mówić tak ciepło i życzliwie – w zasadzie jednoznacznie negatywnym bohaterem tamtych czasów jest tylko Maleszka, pojawia się również Karkosza, to jednak wątek poboczny.

Gdy dochodzimy do wiedzy nowej, a kompromitującej pewną ważną figurę dzisiejszej publicystyki, nazwisko się jednak nie pojawia. I ja go nie zdradzę, zostawiając radość skojarzenia opisu z osobom czytelnikom wywiadu.

I właśnie. „Niepokorny” to wywiad, przeprowadzony przez Piotra Zarembę i Michała Karnowskiego. W drugiej połowie, gdy zbliżamy się do czasów dzisiejszych staje się to chwilami (drobnym) minusem książki. Gdy mowa o „Życiu” Wołka, wspomnienia Zaremby i Wildsteina wzajemnie się uzupełniają, jednak już przy ocenie spraw dzisiejszych, robi się trochę zbyt przewidywalnie. Wiadomo przecież, że wszyscy się ze sobą zgodzą, razem się zatroskają i wnioski wyciągną nieodległe. Ale cóż, przecież żaden potencjalny polemista by takiego wywiadu nie przeprowadził, nie w Polsce. Myślę zresztą, że dla czytelników, których intuicje i opinie też raczej się z czytanymi pokryją, nie będzie to zbyt duże zmartwienie.
Ostatni fragment książki to rozmowa o kulturze i twórczości literackiej Bronisława Wildsteina. Tu również jest ciekawie, zwłaszcza, gdy czytamy o losach wydawniczych „Mistrza”, książki pisanej w latach 90-tych. Pojawia się też – nareszcie - element polemiczny przy okazji „Doliny nicości” .

W wywiadzie jest jednak jedna sprawa, która nie została załatwiona w sposób przekonujący. Jak łatwo się domyślić, jest to kwestia związków pisarza i publicysty z masonerią. Dowiadujemy się bowiem, że Wildstein masonem był, ale takim, który wierzy w wielkiego architekta, więc w Boga prawie; że masoneria w PRL była prawie jak opozycja; że w ogóle to nic złego, a na pewno wyobrażenia ludzi są przesadzone – ale że Wildstein nic więcej nie powie, bo się poczuwa do jakiejś lojalności. No, skoro nie powie, to i pewnie nikogo, komu ten wątek jego życiorysu nie daje spokoju, nie uspokoił.

Bronisław Wildstein - Niepokorny. Z Bronisławem Wildsteinem rozmawiają Piotr Zaremba i Michał Karnowski. Fronda 2012

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dzięki za recenzję.
Niepokornego kupie na pewno (lojalnosc cenię sobie niezwykle).

Pozdrawiam.Ursa Minor

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ursa Minor

#310386