Orzeł może - Na słabą trójkę

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj

Tak się złożyło, że cały długi weekend spędziłem z dala od komputera, za jedyne źródło informacji mając trójkę. I choć wyłapałem pewne sygnały, że wyszło, jak wyszło, nie chciałem ulegać myśleniu życzeniowemu. Skala porażki czwartkowej akcji mnie jednak zaskoczyła.

Pierwszy sygnał: brak informacji o frekwencji w serwisach informacyjnych trójki. Same ładne ogólniki: ludzie się cieszą, dzieci się bawią, jedzie autobus, ulotki spadają z nieba, dzieci zbierają… Potem do kolejki. Wieczorem w niektórych serwisach już w ogóle nie mówiono o wydarzeniu, puszczając tylko ogólne spoty akcji, której czwartkowe spotkania (jak to w sumie nazwać, demonstracje, happeningi – żadne słowo do końca nie pasuje; spędy – to już nacechowane emocjonalnie, a ja chciałbym jednak przeanalizować rzecz na chłodno) miały być jedynie pierwszym, głośnym akordem.

Cała akcja ma na celu, jak rozumiem, skłonić Polaków do większego optymizmu. Cel niczego sobie, ale realizacja, cóż, jak najgorsza. Spot, w którym celebryci (część – mocno niszowa) ochrzania rodaków, że ci są smutni, a powinni się uśmiechać. Do tego piosenka, napisana przez Artura Andrusa, wyjątkowo słaba tekstowo, zaś artystycznie – szkoda gadać. Tu sygnał drugi: piosenka musiała pojawić się na liście przebojów trójki i obawiałem się trochę, że może w bieżącym notowaniu być na jednym z pierwszych miejsc, gdzie zresztą walczyłaby (ciekawe dla socjologa) z „Układem zamkniętym” Kultu. Tymczasem kawałek ledwo utrzymał się w samym dole zestawienia, w związku z czym w piątek nie został nawet zagrany w całości. Porażka na całej linii. A przecież głosujący na listę, ku mojemu notorycznemu wkurzeniu podczas słuchania tejże, na ogół Andrusa sobie cenią, na kolejne trójkowe przeboje głosują karnie a i Marię Peszek trzymają dość długo w górnych rejonach notowań.

Jeszcze wcześniej zdążyłem zobaczyć nieszczęsnego orła z czekolady, internetowe reakcje na niego i żenujące groźby Polskiego Radia, zapowiadającego stawianie przed sądem niechcących śmiać się z animatorami akcji. To wszystko wskazywało na to, że nie powinno się udać, ale przecież nie takie rzeczy się w Polsce udawały, niestety. A tu przecież zaangażowały się takie podmioty jak wciąż licząca się opiniotwórcza „Gazeta Wyborcza”, dysponująca wiernymi i często angażującymi się fanami radiowa „Trójka”, wreszcie cieszący się (czy nas to cieszy, czy nie) sporą popularnością prezydent. Tymczasem nie udaje się. Nawet w oficjalnej relacji GW mowa jest o setkach uczestników. Setkach. Rzecz cała jest, przynajmniej na pierwszym etapie, kompromitacją, mimo osobistego zaangażowania trójkowych dziennikarzy na Facebooku choćby. Cóż - Wrona Orła nie pokona, nawet, jeśli ma na imię Hirek…

Co się stało? Po pierwsze, dla słuchaczy, karmionych na co dzień Marysią, co to nie odda kropli krwi, ta sama Marysia wzywająca do optymizmu, bo orzeł może przecież – to trochę za dużo. Zwłaszcza, gdy większość albo wyjechała do rodziny, albo po prostu na grilla, albo miała lepsze pomysły na chłodny poranek. Po drugie – ponieważ tak naprawdę organizatorzy nie mieli nic do zaoferowania. Ani koncertu żadnego ze znanych artystów, którzy włączyli się w akcję, ani ciekawej oferty na spędzanie czasu, ani programu pozytywnego. Moja żona mówiła, słuchając wiadomości, że gdyby wszystko połączyć z mobilizacją dla jakiejś innej, konkretnej sprawy, choćby ze zbiórką krwi, szanse byłyby o wiele większe. Wystarczy spojrzeć na Wielką Orkiestrę. Niektórzy komentatorzy zresztą porównywali obie akcje, częściowo słusznie, bo tu i tu pokazowy optymizm i wsparcie instytucjonalne, zabrakło jednak najwyraźniej tej wartości pozytywnej, która WOŚP (nie wchodząc w kwestię kosztów, o których dyskutować będziemy zapewne w styczniu) w społecznym odbiorze niesie. Cóż, czy samym autorom się nie chciało, czy poczuli się tak pewnie, że myśleli, że ludziom wystarczy rzucić ulotki, rozdać koszmarne okulary i pokazać rzeźbę z czekolady? Nie dowiemy się zapewne.

Najważniejsze, że chyba całkiem sporo osób się dzięki akcji faktycznie uśmiechnęło, choć niekoniecznie z myślami zgodnymi z założeniami jej autorów i podwykonawców. Cóż, pani Magdo, peszek… Start akcji - na słabą trójkę. Nomen omen.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

jest najlepszą miarą skali porażki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#355362

... rozbawienia gawiedzi jest dodatkowym (po sondażach) sygnałem, że nadchodzi czas... zwijania zabawek z piaskownicy, bo zabawa w rządzenie już się chyli ku końcowi. Wydaje mi się, że taki nietypowy sondaż uliczny stanowił cel sam w sobie dla (nie)miłościwie nam panującego Bredzisława Bul-Komoruskiego i jego platformersko-lewackiego gangu. 

Pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"Stan skrajnej niewiedzy czasem potrafi doprowadzić  
do stanu skrajnego ogłupienia".
(Satyr)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#355375

Trafna analiza tej akcji, ale na Miłość Boską, nie podpowiadaj tym Trujkowym palantom, jak poprowadzić akcję, by bardziej chwyciło.

Z naszego punktu widzenia, im bardziej polegną i narobią sobie obciachu, jak choćby zaśmiecenie kilku miast w Polsce ulotkami z wizerunkiem jakiejś ptakopodobnej pokraki i tekstami, przy których rymy częstochowskie, to poezja wysokich lotów. I te balony w bórdelowym rurzu (z co, podobno w wolnym kraju jesteśmy i bule ortograficzne można przeżywać).

Dałem dychę, za podtrzymanie na duchu. :)

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#355385

gość z drogi

tez od dawna już nie słucham,bo nie...a TERAZ już na pewno,nie...

nocne pozdrowienia z 10 w kolorze....? biało-czerwonym :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#355386

Gdyby w tych różowych balonach był podtlenek azotu, to dopiero by ludzie mieli uśmiechy od ucha do ucha :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#355525