Świadectwo Przemyka

Obrazek użytkownika gw1990
Historia

14 maja 1983 roku, a więc 26 lat temu, z tego świata odszedł ktoś, kto na to nie zasłużył. Grzegorz Przemyk był moim rówieśnikiem i stał się ofiarą totalitarnego systemu. Miał 19 lat i wiele marzeń. Marzeń, których nie zdążył spełnić, bo tak sobie zażyczyli milicjanci.

Chciałem napisać parę słów o śp. Grześku, bo dla mnie to pewien symbol. Niestety, mało który z moich rówieśników ma pojęcie o świadectwie, jaki pozostawił. Przemyk nie został ikoną, jakoś cicho o nim w gazetach. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach o ofiarach komunizmu się nie pamięta - było, minęło, żyjmy przyszłością. Trochę nad tragicznym losem Przemyka dumałem - przecież również dzisiaj mogę wyjść i zostać pobity tak, że już nigdy nie wstanę. Wyrok śmierci na nim "podpisali" ludzie, którzy nie liczyli się z jakimkolwiek życiem.

Grześ zostawił ogromne świadectwo. Kiedy czytam historie o nim, żałuję, iż nie mogłem poznać go osobiście i nigdy nie dowiem się, tak naprawdę, jaki był. Wyglądem się podobno nie wyróżniał - chudy, wysoki z nieułożoną fryzurą. Przechodził różne etapy w swoim życiu - od wąchania kleju pod koniec podstawówki, po dojrzałą wypowiedź "nie umiem" na lekcji chemii, kiedy miał pisać kartkówkę. Zaskakiwał dojrzałą poezją, umysłem, pomimo problemów w rodzinie. Potrafił się w niej odnaleźć i zaznać ukojenie od codzienności. A pisał znakomicie już w wieku 16 lat:

"Gra w szczerość"

Możesz mnie prosić o obietnicę
obiecam - złamać mogę
O prawdę spytać
proszę mogę skłamać
O Bogu opowieści chcesz
Już w tej chwili mówię
o jego brwiach boskich
O śmierci też mówić dużo bzdurnie
krzyczeć płakać pogrzebywać
I o nasze dziś mnie spytać możesz
odpowiedzi poszukaj w sobie
Lecz o jutro mnie nie pytaj
bo nie wiem jeszcze
czy w ogniu utonę
czy w wodzie spłonę

To, co mnie bardzo przeraziło i rozzłościło w tej historii śmierci Grzesia, to fakt, jak instrumentalnie traktowano jego tragedię przez władzę. Notatka Kiszczaka pt. "Ma być tylko jedna wersja śledztwa - sanitariusze" daje pełny ogląd na tamte czasy i postawę komunistów. Bo za śmierć Przemyka nie są odpowiedzialni tylko zomowcy, ale cały aparat władzy. To komunizm sprawił, że wielu ludzi, może nie tak młodych jak on, straciło niesprawiedliwie najcenniejszy dar - życie.

Swego czasu dotarłem (w pewien sposób) do Pani Agnieszki, znajomej z klasy śp. Przemyka. Chciałem usłyszeć, jako młody człowiek, właściwie rówieśnik ofiary komunizmu, parę słów o nim, o jego świadectwie. I jej słowa dużo więcej pokazują, niż wszystko, co chciałbym napisać:

"Otóż - tak jak przy wypadku samochodowym - tak przy takim dramatycznym wydarzeniu pamięc szwankuje. Zapamiętuje się nieistotne szczegóły, w rzeczach waznych są dziury. Tak jakby w miejscu, gdzie trzyma się w pamięci najwazniejsze rzeczy, została jedna wielka dziura. Strzępki scen z pogrzebu, kawałki rozmów z przyjaciółmi. A co więcej - czarna dziura pochłonęła też część wydarzeń sprzed katastrofy. Tak że pamięć nie wyświetla prostego filmu, zostały nadpalone kawałki zdjęć.

Oczywiście nie dotyczy to faktów - te są do odtworzenia - ale przeżyć. Wie Pan, co się dzieje ze źle hartowanym szkłem, z takim, które za szybko się schłodzi po wypaleniu? Rozpada się na kawałki. I tak jest z taką pamięcią gwałtownych zdarzeń.
I teraz pojawia się problem. Bo te kawałki można oczywiście poskładać, ale potrzebny jest do tego język, sposób opowiedzenia. Pisze Pan teraz maturę, to wie Pan, o co chodzi.
Sposobów opowiadania jest wiele. Można opowiedzieć historię młodości, pierwszych intensywnych przyjaźni, pierwszych miłości. Można opowiedzieć o dwójach w szkole i o lęku, co będzie w przyszłości (bo wtedy jeszcze była jakas przyszłość)). Można opowiadać o szkole, dziecinnym konspirowaniu, całonocnych zabawach - w zależności od sposobu opowiadania powstałaby z tego inna historia.
W przypadku Grzegorza język opowieści został już wybrany. To język martyrologiczno-patriotyczny. Sami go zresztą wybraliśmy 26 lat temu, kiedy władza po zamordowaniu Grzegorza próbowała wmówić, że to był chuligan i sam się pokaleczył. Wtedy - w imię prawdy - mówiliśmy, że jest ofiarą, że Go zakatowali, że to był kolejny młody polski poeta, który zginął...
Tylko że język martyrologiczno-patriotyczny przesuwa ciężar opowieści na oprawców. Na ZOMO, "aparat" i Kiszczaka. To oni stają się ważni, a Grzegorz jest tylko pretekstem. Więc opowiadać taką historię, to tak, jakby o Nim swiadomie zapominać. To tak jakby pozbawiać Go wszystkiego, co nie było w nim Wspaniałe, Antykomunistyczne i Patriotyczne. Z drugiej strony "nie wypada" opowiadać o Przemyku jako po prostu fajnym koledze.
Prosze sobie wyobrazić, że każą Panu opowiadać o najlepszym koledze w języku szkolnej akademii (są jeszcze akademie w szkole, prawda?). Założę się, że by Pan odmówił. Bo miałby Pan uczucie, że mimo wszelki starań cos Panu ucieka, że bierze Pan udział w inscenizacji a nie w opowiadaniu prawdy.
To jest powód, dla którego tak niechętnie opowiada się o Przemyku. Tak mi się przynajmniej wydaje."

Grzesiek pozostawił po sobie ogromne świadectwo. Jego niesprawiedliwa tragedia daje pewien drogowskaz dla ludzi młodych, również i dla mnie. Jak zauważyła Pani Agnieszka:

"Więc jedyne, co ma sens, to starać się, by świat był taki, jaki by Mu się podobał.
- Żeby można było iść pod prąd. Głosić niepopularne poglądy.
- Żeby żadna moralna wyższość nie pozwalała na zbiorowe rozliczania (nawet jeśli dotyczą znienawidzonego "aparatu"). Żeby winę trzeba było udowodnić indywidualnie (co ozacza, że czasem - choć to okropne - udowodnić się jej nie da).
- I żeby nikt nigdy nie odbierał młodym prawa do zadawania dorosłym niewygodnych pytań."

Nie każdy zostaje śmiertelnie pobity przez aparat władzy. O takich ofiarach systemu, który powinien zostać osądzony, trzeba pamiętać. Jutro mija 26 lat od tej tragedii. Czy śp. Grzesiek Przemyk byłby dumny z naszego kraju, gdyby żył?

Polecam również:

http://wyborcza.pl/1,75402,140201.html

http://toyah.salon24.pl/88065,grzegorz-przemyk-czyli-krotkie-slowo-o-pamieci-o-symbolach-i-z

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Mysle, że nie byłby. Żadna ekipa nie spełniła jego oczekiwań.
ŻADNA.
Lecz jakie inne mogą być polskie ekipy polityczne, gdy na polskich prawicowych ponoć forumach nie przestrzega się wolności w dobieraniu netowych znajomości? Można za to dostać bana.
Tak to u nas nadal jest....

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną.
K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#19857