votum zadufania

Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
Humor i satyra

Przyszedł do mnie na polityczne konsultacje sąsiad, bardzo porządny człowiek, i powiada, że chciałby komuś dać w mordę, ale ma trudności z wyborem obiektu, bo wybór jest za duży.

Chłop na schwał, niemłody ale jeszcze krzepki, mądry po niejednej szkodzie, myśli racjonalnie i perspektywicznie, więc od kiedy mu przedłużono wiek produkcyjny o dwa lata postanowił oszczędzać siły, ostatnio zaczyna mu  ich jednak brakować -  w przeciwieństwie do ochoty, która rośnie (ileż w końcu można czekać, nim się taką drzemiącą siłę wyzwoli i odpowiednio przyłoży ?).

Upewniwszy się, że sąsiadowi chodzi wyłącznie o konsultacje (wie, że żadnym posłem nie jestem, ale - strzeżonego Pan Bóg strzeże) przeprowadziłem postępowanie wyjaśniające, które pozwalam sobie w stylizowanym skrócie zaprezentować Czytelnikom nie mającym sił i dobrych sąsiadów,  niezależnie od tego, na co mają ochotę.

***

..- Pan się dziwi, że pan premier Tusk udzielił sobie w sejmie zaufania ? To ja się Pana pytam, do kogo dzisiaj można mieć zaufanie, jak nie do siebie ? Nie potrzeba do tego być premierem, ale jak już się przypadkowo akurat jest, to w ogóle nie ma żadnego innego wyjścia.

    A teraz - co ma począć taki premier (ja się boję nawet coś takiego  pomyśleć, ale Pan możesz sobie wyobrazić) gdyby - powiedzmy, jako poseł Tusk - zaczął troszeczkę tracić do siebie zaufanie , a koniecznie musiał być dalej premierem ? Pan się nigdy nie potrzebował odrobinę wzmocnić ? Trudno oczekiwać od posła rządzącej koalicji, że nie poprze wniosku urzędującego premiera, który nie prosił przecież, żeby mu ufać, tylko żeby wyrazić zaufanie - bo jedzie do Brukseli.

     Gdyby poseł Tusk go sobie nie wyraził i przed kamerami elegancko wstrzymał się od głosu,  byle redaktorzyna natychmiast oskarżyłby go o chorobliwą nieufność albo kokieterię, a rządząca koalicja mogłaby się od tego rozpaść jeszcze przed wakacjami, na które posłowie mają już plany i rezerwacje.

      Ławy rządowe ma wprawdzie premier za plecami, ale ci co w nich siedzą nie chcą siedzieć gdzie indziej  (co mogłoby się im przytrafić w przypadku "przesilenia", spowodowanego utratą niezbędnego zaufania) i wiedzą, czyje zaufanie jest im niezbędne, więc też wyrazili,  a Pan niczego wyrażać nie musi.

      Posłowie koalicji wykazali się, jak zwykle, odpowiedzialnością za państwo.

      Ono nie jest całkiem teoretyczne; jeśli Pan popatrzy na budżet i policzy etaty, a potem doda stanowiska w spółkach zależnych i organizacjach pozarządowych, zobaczy Pan konkretny elektoracik, mający bardzo realną wartość "rynkową" , póki trwa dyktatura Donalda Tuska, PO rośnie w siłę, a "ludzie Platformy" żyją dostatniej niż Pan.

      Pan nie potrzebuje więc mieć zaufania do  Tuska, kochany sąsiedzie, a Tusk nie potrzebuje, żeby Pan mu je wyrażał, bo wszyscy trzej wiemy, że w dzisiejszych czasach nikomu ufać nie można - no i właśnie dlatego w publicznej oraz zaprzyjaźnionej telewizji pokazuje się starannie wyreżyserowywane odcinki serialu "Prawne i Demokratyczne Państwo Prawa", gdzie aktorzy wyrażają to, co akurat trzeba,  już w pełni profesjonalnie - na przykład radość z odzyskanej suwerenności czy votum zaufania dla koalicyjnego rządu PO-PSL i jego zasłużonego premiera. 

      We środę pokazano Panu i mnie, i w ogóle - suwerenowi, ten ostatni obraz, wyjątkowo odrażający - coś jakby  bezczelnie wypięty, nagi zad potwora o dwustu trzydziestu siedmiu głowach.

      Kto chciał, mógł ucałować albo opluć ekran telewizora, ale każdy, kto widział, powinien zapamiętać ów nerwowy uśmieszek, który przemknął po zmęczonej twarzy Donalda Tuska w momencie ogłaszania jego zwycięstwa. Nie był to radosny uśmiech tryumfatora, ale grymas ponurej satysfakcji z domieszką nieukrywanej pogardy.

      Co wtedy grało w duszy naszego dyktatorka pewnie się nigdy nie dowiemy, więc mogę sobie wyobrażać, że był to na przykład "Przedostatni walc" Wojtka Młynarskiego.

      Lepszy od "Tej ostatniej niedzieli" - i  jak raz pasuje,  nie uważa sąsiad ?

***

      Sąsiad wyszedł spokojniejszy, nucąc refren ochrypłym barytonem.

      A co do bicia, burnyje apłodismienty należą się niewątpliwie od suwerena calusieńkiej, dwustutrzydziestosiedmioosobowej trupie p.n. "KOALICJA", która po mistrzowsku pokazała mu to, co ma najlepszego,  a co dla wykazania się językową oryginalnością  nazwę Prawdziwą Twarzą. PO-PSL.

       (Prawda i Odwaga) + (Patriotyzm, Solidarność i Lojalność) obecne w tej syntezie pobudziły wiele serc do żywszego bicia i sprawiły, że zacisnęły się niejedne spracowane  pięści.

       Świetny finał. Brawo !!

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:5)

Komentarze

No to pozazdrościć sąsiada. Bo  mój  Panie dziejku, to głupi jak but. 7  lat temu pracował po 8 godz. dziennie i na wszystko mu starczało,  5 lat temu po 10 godz., teraz haruje po 12 żeby zarobić na chleb , a i tak ma coraz mniej, ale nadal  z uporem maniaka głosuje na "swoje" PO. Dureń Panie , dureń. I jak tu z takim mieć dobrosąsiedzkie stosunki ?

 

Zaufanie ważna rzecz. A afera taśmowa wymownie nam o tym przypomniała. 

Wyszło na to, że ferajna ma zaufanie do Tuska a Tusk odwzajemnia zaufanie ferajnie. A więc w tym akurat przypadku zaufanie zostało potwierdzone.

Ale to było do przewidzenia.

Natomiast zaskakująca i w konsekwencji dużo ważniejsza  dla nas jest nie  sprawa zaufania, ale sprawa braku zaufania. Mam na myśli brak zaufania, który dotknął PiS.

Okazuje się, że wbrew pozorom aferę taśmową, mimo wotum zaufania zdobytego przez Tuska, wygrało społeczeństwo, ponieważ niejako  przy okazji poddany został wotum nieufności, dotychczasowy guru, nadzieja narodu, samozwańczy bohater i  polityczna ciamajda w jednej osobie,  prezio Kaczyński Jarosław.

Jego zachowanie, a właściwie brak jakiegokolwiek zachowania, wyrażnie pokazało po której stoi stronie.

Konsekwencją tego niec nie robienia jest  wybudzianie się, Polaków. Polacy stracili "ostatnią" nadzieję, łuski opadły

 A więc jest pięknie, podsuwany przez służby mit o nadziei w postaci PiS upadł, zostało tylko rozczarowanie i

dupa, ch.j i w wychodku gnój.

Jest pięknie, bo ludzie stracili nadzieję i zaufanie (w tym również do PiS) o którym to zaufaniu był Pn łaskaw wspomnieć. Teraz wiedzą, że mogą liczyć wyłącznie na siebie i zaczną działać.

 A więc aferę taśmową wygraliśmy !! Zwycięstwo jest bliżej niż kiedykolwiek dotąd.

 

Przypominam moje hasło sprzed kilku lat : NIE LICZ NA PIS, LICZ NA SIEBIE.

Jest aktualne jak nigdy.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1429480