o rżnięciu

Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
Blog

Wiosną, a szczególnie w maju, przychodzą ludziom do głowy myśli, które trudno wyrazić słowami, jeśli się nie jest poetą, ale - odważnych nigdy nam nie brakowało.

Postanowiłem do nich dołączyć i jąłem szukać stosownych słów, a że pierwszym, które mi natychmiast podsunęła złośliwa Muza, było słowo RŻNIĘCIE, to nie moja wina.
Ewentualne pretensje proszę kierować na Olimp czy inny Parnas, ja muszę się liczyć z tą wredną babą i traktować jej fanaberie z szacunkiem.

Myśli nasuwające się człowiekowi, który przeczyta lub usłyszy to pospolite słowo, mogą być rozmaite, gdyż ma ono wiele znaczeń, a bez znajomości kontekstu trudno dokonać wyboru tego właściwego.

Czym innym było, powiedzmy, rżnięcie nieznanego skrzypka Walentego, prawdopodobnie w grudniu, a czym innym rżnięcie hugenotów czy ludności Woli (w sierpniu) albo Pragi (w listopadzie), nie mówiąc o tym, co i czym było rżnięte (na przedwiośniu) przez chłopstwo w Galicji a co (w porze żniw) na Wołyniu i Podolu, albo w co rżnęli całorocznie w czasie wolnym od innych zajęć mężczyźni nie mogący korzystać z prasy, radia ani telewizji.

A mamy przecie jeszcze współczesne rżnięcie głupa i surowo zakazane, ale potajemnie praktykowane, rżnięcie skóry na synowskim tyłku, zdarza się też rżnięcie w kichach - nie tylko po fast-foodach czy innej "żywności" (niekoniecznie genetycznie zmodyfikowanej) no i rżnięcie, że tak powiem, wynikowe - niekoniecznie, niestety, w pampersy.

Wobec tego bogactwa kontekstów i alternatywnych znaczeń o rżnięciu tout court pisać już niepodobna - i nawet chyba nie wypada.

Nie wypada też z całą pewnością mówić, ponieważ język nasz szalenie wydelikatniał w wyniku misyjnych działań mediów i surowej selekcji kandydatów do klasy politycznej; trudno sobie nawet wyobrazić, żeby taki wulgaryzm jak "rznięcie" mógł przejść przez usta osobie widocznej na małym ekranie.

Potrafiłby go może wyartykułować, jako cytat, Tomasz Lis (unosząc wysoko brwi i wykonując oburącz gest oznaczający cudzysłów), może też Monika Olejnik (krzywiąc się z duużym niesmakiem), czy Justyna Pochanke (z abominacją ściągając usteczka), ale to są wyjątki - wybitni profesjonaliści.

Czy zdarza im się myśleć o rżnięciu jako takim, a jak nie takim, to jakim, pewnie się od nich nie dowiemy.

W rozmowach z dziatwą, nabywającą zdolność wyrażania myśli i uczuć w ojczystym języku, rzeczownika "rżnięcie" lepiej w ogóle nie używać, nie tylko w celach pedagogicznych (jeśli się dowie Rzecznik Praw Dziecka, poniesiemy konsekwencje stosowania gróźb karalnych).

Możemy napytać sobie jeszcze większej biedy, wyrażając się
publicznie o tym czy owym obywatelu, iż "rżnie hrabiego".

Edukacja historyczna naszego coraz bardziej wykształconego społeczeństwa pozwala owo rżnięcie hrabiego interpretować rozmaicie; która wersja uznana zostanie przez niezawisły sąd za wiarygodną i na ile będzie wyceniona, nie wiadomo.

Warto sobie uświadomić, że wzorcem hrabiego wspomniane już społeczeństwo nie dysponuje (pan Bronisław Komorowski i pan Marek Kondrat to wzorce niekompatybilne) a rosnące wpływy postępowej lewicy na stan świadomości owego społeczeństwa jeszcze bardziej utrudniają konstatację, o jakim rżnięciu w danym przypadku była w istocie mowa.

Jak z tego wynika, i jak potwierdza codzienna praktyka parlamentarzystów, ministrów i tym podobnych osobistości,
nie należy tedy używać niebezpiecznego słowa "rżnięcie", a gdyby ktoś pytał nas, o czym myślimy, rżnąć należy głupa.

Kto to jest głup, dokładnie nie wiadomo, ale może to być prawdopodobnie każdy, komu przychodzą do głowy myśli nie dające się wiernie wyrazić słowami bez użycia zakazanego rzeczownika "rżnięcie".

Mój przypadek nie jest wyjątkowy; mięta bardzo mi pomaga.

***

Gdyby ktoś zaniepokoił się dobrotliwie stanem mojego, hehe, umysłu, spieszę wyjaśnić, że genezą dzisiejszego wpisu
mógł być bardzo inspirujący film produkcji skandynawskiej, którego akcja miała oś, a osią ową były dwie połowy dwóch pań zestawione w jeden corpus delicti po uprzednim ich oderżnięciu (inaczej zestawienie byłoby niemożliwe).

Wynik rżnięcia (piłą do mięsa) pokazano tylko przelotnie, więc z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, w nadziei że
uda mi się zobaczyć więcej, a może nawet samo rżnięcie ?

Różne rzeczy przychodzą ludziom do głowy, nie zawsze wiadomo skąd, ale jeśli idzie o rżnięcie, najwięcej zawdzięczamy telewizji, która nie tylko istnieje, ale i działa, czego o Muzie powiedzieć z pewnością się nie da;
to, co napisałem o niej na początku, to był tylko żart.

Z telewizją, niestety, żartów nie ma.
Nie wiem, czy się kiedyś skończą; byłby już czas.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Rżnięty kryształ.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#251879

ooone:

- Co to jest kamea?

- Kobieta rżnięta na kamieniu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ooone

#252222