Ziobro niepoślednie, killer Miller i Dworak-nieborak

Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
Blog

W ostatnim tygodniu kwietnia niebo gwiaździste (nade mną) tak się roziskrzyło, że ożyło (we mnie) to coś, co nazywają prawem moralnym, moralnym prawem, imperatywem kategorycznym i t. p. - a oto rezultat.

*

Nie wiem, kto przywiódł Zbigniewa Ziobro na ten hak, na którym musi teraz zawiesić znaczną część swoich aspiracji; wrogów ma wielu, a fałszywych przyjaciół zapewne jeszcze więcej, ale kto wie, czy tym razem nie obeszło się bez ich udziału.

Zbigniew Ziobro bynajmniej nie jest zerem i wie nie gorzej od Leszka Millera, że jest postacią niepoślednią, ale powinien pamiętać, że Janosik, nim go powieszono za poślednie ziobro, też był niepośledni - i zastanowić się, czy nie lepiej być zbójnikiem, niż harnasiem.

*

Skoro mowa o zbójowaniu, właśnie lewica zmienia w zaprzęgu cugowe na lejcowe i na małym ekranie pojawiać się będzie paru bohaterów popularnego niegdyś serialu "Afera Rywina", mogących zapewnić większą oglądalność tych seriali, którym ona wyraźnie spada.

Są jeszcze tacy, których nęci perspektywa obejrzenia na własne oczy, jak kończy prawdziwy mężczyzna, no i - z kim.

*

Wszystko to jednak w ręku najwyższego - to znaczy prezesa Dworaka, bo to od niego zależy co będziemy oglądać : co nam pokażą i na którym, z przeproszeniem, kanale, a czego nie.

Na dzień dzisiejszy sprawy tak się mają, że ewentualne zawieszanie Zbigniewa Ziobry transmitowane byłoby na żywo, ewentualny koniec Leszka Millera czy Donalda Tuska - też przecie mężczyzny - niekoniecznie, natomiast ewentualna prezentacja końcowych wyników prac komisji parlamentarnej badającej katastrofę smoleńską - wcale.

Obrady sejmu są jawne, ale o tym, co należy transmitować, nie decyduje ani marszałek ani prezydent, ani premier, bo media są wolne a prezes Dworak-nieborak bacznie strzeże ich suwerenności, żadnym nie ulegając naciskom, bowiem wolność słowa jest najważniejsza.

Mamy wolność i mówić wolno wszystko, ale to oczywiste, że
nie wszystko musi być transmitowane, czy - po rejestracji - wyemitowane w całości.

Wolność musi iść w parze z odpowiedzialnością, a od tego, żeby szła, są u nas specjaliści : redaktorzy odpowiedzialni
i - od czasu do czasu - niezawisłe sądy.

*

Gwiazdy kwietniowe - Ziobro, Miller i Dworak - pozostawią nam wspomnienie swoich rozbłysków i mrugnięć jeszcze na jakiś czas, bo podział prawicy, jedność lewicy i trwałość ładu medialnego to sprawy ciekawe i ważne, a redaktorzy odpowiedzialni są ludźmi odpowiedzialnymi.

O tym, co lśniło w oczach pani Ewy Stankiewicz podczas jej wystąpienia - przed tygodniem ! - na ponadstutysięcznej manifestacji w stolicy, pewnie już dziś mało kto pamięta, a większość obywateli nie ma pojęcia, jeśli cokolwiek o pani Ewie w ogóle kiedykolwiek słyszeli.

Manifestacja nie była religijna ani polityczna, choć miała i takie cechy; była przede wszystkim republikańska, a więc obywatelska; taki również charakter miało odważne i ważne wystąpienie pani Ewy, zmarginalizowane bądź zignorowane przez media.

Gotowe zaprezentować, rozpropagować czy wykreować dowolny konflikt wewnątrz- czy międzypartyjny, spór obyczajowy albo środowiskowy nie dostrzegły konfliktu obywatela z republiką
obwieszczonego dobitnie przez stronę słabszą - kobietę, nie mającą "zaplecza politycznego" ani misji kanonicznej, z naciskiem podkreślającą, że przemawia we własnym imieniu.

Vox populi nie po raz pierwszy okazał się głosem wołającego
na puszczy - czy raczej w medialnej dżungli, ale przecież nie pozostanie bez echa.

Są takie pytania, na które odpowiedź paść musi, gdy zostaną postawione, a należy do nich nie tylko pytanie, czyja jest Telewizja Polska.

O to, czyja będzie Polska, głośno niepokoił się był niegdyś pan premier Jan Olszewski - i był to niepokój uzasadniony.

Czyja jest Ona dzisiaj, nie mniej zasadnie niepokoi się nie tylko pani Ewa Stankiewicz; zaniepokojonych obywateli jest więcej.

Może się tego kiedyś dowiedzą; na razie chcą się upewnić, że ich państwo nie jest własnością prezydenta ani premiera, a tutejsza telewizja własnością Jana Dworaka.

Mała rzecz, a jakże wielu mogłaby ucieszyć..

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Ukąszenie jakieś, czy...kanty :-)))

PS. Dwór własnością dworaka, patrz; Myśliwski, Klucznik... ;- )

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249655

  Świetny tekst. 10! 

 Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249660

Oczywista oczywistość o smierci politycznej...
Kto się spodziewał 10% poparcia dla osoby z Biłgoraja?!
Nie kłamcie...nikt przy zdrowych zmysłach!
Kto sie spodziewał takiego wyniku SLD? Moze kilka osób...
Za trzy lata...może zaginąć słuch o J.Kaczyńskim,a Zizu wyjdzie na lidera prawicy? Jaja sobie robie? A nie wiadomo...
Elektorat w PRL bis,jest zupełnie nieprzewidywalny,a juz te
50%,które olewa wszelkie "wybory",to terra incognita.
Za trzy lata [jak Pan Bóg da doczekać i niepoprawni.pl
jeszcze będą]...pogadamy.
Media potrafią każdego zabić i wylansować!
Przyklad macie z penisem z Biłgoraja...
Zakłady? Mogę sie załozyć! Ja stawiam golonko z osmiornicy :-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249676

Tu o organach nie wypada!!! :-)))

Nierprzewidywalny elektorat? Tak! Sięgnę śmiało dalej! Stan! I jeszcze dalej. 1989 - senat!

Niemniej jednak Marek, to nie Zbyszek! ;-)))

PS. Terra incognita? A może terra intacta? Albo i ultima thule... :-)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249681

Ty się tu popisujesz łaciną,a ja czekam na re.od admina!!
Dwa sążniste maile,jeden na kontakt,drugi na adres mailowy.

Stana Tymińskiego ja przewidziałem!!Nawet wygrałem butelkę
"sovieckoje szampanskoje" od Komisji Wyborczej :-)

Tak,mój Ty warszawski kolego...siem działało w Solidarności.
Przed stanem wojennym,potem w "konspiracji" i potem w tej
odwieszonej.

Jak Lechu Bolesławowicz został prezydentem,to oddałem legitamację "S" i podziękowałem uprzejmie...

Stare dzieje,Smok Wawelski,królowa Bona,duch Barbary etc.
Reszta jest milczeniem...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249687

Marek to jest Twain.

Ty przewidziałeś wszystko!  Wiem, nie jestem idyjotą. Tylko dlaczego - idyjoto - zakładałeś się o sowietskoje igristoje? Igristoje, bowiem w roku owym CCCP dawno już przegrało wszystkie procesy z Szampanią. Z Cognacem zresztą także. O roku uff!!!

Kto to jest Smok Wawelski? A Bona? Szczególnie zaniepokoił mnie duch Barbary! Ty, mój krakowski kolego, nie bądz taki kaliski!!!

Oby reszta była milczeniem :-)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249691

Dziennikarką nie byłam, tylko bojowniczką o wszystko, co nazywało się Polską i polskością, ale też potrafię byc "pyskatą" babą i popieram walkę z chamstwem, bylejakością i cała tą bandą anypolskich warchołów. Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249754