Komentarze

Obrazek użytkownika Marek Jastrząb
Kultura

Pisuję na rozmaitych forach literackich i często zdarza mi się publikować ten sam tekst. A robię to nie dlatego, by zachwycać się swoim nazwiskiem i fabrykowaniem gniotów, lecz dlatego, by czytać rozmaitego kalibru komentarze i komenciki: ciekawi mnie odbiór mojego gryzdania. Niekiedy zauważam brak komentarzy i to też jest swoista reakcja. Zniechęcająca, ale taki jest los piszącego. W każdym jednak wypadku głos czytelnika jest pouczający i ważny.

Z uporem tetryka nawykłego do wszystkiego logicznego stwierdzam arbitralnie, ostatecznie i po wieki wieków, że CZYTELNIK, to dla autora – grunt. Podstawa jego bytu i niebytu. Uzasadnienie literackiej egzystencji.

Jako nałogowy socjolog – amator, bardzo lubię sobie wyciągać wnioski na ten temat i cichcem sobie stwierdzam, że ten sam tekst na jednym portalu został uznany za taki sobie, na innym natomiast oceniony został jako śliczności. A znowuż na innym przeszedł bez komentarzy. Na jednym czytelnicy uważają mnie za grafomana i proponują, bym zamknął pysk, na innych namawiają na opublikowanie książki. Lecz na szczęście nie jestem bufonem i zamiast saturatora mam w głowie kapkę oleju. Tenże mózgowy olej pozwala mi na zachowanie zdrowego rozsądku.

Z uporem naiwnego maniaka zadaję sobie ciągle aktualne pytanie: czy mając zasób wiedzy i doświadczeń porównywalny z wiedzą i doświadczeniami wyniesionymi z przedszkola lub żłobka, mam wystarczające powody do zadzierania nosa i mogę czuć się pyszałkiem, wiedząc o istnieniu Saroyana, Dostojewskiego, Bunina, Czechowa, Maupassanta?

Kiedy czytam Białoszewskiego, Faulknera, Joyce‘a, Updike‘a, Leśmiana, Balzaka, Baudelaire‘a, Słowackiego, Różewicza, Twardowskiego lub Herberta, jak mogę, z aroganckim czołem, przeciwstawiać tym ludziom niezdawkowej myśli, swoją mizerotę? Jak mam pouczać kogokolwiek, skoro nie potrafię napisać lepiej?

*

Tak sobie miarkuję, że jakość komentarzy zależy od związanych z nimi – oczekiwań. Jeżeli wklejam tekst na forum grupujące ludzi usiłujących nauczyć się pisania, to nie powinienem wściekać się, że wytykają mi bezmiar niezasadnych przecinków, literówek, nieużywanych słów, przeterminowanych imiesłowów i tego typu przydatków lub naddatków.

Lecz jeśli wpisuję swoje bzdety na forum służącym do prezentacji procesu myślowego, świadomie narażam się na opinię ludzi piszących nie od dziś, na ocenę tych, którzy na literaturze zjedli zęby, niejedną książkę przeczytali, wiedzą więc, na czym polega twórczość, dlaczego niektóre teksty zasługują na merytoryczną dyskusję, a niektóre - na lekceważące machnięcie ręki.

Mogą zatem osądzać, czy idea zawarta w utworze jest wyrażona sensownie i klarownie, a mogą, ponieważ zamiast legitymacji w postaci wirtualnego dyplomu, zaprezentowali czytelnikom wiele swoich utworów świadczących o tym, że znają się na rzeczy, są profesjonalistami, że nie zamierzają bawić się we wnikliwe rozważania o tym, czy w trzecim zdaniu opowiadania ma być wielokropek; ryzyko publikowania na określonym forum wiąże się zatem z określonymi konsekwencjami i nie ma powodu popadać w estetyczne konwulsje.

ps.zjawiska tego nie zawężam do literatury wyłącznie; literatura stanowi tylko jedno z pól coraz szybszego rozprzestrzeniania się zarozumiałości, pychy, a także – ignorancji, coraz gwałtowniejszego atakowania świata opowiedzianego i dookreślonego mi językiem znanym, bogatym, nieszczekliwym i bezinwektywowym.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

przeczytałem z ciekawości kilka pańskich tekstów. Nie znałem ich ani Pana wcześniej, więc obawiałem się, że nie bardzo zrozumiem "nałogowego socjologa – amatora". Obawiałem się, że teksty nie przemówią do mnie, co wynikało z braków w wykształceniu i zaniedbań w lekturach (choć Lema przerobiłem w szkole podstawowej, a w liceum powtórnie - tym razem za zrozumieniem). W mojej ocenie Pana teksty nie są gniotami i grafomanią. Spodobał mi się zwłaszcza esej Rozarium:
"Słowa są nie po to, by gęba miała zajęcie. Mają służyć nie tylko do ciurkania elokwencji, ale i do odzwierciedlania tego, co się ma zamiar powiedzieć Jednakże między powiedzieć, a powiedzieć, rozpościera się otchłań różnic. Można coś tam wyrazić nie uzyskawszy żadnego oddźwięku. Dzieje się tak, gdy język jest martwy, sparciały, mało elastyczny, nie zmusza do przetwarzania skojarzeń, zadowala się stwierdzeniem gołego faktu, nie rodzi konkluzji, a człowiek, po przewentylowaniu takiej myśli, nie chce zgłębiać, co te znaczenia skrywają pod swoją podszewką."

A więc warto pisać, pisanie w przeciwieństwie do mowy(nowomowy) codziennej ocali nas jako człowieka rozumnego.
Mówimy szybko, często bez sensu, w kółko Macieju.
Powstały nawet generatory przemówień, które z kilkudziesięciu bezbarwnych zwrotów układają równie bezbarwne wielogodzinne przemówienia.
Człowiekowi, nazwijmy go "prostemu" nie potrzeba więcej jak 200-300 słów, przeciętnemu 1500, a dobrze wykształconemu kilka tysięcy 3000-5000. Oczywiście każdy z nas zna o wiele więcej słów, które przypominamy chociażby przy rozwiązywaniu krzyżówek czy grze w scrabble. Słownik PWN liczy około 140 tys. słów, a z odmianami fleksyjnymi 350 tys. Dodając gwary środowiskowe, specjalistyczne i potoczne liczba 200 tys. wydaje się graniczną.
A więc piszmy, lepiej, gorzej, bez błędów(są w końcu wbudowane w edytory i przeglądarki słowniki), by za kilkaset lat nasz słownik nie skurczył się do 3 słów: jeść, spać i jeszcze jedno - oznaczające prokreację.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#395402

"A więc piszmy, lepiej, gorzej, bez błędów(są w końcu wbudowane w edytory i przeglądarki słowniki), by za kilkaset lat nasz słownik nie skurczył się do 3 słów: jeść, spać i jeszcze jedno - oznaczające prokreację."

Dodałbym jeszcze: owczy pęd

Ukłony

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#395427

skutkiem klonowania owcy Dolly

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#395431

podpisać i wreszcie....
Bardzo żałuję, że szybko spadł w czeluście, że został głosem wołającego na puszczy, a powinien być o ile nie wiadrem zimnej wody na rozpalone łby to o(t)rzeźwiającą szklanką wody ...
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#395955