Tramwaj zwany pożądaniem. Ateneum.

Obrazek użytkownika aty
Kultura

Dostałem od kolegi dwa bilety do teatru. Troszkę na zasadzie: mam bilety, ale coś mi wypadło i sam nie mogę pójść, jak masz czas dziś wieczorem to bierz żonę i pójdźcie bo się zmarnują.. Miałem wolny wieczór, wziąłem bilety, wziąłem żonę, poszliśmy..

Wszystko było na wariata, więc przyznaję, że nie wiedziałem w ogóle czego się spodziewać. Siadam w fotelu, oglądam i próbuję zgadnąć o czym to jest..

Pierwsza idea była taka, że jakiś polakożerca po raz kolejny postanowił wyżyć się na naszym narodzie. Od pierwszego zdania bije po oczach, uszach i mózgu grubiaństwem, chamstwem i prymitywizmem polaczka Stanley'a Kowalskiego. „Bohatera”, który nie potrafi wypowiedzieć zdania bez przekleństwa, gardzi kobietami, bije żonę i w ogóle wszystko co najgorsze..

Akcja „sztuki” w żadnym momencie nie wykracza poza te powyższe dwa zdania.. wóda, karty, bluzgi i jeszcze raz od nowa to samo..

Miałem więc czas żeby dalej sobie dociekać o czym to właściwie jest.. Przyszła mi do głowy idea numer dwa, że autor dramatu wcale nie musi osobiście być wrogiem Polski i Polaków. Że to „uwypuklenie polskości” mogło równie dobrze nastąpić na etapie adaptacji – gdzieś od tłumacza poczynając, a na reżyserze kończąc. Sam autor, możliwe, że chciał przedstawić jakiś problem bardziej uniwersalny.. Może problem zapaści moralnej społeczeństwa jakiegoś tam okresu pomiędzy wojną a teraźniejszością.

Jest to o tyle prawdopodobne, że pokazana patologia mimo naklejonej polskiej etykiety nijak do Polski nie przystaje. Nasza patologia jest inna.. U nas pije się może nawet więcej, ale inaczej.. u nas się przeklina - może więcej, ale przecież zupełnie inaczej.. A ten typ pogardy dla kobiet, który się tam prezentuje można zobaczyć tylko i wyłącznie w anglosaskich produkcjach filmowych. Owszem, zawsze jest przypisany jakiejś obcej nacji, ale występuje tylko w tamtych dziełach. Tak zresztą, jak każda inna ichniejsza przywara. Pomnożona jest zawsze przez dwa i bezmyślnie przypięta, a to Chińczykowi, a to Meksykaninowi, a to właśnie Polaczkowi.. Nie chodzi o to, że my nie mamy przywar, mamy, ale jest to raczej „zastaw się a postaw się” niż wyrachowane skąpstwo.. i bardziej jesteśmy „bezmyślną papugą narodów”, niż chodzącą ksenofobią.. ..Ale nasi dzielni adaptatorzy, niesieni falą masochistycznych kompleksów, podejmują i podbijają kolejne dwa razy każdą najbardziej absurdalną łatę przypiętą krajowi nad Wisłą.

Dotrwałem do końca tylko dzięki temu, że takie właśnie rozmyślania odizolowały mnie od morza alkoholu, bluzgów i pijackich awantur dziejących się na scenie. Tak! Jedno należy przyznać.. Jedno w tym spektaklu wybrzmiało wielkim echem i wyartykułowane zostało bardzo wyraźnie: „Kurwa, kurwa, kurwa!”

 

PS

Po powrocie do domu skonfrontowałem swoje ciężko wypracowane idee z internetem.. Okazało się, że oglądałem sztukę z 1947 roku - „historię Blanche DuBois, kobiety niezwykle delikatnej, znerwicowanej, szukającej swego miejsca na świecie”.. ot niespodzianka :)

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:8)

Komentarze

,,Tramwaj zwany pożądaniem" jest sztuką Amerykanina Tennessee Williams, jest uważana za jedną z najlepszych utworów scenicznych XX wieku i najlepszym tego autora. Została wystawiona na Brodway'u w grudniu 1947 roku, reżyserem był Elia Kazan, a rolę Kowalsky'ego odgrywał Marlon Brando. W roku 1948 otrzymała Nagrodę Pulitzera.

Widziałam film na jej podstawie z 1951 roku z Vivien Leigh w roli Blanche. No cóż, towarzystwo w tej sztuce było niezbyt ciekawe, delikatnie mówiąc, choć bardzo ,,malownicze" . Z pewnością jednak nie było tam nieustannych przekleństw, jak opisujesz w przetłumaczeniu i interpretacji w polskim teatrze. Poza tym, w sztuce była sugestia, że Kowalsky zgwałcił Blanche - siostrę swojej żony, co doprowadziło ją do kryzysu nerwowego. Kto w Polsce dopuszcza się takich rzeczy?  Najgorsze męty?

Podejrzewam, że dzieje się podobnie w teatrze jak w życiu - żydolewactwo nie tylko żywcem przenosi wzorce zachowań z zachodu do Polski, ale je jeszcze uwypukla i zniekształca. Podejrzewam, że żydzi, którzy przecież są głównym motorem kultury w Posce, którą przejęli od czasów powojennych, po prostu tych różnic nie wyczuwają. Po przyjeździe na zachód Polak nie doznaje żadnego szoku kulturowego, bo na oko wszystko jest niemal identycznie, dopiero trzeba dobrze poznać tutejszą mentalność i ją zrozumieć, żeby docenić różnice. Trzeba być Polakiem, urodzić się Polakiem i wychować w Polsce, czy w polskiej rodzinie, żeby to zrozumieć, to są często niuanse, choć niekoniecznie. Ty to wyłapałeś bardzo szybko - fakt, że to inna mentalność, bo i inna cywilizacja, czego ani tłumaczowi, ani tym bardziej reżyserowi nie udało się zrozumieć i dostosować w sztuce - jeśli koniecznie chcieli ją przenieść na polski grunt. 

Na tej samej zasadzie postepują ci wszyscy naprawiacze społeczeństwa polskiego, przenosząc te same wzorce postępowania na podstawie fałszywych założeń, że skoro Europejczycy podobnie wyglądają, to ich kultura i mentalność, a tym samym ich patologie są identyczne i że wszystkie bolączki można naprawić wszędzie jednakowo. Nie chcę się nad tym dłużej rozwodzić, ale czy może być stosunek do kobiet taki sam w społeczeństwie, którego przodkowie zawsze bardzo wysoko cenili kobiety i dziewczęta, jak stosunek do kobiet w społeczeństwie, gdzie kobiety i dzieci były częścią własności mężczyzny, tak jak jego ziemia czy zwierzęta w zagrodzie? Nawet, jeśli kobieta jest źle traktowana, podłoże i mechanizmy są różne, tak jak to słusznie zauważyłeś. Kobiety współuczestniczą w podejmowaniu decyzji, najczęściej one dysponują pieniędzmi w gospodarstwie domowym i nie muszą prosić mężów o każdy grosz albo się pytać, czy mogą kupić cokolwiek do domu. Tutaj natomiast często się zdarza, że żona nie ma kompletnie nic do powiedzenia. Dlatego te wrzaski o ,,złym traktowaniu kobiet" przez mężczyzn, są w odniesieniu do warunków polskich kompletną bzdurą, a jeśli takie zachowanie ma miejsce, to może to być najwyżej zachowanie wyuczone w ostatnim pokoleniu. 

Nie dajmy się ogłupieć i nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy tacy sami, źli i że trzeba nas naprawiać. Jesteśmy lepsi, mamy lepsze wzorce i lepsze tradycje do naśladowania. Tutaj, przykład może banalny - poza wyjątkami tubylców rzadkimi jak białe kruki, jedynymi mężczyznami, którzy podają kobiecie palto są Polacy i Rosjanie; podejrzewam, że inni Słowianie również, a w Polsce jest to rzeczą najzupełniej normalną i naturalną. To samo, gdy trzeba komuś pomóc, podnieść coś, przeprowadzić staruszka przez ulicę czy ustąpić miejsca. Takie rzeczy robią tylko imigranci. Ale lewactwo z zachodu przychodzi do Polski i pisze nam ustawy w imię obrony kobiet przed tymi okropnymi tutejszymi mężczyznami. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

Lotna

 

#1527646