Jak „baćka” Donald zrugał Millera

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Kultura

Ziemkiewicz pisze w swoim artykule „Wszystko na POkaz”: Państwo socjalistyczne − bo to przecież wciąż ten sam stary, peerelowski bardak, troskliwie konserwowany przez wciąż te same, peerelowske establiszmęty − inaczej działać nie potrafi. Tylko zrywami. Przyjeżdża „baćka” Łukaszenka do kołchozu albo inny Putin, mówi − źle pracujecie, pracujcie lepiej, bo wam, taka wasza, i wszyscy biegają z pośpiechu kopiąc się piętami w zadek, póki kamera patrzy. Aż potem baćka pojedzie do innego kołchozu, to będzie można się kropnąć w bruzdę i odpocząć.

W tym samym stylu sojalistycznego zrywu, „baćka” Donald zrugał ministra Millera za wlepienie mandatów kibicom, którzy z dala od stadionu skandowali hasła obrażające premiera…Baćka jednak ( z dobroci serca) nie nakazał, by Miller za te mandaty zapłacił z własnej kieszeni. Była to zatem typowa pokazówa w stylu Łukaszenki lub Putina, choć dość dokładnie została ona opisana przez Dołęgę-Mostowicza w „Karierze Nikodema Dyzmy”: tj. gdy Dyzma spotyka się z dyrektorem lasów państwowych Olszewskim.

Wystarczą zatem niewielkie korekty w stosunku do oryginału powieści, by odtworzyć scenę rugania Millera przez „baćkę” Donalda. Scena ta może być z powodzeniem włączona do scenariusza filmu pt. „Kariera Donalda Tuska”. Film taki oczywiście nie powstanie w III RP, gdyż nie ma już reżyserów, którzy gotowi byliby narazić się legalnie wybranym władzom, a już zwłaszcza „baćce”… A oto ta scena:

Jak „baćka” Donald zrugał Millera

Olbrzymie czarne BMW, w towarzystwie innych czterech samochodów z piskiem opon i wirującymi światłami na dachu, zatrzymało się na dziedzińcu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Borowcy wyskoczyli z pojazdów, ochraniając „baćkę", który z wysuniętą do przodu szczęką i z dzikim wzrokiem, energicznie wysiadł z samochodu i zdecydowanym krokiem wkroczył do wnętrza budynku ministerstwa. W biurze ministra, jako że było po piątej, baćka Donald zastał tylko dyżurnego strażnika, zapewne nowo-zatrudnionego.

- Ja do ministra Millera. Jest pan Miller?

- Nie ma. Gdzieś wyjechał w sprawach służbowych, a jest już po godzinach urzędowania - odparł nowo-zatrudniony strażnik, który nie rozpoznał w rozwścieczonym Donaldzie, premiera rządu III RP.

Donald podniósł głos: - To dla pana, panie młody, są godziny urzędowe, a nie dla mnie! A w ogóle proszę grzeczniej, kiedy nie wiesz pan, z kim pan gadasz.

- Ja jestem grzeczny - bronił się nowo-zatrudniony strażnik, który jeszcze nie rozpoznał w rozwścieczonym Donaldzie premiera rządu III RP. - A skąd mam wiedzieć, do kogo mówię, skoro się pan nie przedstawił ?

- No, no, bez poufałości. A teraz rypaj pan do Millera i zamelduj, że przyjechał pan premier Donald Tusk. Żeby tu zaraz przyszedł, bo nie mam czasu !

Strażnik przeraził się tak, aż przewieszony przez ramię karabin, zsunął mu się z ramienia i spadł na ziemię. Strażnik podniósł go i wśród ukłonów oświadczył, że wyjść mu nie wolno, lecz może zatelefonować do mieszkania pana ministra. Zaprowadził Donalda do gabinetu szefa i już nie zdziwił się, że „baćka” rozsiadł się w ministerialnym fotelu za biurkiem...

Nie minął kwadrans, a zjawił się minister Miller. Był nieco zaspany i wyraźnie zaniepokojony. Na jego kwadratowej twarzy drgały wszystkie mięśnie, a wydatny brzuch poruszał się wraz z przyśpieszonym oddechem ministra, który zapewne musiał dotrzeć do biura po schodach, a nie windą. Spocony i zaniepokojony minister miał przy tym przylepiony, sztuczny uśmiech na ustach, którym bezskutecznie usiłował obezwładnić premiera. Starał się przy tym ukryć to, że zaskoczyła go okoliczność zajęcia przez premiera jego własnego fotela.

- Jerzy Miller, niezmiernie mi miło, panie premierze... – wyciągnął rękę w kierunku rozpartego na jego fotelu „baćki”…

- Nie wiem, czy panu miło - odpowiedział Donald, nie unosząc się z fotela przed stającym na baczność Millerem i nie podając mu ręki.

- Ależ naturalnie, że miło... – odparł Miller, cofając powoli wyciągniętą rękę… -Właśnie dziś rano otrzymałem telefon z kancelarii pana premiera…- nie dokończył, zdając sobie sprawę z tego, że powiedział już za dużo…

- Dziękuj pan Bogu, że nie otrzymał pan dymy. A pan zamiast warować tu w Ministerstwie, pojechałeś pan do domu się przespać!… A może i co gorszego ??? – „baćka” zawiesił głos, jakby chciał za chwilę ujawnić ukrywanego na Millera „haka”.

- Ależ, szanowny panie premierze - zdenerwowanym głosem zaprotestował Miller - niczym na to nie zasłużyłem! Zawsze z największą ścisłością stosowałem się do wszystkich ustaw i rozporządzeń. Nigdy na jedną literkę nie odstąpiłem ! Na jedną literkę…..

- I co z tego? - szyderczo zapytał Donald. - Jak panu ta literka każe wsadzić do więzienia kibica Lechii Gdańsk, czy Jagiellonii, który trzyma transparent z napisem: „Donald matole – twój rząd obalą kibole” a w tym samym czasie nie tylko mnie, ale całej Platformie Obywatelskiej spadną słupki sondażowe – to pan nadal będziesz wsadzał ? Nie widzisz pan, że już nazywają mnie polskim Łukaszenką ???

Minister wciąż bronił się, powołując się na daty i paragrafy, którymi sypał jak z rękawa. Jednakże Donald nie ustawał w ataku. Wreszcie gwałtownie napadł na Millera za nadgorliwość policji i ABW, które nie sprawdzają, czy aresztowani kibice, albo internauci, głosowali przedtem na Platformę, czy też nie… Miller zaś zasłaniał się tym, że często trudno mu powziąć właściwą decyzję, zwłaszcza, gdy chodzi o obronę nieskazitelnego wizerunku premiera Tuska.

Donald Tusk bez zająknienia powtórzył aforyzm, zaczerpnięty z powieści „Kariera Nikodema Dyzmy”: - Umiejętność kierowania polega na umiejętności szybkiej decyzji, panie ministrze!

Baćka wydobył oświadczenie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w sprawie akcji ABW i zatrzymań kibiców, skandujących hasła przeciwne Tuskowi i podał je ministrowi. Ten długo roztrzęsionymi rękoma szukał okularów, zaś gdy je znalazł i przeczytał kartkę, stał się jeszcze bardziej uniżony. Zapewniał Donalda, że jest starym rutynowanym urzędnikiem, że zawsze ściśle trzymał się "literki", że ma żonę i dzieci, że personel ministerstwa jest do niczego, że przepisy częstokroć są sprzeczne, więc co ma robić, musi je sprzecznie wykonywać, że szef policji sam sytuację zaostrzył, wysyłając do akcji uzbrojone oddziały, jak na demonstrację „Solidarności” w stanie wojennym, że ABW mogło zrobić najście na mieszkanie Frycza nie o szóstej rano, ale na przykład o 6:30 – i, że teraz doprawdy nie widzi żadnych przeszkód, żeby się z tych akcji wycofać.

Skończyło się na tym, że w gabinecie zjawiła się specjalnie sprowadzona sekretarka ministra i że przystąpiono do sporządzenia oświadczenia rządu, ściśle według "literki" oświadczenia Fundacji Helsińskiej - które następnego dnia zostanie przekazane do radia i telewizji. Inaczej mówiąc, że ministerstwo zastosuje kary dyscyplinarne wobec tych, którzy naruszyli ściśle przestrzegane przez rząd prawa człowieka i obywatela. A zwłaszcza przez premiera Tuska...

Było już ciemno na dworze, gdy skończyli i minister Miller zaprosił premiera Donalda na kolację. Ten jednak, pomyślawszy sobie, że lepiej nie pozbywać się aureoli bezwzględnego władcy III RP, tropiciela afer i naruszeń prawa - podziękował i poklepawszy Millera po ramieniu, pożegnał go słowami:

- No, już w porządku Miller. Ale nie zadzieraj ze mną, bo to bracie, na dobre ci nie wyjdzie…NNNo !!!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Zacytował słowa Dyzmy z cyrku: A GÓWNO! I POkazał gest
Kozakiewicza!
Tylko biedaczek nie wiedział,że wszystko jest zapisywane
na cyfrowych nosnikach,zainstalowanych przez służby podległe
Don Aldowi i transmitowane do Kancelarii...
Miller i tak wie...że po opublikowaniu "raportu smoleńskiego"
będzie pierwszy do wylotu...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#162147

Bezpieka minisranta M*u*llera,cuda czyni w folwarku Szechtera,

Niechaj Don Adolfo słowa swe dobiera, bo go piorun trafi lub jasna cholera.

Niezależna ferajna,w Rosji na nagraniach,by Donowi słupy wzrosły,w jego notowaniach.

Ptaki w locie przesłuchują,glebę przekopują, nawet brzozę ledwo żywą, też zonanizują.

Czarne skrzynie pełne jęków,dostaną w prezencie,

Życzę Wam smacznego,panie prezydĘcie.

http://www.youtube.com/watch?v=2cU1bPYVy1w&feature=channel_video_title

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

JAN OLSZEWSKI

#162159

  

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#162167