LORD Z CHOBIELINA NA WOJNIE
Lord z Chobielina, który tytuł Master of Arts uniwersytetu oksfordzkiego nabył za 10 funciaków - spędził kilka tygodni w Afganistanie u boku mudżahedinów, co opisał w książce "Prochy świętych. Afganistan. Czas wojny". Zdjęcia Lorda z Chobielina z kałaszem na ramieniu są dostępne do dziś w internecie, jak i jego informacja o „wystrzeleniu trzech magazynków”.
Nic więc dziwnego, że Afganistan jest do dziś bliski lordowi, który tam przebywał, jako korespondent brytyjskich mediów w latach 80-tych. Nie dziwi też, że lordowi z Chobielina, który nadal walczy o utrzymanie władzy mudżahedinów – choć teraz u boku małżonki Anne Applebaum - przeciwnicy „demokracji walczącej” niezmiennie kojarzą się lordowi z Afganistanem.
Nie jest więc żadnym zaskoczeniem dla mudżahedinów, że pierwszy magazynek na platformie X lord z Chobielina opróżnił celując w kandydata PIS-u na premiera Polski: „Przemysław Czarnek jest bardzo dobrym kandydatem na premiera - bliskiego mi Afganistanu. Tam jego koncepcje, na przykład w dziedzinie edukacji, już są realizowane”.
Niestety. Oko Lorda z Chobielina już nie takie, jak w latach 80-tych, gdy strzelał w bliskim mu Afganistanie. Cały bowiem wystrzelony magazynek poszedł w pobliski banner z widokiem Namiestnika na Polskę i z podpisem „ROBIMY NIE GADAMY”!
Pudło lorda z Chobielina natychmiast dostrzegła Beata Kempa - doradca prezydenta RP : Afganistan to już Wy urządziliście kobietom. Ostatnio na SOR - we Wrocławiu Pacjent chory na stwardnienie rozsiane czekał na przyjęcie do Szpitala, na krześle - ponad 20 godzin. Gdzie jeszcze tam mają rodzić Kobiety ? Lepiej milczcie nieudacznicy. Nerwowym krzykiem nie przypudrujecie totalnego waszego bałaganu - by nie powiedzieć gorzej. Czas już odejść drogi Lordzie i czas się z tym pogodzić… - tak Beata Kempa skomentowała ostrzał pobliskiego bannera…
Jak by na złość lordowi z Chobielina i kierującej nim pani Applebaum - jego niewątpliwe sukcesy na polu dyplomacji bliskowschodniej i ewakuacji Polaków, oceniła pani Joanna, która wraz z rodziną usiłuje wydostać się ze strefy wojny w Zatoce Perskiej: „Przyjechaliśmy na lotnisko. Udało nam się kupić bilety na lot do Warszawy. Oczywiście bardzo tani lot na naszą czwórkę szło 17 tys. Kupiliśmy te loty z desperacji po to, żeby wrócić w końcu do Polski. Niestety, lot jest anulowany. Jest godzina 22, jesteśmy tutaj od godziny 12. Załatwiamy przebukowanie tego biletu, który wcześniej kupiliśmy na lotnisku. No i dalej czekamy. Dzwoniłam z desperacji już do konsula o pomoc i na infolinię, którą mi wszyscy podawali do Polski. No i powiem wam, jakie dostałam „informacje”
Na infolinii zapytano panią Joannę, czy ma rodzinę…. Powiedziałam: „Tak, mamy rodzinę”. „No to dzwońcie do nich, żeby wam pomogli. Niech wam przysyłają pieniądze na jedzenie, na hotel, bo przecież po to jest rodzina”. Pytanie moje, czy tak powinna wyglądać pomoc rządu, żeby mi mówić do czego służy rodzina, że przecież za hotel oni mi nie zapłacą. W odpowiedzi usłyszałam, że co ja sobie myślę. Mam sobie napisać pisma do urzędu. Może mi zwrócą te pieniądze, a może nie. Taka jest pomoc…
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 107 odsłon


Komentarze
gieroj nad gieroje
9 Marca, 2026 - 09:21
gieroj nad gieroje
patrzcie i podziwiajcie
strachliwe goje
nieustraszonego Radzia
gieroja nad gieroje
jan patmo