Wszyscy o piłce, to i ja poproszę

Obrazek użytkownika Janusz 40
Sport

          Cieszę się – zapewne jak wszyscy Polacy - z naszego sukcesu w tej najbardziej chyba teraz na świecie popularnej sportowej dyscypliny. Piłka interesuje mnie od lat, ale... od szczebla międzynarodowego z udziałem Polski. Jest to bezsprzecznie wspaniałe widowisko, kiedy dziesięciu współczesnych gladiatorów rusza do boju, w którym nie tylko siła i szybkość decydują o sukcesie (choć go warunkują), ale także przemyślna strategia i wykorzystywanie dość dowolnej interpretacji przepisów przez sędziego. To ostatnie zresztą zaczyna być sprawą zbyt dominująca i wpływającą na ostateczny wynik w zestawieniu z czysto sportową rozgrywką.

 

Tak „naocznie”, to oglądałem jeden mecz w życiu (amatorsko grałem setki razy) – było to 60 lat temu – na tym samym stadionie (był wówczas bardziej nasłoneczniony i napowietrzony) – mecz Polska – Chiny; wygraliśmy 3 : 0 – strzelał Cieślik, Szymborski (trzeciego strzelca nie (pamiętam). Wówczas istniał jeszcze sztuczny podział na sport „amatorski” i zawodowy, ale oczywiści wszyscy wiedzieli, że to fikcja. Chcę jednak napisać o czymś innym – otóż wspomniana wyżej taktyka gry,wykorzystywanie pewnych luk w przepisach, formalne i nie formalne naciski na grono sędziowskie – zaczynają mieć zbyt duży wpływ na ostateczny wynik zawodów. Nie dziwi już, że silne i bogate państwa zaczynają dominować w tym sporcie i nie tylko dlatego, że stwarzają lepsze warunki treningowe. Sędziowskie „pomyłki” w stosunku do tych silnych i bogatych państw są zbyt ryzykowne. Skłonny jestem nawet przypuszczać, iż dominująca pozycja Niemiec wynika – przynajmniej częściowo – z ich wysokiej pozycji gospodarczej.

 

Zmierzam do tego, że piłka na przestrzeni tych 60 lat przekształca się powoli w swoiste „zapasy” na boisku; niby nic złego – to sport, tyle tylko, że np. w rugby i amerykańskim futbolu jest to całkowicie dopuszczalne i dokładnie wiadomo co można robić. Na wczorajszym meczu widzieliśmy setki przypadków odpychani rekami przeciwników, trzymania za ubiór, przygniatania rekami, „pracę” łokciami na żebrach przeciwnika itp. bardzo nieliczny procent z tego sędzia potraktował jako faul, zresztą nie wszystko mógł zauważyć i nawet nie można go z tego rozliczyć. Kwestia faulowania na polu karnym – wczoraj było to na pograniczu i do tego w powietrzu – werdykt mógł być inny. To samo dotyczy kategorii „spalonego”. W konsekwencji zbyt często recenzja wygląda tak; drużyna była lepsza w całym czasie gry, stworzyła o wiele więcej sytuacji podbramkowych, ale przegrała – zabrakło szczęścia. Dokładnie tak recenzowali najwięksi współcześni znawcy futbolu jakiś mecz przed miesiącem, czy dwoma. Cóż to za sport, gdzie tak wiele zależy od „szczęścia”.

 

Posłużę się analogią – w bridżu istniał (istnieje) tzw „polski zapis” - sprowadza się do tego, że opłaca się „bronić” robra kosztem ryzyka jeszcze większej wpadki – innymi słowy – licytować ponad rzeczywistą wartość karty; gra często prowadziła do absurdu. Panaceum jest „zapis międzynarodowy”, w którym premie za partie, czy robry nie zachęcają do bezsensownej licytacji. W sporcie też wprowadzono korekty np. w siatkówce – na pewno pozytywne. Nie rozumiem dlaczego w piłce nożnej utrzymują się zasady przydające tak dużego znaczenia „szczęściu”. Najprostsza sprawa – zlikwidować pojęcie „spalony” i rozszerzyć bramkę – np. dwukrotnie – wówczas wyniki byłyby zapewne dwucyfrowe, ale mniej zależne od „szczęścia”, a bardziej od klasy zawodników. Trudniejsza sprawą byłoby określenie – do jakiego stopnia można na boisku uprawiać dodatkowo „zapasy”, jednak stan dotychczasowy, to jedna wielka frustracja dla widza oglądającego niesprawiedliwe werdykty sędziego,który może dopuścić tyle, ze jego faworyt z dużym prawdopodobieństwem wygra.

 

Myślę, że utrzymywanie dotychczasowych przepisów w piłce leży w interesie narodowych związków piłkarskich wielkich i bogatych państw – Niemiec, Anglii, Francji teraz US. Ameryka Łacińska, to nieco inna piłka. Były czasy, że biedne Węgry przejazdem do Anglii zagrały sobie mecz z w Paryżu z reprezentacją Francji – wynik 18 :0; to były rzeczywiście inne czasy...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

w formie

 

ze sportową formą

bramkarz przesadził

każdą bowiem piłkę

wzrokiem odprowadził

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

jan patmo

#1495612

"kopana" od zawsze ekscytuje najbardziej dlatego może jest tak konserwatywna w przepisach. Pewnie,że silniejsi sie rozpychają, bo maja więsze wpływy w FIFa czy UEFA, ale to tez twory trawione korupcja i nepotyzmem. Nie wiem czy dwa razy większa bramka byłaby atrakcją...? Ale "spalony" to rzeczywiście archaizm.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1495628

Było to 62 lata temu, a dokładniej 25 listopada 1953 r., gdy Węgrzy skopali d.... zarozumiałym Anglikom, na ich własnym stadionie.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1495689

Wiara i optymizm. Wszak Pan Jezus Chrystus rzakl: "Proscie, a otrzymacie; szukajcie, a znajdziecie; kolaczcie, a bedzie wam otworzone". Daj nam, prosimy, uczucie swej Boskiej milosci, abysmy Cie z calego serca i usty i uczynkami milowali i nigdy nie ustawali wielbic ! ! ! Niech to bedzie mottem dla Trenera, kapitana Roberta Lewandowskiego i calego zespolu pilkarskiego.   Szczesc Boze ! Amen.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1495747