Dlaczego pozwolenia na emisję CO2 muszą kupować tylko elektrownie węglowe?

Obrazek użytkownika Janusz 40
Gospodarka

Pewien grecki królik (Zbusk czy jakoś tam) by dostać się na dwór przebogatego króla Junkrosa i Timmermosa obiecał posyłać im co roku 10 dziewic (na pożarcie?). By to ukryć przed swoim narodem uzyskał kilkuletnią zwłokę w wykonaniu tego haraczu. Upragnione beneficja dostał, teraz nastąpił czas zapłaty (w dziewicach). Przydałby sie Tezeusz, który zabiłby nie tylko Minotaura, lecz jeszcze tych trzech. Ale jest kłopot z Ariadną (musi być jakoś związana ze wspomnianym bogatymi królami). A może jednak nie posyłać tych dziewic; Junkors chwieje się na nogach, Timmermons zaraz pęknie a ten zdrajca własnego narodu i tak nigdzie nie ma i nie będzie miał niczego do powiedzenia...

Albo inaczej...

We wszelkich mediach trwa burzliwa dyskusja na temat "spodziewanej " podwyżki cen energii elektrycznej. Prezentowane są wszelkie pomysły. Nikt nie podnosi faktu, że pozwolenia na emisję CO2 muszą kupować tylko wielkie zakłady przemysłowe (polskie elektrownie węglowe), które w bilansie stanowią drugorzędne źródło emisji tego gazu. Znacznie więcej (i bardziej zatrutego CO2) emituje transport, hodowla itd, a te źródła emisji CO2 nie muszą kupować żadnych "pozwoleń..".

Sprawa jest oczywista; Pakiet ENERGETYCZNO-klimatyczny ma uderzyć w Polskę. Rząd boi się otworzyć kolejny front walki z Komisją UE i woli płacić (tylko to my wszyscy zapłacimy - według tego, co rząd mówi - 9 mld.) W latach następnych nie będzie już tych obiecywanych 5  mld (z funduszu owych "pozwoleń...") i będziemy gospodarczo niszczeni. Droższy prąd niż w państwach sąsiednich, to odpływ inwestorów krajowych i przede wszystkim zagranicznych, gospodarczy nie regres, tylko katastrofa, to zubożenie Polski na pokolenia. Jestem za zawieszeniem tego pakietu i zażądaniem renegocjacji. Realizacja pakietu E-K, to straty większe niż wszelkie korzyści wynikające z członkostwa w UE...

 

O skrajnie niesprawiedliwym dla Polski pakiecie ENERGETYCZNO-klimatycznym (nie mylić z "klimatycznym") napisałem kilkadziesiąt artykułów (od przynajmniej 7 lat) - także na tym portalu. Poza życzliwym akompaniamentem komentatorów nie doczekałem się żadnej reakcji ze strony czynników rządzących...

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:17)

Komentarze

ze tu chodzi tylko o golenie baranow za darmo a nie o jakis tam klimat, te golenie zaczeloie od okraglego stolu i trwa nieprzerwanie do dzisiaj tylko inne swinie przy korycie sa teraz.

Jest tylko jedno ilu jest srednio umnych Polakow w Polsce bo z tego co widac wiekszosc jest za goleniem gdyz uwierzyla ze to dla ich dobra no bo wiekszosc jest za pozostaniem w UNI - no bo UNIa daje i buduje za darmo.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0
#1577599

PO-PiS potrzebuje pieniedzy. Beda w nadchodzacym roku "golic" Polakow. Zostaniecie zdepopulowani albo wyjedziecie z Polski.

Oni wiedza ze na wiecej was nie stac. Teraz wchodzi te 5G plan depopulacji Polski trwa.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1577653

 

jego głos pozostał w puszczy  

tylko słyszalny.

Jak nie syf to kiła w zamian!

A gdzie PiS-UE geotermia?!

Dla kogo te złoża są przeznaczone?

Dla wybranych.

Niemcy mają 180 tyś.peta juli zasobów,

a my 620 tyś.!!!

1 jednostka PJ. to 43.000 ton ropy,

W dodatku nie kończąca się opowieść dla nas!

Jestesmy Kuwejtem Europy,ale nasz miętki rząd nas 

dyma.

Sluchajac min.energetyki Tchurzewskiego jestem osłabiony.

Gadki o el.atomowej.Chory człowiek mówi co mu 

mowic karzą.

Biedna POlska skacowana,chora i zziębnięta.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

#1577619

Cenię sobie pańską determinajcję w walce z tym idiotyzmem, ale mam dwie uwagi:

1. Jeśli nie zamieści pan artykułów w kluczowych ogólnopolskich drukowanych mediach, to tak jakby pańskie artykuły nie istniały. Przynajmniej dla decydentów.

 

2. W walce z czymkolwiek, najgorszą rzeczą jaką można zrobić to mijać się z prawdą. Dlaczego? Ponieważ jeśli kogoś przyłapie się na przekręcaniu faktów to przestaje się wierzyć we wszystko co autor napisał. Wiarygodność spada na łeb a na pewno autora nie uważa się już więcej za osobę która wie o czym pisze.

Niestety nawet w powyższym artykule mija się pan z prawdą i to mocno. Globalnie transport nie jest głównym wytwórcą CO2. Numerem jeden jest sektor energetyczny (produkcja prądu i ciepła) aż 25-30%. Drugim po sektorze energetycznym jest rolnictwo i leśnictwo - aż 24%. Trzecim jest przemysł - 21%. Trasport jest dopiero na czwartym miejscu z 14%.

Nawet przyglądając się indywidulanym krajom które emitują najwięcej CO2,  transport nie jest na pierwszym miejscu. Tak więc patrząc na problem chłodno, zabieranie sie najpierw za największych emitentów ma sens. Pytanie tylko - czy sposób w jaki do tego się podchodzi również ma sens?

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1577703

informacyjnej. Z okazji nowej ustawy (uchwalonej tradycyjnie "na kolanie" i w ostatniej chwili - co na pewno nie przysparza zwolennikow obenie rzadzacym - a na dodatek jest prawie pewne, ze beda klopoty i koniecznosc poprawiania ustawy...).

Zagnatwanie w sferze informacyjnej polega na tym, ze media podaja, iz jednym ze zrodel finansowania wzrostu cen pradu ma byc...  sprzedaz praw do emisji CO2.  I tu zaczynaja sie schody, bo albo piszacy (w wiekszosci mediow glownego nurtu) nie maja pojecia o czym pisza, albo informatorzy mediow  (czyli politycy i spece od energii) nie wiedza, co mowia.

Nie wiadomo co gorsze - 

Na chlopski rozum - skoro mamy darmowe prawa do emisji CO2 - to je wykorzystajmy - a nie sprzedajmy. 

Sprzedaz praw do emisji w obecnych warunkach przypomina mi stary kawal:

W rosji zginela cysterna ze spirytusem, po jakims czasie zlodzieje zostali zlapani, sledczy pyta zlodziei co zrobili ze spirytusem? Odpowiadaja, ze sprzedali, a co zrobili z pieniedzmi? Odpowiedz: przepili....

Moze ktos wyjasni na czym polega finansowanie oplat za emisje CO2 za pomoca... sprzedazy darmowych praw do emisji

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1577705

Ja również w głowę zachodzę o co tutaj chodzi? Pozwolę sobie cytatować: "5 mld zł rząd chce pozyskać, sprzedając niewykorzystane uprawnienia do emisji CO2 (chodzi o dodatkowe 55,8 mln uprawnień, z których przychody nie zostały ujęte w budżecie na 2019 r.). "

Czy uprawnienie za 1MWh można sprzedać za więcej niż zapłaci za nie elektrownia? Nijak nie ogarniam...  Też chciałbym by ktoś mi to wyjaśnił.

Wygląda na to że ani dziennkarze, ani politycy podający tę wiadomość nie mają bladego pojęcia o czym mówią. Pomijając już fakt że te 5 mld to jednorazowy zastrzyk. Co będzie w 2020 i później? Skąd rząd weźmie kolejne 5 mld?

Z tym że ja jestem przyzwyczajony do tego że praktycznie NIKT kto zabiera publicznie głos w sprawie energii odnawialnej lub jej magazynowania, w tym profesorowie i eksperci, nie mają bladego pojęcia o czym mówią. Nawet nie znają wzoru na energię możliwą do uzyskania z wiatru czy z fotowoltaiki, nie mówiąc już o wiedzy ile można jej uzyskać w warunkach polskich. Mimo wszystko popisują się... ciężka usta im zamknąć.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1577733

 

Ustawa i rozwiązania w niej zaproponowane, tylko odwleka problem w czasie, ale go nie rozwiązuje, a tych samych rozwiązań nie da się zastosować ponownie w kolejnych latach, bo byłoby to ogromnie kosztowne. Przyjęto rozwiązanie awaryjne, a powinno być systemowe  takie co sprawi, że przez lata mielibyśmy tanią energię na rynku.

PS

(…) " 5 mld zł rząd chce pozyskać, sprzedając niewykorzystane uprawnienia do emisji CO2 (chodzi o dodatkowe 55,8 mln uprawnień (...)" - to wychodzi 91 złotych za "uprawnienie"...czyli, ok. 250 PLN za spalenie jednej tony węgla! Oznacza to ze elektrownie płacą więcej za "uprawnienia", niż za węgiel który spalają! Mnie jednak ciekawi bardzo, kto drukuje te "uprawnienia"? Jest to bowiem tak intratny biznes jak sprzedaż odpustów w średniowieczu!

Do siego Roku

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

casium

#1577734

obecnego zamieszania. Rzad po prostu chce kupic czas do wyborow ( a w tym roku mamy wybory do PE i do Sejmu).

A swoja droga - jakby zapomniano o jednym z punktow programu wyborczego PiS-u. Bylo cos o ozywieniu zeglugi na Wisle i Odrze, o budowie  "kaskady dolnej Wisly", budowie zbiornikow retencyjnych...

Taka "kaskada dolnej Wisly" dalaby dodatkowe 1000 MW energii odnawialnej!!! Produktem ubocznym byloby udroznienie Wisly co najmniej od ujscia do Warszawy oraz dodatkowo 5-8 mostow na Wisle. Koszt budowy tych zapor - zblizony do kosztu budowy elektrowni atomowej - ale nie ma zadnego niebezpieczenstwa, nie potrzeba kupowac reaktorow za granica, praca dla tysiecy ludzi na dlugie lata...

Szkoda, ze w PiS zapomnieli o tym punkcie programu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1577932

Elektryczny samochód truje tylko o 20 - 30 % mniej. Biorąc pod uwagę nie tylko paliwo, ale cały proces wyprodukowania, życia i utylizacji samochodu, to od strony ekologicznej między dieslem a hybrydą prawie nie ma różnicy.

Nawet stary rzęch jadący na gaz truje mniej od hybrydy.

https://moto.wp.pl/napedy-alternatywne-jak-to-z-nimi-jest-odpowiadamy-na-wasze-komentarze-6296658512901761a

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

casium

#1577735

Z tym gazem to prawda. Nawet rzęch na gaz jest wciąż bardzo czysty. Jedna rzecz która dziwi to ta że jeśli rząd naprawdę chce walczyć ze smogiem w miastach to dlaczego, podobnie jak to zrobił z prądem elektrycznym, nie obniży akcyzy i VATu dla gazu ziemnego? Ludzie chętnie zamieniali by wtedy piece węglowe na gazowe.

Również pełna zgoda z tym że elektryczny samochód to bezsens. W warunkach polskich gdzie ponad 80% prądu wytwarza się w elektrowniach węglowych... eh. Za to hybryda ma ogromny sens. Jeśli założymy że użytkownik tak czy inaczej musi kupić samochód, to akurat kupno hybrydy jest najlepszym rozwiązaniem. Pod warunkiem oczywiście, że ponad 50% swego czasu spędzi jeżdżąc po mieście. Wbrew bzdurom które piszą "fachofcy", to nie odzysk energii hamowania sprawia że w mieście pali nawet 50% mniej niż jej benzynowy nie-hybrydowy odpowiednik. Energii hamowania można odzyskać ok 20%. To wszystko. Powód: sprawność szybkiego ładowania baterii wielkim prądem x sprawność konwertera AC-DC x sprawność silnika/prądnicy elektrycznej x wszystkie te same sprawności tylko w drugą stronę - od baterii do kół, czynią ten odzysk tak marnym. W mieście pojazd benzynowy pali dużo ponieważ przy prędkościach miejskich silnik pracuje przy małym obciążeniu. Jest dławiony przepustnicą, co powoduje że w cylindrach mamy niskie ciśnienie sprężania i spalania, a to skutkuje małą sprawnością silnika benzynowego. Hybryda w mieście problem ten rozwiązuje ponieważ zmusza silnik do pracy na dużym obciązeniu albo... by nie pracował wcale. Przy dużym obciążeniu silnik pracuje na maksymalnej sprawności. Kiedy obciążenie jest bardzo małe, robotę wykonuje za niego silnik elektryczny. Przy średnim obciążeniu silnik spalinowy napędza pojazd oraz dodatkowo ładuje baterię co właśnie obciąża go do maksa. To właśnie czyni hybrydę z silnikiem benzynowym oszczędniejszą w mieście niż samochód z silnikiem diesla.

Zaś hybryda z silnikiem diesla nie ma większego sensu bo diesla nie dławi sie przepustnicą. Ten zawsze ma to samo wysokie sprężanie czyli wysoką sprawność.

Sam diesel zaś... stary diesel to jednak śmierdziel, brudas i wielkie źródło zanieczyszczeń. Co innego nowy diesel. Ten, i tutaj zgoda, jest prawie tak dobry jak hybryda a poza miastem znacznie lepszy. Sęk w tym że powinien być to w miarę nowy diesel ze sprawnym systemem wydechowym, czyli taki do 8 roku życia i poniżej 250 tys km. Ile jest takich w Polsce?

Premier Morawiecki promuje bardzo niebezpieczny dla Polski model - elektryczne samochody. Stawia wóz przed koniem. Gdybyśmy mieli 80% prądu z atomu... wtedy co innego.

W polskich warunkach najlepszym czystym samochodem jest hybryda typu plug-in, czyli ładowana w garażu. Czystym pod względem nie zanieczyszczania miasta, a nie w sensie globalnym. Taka hybryda może jeździć w mieście głównie na prądzie, bez włączania się silnika spalinowego, a na dłuższej trasie pracuje silnik spalinowy. Nie trzeba by dwu samochodów - elektryczny do jazdy po mieście i spalinowy poza.

Jednak co dziwi, to marna oferta hybryd typu plug-in w Polsce, mimo wysokich cen paliwa które czyni je atrakcyjnymi. Najdziwniej zachowuje się Honda. Ma drugą najlepszą na świecie hybryde typu plug-in - Honda Clarity - która ma zasięg gorszy jedynie od mniej praktycznego Chevroleta Volt znanego jako Opel Ampera w Europie. Wyłącznie na prądzie Clarity przejedzie 73 km (Chevy Volt 86 km). Samochód duży, wygodny, rodzinny, z ceną zupełnie przystępną - tylko kilka tysiecy dolarów wyższą niż benzynowy odpowiednik, i co? Ano nic. Nie jest oferowana w Polsce. Od ponad roku sprzedawana jest w USA gdzie benzyna jest niesamowicie tania, a Europa, w tym Polska zaniedbana. Nie kupisz choćbyś chciał.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1577780