Nieważkie pływa zawsze na powierchni

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Mnóstwo obecnych dziś na rynku publikatorów przemyca moc informacji i choćby tylko pobieżne odnotowanie, czy nawet zauważenie ich, jest rzeczą niewykonalną. Nie jest to żaden problem, gdy chodzi o periodyki kolorowe, gdyż mają one wyraźnego adresata, który chce wiedzieć n. p. czy Jolce udała się randka, albo też, że Dawidek ujawnił swoją opcję. Podobnie jak informacja, co partnerka (nawet jeśli to żona, to lepiej dla ucha brzmi: partnerka) znanego piłkarza sądzi o F35. Wszystko to są tzw. Lantrinnachrichten (dalej: LN) – w słowniku niemieckim słowo nie występuje, jest natomiast pokrewne Lantringerüchte, o nieco innym znaczeniu. To pierwsze jest pochodzenia koszarowego, kiedy to w dawnych koszarach zamiast WC było pomieszczenie z dwoma drągami, jednym do siedzenia. Siadywali tam kamraci i dla zabicia czasu opowiadali sobie równości. Stąd ta nazwa. A ponieważ ważkość doniesień niektórych mediów jest porównywalna do tamtych pogaduszek, stąd użyte tu porównanie.

To, że kolorowe pisma preferują takie treści i taki styl nikogo nie dziwi, gdyż każdy ma prawo znaleźć na rynku to czego szuka. Zupełnie inaczej ma się rzecz, kiedy publikator o bardzo szerokim zasięgu – właściwie niewymiernym – nagarnia sobie lub usiłuje nagarnąć czytelników, zajmując się na szerszą lub węższą skalę serwowaniem takich informacji, jak wyżej tu opisano. Tutaj o wiele bardziej, aniżeli w pismach kolorowych, razi propagowanie czegoś, czego od opiniotwórczego medium na ogół nie oczekujemy. A ponieważ to, co mało waży wypływa na powierzchnię, bywa, że te „imponderabilia” kłują w oczy i świdrują mózg przez zbyt długi czas ich powtarzania. Tu konkretnie mam na myśli portale Internetu. I znowu zupełnie inaczej pisałbym o Interii, Onecie, inaczej o Niezależna.pl .Pierwsze dwa mają swe preferencje i na ogół im podporządkowują treść swych doniesień. Owych LN jest tam takie zagęszczenie, że aż trudne do skomentowania. Zatem ograniczono się tutaj do strony Niezależna.pl

W dodatku analizie poddano tylko doniesienia z 11 VI 2019 r. Strona ta chwali się, że „Według SimilarWeb.com w maju 2019 r. zajęliśmy - wśród wszystkich stron internetowych w Polsce (łącznie z największymi jak Google, Facebook czy Allegro) - 89. pozycję”. (Niezależna.pl 12 VI 2019).

To zadowolenie z siebie jest w znacznej mierze uzasadnione, gdyż inne tego typu Strony internetowe, zapewne nadążają za gustami swych czytelników i prócz LN zamieszczają co najwyżej jakieś treści propagandowe. Nie brak ich także na Niezależna.pl, ale ich proporcja w stosunku do informacji bieżących o różnym, co prawda, ciężarze gatunkowym, ale jednak mających za przedmiot wydarzenia zaznaczające się na płaszczyźnie życia publicznego, utrzymana jest w granicach rozsądku i dobrego smaku.

Niemniej i wymieniony wyżej publikator zakłóca niestety dość często, promowanie ludzi i wydarzeń o kontrowersyjnej wymowie. Jedne z nich mają tak nikłe odniesienie społeczne, że mogłoby ich w ogóle nie być, gdyż nie przekazują jakiegoś ważnego przesłania, ani nie są sygnowane jakimś szczególnym autorytetem. Żeby nie być gołosłownym przytoczę kilka przykładów, dodam, z jednego tylko dnia. Z góry proszę o wybaczenie osoby, które z konieczności zostaną przywołane

wPolityce zanotowano: „Manuela Gretkowska, rzekomo ceniona polska pisarka, zaciekła feministka i twórczyni Partii Kobiet dostała swoje pięć minut w wywiadzie dla wp.pl. Dała w nim popis pogardy. To co robi, by obrzydzić tradycyjne wartości i polityków Prawa i Sprawiedliwości, przechodzi wszelkie pojęcie. Feministka w wyjątkowo niegodziwy sposób zakpiła z Beaty Szydło”. Niezależna.pl, nie wiadomo dlaczego, ten występ przez kilka dni upowszechniała.

Wolno tej pani mówić o Beacie Szydło, co jej się tylko podoba w myśl porzekadła: „wolno psu na księży szczekać”, ale chęć zainteresowania publiczności jej poglądami w Niezależna.pl to jednak przesada. Podobnie kiedyś propagowano myśli pani Nurowskiej, zresztą, nie tylko kiedyś, ale także dzisiaj. Tym razem zabrała głos w sprawie myśliwców. I niech tak będzie, ale po co o tym mówić całej Polsce. Niezależna.pl uznała wszakże, iż pogląd ten jest godny wzmianki. Oto co tam czytamy: „pisarka Maria Nurowska nie pierwszy raz wtrąca się w politykę. Tym razem sen z powiek spędza jej inwestycja w sprzęt dla polskiego wojska. Według niej to... strata pieniędzy, bo i tak polską armię może pokonać... broń atomowa”.

Nie chodzi o to, jakiej kategorii są te pisarki, obie wymienione panie, ale czy aż takiej, że ich głos w sprawie osoby o ogromnej akceptacji społecznej i myśliwców F35 musi być tak eksponowany?

Zapewne wielu pamięta komentarz pana Bronisława Komorowskiego do rezultatów wyborów do PE. Wzbudził on sensację, toteż zrozumiałe, że były prezydent Polski poczuł się do obowiązku wyjaśnienia swego stanowiska. Oto jego wypowiedź: Co jest obraźliwego w tym, że wyborcy w kategorii wiekowej 29-49 w przeważającej mierze głosowali na Platformę? A to są ci, którzy płacą podatki. Co jest w tym obraźliwego? Ja nie rozumiem? Natomiast my, znając pana Komorowskiego, rozumiemy skąd bierze się u niego ta beztroska w wypowiadaniu swych opinii. Nie pomyślał o tym, jak wielka jest rzesza emerytów i rencistów, którzy być może nie powinni, ale płacą podatki. A ci wszyscy, którzy w wieku ponad 49 lat pracują, widocznie już ich pan Komorowski spisał na straty. W sumie więc jego wypowiedź pozbawiona jest sensu, a trafia on do mediów z racji swej byłej prezydentury, podobnie jak Lech Wałęsa. Obaj zresztą w podobny sposób lubią zaskakiwać, czy jednak jest to wystarczając racja, by ich opinie powielać w taki sposób i to nieustannie?

Pan Biedroń, który kreując siebie politykiem, bodajże czy nie o ambicjach prezydenckich, zapewniał, że zrezygnuje z mandatu posła do PE. Pewnie nikt w to nie wierzył, gdyż apanaże, w rzeczywistości dożywotnie, to wróg nawet takiej cnoty, jaką zda się mieć zwiastun Wiosny. A przy tym można nawywijać tęczową chorągiewką. Aliści po namyśle, albo stwierdziwszy, że zbyt wielkie poświęcenia w przeliczeniu na Euro mogą się okazać zwykłą wydmuszką, aczkolwiek bardzo drogą, wódz LGBT oświadczył: „Nie widzę żadnego powodu, żebym dzisiaj miał oddawać mandat europosła, muszę dopilnować, żeby nasza trzyosobowa delegacja w PE zasiadała w odpowiednich komisjach, mogła realizować nasz program”.

Z pewnością wielu zaczadzonych długo będzie główkować nad spiżowością i bezkompromisowością swego idola, zanim dojdzie do wniosku, że po prostu zrobiono ich w konia. Być może na Niezależna.pl taka informacja mogła się pokazać, ale czy nadawanie jej rangi aktu politycznego jest na miejscu, można by powątpiewać.

Przez kilka dni na stronie Niezależna.pl można było oglądać zdjęcie z żałosnego spektaklu łączącego w sobie wprost niewyobrażalne chamstwo z brakiem poszanowania już nie tylko dla Boga, ale dla człowieka. To był pogrzeb humanizmu, takiego jaki rozumieją zarówno ludzie wierzący w to, że Bóg istnieje, jak i ci, co wierzą, że Boga nie ma. Nie rozumieją go tylko osoby wyzute z człowieczeństwa. A zatem ludzie ci zanurzyli w paskudztwie kulturę współżycia. I po co pokazywać ów żenujący wygłup przez tyle dni. Czegóż innego mogli tamci pragnąć?

Podobnie wypowiedź jednej z owych „pisarek” wisiała na Niezależna.pl przez kilka dni. Nie powinna tam w ogóle trafić. To, że ktoś nie może znieść – zwłaszcza kobieta, gdy w grę wchodzi inna kobieta – czyjegoś sukcesu, nawet jeśli sam nie dorósł nawet do pozycji wyjściowej, nie powinno być powielane, nawet w „okresie ogórkowym”. Jest zbyt płaskie i tanie.

Ks. Bartold powiedział w homilii: A przede wszystkim kochać naszych rodaków. Nie zależnie od tego, czy podzielamy ich poglądy, czy nie. Ważne to słowa, ale czy tamci pozwolą się miłować? I czy każdemu starczy wiary i miłości Boga, by ją przenieść na bliźniego, każdego bliźniego? Oby!

Media rządzą się swoimi prawami. Są przecież w pierwszym rzędzie przedsięwzięciem ekonomicznym. Żądanie obiektywizmu i trzymania się zasad dyktowanych przez fundamentalne wartości, pośród których prawda i przyzwoitość plasują się na pierwszym miejscu, jest bardzo wygórowane, a w wielu przypadkach poprzeczka jest za wysoko. W tej materii nie może być kompromisu i dwuznaczności. Medium mające swoje określone oblicze, lewicowe, prawicowe czy też hołdujące złotemu środkowi nie może kształtować opinii publicznej po myśli swego adwersarza. Werbalnie też rzadko do tego dochodzi i raczej z przypadku. Niezależna.pl nie może zatem przyjąć za dobrą monetę wypowiedzi aktora, manifestującego swój katolicyzm i zarazem popierającego marsze tęczowe z szacunku dla człowieka, gdyż imprezy te jawnie okazują jego fundamentalny brak, promując środkami ocierającymi się o nienawiść to, co ogółowi jest obce, a nawet wstrętne. Podobnie ma się rzecz z nagłaśnianiem osób i sytuacji ewidentnie odbiegających swym zachowaniem od norm jakie medium dane ma w swym programie. O ile wykroczenia przeciwko temu są poważnymi mankamentami, o tyle nadawanie rozgłosu rzeczom i osobom społecznie nie wyrastającym ponad ogól, choć może są one o sobie innego zdania, jest po pierwsze niezrozumiałe z punktu widzenia zadań stojących przed mediami, jak i w konfrontacji ze zdrowym rozsądkiem. Jedno i drugie powinno cechować tych, którzy podejmują się sztuki kształtowania zainteresowań szerokiego ogółu i jego doznań estetycznych. Oczywiście, jak wyżej zaznaczono, konieczne jest jasne oblicze ideowe medium. Rzecz zrozumiała, zgodne ze źródłem, z którego ono wyrasta.

Porzucenie tych zasad jest zawsze zapowiedzią jakiegoś końca czegoś, co może się dobrze zapowiadało.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:18)

Komentarze

i nie omieszkał nam zreferować aby strona nie wzniosła się nad ich poziom. ;)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

Anna K.

#1594835

 Żałuję, że napisałem  to, co wyżej, bo Niezależna.pl znowu  lansuje Nurowską.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1595009

Jest zależna...od GP  a GP zależna od Sakiewicza a Sakiewicz odznaczony przez ukraińskie służby specjalne....

Ksiądz jest zależny do manipulatorskich źródeł dezinformacji...no cóż?

Czyżby to była  bezrozumna miłość  od  pierwszego  wejrzenia?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1595041

Lantrinnachrichten - cymesik, nie znałem tego terminu a dodatkowo z przyjemnością przeczytałem etymologię tego słowa. Dziekuję :-)

"Problem", który Ksiądz porusza w swoim tekście, mnie także drażni lecz nie widzę szansy na zmianę. To częsty dylemat - jakość czy ilość, renoma czy pieniądze?

Pamiętam jak niezalezna.pl pojawiła się w internecie, znaczne bardziej siermiężna wizualnie ale nieporównywalnie ciekawsza w warstwie tekstowej. Drastyczny spadek jakości publikowanych materiałów nastąpił wraz ze zmiana layout'u (wyglądu) strony - zrobiła się "nowocześnie kafelkowa" i wzorem wiodących mediów treść została zastąpiona zdjęciami i grafikami z twittera czy innego facebooka. Coraz rzadziej można tam coś przeczytać, częściej tylko pooglądać. Nawet stałe "felietony" swą lapidarnością zdążają do dawnych telegramów, przykładowo aktualnie "podwieszony" tekst Ryszarda Czarneckiego ma raptem trzy (!) akapity i równie dobrze autor zmieściłby go (no... po niewielkich skrótach) na twitterze, który jak wiemy z definicji ma "post" ograniczony do długości smsa.

Czy to dobrze czy źle? Obiektywnie rzecz biorąc chyba źle, bo oznacza, że portal (ale także ogólnie można powiedzieć - media) kieruje się w stronę odbiorcy z ograniczoną możliwością rozumienia słowa pisanego i podąża ścieżką infantylizmu wyznaczoną przez "wielkich" - wp.pl, onet.pl etc. Subiektywnie, patrząc od strony portalu, oceniając zasięgi czy też przyrost czytelników - chyba jest lepiej a tych kilkanaście osób szukających czegoś więcej niż fotki "prezentacyjnej" i przeklejonego postu z twittera nie jest warte setek innych, których satysfakcjonuje pismo "symboliczne" (bo jeszcze nie wyłącznie "obrazkowe", ale jesteśmy tuż, tuż).

Masowy odbiorca oraz prosta forma definiuje z kolei treści zamieszczane na portalu i tu dochodzimy do poruszonych przez Księdza kryteriów ich doboru. Post o Gretkowskiej można zredagować w 3 zdaniach, żeby czytelnika nie znudzić czytaniem, a podnieść emocje, gdzieś w tle strony działa jakiś automat, który ocenia kliknięcia... robimy kolejny "sensacyjny" wpis, który trzeba odbiorcy "streścić" w nagłówku, bo reszty i tak nie doczyta... I tak da capo al fine.

Za czasów dyktatu telewizji magicznym słowem we wszystkich redakcjach była tzw. "oglądalność", obecnie, w dobie internetu, została zastąpiona "klikalnością".

pozdr...

/benjamin

PS: Z powyższych powodów (minimum obrazków maksimum tekstu), czytuję niepoprawni.pl, choć nie ukrywam, że dość wybiórczo. Nie czytuję pyskówek, tak częstych w komentarzach pod wpisami bo szkoda czasu, odpisuję wyłącznie na merytoryczne uwagi i po kilku latach spędzonych w gronie Niepoprawnych wiem czyj artykuł może zawierać coś ciekawego a czyj będzie tylko emanacją frustracji piszącego. Do tych drugich nawet nie zaglądam ;-)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1594841

...tym co pływa po powierzchni?

https://www.youtube.com/watch?v=a9roIlxQstM

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-5

Verita

#1594902

Nie warto, ale nie należy udawać, że to co jest, jest tak jak trzeba, bo odbiorcy tych stron to ludzi rozumni, a więc mający jakieś zdanie o tym, co im się pumpuje do głów.  

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2
#1594911

....co im się pompuje...ale nie mają pompy do wypompowywania.

Inaczej mówiąc ...nie mamy środków aby np. Bolek czy inny Olek nie był prezydentem czy premierem.

"Wybory" - to pompa ssąco - tłocząca.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-5

Verita

#1594912