Wojna na Bliskim Wschodzie

Obrazek użytkownika zbinie
Świat

Pamiętam jak Bliski Wschód kojarzył się z miejscem gdzie rozpocznie się Trzecia Wojna Światowa.

Miała to być wojna o zasoby albo o ostateczną dominację. Albo wojna świata arabskiego z uzbrojonym po zęby i szaleńczo zdeterminowanym Izraelem.

A teraz kiedy naprawdę toczy się tam wielka wojna ...

Wojna,którą trudno zrozumieć z naszej europejskiej perspektywy. Można powiedzieć ,że toczy się o przywództwo czy wpływy w świecie islamu. Wyróżnić poszczególnych najsilniejszych graczy , militarne, i ekonomiczne źródła potęgi. Dorzucić historyczne czy tradycyjne uwarunkowania jak sułtanat, kalifat czy konflikt szyitów i sunnitów. Ale gdyby tylko o to chodziło wojna by wygasła. A ona się roznieca i przybiera na sile. Ponieważ jest problem ,na który nie ma zadowalającej odpowiedzi. Jak ma wyglądać współczesne społeczeństwo muzułmańskie. Jak ma się odnaleźć we współczesnym świecie ze swoim systemem wartości, ze swoją koncepcją wolności.

Patrzymy na islam jako archaiczny a przecież przetrwał ,okazał się bardzo żywotny. Rozumiemy odmienne i z naszej perspektywy absurdalne normy i nakazy obyczajowe a nie rozumiemy koncepcji wolności. Bo to jest koncepcja wolności rodziny i współnoty całkiem odmienna od tej naszej zachodniej, indywidualnej. Gdy rozumieć wolność jako brak ograniczeń to jest to coś całkiem w praktyce innego niż gdy patrzeć jako na możliwość zmieniania fragmentu rzeczywistości gdzie przewaga jakiejkolwiek wspólnoty nad jednostką jest poza dyskusją. W tym drugim znaczeniu istotny jest mechanizm łączenia , współpracy, sprawdzonych fundamentalnych zasad chroniących istotne dla wspólnoty wartości.

Wojna trwa w Syrii , Iraku, Jemenie w stadium ostrym. Na biegunach konfliktu usadowili się wahabici znad Zatoki Perskiej i ajatollahowie z Iranu . O co chodzi jednak wyraźniej widać w strefach chaosu w Egipcie, autonomii palestyńskiej , na pólnocnym wybrzeżu Afryki . Przeżyła się stara formuła królestw i władzy autorytarnej a nie ma nowej bardziej demokratycznej. I znów nie o taką demokrację jaką znamy tu chodzi. Ale o udział współnot lokalnych w strumieniach dochodów czy to z eksloatacji surowców czy produkcji przemysłowej. Prócz tego urbanizacja, przemiany technologiczne prowadzą do wymieszania się grup , podminowania naturalnej hierarchii i organizacji ,więc mieszkają blisko siebie ludzie różni równoczesnie mający trudnośc wyłonienia swojej reprezentacji. Więc naturalny dialog graniczących wspólnot nie jest możliwy. I stąd już tylko krok do rewolucji islamskiej.

Rewolucja dokonała się w Iranie . Z jednej strony to szczęśliwy zbieg okoliczności ,że nie w Egipcie albo Pakistanie bo wyobrażenie o tym jak by wygladała trwała wersja sunnicka dają talibowie czy ISIS.Ale szyici są mniejszością islamu i irański model państwa nie ma szans na adaptację w innych krajach islamskich. Nasz zachodni świat trzymał się błędnej diagnozy ,że da się powstrzymać nieuchronne. Iran choć okazał się pożarem nieugaszalnym był długo izolowany , sankcjonowany. Przetrwał i nauczył się wykorzystywać efektywnie kartę wrogości wobec Zachodu, głównie wobec Izraela i jego „sojuszników”. A przecież to arabscy wahabici są immamentnie bardziej niezdolni do pokojowej egzystencji ze światem zachodu tyle ,że pozorowanie normalnych stosunków jest dla nich taktycznie korzystne. I stamtąd głównie płynęły pieniądze dla terrorystów i na propagandę dżihadu.

Po okresie lawirowania , umacniania lokalnych reżimów i sprytnej eksploatacji a ostatnio naiwnych złudzeń co do demokratyzacji wzorem zachodnim znaleźliśmy się w rzeczywistości nieprzewidywalnej i bez wpływu na bieg wydarzeń. Gdy mowa o Europie. Bo politykę rosyjską można najkrócej określić jako cyniczną a amerykańską jako rozumnych ale spóźnionych i słabych reakcji.

Poszukujemy czynnika stabilizującego. Teoretycznie taka rolę mogłaby spełnić Turcja, Sztuczne państwo do połowy XX wieku, trzymające się z boku głównych linii podziału i powoli rosnące w siłę gospodarczą i militarną, członek NATO i w trakcie zabiegów o wstąpienie do UE. Nie przypomina to czegoś? Nadzieji wiązanych z Rosją? W najlepszym razie to oznacza ciągłe chuchanie na kolosa o glinianych nogach , w którym biurokratyczna machina i osobowość przywódcy a nie istytucje i prawo gwarantują stabilność aby przypadkiem nie doznał katastrofalnego wewnętrznego wstrząsu.

W dodatku ktoś wpadł na pomysł pseudohumanitarnej pomocy i ściągnięcia do Europy milionów uchodźców. Gdyby choć ta Europa miała coś jeszcze w sobie poza dobrobytem. Coś co przemawia przykładem. Muzułmanie tylko się tu nakręcą widokiem zatomizowania , ideowej nędzy , frywolności, lekkomyślności i wybujałego indywidualizmu. Do wrogości i niechęci dołączając pogardę.

Obraz na dziś jest bardzo dynamiczny.

Wielu obserwatorów uległo magii resetu turecko rosyjskiego a przeoczyło niezwykłą dyplomatyczną aktywność na innych kierunkach skoncentrowaną wokół Ankary. Można zaryzykować stwierdzenie ,że jest jakiś turecko-irański deal roztrzygający o rozdziale stref wpływu , gdzie Turcja byłaby patronem sunnitów a Iran szyitów i gdzie być może jest miejsce dla kurdyjskiego państwa wykrojonego z dziesiejszego Iraku. Póki co trzeba jeszcze dobić ISIS i co znacznie trudniejsze sformułować jakieś zarysy pokoju w Syrii i w Iraku z docelową konstrukcją w rodzaju Libanu . Czy tak będzie ? Nawet jeśli nie to aktualnie Turcja i Iran są wielkimi wygranymi i zachowają znaczącą pozycję w regionie.

Iran się wyemacypował, wydobył ze stanu izolacji. Symbolem mogą być drobne acz znaczące fakty – oto Hezbollach luzuje regulaną armię Assada na pograniczu izraelskim, Francja wspiera ciężką artylerią a być może też wkrótce swoim lotniskowcem irańską wojnę z ISIS w Iraku, a w NYT ukazuje się artykuł irańskiego ministra spraw zagranicznych będący jawnym hejtem wobec Arabii Saudyjskiej. Pracowali na to latami i dziś zbierają owoce.

Turcja , zadziwiająco sprawnie radzi sobie z wewnętrznymi problemami. Zaczyna prowadzić subtelną grę z USA , Europą i Rosją , grę w której śmiało stawia własne warunki a turecka armia wchodzi do północnej Syrii. A to tylko efektowny finał kilku lat unikania wyraźnego zaangażowania,wyczekiwania i przymykania oczu na różnokierunkowy przemyt broni i zaopatrzenia przez turecką granicę.

Rozejm w Syrii to wynik rozmów Ławrowa i Kerryego ale czym innym jest możliwość destabilizowania i zaostrzania konfliktu a czym innym realna możliwość jego zakończenia.

Faktycznie można już mówić o utracie wpływów przez oba supermocarstwa. Jeszcze większymi przegranym jest Arabia Saudyjska czy tradycyjny maciciel Izrael. A co zyskali Brytyjczycy główny dostawca bomb spadających w Jemenie czy Francuzi od dawna flirtujący z Iranem?

Ten konflikt długo jeszcze będzie analizowany tak od strony militarnej jak i politycznej. Ze wszystkimi szczegółami i osobliwościami. Ale jedno spostrzeżenie jest bardzo ciekawe.

Zazwyczaj dotąd w gronie zwycięzców był ten kto najwięcej wyłożył – nowoczesnej broni i kapitału, względnie zainwestował w profesjonalny marketing i propagandę. A tu jest inaczej.Jak gdyby decydowała siła wizji czy koncepcji sama w sobie w swojej autentyczności. Projekcji przyszłego ładu bardziej atrakcyjnego niż ten w najbliższym sąsiedztwie. Trzecia siła światowego porządku . Może to znak głębszych zmian,znak czasu. Może warto o tym więcej myśleć. Może podobne zmiany choć nie skutkujące wojną zajdą w Europie. Może już nadchodzą tylko z uwagi na ich naturę nie umiemy ich energii docenić. To z polskiej perspektywy istotne spostrzeżenie.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:8)

Komentarze

Inne wartości niż pieniądze biorą górę. Z polskiej perspektywy pocieszające zjawisko, mówię to bez sarkazmu.

Polska staje się cywilizacyjnym liderem wartości humanitarnych w Europie i to napawa nadzieją.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1520267

Wojna na Bliskim wsxhodzie destabilizuje świat...czy da się znaleźć rozwiązanie ? Nie wiem, interesy USa i Rosji sa na tyle rozbieżne,że porozumienia mimo rozmówi podpisanych kartek byc na trwałe nie może....no i wojujacy islam podniósl już głowe wysoko...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1520269

Jednak wojny na Bliskim Wschodzie maja inne podloze niz wiekszosc wojen prowadzonych na innych kontynentach.  To podloze religijne: islam od momentu powstania  jest reigia walki i przyklady pokojowego "wspolistnienia" innych religii z islamem... tylko potwierdzaja wojowniczosc islamu.

Islamskie podboje to dluga historia: od podboju pln. Afryki, dzisiajszej Hiszpanii, zdobycie Konstantynopola, podboj Balkanow, czy wreszcie wojny Turecko... Polskie - fakt jest jeden i niepodwazalny: to muzulmanie podbijali tereny do tej pory do nich nie nalezace oraz mordowali lub zmuszali do zmiany wiary "niewiernych". Wyprawy krzyzowe skierowane przeciwko islamowi (przywolywane dzisiaj jako przyklad agresji chrzescijanstwa ) byly przeciez wynikiem... checi odzyskania terytorium Palestyny - czyli dla chrzescijan Ziemi Swietej zajetej w drugiej polowie VII w. przez kalifat z Damaszku.

Jakby tego bylo malo - wsrod muzulmanow jest kilka roznych odlamow, ktore zwalczaja sie zbrojnie od stuleci

Dzisiaj na Bliskim Wschodzie zbieramy efekty rywalizacji roznych odlamow islamu oraz wspieraniu tych roznych grup przez kraje Zachodu , Chiny , Rosje, a na dodatek - glownie USA - wspieraly i wspieraja "demokratyzacje" Bliskiego Wsdchodu, co w samym swoim zalozeniu jest niemozliwe (bo islam nie uznaje demokracji).

Bledna polityka Zachodu i "podjudzanie" roznych odlamow przez Rosje i Chiny doprowadzilo do dzisiejszej sytuacji, gdzie na Bliskim Wschodzie mamy do czynienia z coraz wiekszym konfliktem  i jedynym rozwiazaniem jest... zaprzestanie dostarczania broni i amunicji w zapalne regiony... co z kolei jest niemozliwe do przeprowadzenia (bo jest to zbyt dobry interes dla dostarczycieli - czyli glownie... Chin i Rosji).

Tymczasem Europa - zamiast polozyc tame ekspansji muzulmanskiej - "zaprosila" (ustami Merkel) miliony muzulmanow, ktorzy dolaczyli do milionow wspolbraci zamieszkujacych dzisiaj glownie Francje i Niemcy: efekty widac juz dzisiaj: spoleczenstwa Zachodu zyja w ciaglym strachu i obawie o wlasne zycie, a przywodcy europejscy staraja sie za wszelka cene "uszczesliwic" pozostale panstwa  osiedleniem kolejnych setek tysiecy wyznawcow Allaha...

Madry Europejczyk "po szkodzie" chcialoby sie powiedziec... 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1520284