TE BANALNE KOSTKI DOMINA

Obrazek użytkownika rolex
Świat

Świat przypomina dzisiaj gotowe do odegrania swoich ról kostki domina; w zasadzie niewiadome jest jedynie to, która z kostek upadnie pierwsza uruchamiając groźną falę. W większości krajów Zachodu, ale również w Rosji, Chinach, i w wielu innych rejonach świata rządzące elity nie będą w ciągu nadchodzących dekad w stanie spełnić złożonych obietnic odwrócenia ekonomicznego tsunami i nieuniknionego obniżenia się poziomu życia; urealnienia tego poziomu do stanu sprzed rozpoczęcia finansowania go drukiem pustego pieniądza. Światowe ‘róbta, co chceta’ i ‘oj, dana, dana, nie ma szatana, a świat realny jest poznawalny’, grane od Berlina, przez Waszyngton po Moskwę, właśnie się kończy. Porcją złowieszczych zgrzytów.

Dzisiaj Barack Obama dowiedział się, że wymiana reżimów w krajach arabskiego socjalizmu jest sprawą delikatną. Wbrew pozorom serdeczności telefonicznej rozmowy z nowym prezydentem Egiptu i obłaskawiania tytulaturą ‘zaworu bezpieczeństwa w regionie i gwaranta’ Bractwo Muzułmańskie nie może wzorem Assada kontynuować polityki odprężenia na Bliskim Wschodzie, bo do władzy wyniosła je ulica; a ulica może wynieść i zrzucić, a teraz domaga się zaostrzenia kursu. Produkcja ‘Gradów’ ruszyła gdzieś pod Moskwą pełną parą, a w kremlowskim budżecie pojawił się kolejny jasny punkt.

Izrael może nie mieć innego wyjścia jak przystąpić do operacji lądowej w strefie Gazy, a to prowadzić będzie do eskalacji konfliktu z Egiptem, ale i Turcją. Turcja zawarła faktyczny sojusz obronny z Azerbejdżanem, Gruzją, a za pośrednictwem Ameryki pewnego rodzaju porozumienie o nieagresji z Izraelem, a to wszystko na wypadek wojny z Iranem. W Gruzji nie ma już jednak sztabu armii, z którym Baku negocjowało detale porozumienia, a Iran właśnie zapewnił sobie wsparcie militarne z rosyjskiej bazy w Armenii (to znaczy nie chodzi o jakąś bazę, ale całą Armenię, jako punkt przerzutowy rosyjskiej pomocy dla Iranu).

Jedyną siłą zdolną do zakłócenia dostaw byłby Azerbejdżan, gdyby zdecydował się na odświeżenie konfliktu o Nagorno-Karabach. Jego odświeżenie przy wsparciu Turcji angażowałoby siły rosyjskie w rejonie Morza Kaspijskiego, a kontrakcja mogłaby polegać na zamianie aktów sabotażu i dywersji w regularną partyzancką wojnę na Kaukazie, włączając w to również Kraj Stawropolski, a więc ten region Federacji Rosyjskiej, który dotychczas nie doświadczył działań zbrojnych w szerszej skali. Jeśli ktoś by się ciekawił to armia rosyjska już na Kaukazie jest po decyzji wzmocnienia oddziałów Ministerstwa Spraw Zagranicznych FR.

Nasze F16 mogłyby się nareszcie sprawdzić w warunkach bojowych w razie zrealizowania się tego scenariusza, obok włoskich i greckich, choć niedokładnie wiadomo dzisiaj gdzie, bo wojna wydaje się zaczynać nie w tym miejscu, co trzeba.

Na szczęście na czas dostarczono Dreamlinera, więc gdyby światowa zawierucha ostatecznie pogrzebała odsuwane obietnice o ‘zielonych pastwiskach’, pardon ‘zielonych wyspach’ dla naszych przeżuwaczy, to zmieszczą się wszyscy, nawet Graś. Pakowanie się do Tupolewa byłoby jakieś takie... złowieszcze. Dreamlinerem i horyzonty jakby szersze i przebieg ewentualnej ewakuacji odbywać się może w bardziej komfortowych warunkach.

Europka w tym samym czasie zajmie się swoimi problemami, to znaczy wdroży strategię uzyskiwania pewnej takiej spójności w kolejności bankrutowania, żeby bałaganu nie było. Niemcy ponad wszystko, to znaczy tym razem na końcu.

Miłego dnia Państwu życzę, tym razem nie mogę komentować, bo mam dziś szereg spotkań na wysokim szczeblu, by zapobiec zawierusze w skali globalnej.

Jakby wojny jednak nie było, to ja!

Ocena wpisu: 
Brak głosów