klątwa wolności?

Obrazek użytkownika zbinie
Kraj

Bardzo cieszy ,że jest tak zróżnicowana i bogata reakcja na barbarzyńskie widowisko. Nie tylko prawo i instytucje. Które zresztą nieco zawodzą jak to w słabym państwie. Ale to też okazja aby się zastanowić nad czymś niepokojącym i niezdrowym wokół nas.

Granice wolności to odwieczny dylemat. W gruncie rzeczy to jak społecznośc potrafi je wytyczać i reguł pilnować to jeden z wyznacznikow poziomu cywilizacji .Zastanawiać się nad granicami wolnosci słowa czy wolności sztuki, jakby to były jakieś wolności szczególne to popadać w nierozwiązywalne dylematy ,paradosky i nonsensy.

Mamy do czynienia z czymś znanym z innych dziedzin – ludzie bedą szukać sposobu przesuwania granic więc musi być bariera. Tak jest przecież w nauce,sporcie czy biznesie- granice tam istnieją. Powstały poprzez negatywne doświadczenia , dla uniknięcia znanych z historii negatywnych skutków. Zabronione są walki gladiatorów,nie organizujemy wyścigów rydwanów,zabronione są niektóre badania genetyczne, zabronione jest niewolnictwo,nie można ot tak zacząć bić własną monetę czy prowadzić bank. Oczywiście najwięcej reguł ograniczających jest w sferze biznesu. Ponieważ tam właśnie najwięcej działań zorganizowanych ,nieindywidualnych i kontekstowych.

Już kiedyś o tym pisałem,że zupełnie inna jest filozofia praw jednostki a inna praw rozmaitych grup czy organizacji. Nie jest możliwa prosta interpolacja. Trochę jest z tym problem współcześnie. Ponieważ żyjemy gęściej i w sposób bardziej zorganizowany. Wolność słowa dziennikarza nie powinna być tożsama z wolnością słowa prasy. Człowiek może się pomylić,Ma prawo snuć słabo oparte na faktach hipotezy, przesadzać z emocjami. Ale jeśli na pierwszej stronie gazety wielki tekst z nieprawdziwymi informacjami i nieadekwatnym do treści tytułem, obok emocjonalny felieton, obok sensacja z luźno powiązanych faktów. Pojedyńczo to jest w porządku.Ale razem, ale codzień w tym samym zestawie? Trudno coś z tym zrobić – na dzisiaj mamy przynajmniej jedną GW gdzie to jest grube – manipulacja, bezczelne kłamstwo i ordynarna, wulgarna napaść . Ale choć czynią najprościej , przecież z tym samym efektem zrobią gdy zakazać tak grubych działań.

Jest ta kwestia –granic zorganizowanego działania. Nie uciekniemy przed koniecznym rozwiązaniem. Zwłaszcza ,że staje się paląca sprawa dysponentów rozmaitych przestrzeni publicznych czy prywatnych. Takich jak choćby fora internetowe . To bardzo pięknie ,że każdy może się nacieszyć wolnością słowa.Ale wszyscy wiemy jak to naprawdę wygląda. I nie ma co się łudzić ,że znajdzie się prostą regułę – typu każdy ma dostęp albo ,to niech robią co chcą jak za to płacą. W biznesie takie proste reguły się nie sprawdziły.

Ograniczenie wolności jest niestety konieczne.Tylko czy trzeba się tego bać? Przecież to nie musi mieć formy prawa. Jest zwyczaj, obyczaj , możliwość równie granicznej reakcji. Najważniejsza równowaga.Nie może być tak,że ktoś korzysta z prawnej czy politycznej ochrony w swoich nieakceptowalnych dla społeczności działaniach. A i w prawie musi być pragmatyczna a nie dogmatyczna logika. I wreszcie – różne ograniczenia ,o ile powstały z autentycznej potrzeby a nie jako teoretyczna konstrukcja na każdy wypadek czym naprawdę są.? - Próbą wyprzedzenia innej bardziej okrutnej reguły. Oto żadna wolnośc nie zwalnia z odpowiedzialności za skutki.

Jeśli mamy do czyienia z takim przedstawieniem jak Klątwa to kluczowa nie jest odpowiedzialność reżysera i aktorów ale dyrektora teatru i sponsora. Ponieważ czym innym jest akt barbarzyństwa a czym innym jego propagowanie . Tak teoretycznie trudno to wytłumaczyć ale na przykładzie: wyobraźmy sobie ,że zorganizuję pojedynek bokserów. Z jednej strony ringu wyjdzie niebieskooki blond dryblas z wytatuowaną na czole swastyką z drugiej rachityczny pejsaty. Chyba nikt nie ma watpliwości ,ze to nie jest sport tylko barbarzyńskie widowisko „wp...Żydowi”

I teraz wyobraźmy sobie, że będę ten spektakl powtarzał z udziałem tych samych „sportowców” . ..Jasna sprawa.

Na początku napisałem ,że nie ma niewolnictwa czy walk gladiatorów. Ale nie dlatego nie ma, że jest bariera prawna. Że nikt nie może się czuć się bezkarny przed sądem. Jest cały wachlarz innych dolegliwości jakie może zaserwować społeczeństwo. I patrząc historycznie prawo było ostatnim instrumentem jaki się pojawił. Więc skąd tolerancja dla barbarzyńców – bo nie robią nic zabronionego prawem?

I jeszcze rzecz ostatnia – bo padają takie argumenty. Że to dla zainteresowanych. Że co to innych obchodzi. Też inne ale podobnej absurdalnej natury. I znów to jest trudno uargumentować: dlaczego NIE - bez przykładu. Pamiętamy jak dwóch dewiantów się umówiło ,że jeden drugiego zgwałci a potem zje. I jak niemiecki sąd miał z tym pewien prawny zgryz. Naturalna granica.Nie wynikająca z jakiś reguł wolnościowych czy regul nie krzywdzenia , nie szkodzenia opacznie powykoślawianych. I znów to są sprawy oczywiste , a sprawy oczywiste są trudno definiowalne. I znów jest to współczesny problem. Bo można negować oczywistości w sferze moralności i wartości. Podważać w oparciu o akademickie definicje pojęć. I to też jest miara cywilizacji. Ponieważ w ten sam sposób barbarzyński można zniszczyć przecież wszelką wiedzę i naukę. Pojecia punktu, kwantu czy liczby nie są wcale bardziej odporne na podobny poznawczy atak niż prawda czy dobro. Jest taki poziom dyskusji ,której człowiek cywilizowany nie prowadzi . Po prostu. Więc nie wiem czy to dobry kierunek gdy pan Zaremba wybierze się i zrelacjonuje szczegółowo . Bo to jest tak ,że wypierdziany Mozart to nie muzyka ale smród. Pewien sposób wystawiania Wyspianskiego to też widoczny od razu kicz i smród. Po mojemu to nie warto obwąchiwać . I nie warto rozmawiać schodząc na poziom kto komu ile minut obciągał.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)