RUSZYŁA OFICJALNA STRONA KRESOWIAN

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

Od pierwszych dni października ruszyła zatem oficjlana strona Kresowian, proszących Watykan i osobiście papieża Franciszka o cofnięcie dekretu, uznającego heroiczność cnót Abp Andrzeja Szeptyckiego z 16 lipca tego roku. W imieniu Ruchu Społecznego Porozumienie Pokoleń Kresowych, zwrócił się z gorącą prośbą o podpisanie Listu skierowanego do Nuncjusza Apostolskiego w Polsce Abp Celestiono Migliore Pan Andrzej Łukawski z Warszawy. W jego zamyśle jest to ważny gest solidarności wobec Pani Janiny Kalinowskiej z Zamościa i wielu innych z Polski, a nawet całego świata, którzy całe swoje życie poświęcili upamiętnieniu pomordowanych, niewinnych Rodaków na Kresach, zwanych dziś już powszechnie Męczennikami Wołynia, Podola i innych części Kresów.

Pisał jednakowoż o tym w mailu w następujących słowach: „Powyższa petycja, jest gestem solidarności Kresowian i poparciem inicjatywy Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, którego w tak ważnej sprawie nie powinniśmy pozostawić osamotnionego. To nasza wspólna sprawa i nasz patriotyczny obowiązek. Pokażmy Nuncjuszowi Apostolskiemu w Polsce, że w naszych sercach głęboko leży troska o to, by święty był nim rzeczywiście, bez żadnych rys i skaz w jego ziemskim życiu. Z kresowym pozdrowieniem.”. I dodawał: „Złożenie podpisu i ewentualny komentarz nie powinno trwać dłużej niż kilka minutek, za to efekt może być wiekopomnym dziełem.”. A zatem można tego dokonać jeszcze dziś o co serdecznie proszę i ja i do czego gorąco zachęcam pod poniższym adresem:

 http://www.petycjeonline.com/nie_dla_beatyfikacji_abp_andrzeja_szeptyckiego

Pragnę zatem dać świadectwo, że swój podpis złożyłem, znajduje się pod nr 98, zaś mojej żony Marii pod nr 101. Nie omieszkałem także zamieścić własnego, soczystego komentarza, oto i ten:

„Trzeba koniecznie określić, kto jest tu katem, a kto ofiarą. Otóż jeśli wrócić do początków, to ofiarą w tej wojnie są bez dwóch zdań narody okupowanej Europy w tym Polacy, a katem jest Adolf Hitler, III Rzesza oraz wszyscy, którzy z nazistami, czynnie współpracowali, w tym ukraińscy nacjonaliści i Cerkiew grecko – katolicka. Z kolei ofiarą w ludobójstwie na Kresach są niewinni mieszkańcy Kresów, a katem nacjonaliści ukraińscy, banderowcy i właśnie niestety przewielebny Abp Andrzej Szeptycki (wina opieszała postawa wobec ludobójstwa). Kreowanie teraz Metropolity Szeptyckiego na ofiarę jest nie tylko niezgodne z prawdą, ale postokroć absurdalne, nikczemne i nieprzyzwoite! Można by to, a nawet trzeba podsumować starym, dobrym, ludowym przysłowiem, że ‘Punkt widzenia, zależy częstokroć od punku siedzienia’. Niemniej jednak prawda jest uniwersalna i z której by strony na nią nie popatrzeć, zawsze będzie wyglądać jednakowo i oszukać się nie da na pewno.

Warto sobie głębiej uzmysłowić także, co de facto oznacza Święto Wszystkich Świętych, które obchodzimy 1 listopada. Otóż nie tylko wszystkich, którzy uroczyście zostali kanonizowani z namaszczenia Stolicy Apostolskiej w Rzymie. Dzień ten jest wspomnieniem niezliczonej ilości Świętych, którzy przez Boże Miłosierdzie, już dostąpili zbawienia i cieszą się twarzą w twarz, chwałą naszego Boga Jezusa Chrystusa w Niebieskim Jeruzalem. Te ogromne, nieprzeliczone rzesze, zbawionych naszych Braci i Sióstr, nieznanych z imienia i nazwiska, prawdopodobnie nigdy nie będą oficjalnie beatyfikowani, czy kanonizowani, a jednak cieszą się chwałą Nieba. I tu jest także miejsce dla Abp Szeptyckigo! Skoro niektórzy podnoszą jakoby cud, zdziałany za jego przyczyną. Jeśli ten moralny zbrodniarz wojenny, człowiek tak podły i de facto zdrajca naszego narodu (oficjalny kolaborant hitlerowski), dąstąpiłby zarazem tak wielkiego miłosierdzia Bożego i nie został potępiony, a nawet odpokutował już swój czyściec, może i w mojej opinii z synowską ufnością, winien pozostawać właśnie w tej grupie nieznanych Świętych. Po temu ufam że nie zasługuje on, by dostąpić chwały Ołtarzy i by być światłem dla innych ludzi i narodów. Ostatecznie wola Boża się jednak i w tym wypełni dlatego ostatnie słowo zawsze należy do Ojca Świętego Franciszka. Bo to On bierze i weźmie odpowiedzialność przed Bogiem Najwyższym za to, co ostatecznie zdecyduje zrobić.

Na koniec to co najważniejsze. Nie można mówić o jakiejkolwiek szkodzie wyrządzonej Kościołowi, gdy służy się prawdzie i gdy o tej prawdzie pisze się w duchu miłości odpowiedzialnej. Proszę zauważyć, że ja w żadnym miejscu nie żądam zatrzymania procesu beatyfikacyjnego, ale szczerze, pokornie proszę o to papieża Franciszka, naturalnie jeśli jest to zgodne z wolą Bożą i jeśli wciąż jest to możliwe.

Poza tym jeśli mamy się zgadzić z fundamentem wiary katolickiej, że oto stanięcie w prawdzie jest pokorą, gdyż uciekanie od prawdy jest pychą! Powszechnie zaś uznaje się pychę za największy grzech śmiertelny. Zatem musimy pokornie uznać, że kapłani greckokatoliccy nie byli poddani jurysdykcji metropolitów obrządku katolickiego, czy ormiańskiego, tylko swojego biskupa na stolicy metropolitalnej św. Jura we Lwowie, a tym był Abp Andrzej Szeptycki.

Jeśli także od roku 1941 wierni obrządku greckokatolickiego, praktycznie dość licznie, pomagali hitlerowcom mordować Żydów na terenach wschodnich II Rzeczypospolitej, poczynając od Lwowa, a skończywszy na Włodzimierzu Wołyńskim, to kto winien ich odpowiednio pouczyć, a jeśli i to nie skutkowało, to absolutnie potępić to ludobójstwo na współobywatelach, przepraszam czy aby wujek Sasza z Moskwy, a może wujek John w Waszyngtonie, a może po prostu winien ów stać się prorokiem (narodzenia III Rzeczypospolitej) i z góry św. Jura wołać głośno, już 74 latemu: „Nic się nie stało Palacy nic się nie stało, nic się nie stało, Polacy nic się nie stało!”.

I jeśli już w okresie międzywojennym nacjonaliści ukraińscy, dokonywali wielu aktów terroru, mordując szczególnie tych, którzy zabiegali o pojednanie polsko – ukraińskie, jak choćby posła Tadeusza Hołówkę (29 sierpnia 1931 w Truskawcu na Podolu) i wielu innych, to kto winien potępić ideologię ukraińskich nacjonalistów, kapłani eskimosów z najdalej na półncoc wysuniętych krańców Kanady? Jeśli już od września 1939 r. dokonywano zbiorowych mordów na polskich żołnierzach, wracających z frontu, ale także na niewinnej ludności polskiej, to kto winien surowo na to zareagować, kapłani aborygenów z Australii? Jeśli w końcu od lipca 1943 r. na Wołyniu rozpoczęła się straszliwa rzeź mieszkańców polskich wiosek i kolonii, kto odważnie winien stanąć w obronie niewinnych kobiet, dzieci, potępiając jednoznacznie i publicznie zbrodnie i dokonujących ją sprawców, czy może szamani Indian Północno – amerykańskich ze szczepu Dakotów? Tymczasem gdy wymordowano i spalono Wołyń niemal totalnie i to do gołej ziemi, banderowcy ochoczo zabrali się także za Podole oraz za inne ziemie polskie. I to jest właśnie straszna, żywa prawda w pigułce.”.

Zatem raz jeszcze gorąco proszę Kresowian o modlitewne i czynne (złożenie podpisu pod protestem) wsparcie zamojskiego Stowarzyszenia Kresowian, które w imieniu nas wszystkich, występuje przez nuncjusza apostolskiego w Polsce Abp Celestino Migliore do samego papieża Franciszka. Proszę także o soczyste komentarze, jeśli to tylko możliwe oraz naturalnie o propagowanie całej akcji wszędzie tam gdzie można, poczynając od własnych rodzin i kręgów znajomych.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)