Jak PO ceni swoich wyborców i kto pomaga Kukizowi?

Obrazek użytkownika Janko Walski
Kraj

Niby żadna rewelacja, ale oni wciąż są za nim. Mając Żelaznych, co żadnej gry się nie boją, decyzję o referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych Komorowski mógł podjąć dzień po przegranej I-ej turze, 12 maja 2015 r. jawnie kłamiąc i instrumentalnie traktując Nowych, których chciał pozyskać:

"Zawsze wspierałem JOWy i jestem pewien, że przy mobilizacji publicznej ta zmiana może być wprowadzona stosunkowo szybko"

"Złożyłem przed chwilą podpis pod projektem wysyłanym do marszałka Sejmu z wnioskiem o nowelizację konstytucji".

A jeszcze tydzień wcześniej, przed I-ą turą 5 maja 2015 szydził w sposób ulubiony przez Żelaznych:

"Konstytucję chcą zmieniać ci, którzy są frustratami politycznymi najczęściej. Bo im się nie udało. Przegrali wybory prezydenckie, parlamentarne. Uważaj, że jak się zmieni konstytucję, to będzie szczęście i raj na ziemi. A to nie w tym problem",

Wcześniej na konwencji, Kukiza zaatakowała Krzywonos:

"Nie wyobrażam sobie pana Kukiza, to dla mnie skandal. Dla mnie to skandal, że możemy wybierać ludzi, których znamy z różnych stron i się dotąd nie podpisywali".

No i wymyślili, że w drugiej turze poprze go większość z 20% opowiadających się w pierwszej za Kukizem, jeśli rozpisze referendum. Musiała to być mądrość zbiorowa skoro Senat zdominowany przez PO zaklepał rzecz z marszu. Ci mądrzy ludzie wszystko potrafią uzasadnić, absolutnie wszystko, a ich mądrzy wyborcy potrafią wszytko zrozumieć, absolutnie wszystko. Rzecz dla prostego człowieka nieosiągalna.

Pierwotnie dla Kukiza i Ruchu JoW start był jedynie okazją do przebicia się z JOW do mediów - jak sam twierdził. Tak na marginesie, dzięki temu potomnym może łatwiej będzie zrozumieć co znaczy słynne "zaprzyjaźnienie" mediów, którego domagał się wybitny reżyser Wajda chwilę po tragedii smoleńskiej. Stan "zaprzyjaźnienia" wprowadzono w życie natychmiast: przyjęto ustawę otwierającą drogę do wymiany ciał decyzyjnych mediów publicznych (media prywatne od początku istnienia były "zaprzyjaźnione")

Kukiz osiągnął swój cel - cała Polska usłyszała o JOW. To wielkie zwycięstwo także WoJOWników i ukoronowanie 20-u lat ciężkiej pracy śp. prof. Jerzego Przystawy, krzewienia idei i tworzenia środowisk wspierających JOW od zera, ale także 20-u lat walenia głową w mur medialny z miernym raczej skutkiem. "Kropla drąży skałę" - pocieszali się latami WoJOWnicy, a tu Kukiz rozbił ją jednym uderzeniem. Wprawdzie od wystawienia na widok publiczny do powszechnego zrozumienia jest droga daleka, ale wyjście z cienia nastąpiło.

Ten pozytywny w sumie wizerunek Kukiza-antysystemowca, cokolwiek podstarzałego pryszczatego, który przypadkiem, można mieć wrażenie, w coś dobrego trafił, psuje rozmowa z przeuroczą i inteligentną dziennikarką Katarzyną Gójską-Hejke w Telewizji Republika. Pomijam, że damski bokser i, jak można było się spodziewać, gadzinówki UBekistanu unisono zawyły słowami Kukiza, nie bez satysfakcji i uciechy. W osłupienie wprawił mnie pomijany poza Telewizją Republika, środowiskami Gazety Polskiej i jeszcze paroma tytułami fragment, w którym opowiada o swoich przyjaciołach -ubekach wystawiających cenzurki osobom publicznym, politykom, pewnie i dziennikarzom, księżom, dzięki którym nasz bohater wie kto jest kto i z kim się zadawać, a z kim nie (zob. Prof. Cenckiewicz: Kukiz "nie zasługuje na podanie ręki"):

:

"Jeżeli potrzebuję informacji z zakresu funkcjonowania Służby Bezpieczeństwa, czy aby dowiedzieć się na przykład kto w danej opcji politycznej co robił, muszę mieć osobę ze służb, która doskonale zdaje sobie sprawę i wskaże mi - ten był w eSBecji, ten był w ZOMO, ten był w jakiejś tam innej instytucji"

Czyżbyśmy mieli zatem powtórkę z Tymińskiego czy z Leppera - kolejnego "antysystemowca" wystawionego przez... system. Dzieje się to jak zwykle w chwili, gdy system się wali. Wcześniej próbował zmierzyć się z UBekistanem premier Olszewski, środowiska tworzące rząd AWS (poziom infiltracji przez UBekistan lokował jednak rząd Buzka gdzieś na na granicy) rząd Jarosława Kaczyńskiego, a teraz, wszystko na to wskazuje, rząd pani Beaty Szydło. Komu ubecja może wystawiać pozytywne cenzurki, a komu negatywne w takiej sytuacji? Warto spojrzeć z tej perspektywy na przykład na jedynki Kukiza...

Czy 20% wyborców Kukiza świadomie opowiedziało się za JOW? Bzdura. Zadecydował jego popkulturowy wizerunek "antysystemowca", człowieka "bezkompromisowego", "prawdziwego", co to wielkim i uznanym się nie kłania. Tuż przed wyborami JKM pograł brzydko z Kukizem na oczach milionów oglądających debatę, co dodatkowo przysporzyło mu głosów bo Polacy czułe mają serca. Dziwne, że Komorowski dysponując sztabem doradców tego nie dostrzegł.

Gdy jesienią 2011 roku został marszałkiem zmielono prawie pół miliona podpisów zebranych przez WOJowników. Sejm wydał spore pieniądze na niszczarki. Okazały się się bardzo przydatne, bo wkrótce 6 mln podpisów zebranych przez kolejne grupy obywateli Platforma Obywatelska zmieliła. Przed tamtymi wyborami obiecała wprowadzenie JOW i pozyskała głosy aktywnego środowiska studenckiego skupionego wokół prof. Jerzego Przystawy. Po wystawieniu do wiatru nazwali siebie "Zmielonymi". Dołączył wkrótce Kukiz i stał się twarzą całego Ruchu JOW.

Tamto zagranie Komorowskiego zostało teraz powtórzone. Dla inicjatora referendum i jego partii po przegranej drugiej turze temat praktycznie przestał istnieć bo nic  do ugrania na tym nie było... Straciła demokracja, ucierpiał autorytet państwa... Rzeczy które UBekistan metodycznie niszczy, by utrzymać swoją pozycję.

Nic się na tym nie ugra albo ugra - to jest ta filozofia rządząca rządzącymi od 25 lat z krótkimi przerwami. Wszystko inne to złudzenia wyborców PO. Nad utrzymaniem złudzeń ciężko pracuje UBekistan korzystając z potężnego zaplecza medialnego.

M. in. udało się zaczipować Żelaznych tak, by nie interesowali się zawartością taśm, bo tam kawa na ławę wyłożona jest:

Sikorski: „Dwa razy obiecać to jak raz dotrzymać”,

Rostowski: "Obietnice polityczne wiążą tylko tych, którzy w nie wierzą",

Sienkiewicz: "Ch. d. i kamieni kupa" - to o sztandarowym projekcie, z którym PO wygrało wybory - Polskich Inwestycjach Rozwojowych,

Sienkiewicz: "Państwo polskie istnieje jedynie teoretycznie"

Kwiatkowski: „Nie wiem, jak NIK ma ciągle 60-proc. zaufanie opinii publicznej (śmiech). Dobrze, że nikt się temu w szczegółach nie przygląda”,

Karpiński: "Dzisiaj przyszedł Tumek Tumczykiewicz. Tumek, co tam u ciebie, kurwa, kiedy zrobisz tę politykę energetyczną, bo jak dzieci we mgle, nie wiadomo, atom, łupki, nie wiadomo w co ręce włożyć. A Tumek mówi: wiesz co, jadę dzisiaj do domu. Pierdolę wszystko (śmiech)",

Parafianowicz o gazoporcie: "Wiadomo, że nie zdążą.(...) Oni teraz mówią o jesieni 2015, a na mieście mówią coś o 2017. [...] tego się nie udaje ustalić [kiedy będzie gotowy terminal LNG], ... jak będziesz wiedział ... to można z tymi Katarczykami jakoś gadać... Te tankowce pływają cały czas."

Kalisz relacjonuje Kwaśniewskiemu swoje spotkanie z gen. Januszem Noskiem, ówczesnym szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Nosek miał posiadać dowody na korupcję, w którą mógł być zamieszany minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, a być może nawet ktoś „dużo wyżej” postawiony niż kierownictwa ministerstwa.

Bieńkowska do Wojtunika: "Tam normalnie siedzą i piją w ogóle wódkę (śmiech) cztery osoby i skończyłam z nimi ten dzień świąteczny… Mówię ci, żenada z tym całym górnictwem i z tą gospodarką, po prostu takie zaniedbania… Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w dupie miało całe górnictwo przez całe siedem lat ... Z tego żyją świetnie, to są w ogóle pijawki, no pijawki, nie pijawki. To są zwykle ludzie, którzy gdzieś pracowali w tych kopalniach, jakąś firmę otworzyli jakiś czas temu i po prostu świadczą usługi. (...) To jest banda na bandzie."

Bieńkowska do Wojtunika o swojej znajomej, która musi utrzymywać się za 6 tys. zł: "Mówi, ja dostawałam, powiem ci 6 tysięcy... 6 tysięcy... Rozumiesz to? Albo złodziej, albo idiota... "

1435 zł – kolacja Belki z Sienkiewiczem z kieszeni podatnika

1352 zł - kolacja Sikorskiego z Rostowskim

itd.

Nowak: "skarbówka trzepie żonę" - Parafonowicz: "zablokowałem to"

itd...

Aby to wszystko sobie wytłumaczyć, wziąć za dobrą monetę i dalej głosować na PO trzeba być wybitnym intelektualistą. Ich liczba utrzymuje się na wysokim poziomie zwłaszcza w środowiskach akademickich, wśród twórców, aktorów, reżyserów, pisarzy i krytyków. Co ciekawe, im bardziej platforma pogrąża się, tym mocniej Żelaźni popierają. Nawet rozpisanie referendum po pierwszej turze nie ruszyło. Jakiś nowy Gombrowicz musiałby to splątanie opisać.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:8)