Narada u Komorowskiego z pogrzebem w tle…

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Kraj

Bronisław Komorowski zapowiedział, że w związku z wydarzeniami w biurze PiS w Łodzi, w trybie bardzo pilnym zaprosza na spotkanie szefów partii i klubów parlamentarnych, by rozmawiać o obniżeniu agresji w polityce. Komorowski, autor słów o ślepym snajperze, który nie trafił z odległości 30-metrów do ś.p. Lecha Kaczyńskiego, wydaje się być właściwą osobą do zorganizowania takiej debaty, gdyż sam dużo wie, jak się robi agresję w polityce, a ponadto okazał się prorokiem przewidując, że prezydent Kaczyński „gdzieś poleci i to wszystko się zmieni”. Komorowski jako prezydent udowadnia na co dzień, że wszystko się zmieniło z chwilą, gdy prezydent Kaczyński „gdzieś poleciał”...

Można więc oczekiwać, że z podobną propozycją narady o obniżeniu agresji wystąpi także szef nowo-zarejestrowanej, pod nazwą Ruch Poparcia, partii. Wprawdzie przepowiednia moralnego autorytetu wszystkich stacji telewizyjnych a zarazem przyjaciela Komorowskiego, nie sprawdziła się, to trzeba lojalnie stwierdzić, że zastrzelenie i wypatroszenie Jarosława Kaczyńskiego było celem mordercy w biurze PIS w Łodzi. Morderca zatem, tylko połowicznie zrealizował proroctwo Palikota…

Dlatego i Palikot mógłby zorganizować w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki ogólnopolską naradę w sprawie agresji w polityce – jako wybitny znawca tematu. Nie muszę dodawać, że na takiej konferencji powinni się pojawić wybitni mężowie stanu III RP, w osobach poseł Kutz, marszałek Niesiołowski, szef dyplomacji Sikorski, uznawany za profesora Władysław Bartoszewski i oczywiście Wielki Reżyser – animator wojny polsko-polskiej. I w takim właśnie gronie, z obowiązkowym uczestnictwem przedstawicieli postępowych mediów z red. Olejnik, Miecugowem i Kolendą - Zaleską oraz z red. Michnikiem na czele, można byłoby jednoznacznie stwierdzić, że to Jarosław Kaczyński jest agresorem.

Na takiej naradzie nie powinno zabraknąć doradcy prezydenta Komorowskiego, wybitnego znawcy komunizmu Tomasza Nałęcza, jako że sam Nałęcz należał do PZPR od 1970 roku aż do czasu wyprowadzenia sztandaru PZPR w 1990 roku. Zdarzenie to miało miejsce także w Sali Kongresowej, choć ówczesne media nie odnotowały, że natychmiast po wyniesieniu sztandaru PZPR wniesiono sztandar nowy, pod którym obecny doradca prezydenta skutecznie się schował, już jako przeciwnik poprzedniego sztandaru. Wykład Nałęcza na temat podobieństw PIS-u do Komunistycznej Partii Polski, co z wielkim znawstwem tematu, bo rodzinnym - opisał w GW red. Michnik, mógłby stanowić ukoronowanie wielkiej narady w Sali Kongresowej na temat zaprzestania agresji w polityce przez PIS i Jarosława Kaczyńskiego, wraz z wnioskiem zebranych o natychmiastową delegalizację PIS-u i jego Prezesa.

Próbkę swych możliwości analitycznych w zakresie wiedzy o komunizmie i PIS, Tomasz Nałęcz dał we wczorajszej rozmowie z red. Rymanowskim w TVN. Przy okazji tej rozmowy, w której uczestniczył poseł PIS Paweł Poncyljusz, doradca Komorowskiego historyk Nałęcz ujawnił cel zaproszenia Jarosława Kaczyńskiego na naradę do Pałacu namiestnika: - Pan Prezydent będzie miał propozycję dla Prezesa PIS… – cytuję z pamięci wypowiedź Nałęcza. Dopytywany przez Rymanowskiego o szczegóły tej propozycji, Nałęcz ujawnił: - Pan Prezydent będzie chciał uzyskać zgodę Prezesa, by uczestniczyć w pogrzebie zamordowanego pracownika biura PIS w Łodzi…

I wszystko stało się jasne w tej pijarowskiej zagrywce Komorowskiego. Idąc tropem propozycji prezydenta, Jarosław Kaczyński – jako agresor – powinien zgodzić się, by w tym pogrzebie – obok Komorowskiego - uczestniczyli wszyscy przeciwnicy agresji, tj. Palikot, Niesiołowski, Kutz, Sikorski, Bartoszewski, red. Michnik, przedstawiciele postępowych mediów i Wielki reżyser wojny polsko-polskiej… Mowę pogrzebową powinien wygłosić sam Premier, który nawiązując do wyginięcia dinozaurów, wskazałby na nieuchronność wydarzeń, które uruchomił 5-lat temu, a które wywołały agresję Prezesa PIS-u, a w konsekwencji – morderstwo w łódzkim biurze PIS. Jest oczywiste, że J. Kaczyński, jako agresor, powinien się sam wyeliminować z udziału w pogrzebie pracownika biura PIS.…

Nie mam wątpliwości, że taka właśnie dialektyka marksistowsko – nałęczowska będzie stosowana w najbliższym czasie, co już dzisiaj otwarcie lansuje znany wszystkim przeciwnik agresji, czyli Niesiołowski Stefan. Właśnie słuchałem jego stonowanych wywodów w Superstacji - już po reprymendzie udzielonej mu przez premiera Tuska, w sprawie obniżenia temperatury debaty politycznej…

Po postulacie Stefana, by na stałe wyeliminować Kaczyńskiego z polityki, temperatura u Stefana znacznie się obniżyła, choć nie opuściły go jeszcze wszystkie lęki. Mimo mordu w Łodzi, Jarosław Kaczyński nadal przecież żyje i to wydaje się być największym problemem debaty politycznej w III RP dla wszystkich "przeciwników agresji" w polityce.…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nie jest skazany na milczenie.

Zakładam,jestem pewien.

Jarosław Kaczyński biorąc udział w spotkaniu - zmiecie tych intelektualnych karłow.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#96298