Męczenie Stefanem, czyli „Siostro, mózg mnie boli!”

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Kraj

W czasach, gdy jedynym źródłem wiedzy były reżimowe media i klasycy marksizmu, coś, co nie było przez te źródła opisane – nie istniało. Można więc było społeczeństwu wmówić każdą bzdurę, nawet i to, że w Ameryce jest gorzej. Ba, można było wmówić i to, że Ameryka nie istnieje, gdyż zwykle każdy, który do niej uciekł – już nie wracał do budowanego tutaj raju. Ci zaś, których tam wysłano służbowo – opisywali ją, jako kraj, gdzie biją murzynów - w przeciwieństwie do PRL-u, gdzie murzyn był na przysłowiową wagę złota. Czasy jakby się zmieniły, jednak reżimowe media pozostały (to znaczy stransformowały się z państwowej telewizji Waltera na prywatną telewizję Waltera) i nadal kreują ten kraj na kolejny Paradise – tym razem pod światłym przywództwem Donka i Platformy.

Właśnie wczoraj wróciłem do tego raju, po dwóch tygodniach wczasów za nie tak daleką znów granicą. Gdy wyjeżdżałem, w postępowej telewizji leciał kolejny odcinek plucia na Kaczyńskiego, z udziałem Stefana. Gdy wczoraj wieczorem włączyłem na moment TVN24, by się zorientować, czy coś się zmieniło w tym raju – Stefan nadal leciał ze swoim pluciem na Kaczyńskiego, choć inny był redaktor przesłuchujący wybitnego męża stanu: Kuźniara zastąpił Rymanowski…. Wychodzi więc na to, że przez całe dwa tygodnie TVN męczyło Stefana pytaniami o Kaczyńskiego – zmieniali się tylko redaktorzy.Tam gdzie byłem przez te dwa tygodnie, nie było TVN, albo raczej tam gdzie ja byłem, po prostu nie istnieje…

Przypomniał mi się PROCES Kafki z niekończącą się sceną bicia więźnia, na którą to scenę, co jakiś czas wpada podejrzany K. – główny bohater książki. W dziele Kafki, scena ta ma ważne znaczenie dla głównego bohatera, który traci nadzieję, że wyrwie się z opresji okrutnego Sądu, widząc niekończące się męczarnie innego aresztanta. Wprawdzie Stefan nie męczy się pluciem na Kaczyńskich (pluje bowiem z ochotą także na ś.p. Lecha), jednak zamysł TVN-u jest identyczny, co w procesie K. –bohatera opowiadania Kafki. Chodzi bowiem o to, by zmęczyć i pozbawić nadziei przeciętnego widza niekończącym się serialem, który widza, jako wyborcy tak zniechęci do Kaczyńskich, że gdyby nawet się okazało, że tragedia pod Smoleńskiem była zaplanowanym zamachem – i tak zagłosuje na Tuska i jego partię.

W tym, niekończącym się procesie męczenia widzów Stefanem, umyka nam realny świat, który szczęśliwie istnieje bez Stefana i TVN-u - gdzie są autostrady, a nowe powstają bez obławiania się kolejnych złodziei – tak, jak to się dzieje w „tanim” państwie Tuska, gdzie głównie dzięki znajomościom i układom, można dostać intratny kontrakt, czy też zbudować sobie np. wyciąg narciarski. Bo nie afery, nowe podatki i dramatyczny deficyt przykuwają uwagę postępowych mediów i żurnalistów w stylu Olejnik, której także krzyż i Kaczyński zwalili się na głowę. A więc mamy nie tylko nowy „Proces” w stylu Kafki, lecz także – grany na poważnie program Monthy Pytona pt. „Siostro, mózg mnie boli”….

Postępowe media nie absorbują bowiem uwagi widzów rosnącym bezrobociem, problemami energetycznymi i pogłębiającym się uzależnieniem Polski od Rosji. Skoro niby-polskiemu ministrowi spraw zagranicznych nie drgnęła nawet powieka, gdy wizytujący Polskę min. Ławrow stwierdził, że poprawę stosunków polsko-rosyjskich zawdzięczamy.... katastrofie pod Smoleńskiem, a postępowe media sprawę pominęły milczeniem – to wiadomo, że już nic nie jest w stanie tej ekipie zaszkodzić. Nawet kandydat do psychiatryka na fotelu ministra.

Mielą więc od rana do wieczora sprawę krzyża oraz to, co powiedział Kaczyński. Męczą więc nas tym Stefanem, który - jako wicemarszałek Sejmu – nigdy nie miał i nadal nie ma nic do powiedzenia o pracy Sejmu. Stefan za to opowiada nam o stanie swojego mózgu, w którym zagnieździli się bracia Kaczyńscy i na które to opowieści z utęsknieniem czekają postępowi żurnaliści.

Żyjemy więc w nierealnym świecie - w domu wariatów, nie zdając sobie sprawy, że wykreowane przez postępowe media „autorytety” jak najbardziej kwalifikują się do operacji mózgu, razem ze swoimi kreatorami. Można to jednak stwierdzić dopiero wtedy, gdy się wyjedzie z tego domu tam, gdzie TVN nie dociera i gdzie Stefan nikogo nie zamęcza...

Wychodzi więc na to, że męczenie Stefanem ma kluczowe znaczenie dla sprawy postępu i przyszłych losów Polski, choć ostateczny skutek tego męczenia nie jest wcale taki pewny, jak sobie wyobrażają piewcy postępu. Warto tu przypomnieć pewną historię, która jest nie mniej realna, niż realny ból mózgu Stefana….

Otóż pewien góral, oskarżony o morderstwo żony, został zapytany przez sąd o powody dokonania tego czynu. Sąd zapytał górala: - A może zabiliście ją dlatego, że wam nie gotowała? – Gotowała, gotowała…- odpowiedział góral. – A może nie dawała wam? – zapytał sąd. – Dawała, dawała…- odpowiedział góral. – A może chaty nie sprzątała? – z nadzieją zapytał sąd. – Przątała, przątała… - odpowiedział oskarżony. – No to czemuście ją zabili, góralu? – zapytał w końcu sąd. – A dlatego, ze była taka ogólnie męcąca…- odpowiedział zrezygnowany góral.

Ogólnie męczący Stefan już dawno przestał by istnieć, gdyby nie TVN. I dzięki TVN przestanie też istnieć, choć jeszcze nie raz nas sobą pomęczy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Hm.. Powiedziałabym, że niewiele tam pozostało do "bolenia".
Myślę jednak, że tak po ludzku nie spodziewali się tak wielkiego odrzucenia przez Polaków, ich i ich polityki miłości. Dopóki wszystkie ich plany były bezkrytycznie przez prawie połowę Polaków przyjmowane (obiecanki, mydlenie oczu programem 2030,)było ok. Sądzili, że będą okłamywać społeczeństwo i robić swoje. I mimo sprzyjających im mediom coś zaczęło im umykać, ostrożniejsze stały się oceny ich rządów, a potem już krytyczne. Pojawiały się fakty i prawdy, które nie miały trafiać do społeczeństwa.
Obraz rządzacych pokrył się jakąś śliską i obrzydliwą warstwą nie do zmycia. Przestali być mlodzi, śliczni i uśmiechnięci. Każde odkrywanie ich prawdziwego oblicza burzyło spokój rządzących i powodowalo wybuchy arogancji i złości. A przecież oni chcieli tylko miłości. I dopiero teraz, odkryci są sobą.
Czy Tusk spodziewał się, że jego sejmowi koledzy nazwą go tchórzem i klamcą? że Polak powie, że ma krew na rękach?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#89335

Niedługo w Polsce będziemy mieć nowego świętego, to będzie Święty Stefan od męczenia.
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#89358