Don Kichot w walce z motorówkami…
Wielu współczesnych reżyserów teatralnych poległo przy próbie przedstawienia dzisiejszej publiczności dzieł klasyków. Dzieła klasyków - często niezrozumiałe, a teraz wręcz irracjonalne, stanowią prawdziwe wyzwanie dla ambitnych twórców teatru. Na przykład, nieżyjący już Adam Hanuszkiewicz ożywił tragedię "Balladyna" Juliusza Słowackiego – sadzając bohaterów sztuki na motocyklach Honda, co wzbudziło duże zainteresowanie młodszej publiczności...
Nie inaczej jest z powieścią Cervantesa pt. Don Kichot z La Manchy, która opowiada o obłędzie Don Kichota, fałszywego szlachcica, który wyruszył na chabecie z chęcią uczynienia świata lepszym - ścierając się z wyimaginowanym wrogiem, do którego zaliczał m.in. wiatraki. Jednak ta historia zupełnie nie przystaje do XXI wieku i współczesnej Polski. Wprawdzie coraz częściej można spotkać wiatraki, lecz są to kilkudziesięciu-metrowe stalowe konstrukcje, których nikt nie sięga… A tym bardziej błędny rycerz, siedzący z kopią na wychudzonej szkapie. Takiej bajki dzisiaj nikt nie kupi…
Reżyser młodszego pokolenia Arkadiusz Sztufada postanowił tak zmodyfikować scenariusz Don Kichota, by sztuka stała się zrozumiała dla wszystkich, zwłaszcza zaś dla młodego pokolenia wielbicieli teatru. Według scenariusza Sztufady, współczesny Don Kichot to młody robotnik, a zarazem współpracownik służby bezpieczeństwa, który – dowieziony motorówką marynarki wojennej – staje na czele rewolucji - oczywiście, ukrywając swoje związki z bezpieką. Ale są niestety świadkowie i dokumenty potwierdzające, że Don Kichot - idol rewolucji był w istocie agentem służb specjalnych….
Lata mijają i dawny idol rewolucji staje nawet na czele państwa, z jedynym wszakże zamiarem: zniszczenia kompromitujących go dowodów, skompromitowania świadków i oczywiście zniszczenia motorówki marynarki wojennej. I choć Don Kichotowi udaje się zniszczyć część dowodów, to przecież są świadkowie jego współpracy ze starym reżimem...
I tu się zaczyna obłęd Don Kichota, który do końca życia walczy już ze świadkami i dokumentami o swojej niechlubnej przeszłości, przemierzając kraj luksusowym samochodem w gronie ochroniarzy. Don Kichot tropi i wysadza napotkane motorówki, niszczy dokumenty i książki o Don Kichocie, oskarża każdego, kto śmie zasugerować, że Don Kichot był agentem - podejrzewając wreszcie nawet własną żonę, że spiskuje przeciw niemu…
Choć schizofrenia Don Kichota staje się coraz bardziej widoczna, władze państwowe, które zawdzięczają swoje stołki rewolucji, której przewodził agent Don Kichot - organizują liczne imprezy państwowe i fety ku czci Don Kichota, przedstawiając nawet jego kandydaturę do ekskluzywnego grona mędrców Europy. Oczywiście, wywołuje to powszechne rozbawienie, gdyż Don Kichot – nie mając żadnego wykształcenia, ani znajomości języków obcych - nawet we własnym kraju wymaga grona tłumaczy, by wyjaśnili, co aktualnie Don Kichot ma na myśli…
Wkrótce, wszyscy wspierający Don Kichota, którego obłęd staje się trudny do zniesienia – wycofują się rakiem z popierania nieprzewidywalnego osobnika, trawionego przez powracające stany depresji i euforii. Dochodzi nawet do tego, że Don Kichot publicznie ogłasza, że agentem bezpieki był jego sobowtór, zaś to on – prawdziwy Don Kichot obalił sam komunistyczne imperium, jako potomek rzymskiego cesarza Kaszalota. Don Kichot nawołuje do poszukiwania swojego sobowtóra, zaś dawnego władcę reżimu błaga, by wystawił mu certyfikat niewinności.Don Kichot, stając się coraz bardziej natrętny w swoim obłędzie – uzyskuje wreszcie zgodę władców państwa, by sponsorowali produkcję filmu ku jego czci…
Gdy nadchodzi dzień premiery filmu o Don Kichocie – władcy państwa i partyjni notable z małżonkami lub partnerami zjeżdżają się motorówkami do stoczni, gdzie zaczęła się kariera Don Kichota. W tym samym czasie Don Kichot, przebrany za swojego sobowtóra – w drelichu i w kasku na głowie – skrada się do stojących przy nabrzeżu motorówek, na których trwa zabawa i gdzie notable piją szampana za zdrowie chorego na obłęd Don Kichota - przed pójściem na premierę filmu. W dali widać olbrzymi telebim, robotników poprawiających ustawienie foteli na widowni pod gołym niebem...
Tymczasem Don Kichot, przebrany za swego sobowtóra zakłada ostatnie ładunki wybuchowe na stojących przy nabrzeżu motorówkach. Gdy oficjele kończą szampana i pośród śmiechów opuszczają motorówki – olbrzymi wybuch wstrząsa stocznią, okolicą i całym krajem…
Tak kończy się – według scenariusza reżysera Sztufady - współczesna historia Don Kichota i systemu który powstał, gdy agent dawnego reżimu stanął na czele rewolucji…
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 1615 odsłon

Komentarze
Kapitan Nemo
2 Marca, 2012 - 02:46
Biedny Don Kichot, biedny megaloman, wszystko mu się pieprzy, nic się nie zgadza.
sannah
Kapitam Nemo
2 Marca, 2012 - 03:56
Witam,
z racji tego, że kilkadziesiąt lat mojego życia poświęciłem X muzie, to z wielką uwagą przeczytałem Twój tekst. Film zawsze był obciążony grzechem propagandy i manipulacji. Gdy w w pierwszej 10-tce są perełki bolszewickiej propagandy, to nie dziwi nic. Gdy Pentagon konsultuje i sponsoruje wojenna propagandę, ku chwale Ojczyzny i dla przemysłu zbrojeniowego, to więcej pytań nie mam.
Mogę tylko podać odgłos paszczą.
Prawda czasu, prawda ekranu - GóW-no prawda.
Wybacz, że tak w skrócie, bo pora późna, choć już młoda.
A temat i myśli godne uwagi, najwyższej i czujności.
Ale o tym kiedyś, zapewne przy kolejnej okazji.
Do jutra, do zobaczenia.
jwp
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
Bo "jest prawda czasów o których mówimy i prawda ekranu...
2 Marca, 2012 - 14:59
która mówi..."
To zdanie z Misia jest genialnie ponadczasowe i ponad systemowe.
Z drugiej strony propaganda też ma różne odcienie. Jedną robi się po to aby rzeczywistość przykryć "prawdą ekranu", inną robi się po to aby wywołać w ludziach pozytywny rezonans o zabarwieniu, którego w codziennej prozie życia się nie dostrzega.
Dla mnie pod tym względem ideałem jest Szeregowiec Ryan. Ten film, szczególnie po naszej stronie, czasem zbiera kąśliwe recenzje, ale ile mamy w kinematografii kategorii pop takich obrazów, których sekwencję otwierającą i zamykającą w całości wypełnia powiewający dumnie amerykański sztandar ?
Tego, w sensownym wydaniu brakuje polskiemu kinu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart