Deus ex machina Donalda Tuska

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Kraj

Jednego nie da się odmówić Tuskowi: zdołał przekształcić Sejm w maszynkę do głosowania, jak za najlepszych czasów PZPR i pierwszych sekretarzy. Co I-szy sekretarz Tusk chce dzisiaj przegłosować, to będzie przegłosowane – czego nie chce – będzie odrzucone. Mało tego – odważni kiedyś i zdawałoby się poważni teraz - byli opozycjoniści – stali się w ręku Tuska strachliwymi kundelkami z podwiniętymi ogonkami, nie mówiąc już o błaznach typu Niesiołowski, cierpiących na manię prześladowczą pt. Kaczyński i PIS.

Sejmowa machina ustawowa, to w istocie kukiełki, które za pociągnięciem jednego sznureczka – błyskawicznie wykonują ruch zgodny z wolą Tuska – nie zastanawiając się w ogóle nad tym: po co ten ruch?… Bo tu nie ma czasu na myślenie, na zastanawianie się, lub nie daj Panie Boże – czasu na dyskusję ! 

Stado baranów sejmowych, reprezentujących wyznawców i wyborców Platformy, zachowuje się jak w obliczu Deus ex machina (łac. boga z maszyny) – z antycznego dramatu Eurypidesa. Zsyłał on w swoich przedstawieniach boga z maszyny, który gwałtownie rozwiązywał akcję, aby sztuka nie trwała zbyt długo. Maszyną nazywano specjalne urządzenia mechaniczne, dzięki którym bóg mógł pojawić się na scenie w boskich okolicznościach (był spuszczany z góry na linach). Potocznie - stwierdzenie to oznacza wszystkie nagłe zmiany sytuacji, nie dające się logicznie wyjaśnić w kategoriach rozwoju wydarzeń. Bo jaka była logika zamachu na OFE, poza gwałtowną potrzebą boga-Tuska, by załatać dziurę budżetową?

Pieprzenie o trosce o losy przyszłych emerytów, których składki będą teraz wrzucane do dziury budżetowej, zaś przyszłe rządy będą musiały (albo i nie) rozwiązać problem przerzuconego w przyszłość deficytu i zaciągniętych dzisiaj zobowiązań – to kolejna bajeczka Tuska, z którą nawet nie było czasu polemizować. Zesłany nam bóg Tusk, czyli Deus ex machina – problem deficytu rozwiązał zatem w sposób gwałtowny, bez żenady sięgając po realne pieniądze z realnych składek pracowników – nie pytając nikogo nawet o zgodę, czy choćby o opinię.

O bezczelności boga Tuska, który przy pomocy stada baranów sejmowych sięgnął do kieszeni podatników, świadczy jego oświadczenie dla prasy: „Mam przekonanie, że zrobiliśmy trudną, niełatwą do zaakceptowania przez wielu rzecz, niezbędną absolutnie w interesie Polski. W tym sensie kamień z serca mi spadł, że pewien etap pokonaliśmy”. Tusk przy tym zaznaczył , że nie obawia się zarzutu o niekonstytucyjność ustawy.

Sejm przyjął jednak poprawkę, zgodnie z którą, ustawa wejdzie w życie - z pewnymi wyjątkami – już 1 maja 2011 r., a nie po upływie przynajmniej miesięcznego vacatio legis, jak zapisano pierwotnie w projekcie rządowym… Stado baranów sejmowych zadziałało zatem szybciej, niż sobie nawet tego wymarzył spuszczony nam z góry na linach bożek – właściciel machiny do głosowania. Nie powinno więc nikogo dziwić, że przed pośpiesznym głosowaniem ustawy, także pośpiesznie odrzucone zostały wszystkie poprawki zgłoszone przez opozycję. Sejm nie zgodził się na propozycję PiS, by każdy mógł zdecydować, czy powierzyć część pieniędzy OFE, czy przekazać je tylko do ZUS. Poparcia nie uzyskały także poprawki SLD, w tym propozycja zmiany zasad obliczania ulgi podatkowej przysługującej osobom, które zdecydowałyby się dodatkowo oszczędzać na emeryturę...

Teraz ustawa zostanie przesłana do Senatu. To znaczy - ona już w Senacie jest. W sobotę – czyli dzisiaj -  zajęły się nią senackie komisje. Polega to na przyjęciu ustawy przez aklamację, jak za najlepszych czasów nieboszczki PZPR - która jednak żyje w umysłach postępowych baranów platformerskich!!!  Dlatego - bez czekania na rezultaty prac senackich komisji, Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz - niczym Speedy Gonzales - zapowiedział, że Senat będzie zajmował się ustawą o OFE na posiedzeniu zwołanym na najbliższą środę i czwartek...

I tak – zdawałoby się poważne osoby, senatorowie Najjaśniejszej III RP – sprowadzeni zostali przez Tuska do roli pasa transmisyjnego, na końcu którego już czeka pół-analfabeta z piórem gotowym do podpisania ustawy. Bo przecież, zgodnie z przesłaniem boga Tuska - minęły już czasy, gdy obowiązywało hasło: „studenci do nauki, pisarze do piór, robotnicy do fabryk”. W neo-antycznej sztuce Tuska, bóg z machiny do głosowania ma inne hasło dla swoich wyznawców: ”Barany do głosowania ustaw, a reszta baranów – nie kwękolić!” Zrozumiano???!!! No to wykonać! Natychmiast!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

To sie w głowie nie mieści, że tak mozna pracedowac. Trzymac w szufladzie jedne ustawy, zgłoszone przez opozycje, uchwalac bez dyskusji to, co jest wygodne, i w formie jaka została zgłoszona. Co ciekawe, Tusk jest w stanie zawetowac własna ustawe, jak tą o kontroli Internetu, apelujac do Senatu o jej zmianę.

To PARANOJA.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#147072

przeciw? Nie widzę!
!!!!!
Pisałem wczoraj , że PO skumulowało w sobie najgorsze, całe
qrestwo pzpr, pron i opzz!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#147084

No co mamy?
Głupota lemingów zwycięża nad rozsądkiem.
Prostytutki na balach w Wiedniu.
Wiosna ludów w narodach muzułmańskich.
Portugalia pikuje.
W Anglii, Rosji, Chorwacji zamieszki na ulicach.
Jednym słowem czas.
POWSTAŃ I TY Z KOLAN POLSKO!

P.S
Mały problem my jeszcze nie siedzimy goła dupa na gołej ziemi żeby walczyć.
My naród zahartowany (u nas zawsze był kryzys)i nie mamy czasu na takie "głupoty" bo każda chwile poświęcamy na wiązanie końca z końcem i nie stać nas na wychodzenie i wiece.
Jednak do czasu, do czasu a wtedy będzie mam nadzieje jak pod Samosierra i nikt nas nie zatrzyma.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#147196

Galernicy są od wiosłowania, a nie od kwękolenia, co ich guru zwięźle im przekazało.Przykuci do wioseł za pomocą list wyborczych zaczęli zgodnie wiosłować, gdyż znaleźli w kipieli i muszą chronić sternika, bo gdyby wypadł?

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

komar

#147139