Średniowiecze było super!

Obrazek użytkownika Piana
Idee

Nie boję się zaryzykować tego stwierdzenia. Wiem, że teraz żyjemy w komfortowych warunkach, otoczeni mnóstwem technicznych udogodnień i medyczną opieką. Jeśli jednak pominiemy kwestie techniczno-medyczne, to okazuje się, że wcale nie jest lepiej, a nawet jest gorzej niż wówczas.

Hau, hau! Zakrzyknie jakiś miłośnik psa Pawłowa. Hau, hau, co z krucjatami i inkwizycją, hau?? No właśnie – co z nimi? Krucjaty były i co z tego? Wiele wojen później i wcześniej miało miejsce i nie widzę powodu aby właśnie krucjaty wyróżniać. Współcześnie Jankesi siedzą w Mezopotamii i ten-tego jest gites i w ogóle. Inkwizycja? Zadam pytanie – czy wiesz Szanowny Czytelniku kim byli katarzy/albigensi? To tak, jakby chcieć projektować samolot bez znajomości praw rządzących grawitacją. O zafałszowaniu obrazu inkwizycji i samego auto-da-fe napisano już tomy, ale jak ktoś nie chce o tym czytać, niech pozostanie w nieświadomości.

Co dalej? W wiekach średnich sądownictwo nie było na najwyższym poziomie, to prawda. Tylko czy współcześnie, wymiar sprawiedliwości III RP jest niczym wizerunek ślepej Temidy, co jeno na prawo zważa? Co z bezpieczeństwem? Czy współcześnie nie ma już zbójców grasujących po traktach i na domostwa napadających?

Tak, wówczas na dworach i dworkach truli się i zabijali w celu zdobycia władzy i innych korzyści. Teraz to zupełnie co innego. Teraz Kaddafi sam się zastrzelił, a Husseina zapewne potrącił samochód. Równie oczywista jest w śmierć Milosevica. Na naszym podwórku także nie dziwnych zgonów, jak na przykład całkiem oczywista i dokładnie wyjaśnioną śmierć śp. Andrzeja Leppera. Cóż, zabijali to się w „ciemnym” średniowieczu, teraz wszyscy się kulturalnie się wieszają, wystarczy ich tylko grzecznie poprosić.

Kiedyś grabiono i rabowano z otwartą przyłbicą. Król zbierał wojów i ruszano na sąsiednie królestwo. Oczywiście nie można sobie na wszystko pozwolić, bo zdobycze miały przynosić zyski (dopiero „cywilizowany” wiek XX przyniósł przemysłowe zabijanie). Współcześnie już się tak nie robi. Teraz wymyśla się różnej maści unie europejskie, dziwne euro-waluty, aby koniec końców puścić delikwenta w samych skarpetkach. Nic nie wynieśli Hellenowie z lekcji trojańskiej. Nic a nic.

W Średniowieczu nie było też parad różnej maści zboczeńców. Pochodów zwanych „marszami dumy gejowskiej” (a jedynie dla polskojęzycznej gawiedzi, w celu wyprania mózgów, używa się nazwy „parada równości”). Nie było wówczas dobrze rozwiniętej techniki, a mimo to ludzie skrzykiwali się bez fejsbuków, słuchali muzyki (która była bardziej zjadliwa niż współczesna) bez empetrójek i urządzali wojenne fleszmoby.

Wszystko powyższe jest bardzo istotne. Jednak jedna rzecz, która moim zdaniem wybija się ponad to wszystko. Mianowicie IDEAŁ. Kim chcemy być, kto nas inspiruje, na kim wzorować się? Średniowiecze proponowało etos rycerza. Ideał, do którego można dążyć, do którego należy się odwoływać. Osiągalny w praktyce. Oczywiście, praktyka zapewne nieraz się rozmijała z wzorcami, ale ówcześnie ludzie też nie byli doskonali. O szczegółach rycerskości nie chciałbym się rozpisywać, ale zawierała w sobie takie cechy jak honor, uczciwość, waleczność, prawdomówność, sprawiedliwość, obronę słabszych.

Rycerskość, co warto podkreślić, zobowiązywała także do szczególnego traktowania kobiet, swoich wybranek. Wówczas to kobietę określano damą serca, niewiastą, białogłową. We współczesnych, już nie tak „ciemnych” wiekach spotyka się określenia jak (przepraszam za wyrażenia, ale muszę ich użyć) „lachon” czy „świnka”. Tak, olbrzymi naprzód zrobiliśmy w rozwoju. O pozostałych cechach rycerskich w nawiązaniu do współczesności nie będę wspominał, bo po prostu nie ma za bardzo do czego porównywać.

Czy może jednak mamy jakąś iskierkę nadziei, jakiś chodzący ideał, który to zainspiruje i o kim legendy będą pisać i w pieśniach czyny wychwalać? Kogoś na miarę współczesnego Zawiszy Czarnego, co to nawet wódkę ma swoim imieniem nazwaną. Po prostu zapytam – na kim się współcześnie wzorować?

Często wzorcem bywał nim król, jak na przykład półmityczny król Artur, ten od Okrągłego Stołu. Czy zatem my, żyjący tu i teraz mamy na tronie ideał cnót wszelakich? Czy wzorem do naśladowania może być niepodzielnie nam władający Donald Tusk? Czy kimś takim może być człowiek pracujący trzy dni w tygodniu? Człowiek, dla którego władza nie jest środkiem a celem? Człowiek, który zmarnował cztery ostatnie lata i zadłużył swoich poddanych na gigantyczne kwoty? Człowiek, który sprawia wrażenie, że zamiast męczyć się pracą wolałby pograć w piłkę niczym mały chłopiec?

Gdy kiedyś dziecko powie wam „Mamo, Tato, ja chcę taki być jak Donald Tusk”, to czym prędzej należy udać się z nim do lekarza w celu zaaplikowania serii bolesnych zastrzyków. To mogą być objawy wścieklizny lub jakiejś filipińskiej zarazy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nigdy dość przyzwoitości i honoru

było rzeczywiście jak napisałeś uczciwą epoką i po niej żadna inna jej nie dorównała.Wszystkie późniejsze epoki ,a szczególnie renesans czerpały ze średniowiecza garściami.Średniowiecze nauczyło ludzi pokory,dystansu do pewnych rzeczy i wartości takich jak pisałeś otwarta przyłbica,kto w takiej nie walczył kończył marnie,relacje między ludźmi były jasne i sprecyzowane a prawo proste do bólu.Ta epoka to też bogata kultura i sztuka harmonijna i bez nadmiaru ozdobników i udziwnień(baroc,a teraz taka Warszawska jesień), jak się pójdzie do operetki to bez wcześniejszego przeczytania libretta nie zrozumiesz za wiele.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

nigdy dość przyzwoitości i honoru

#200194