Łza się kręci w oku, wspomnienia wracają…

Obrazek użytkownika Piana
Idee

„Ale to już było i nie wróci więcej…”. Jak bardzo się myliła Maryla Rodowicz śpiewając piosenkę. Wielokrotnie życzymy sobie spełnienia marzeń. Można śmiało założyć, że niektórym się ono ziściło i właśnie wróciły obiekty marzeń i wspomnień. No, nie bezpośrednio, bo w nowej formie, ale za to z tą samą treścią. Osoby wierzące w tzw. reinkarnację szybciej to załapią.

Skąd ten wniosek? Prezydencja, dzięki której od wczoraj chodzę dumny jak paw, nasunęła szereg wspomnień i skojarzeń. „Co ci przypomina widok znajomy ten” jak śpiewano kiedyś na szkolnych akademiach (jako stary grzyb pamiętam). Tak, przypomina i to bardzo wiele. Zatem wymieniam po kolei.

Wystarczy nieco inaczej spojrzeć na bieżące wiadomości i już łza się kręci niektórym w oku. Proszę bardzo - zamiast „ratowanie strefy euro” wrzucamy „wzmacnianie rubla transferowego”. To samo, ale nie tak samo, prawda? Nie będzie oczywiście „braterskiej pomocy dla Czechosłowacji”, a za to „plan ratowania Grecji”. Inna forma, treść ta sama.

Czasy się zmieniają, a wszystko płynie, jak mawiał Pan Tarei. Zamiast nękającego nas „światowego kryzysu gospodarczego” wstawmy „przejściowe trudności gospodarcze”. Już nie pobudza nas do czynu „zaostrzająca się walka klasowa”, a jedynie „walka z homofonią, antysemityzmem, faszyzmem, etc”.

Porównajmy słowa Tuska „nie mam nawet z kim przegrać” ze stwierdzeniem Gomułki, że „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” towarzysza Wiesława. Kiedy ostatni raz cały naród był razem a partią? Czymże jest to wezwanie o brak krytyki rządu w okresie „prezydencji”?

Sądy, które skazują jedynie warchołów, co to są przeciwko władzy ludowej (obecnie – demokratycznie wybranym władzom). Opozycja, co to jest „antysystemowa” – to akurat bez zmian. Sukces w telewizji, a ludzie widzą jedynie drożyznę, bylejakość i różnej maści układy. Widać, że nic się nie zmieniło. Jedynie forma lepsza, a i środki masowej manipulacji delikatniejsze w upupianiu, ale ostrzejsze w treści.

Jedynie w długach bijemy Gierka na głowę. Pod koniec lat osiemdziesiątych było ich jakieś 40 mld dolców. Pikuś. Pstrowski finansów, niejaki Rostowski, wyrabia normę w rok. Urośliśmy, a jakże.

Wychowanie młodzieży jest w podobnym duchu. Kiedyś wystarczyło wstąpić do Partii (do czego zachęcała wychwalająca Stalina Szymborska Wisława słowami „Partia. Należeć do niej, z nią działać, z nią marzyć, z nią w planach nieulękłych, z nią w trosce bezsennej”) i nie wychylać się, aby mieć zapewniony spokój. Czyż nie jest dziś inaczej? Co prawda Partia już nie robotnicza, ale obywatelska i już nie pierwszy sekretarz a przewodniczący, ale to tylko odrzucenie zbędnej formy. Treść, pomimo upływu lat, pozostała ta sama.

Nomen omen Partia („mówisz Partia, myślisz Lenin” – a jak dzisiaj?) jest tak samo bezideowa jak jej nieboszczka poprzedniczka („Sztandar wyprowadzić!”). Celem jest utrzymanie władzy, a hasła dobiera się pod daną chwilę, zgodnie z powszechnie obowiązującą mądrością etapu. Tu jedna drobna zmiana techniczna – wcześniej mądrości etapu ustalało się na plenum, na zjeździe. Obecnie wystarczy już tylko sms z obecnie obowiązującą wykładnią i już członkowie wiedzą jak mają myśleć. Dzięki temu unika się dysonansu poznawczego wynikającego z braku świeżego wydania „Trybuny Ludu”. Zresztą „Trybuna” jakby dziś jest bardziej „wyborcza”, ale to już temat na osobny wpis.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Maleńki retusz i niby nowe, a stare !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Podłe słowa bolą !

#167967